×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.

Niestety rzetelna informacja sytuacji Kompanii Węglowej nie jest dostępna. Informacje medialne są pełne bełkotu i wybiórczych informacji, zestawionych pod z góry założoną tezę. Dotyczy to niestety także "Programu naprawczego", którego wartość informacyjna jest bliska zeru.

Niewiele też daje analiza sprawozdań finansowych, gdyż pojawiają się w nich jakieś dziwne dane bez jakiegokolwiek objaśnienia. Szokujące kwoty można znaleźć w rubrykach Ogólne koszty zarządu, pozostałe przychody operacyjne, czy nabycie aktywów trwałych. Jakikolwiek program naprawczy powinien się rozpocząć od szczegółowej analizy tych wszystkich danych. To co przedstawił rząd nadaje się co najwyżej na gazetkę ścienną.

Wbrew sugestii w tytule jedyna prawda, jaką można z całą pewnością ustalić na dzień dzisiejszy, to konstatacja, że prawdy o Kampanii Węglowej nie znamy. Możemy natomiast dokonać pewnych zestawień, które pokazują, jak bardzo pozbawione wartości są stawiane w mediach tezy.

 

Ceny

Według cennika (dla dostaw poza umowami o których mowa tutaj) KW sprzedaje aktualnie węgiel w cenach od 14 do 17 PLN/GJ. Dla porównania Bogdanka (cennik): 12.5 do 13,4 PLN/GJ.

Można oszacować, że jest to cena zbliżona do ceny giełdowej węgla (ARA) powiększonej o koszty transportu.

Poniższy rysunek (źródło) pokazuje, że dopiero w ostatnich latach cena zaopatrzeniowa dla polskich elektrowni zaczęła się zbliżać do ceny rynkowej.

Rentowność

Według danych z programu naprawczego w najlepszym roku 2011: wydobycie KW wyniosło 34705 tys ton. Przychody KW według sprawozdań finansowych11,919mld zł. Daje to średnią cenę 343PLN/tonę (a nawet mniej - jeśli uwzględnimy zmiany zapasów). Jest ona niższa, niż najniższe ceny oferowane obecnie przez KW!!! Z całą pewnością więc sytuacja spółki nie wynika z braku rentowności sprzedaży.

 

Import

Polska importuje coraz więcej węgla, a eksportuje go coraz mniej:

źródło: http://www.kwsa.pl/files/gazeta/KW-nr09-pazdziernik2014.pdf

Należy przy tym zwrócić uwagę na szokująco niskie koszty transportu rosyjskiego węgla (które należało by zbadać pod kontem dumpingu).

 

 

Wróżby

Spadek cen w ciągu ostatniego roku pokazuje poniższy wykres:

Nawet rządowy program naprawczy zakłada, że obecnie mamy dołek cenowy. Tak naprawdę nikt nie wie jak długo utrzymają się tak niskie ceny, gdyż o nich nie decydują obecnie żadne mechanizmy podaży i popytu, tylko polityka.

 

Jedynym sensownym i opartym na faktach tekstem na temat sytuacji w górnictwie, jