Każdy problem ma sensowne rozwiązanie. Najlepsze są takie, które są wygraną każdej ze stron (win-win). W przypadku imigrantów z Syrii, którymi UE chce Polskę uszczęśliwić takie rozwiązanie istnieje. Obawy Polaków budzą przede wszystkim różnice kulturowe. Nie chcemy tu muzułmanów. Ale oni nie mają powodu uciekać z Syrii: „bo mamy dziś do czynienia na Bliskim Wschodzie z wojnami religijnymi. I nieprzyjmowanie chrześcijan, którzy są najbardziej prześladowani, to działanie dyskryminacyjne. […] ONZ nieraz wskazywała, że islamiści mordują nawet chrześcijańskie dzieci. Nie można zamykać oczu na to, że właśnie ta grupa najbardziej potrzebuje pomocy”. Z drugiej strony w Polsce mamy wynarodowione elity, które cierpią z powodu tego, że nie dorośliśmy do „zachodu”. Sami się męczą i innym zadają cierpienia swymi pouczeniami. Wielu z nich to ludzie majętni, profesorowie uniwersytetów. Bez problemów poradzą sobie na umiłowanym przez siebie „zachodzie”. Poparcie jakim się tam cieszą każe przypuszczać, że będą ich witały transparenty „Welcome home” („Witaj w domu”). Przyjmie ich z pewnością międzynarodowa społeczność naukowa. A nam kamień z serca….

 

W Polsce jest też ponad 40tys członków PO. Ponieważ trudno przypuszczać, żeby ktoś zapisał się do tej mafii z pobudek ideowych, większość z nich ma zapewne wystarczający majątek, aby się urządzić poza granicami Polski. Myślę, że dla wielu Polaków członek PO w zamian za Syryjczyka to całkiem dobry deal. Chyba nikt z polskich chrześcijan nie ma wątpliwości, że ci ludzie są co najmniej tak samo obcy kulturowo, niż nasi bracia w wierze, potrzebujący pomocy?

Ja przynajmniej zamieniłbym 1:1 członków PO na chrześcijańskich imigrantów z Syrii. A za Ireneusza Krzemińskiego lub podobnego jemu eliciarza jestem gotów przyjąć pod swój dach całą rodzinę.

Piszę to zupełnie poważnie – już pytałem żonę, czy się zgodzi i mam jej akceptację.

To jest moja osobista odpowiedź na apel Donalda Tuska.

Więc co Pan na to - panie Tusk? Robimy „machniom”?

Jerzy Wawro