A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Listy do Episkopatu Polski
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Prawo posiadania broni – druga strona medalu

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 03 maj 2015

Jeden z nielicznych poglądów, które u kandydatów na prezydenta w obecnych wyborach są skonkretyzowane, dotyczy prawa posiadania broni. Prawicowi kandydaci w większości opowiadają się za większym upowszechnieniem broni.

Ale nawet w tej sprawie wyrażane argumenty są płytkie i/lub jednostronne. Państwem, w którym broń jest w powszechnym posiadaniu są Stany Zjednoczone. W sposób oczywisty przekłada się to na ilość zabójstw z użyciem broni palnej. Widać to nie tylko na wymownym wykresie pokazującym ilość takich zabójstw oraz upowszechnienie broni na tle innych krajów:

Jeszcze większe wrażenie robi porównanie trendów w różnych regionach USA. Wniosek jest dość oczywisty: ilość zabójstw jest silnie skorelowana z ilością broni w posiadaniu społeczeństwa.

To jednak nie wszystko.

Równolegle postępuje zaostrzanie prawa i ilość osób odsiadujących kary więzienia. Więziennictwo stało się w USA bardzo intratnym biznesem. Pod wpływem lobby tego „przemysłu” wprowadzono przepisy, które Europejczykom wydają się wręcz barbarzyńskie.

Należy do nich Three-Strikes Laws - prawa, które przewiduje z automatu horrendalne kary dla recydywistów (przy trzecim przestępstwie). Prowadzi to do takich absurdów jak 29 lat więzienia za kradzież wartości 20 dolarów. Takich trudnych do zaakceptowania praw jest w USA więcej. Na przykład Arizona SB 1070: „sponsorowane” przez firmę CCA prawo antyimigracyjne pozwalające na zatrzymanie każdego człowieka powyżej 14 i żądanie, by udowodnił, że nie jest imigrantem. Biznes związany z więziennictwem – jak każdy biznes dąży do maksymalizacji zysku. Nic więc dziwnego, że lobbuje za zaostrzaniem prawa i ograniczaniem zwolnień warunkowych (zob. Truth in Sentencing).

Powszechne prawo do użycia broni to jedno z praw, które wymagałyby zmian całego systemu prawnego państwa. Czy aby na pewno USA to dobry wzór do naśladowania?

Nawet tak proste pytanie nie ma jednak szans na pojawienie się ze strony dziennikarzy polskich mediów, którzy narzekają, że „kampania jest niemrawa”. A jaka ma być – skoro oni ją obsługują. Skoro nawet demaskatorska książka Sumlińskiego nie spotkała się z zainteresowaniem, to nie ma na co narzekać.

Hejt w realu

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 12 kwiecień 2015

Słowo „hejt” (od angielskiego „hate” - nienawiść) oznacza w internecie napastliwe komentarze, pozbawione zazwyczaj jakichkolwiek merytorycznych treści. Można by użyć do opisania tego zjawiska określenia „mowa nienawiści”, gdyby nie to, że termin ten został już zawłaszczony i zazwyczaj ogranicza się go do antysemityzmu i ataków na lewactwo. Tymczasem eksperyment „Grażyna Żarko” pokazał, że prawdziwą erupcję nienawiści można wywołać poglądami konserwatywnymi. Po ujawnieniu prowokacji, wielu hejterów wyraziło skruchę. Jednak nie ma się co łudzić, że gdyby aktorka kontrowersyjnych nagrań wyrażała własne opinie – ktokolwiek by się zreflektował.

Jak zauważa w najnowszym „Plus Minus” Mariusz Cieślik, hejt nie jest już tylko domeną internetu, ale ochoczo stosują go media tradycyjne. Jednak zdumienie budzi takie branżowe spojrzenie, które szuka przyczyn zjawiska w zmianach na rynku mediów. Przynajmniej w Polsce media wydają się być tylko powolnym narzędziem dla ludzi, którzy złym słowem zabijają tak jak nożem.

Chyba najczęstszym obiektem takich ataków jest Jarosław Kaczyński. W tym wypadku mamy do czynienia z czymś w rodzaju „testu bliźniaków”. Jeden zginął, a drugi jeszcze żyje. Obaj byli kontrowersyjni. Ten który pozostał przy życiu jest metodycznie i systematycznie zabijany słowem.

Niewybredne ataki na prezesa PiS stały się podstawą publicznej działalności wielu osób. Jednym z najświeższych przykładów jest notka „Pan Prezes nam pokazał....”. Ma ona dwie zalety: po pierwsze jest krótka, a po drugie to esencja tego co podają społeczeństwu media mętnego nurtu ostatnich lat. O ile uboższe byłoby życie duchowe naszych „elit”, gdyby zlikwidować źródło tej esencji (czyli Prezesa PiS). Każdy rozsądny człowiek widzi, że zabijanie na raty daje tym ludziom o wiele więcej frajdy i wymiernych (dużych) korzyści niż szybka śmierć w katastrofie.

Czytaj więcej: Hejt w realu

Ekspercki rechot

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 28 marzec 2015

Każda branża wymaga obok kumulowania wiedzy i doświadczenia wytwarza pewien styl bycia. Na przykład drogowcy na budowach mawiali niegdyś o sobie, że ich charakteryzuje but gumowy, krok metrowy (bo krokami wymierzali odległości) i łyk setkowy (często z dala od domu – za kołnierz się nie wylewało). Obecnie najbardziej widocznym tego rodzaju atrybutem, jest chamski rechot ekonomicznych ekspertów. Taki obraz kreują media. Uśmiech politowania dla tych, którzy „nie rozumieją” nieodmiennie wzmacnia argumentację. (Królami uśmieszku są na przykład poseł Szeinfeld i towarzysz Balcerowicz).

Jeśli z argumentami szczególnie cienko – to uśmieszek przechodzi w rechot. Na przykład jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych „z ambicjami” pokazała w tym tygodniu rozmowę z ekspertem BCC na temat postulatu rezygnacji z wydłużenia wieku emerytalnego. Rzeczony ekspert złapał się za głowę (autentycznie) i z uśmiechem skwitował: jesteśmy w stacji, którą – zakładam – oglądają ludzie rozsądni, a nie tacy, którzy wierzą w takie bajania.

Czego jeszcze potrzeba wytrawnemu odbiorcy? W świecie informacji pełno jest bzdur, nad którymi nie warto się nawet zastanawiać. Dobrze, że jest ekspert, który nas w taki ekspresyjny sposób przed nimi ostrzega. Rechot chroni nas przed stratą czasu na bezsensowne debaty. W takich debatach mogłyby pojawić się problemy trudne do skwitowania uśmieszkiem politowania – i co wtedy?

 

Czytaj więcej: Ekspercki rechot

Prekariat

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 06 marzec 2015

„Banksterzy nie muszą rządzić światem. Jesteśmy silniejsi od nich. Oni nie mają żadnej legitymacji”. Tak twierdzi Guye Standing, opisując niedolę prekariatu. Prekariat, to jego zdaniem nowa klasa polityczna, wytworzona przez neoliberalizm i globalizację. Są to najczęściej dobrze wykształceni, młodzi ludzie, którzy są wyzyskiwani przez „system”.

Prekariat, to nie są nowi proletariusze. Różnią się oni od proletariatu w trzech głównych aspektach:

  1. Brak stabilności. Proletariat był zmuszany do ciężkiej pracy, ale ta praca była stabilna i dawała jakiś poziom socjalnego bezpieczeństwa. Prekariusze muszą akceptować życie pełne ciężkiej, ale niestabilnej pracy.

  2. Ryzyka związane z pracą proletariatu były dobrze znane, a wysiłki państwa często zmierzały do łagodzenia ich skutków (poprzez zasiłki). Prekariusze są narażeni na szoki, których nikt nie jest w stanie przewidzieć, a w razie porażki są pozostawieni sami sobie (vide „frankowicze” w Polsce).

  3. Prekariat to pierwsza klasa ludzi pracujących, która zamiast z czasem zyskiwać prawa – traci je.

Zdaniem Standinga rosnące w siłę partie lewicowe Syriza (Gracja) i Podemos (Hiszpania) są partiami reprezentującymi prekariat. Jednak postulaty Stadinga są nawet bardziej radykalne, niż propozycje wspomnianych partii. Chce on wprowadzenia powszechnego wynagrodzenia minimalnego. Uzasadnia to względami sprawiedliwości: Prekariusz, którego faktyczne obciążenie wynosi nawet 80 procent, płaci dziś wyższe podatki niż korporacja. Bo za wszystko musi płacić sam: za służbę zdrowia, za przedszkole dla dzieci. Krótko mówiąc: wydaje większość wynagrodzenia na świadczenia, które powinien dostać od państwa za darmo. To niesprawiedliwe. Moim zdaniem, jeśli ktoś decyduje się na najniżej płatną pracę, nie powinien tracić podstawowych świadczeń. Musi być ta sieć bezpieczeństwa. Gdy człowiek nie jest bezustannie zajęty walką o przetrwanie ma czas na to, by być obywatelem, angażować się społecznie, pomagać innym, zajmować się rodziną. Przestaje być pasywny, staje się świadomym obywatelem.

Czytaj więcej: Prekariat

Kapitał ludzki na sprzedaż

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 11 luty 2015

W tym roku po raz pierwszy jest obchodzono Międzynarodowy Dzień Modlitwy i Refleksji nt. Walki z Handlem Ludźmi (8 lutego). Piotr Mierecki, zastępca dyrektora w Departamencie Polityki Migracyjnej MSW, w rozmowie z KAI zauważa: Na początku lat 90. byliśmy krajem źródłowym, jeśli chodzi o migracje i ofiary handlu ludźmi - głównie chodzi o kobiety wykorzystywane w krajach zachodnich do prostytucji. Później staliśmy się krajem tranzytowym dla ofiar ze Wschodu, które przejeżdżały przez Polskę i były wykorzystywane w krajach Europy Zachodniej. Były to głównie osoby z krajów bliskiego sąsiedztwa wschodniego. Ze względu na nasze członkostwo w Unii Europejskiej, rosnący standard życia i stan naszej gospodarki, stajemy się krajem coraz bardziej interesującym, jeśli chodzi o migracje zarobkowe, zarówno dla krajów sąsiadujących, takich jak np. Ukraina, Białoruś czy Mołdawia, jak też z krajów azjatyckich. Coraz częściej zdarza się, że stamtąd pochodzą ofiary wykorzystywane w Polsce głównie do pracy przymusowej. To jest zmienne i zależy głównie od czynników ekonomicznych.

Czytaj więcej: Kapitał ludzki na sprzedaż

Jedyny cel i sens istnienia!

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 19 grudzień 2014

Brytyjska telewizja pokazała reportaż pokazujący sytuację w azjatyckich fabrykach Apple. Film BBC Panorama jest szokujący. Autorzy filowali z ukrycia pracowników różnych chińskich fabryk Apple'a oraz ich poddostawców. Pokazano warunki pracy, które zdaniem komentującego je Ralpha Nadera są nie do zniesienia. Ralph Nader zasłynął między innymi listem do prezesa Apple, krytykującym strategię finansową korporacji. Apple przeznacza horrendalne zyski na wykup własnych akcji. Zdaniem Nadera te pieniądze mogłyby posłużyć poprawie warunków pracy azjatyckich pracowników. List wywołał bardzo krytyczne komentarze. Zarzucono Naderowi, że zapomina o tym, że jedynym celem i sensem istnienia spółki jest zapewnienie zysków akcjonariuszom.
Jedyny cel i sens istnienia!

 

Czternastu pracowników odebrało sobie życie w fabryce Foxconn należącej do Apple. Ich życie – ich problem. Sensem istnienia Apple nie jest wszak uszczęśliwianie pracowników.

Pracownicy pracują po 12 godzin dziennie. Zdarza się, że nawet 18 dni bez przerwy. Ale Apple stanowczo odrzuca tezy postawione w filmie. Bo żadna inna firma robi tyle co Apple w celu zapewnienia sprawiedliwych i bezpiecznych warunków pracy. Nie jest wykluczone, że w tym akurat Apple ma rację – w końcu nawet Polacy nauczyli się wykorzystywać pracę Azjatów.

Co do ludzi zasypiających przy taśmach - zdaniem Apple to taka drzemka, która jest normalną praktyką w Azji.


BBC
pokazała także pracę (czasem niewolniczą) dzieci u poddostawców Apple. Praca w indonezyjskich kopalniach odkrywkowych cyny odbywa się w błocie, z narażeniem życia. Apple nie chce iść na łatwiznę, którą byłaby zmiana dostawców. Woli pracować nad poprawą sytuacji. Sytuacji akcjonariuszy zapewne?

Zakładając, że sensem i celem istnienia korporacji są rzeczywiście zyski akcjonariuszy, zastanawia obnoszenie się ze swym homoseksualizmem przez prezesa. Publiczna działalność prezesa takiej korporacji nie może mieć charakteru prywatnego. Może więc nie jest aż tak niedorzeczna ocena, która pojawiła się parę miesięcy temu w sporze o Keynesa. Może ojcu rodziny trudniej byłoby skupić się na „jedynym sensie i celu”.

Inny punkt widzenia

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 12 grudzień 2014

Firma Amazon stała się ostatnio obiektem krytyki z powodu warunków pracy w oddziałach firmy. W niemieckich oddziałach firmy znów (jak przed rokiem) związki zawodowe grożą strajkiem. Spór dotyczy przede wszystkim układów zbiorowych pracy (do niedawna był to w Niemczech główny mechanizm regulacji rynku pracy).

 Na zdjęciu Centrum Amazona we Wrocławiu (amazon.com)

W internecie można jednak znaleźć także nieco odmienne spojrzenie na pracę w Amazonie: W A. pracuje w zasadzie cały przekrój społeczny - od bezmózgich ameb po ludzi z wyższym wykształceniem, którzy na coś się wk***ili i przyszli się odmóżdżyć. Bezrobocie w Poznaniu jest praktycznie zerowe bo nie pracują tylko ci, którzy nie chcą bo np nie mają żadnych potrzeb albo pracują na czarno, dlatego A. ściąga przeróżnych ludzi z okolicznych miejscowości. Zaznaczę przy tym, że dla takiego retarda, który nigdzie nie pracuje bo nic nie umie (nawet czytać), nie odróżnia książki od segregatora (są tacy) to praca w A. to dar boży - po prostu nikt inny nie zatrudni ich na takich warunkach i za takie pieniądze jakie tam zarabiają.

 

Jeśli popatrzymy na gospodarkę z perspektywy młodego człowieka bez zobowiązań, ten opis jest bardzo celny. Czy jednak należy się cieszyć z likwidacji bezrobocia poprzez stworzenie miejsc pracy dostosowanych do „odmóżdżonych” pracowników? A co będzie, gdy maszyny osiągną poziom sprawności takich pracowników? Chyba jednak europejski model rozwoju, w którym „odmóżdżeni” pracownicy mogą znaleźć zatrudnienie w spółdzielniach socjalnych jest bardziej atrakcyjny.

Poprawność polityczna a personalizm

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 11 grudzień 2014

Laureat nagrody Nobla za odkrycie DNA, James Watson znany jest z kontrowersyjnych poglądów. W roku 2007 stwierdził, że mieszkańcy Afryki są mniej inteligentni niż biali. Jego zdaniem jest to uwarunkowane genetycznie. Za takie nieprawomyślne poglądy został poddany ostracyzmowi ze strony mediów i ludzi nauki. Gdyby głosił takie poglądy w odniesieniu do katolików a nie Murzynów, pewnie daliby mu drugą nagrodę Nobla. Przesada? Magdalena Środa ogłosiła, że Polacy biją żony z powodu swego katolicyzmu, a ówczesny premier Polski (obecnie sprawdza się na odcinku „prezes NBP”) stwierdził jedynie, że ona pomyliła język dyplomacji z językiem seminaryjnym (to znaczy nie powinna tego mówić tak wprost,, tylko ubrać w pseudonaukowy bełkot).

Watson poczuł się zmuszony do wystawienia na licytację medalu, który dostał wraz z nagrodą Nobla. Nagrodę kupił rosyjski miliarder za cenę 4,8 milionów dolarów, a następnie ogłosił, że zakupiony medal zamierza zwrócić Watsonowi! Bo jak wiadomo „ruskie” to dzikie ludzie są....

Ktoś może się zastanawiać: a co będzie, jeśli rzeczywiście zostanie odkryty gen inteligencji? Nie zostanie – bo po pierwsze nikt go nie szuka, a po drugie – nawet jeśli znajdzie, to wątpliwe, czy odważy się to ogłosić.

Na tym przykładzie widać, że poprawność polityczna nie ma nic wspólnego z etyką. Przynajmniej z etyką chrześcijańską, która wyklucza wartościowanie ludzi według ich inteligencji. Nie ma więc znaczenia, czy ktoś jest bardziej lub mniej inteligentny i z jakiego powodu – ma takie same niezbywalne prawa osoby jak geniusz.

Z punktu widzenia personalizmu chrześcijańskiego, obserwujemy obecnie zdziczenie obyczajów, które próbuje się przykryć regułami politycznej poprawności.

Sąd w Wielkiej Brytanii wydał przerażający wyrok. Uznał mianowicie, że dzieci, które urodziły się upośledzone z powodu alkoholizmu ich matek, nie mogą liczyć na odszkodowanie, bo szkoda została im wyrządzona w czasie, gdy jeszcze nie były osobą, tylko organizmem.

 Deprecjonowanie człowieka jako osoby jest w społeczeństwie tak posunięte, że grzebanie zmarłych zaczyna się upodabniać do grzebania ulubionych czworonogów. Z powodu wysokich kosztów pogrzebu, część rodzin decyduje się na spalenie lub zakopanie ciał bliskich w ogrodzie.

Narodziny społeczeństwa obywatelskiego w Polsce

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 09 grudzień 2014

System polityczny funkcjonujący w Polsce praktycznie wyklucza możliwość prowadzenia rzeczowej debaty publicznej przez polityków. Jeśli ktoś jeszcze interesuje się politycznymi sporami, to albo jest masochistą, albo ma jakieś inne ułomności.

To nie znaczy, że nie ma polityków, którzy byliby ludźmi prawymi, zatroskanymi o losy państwa i jego obywateli. Nawet w armii hitlerowskiej nie brakowało osób szlachetnych (a nawet świętych). To nie zmienia oceny mechanizmów, które wykluczają skuteczne działanie dla dobra kraju.

Niestety nie ma też sensu liczyć na to, że istnieje jakaś „druga linia”. Jakieś zaplecze intelektualne, gdzie wykuwają się idee i toczone są merytoryczne spory. Jest bardzo wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Poprzestańmy w tym miejscu na zauważeniu, że w formułowanych od czasu do czasu programach politycznych trudno dopatrzeć się wyników takiej eksperckiej działalności. Na pewno jest w tym trochę winy polityków. Rządząca koalicja nieraz udowodniła swój spryt w zakresie utrzymywania się u władzy i załatwiania różnych mniejszych lub większych interesów. Wbrew pozorom wysiłek intelektualny nie jest do tego potrzebny (a nawet może przeszkadzać, wprowadzając zbędny z punktu widzenia interesu rządzących element ryzyka). Wystarczy spryt. Z kolei opozycję niestety charakteryzuje jakaś intelektualna ułomność, której świeżym dowodem jest apel do szefowej PO o usunięcie Sikorskiego.

Jednak nieufność polityków wobec zaplecza naukowego ma także uzasadnienie w słabości tak zwanych nauk społecznych. Jeden z uznanych amerykańskich ekonomistów wyznał kiedyś: „Ekonomiści lubią udawać naukowców. Wiem, bo sam to robię. Kiedy wchodzę na zajęcia ze studentami pierwszego roku, zaczynam od bardzo formalnego wykładu przedstawiającego ekonomię jako dziedzinę, w której wszystko można zmierzyć i w miarę precyzyjnie przewidzieć. Dlaczego to robię? A co? Mam mówić młodym, pełnym dobrych chęci ludziom, że zapisali się na jakieś chybotliwe akademickie rozważania, które nie zakończą się zdobyciem żadnej twardej wiedzy? Już wkrótce sami się o tym przekonają”.

Takie wyznanie nie ma charakteru demaskatorskiego. Ono po prostu bardzo dobrze określa sytuację ekonomistów, nie deprecjonując bynajmniej ich roli. Te „chybotliwe akademickie rozważania” mogą być niezwykle cenne, jeśli zostaną podbudowane etyką z jednej strony a aparatem matematyczno-informatycznym z drugiej. Niestety zasadnym wydaje się zarzut, że przynajmniej w Polsce prym wiodą ekonomiści – kuglarze (w końcu Polacy to mistrzowie pozoranctwa), którzy udają, że dysponują twardą wiedzą.

Czytaj więcej: Narodziny społeczeństwa obywatelskiego w Polsce

Nadmierne oczekiwania?

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 05 grudzień 2014

Polska i Europa stoją przed bardzo podobnymi wyzwaniami. W obydwu przypadkach na czele listy spraw trudnych są rosnące dysproporcje w dochodach i poziomie życia. Wiele osób wychodząc z różnych przesłanek, dochodzi do bardzo podobnych wniosków. Warto zwrócić uwagę na dwa teksty opisujące ten problem: Mariusza Giereja „You have-to Tusku” oraz Rafała Wosia „Prawico, jakiej chcesz gospodarki?”. Pierwszy dotyczy perspektywy europejskiej i Donalda Tuska w nowej roli. Drugi – braku alternatywy programowej w odniesieniu do polskiej gospodarki

 ilustracja: Flickr

Obydwaj autorzy patrzą na problem z perspektywy monetarystycznej, dlatego nie potrafią wskazać sensownego rozwiązania. Widzą, że trzeba coś zrobić, ale nie wiedzą co. Ich zdaniem znalezienie rozwiązania jest zadaniem politycznych przywódców. Ale to tak nie działa. Można i należy oczekiwać od polityków akceptacji i wsparcia dla najlepszych rozwiązań, ale te rozwiązania muszą powstać gdzie indziej.

Czytaj więcej: Nadmierne oczekiwania?

  1. Człowiek dodatkiem do systemu
  2. Ekonomia nieortodoksyjna w działaniu (1)
  3. Czy bogacenie się jest złem?
  4. Marsz świadomych konserwatystów czy przemarsz stada beczących owiec?
  5. O suwerenności ekonomicznej
  6. Arbeit macht frei
  7. Katastrofa Innowacyjności?
  8. Sukces gospodarczy po polsku
  9. O przewadze Erharda nad Peronem
  10. Monetaryzm a sprawa polska

Strona 5 z 8

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net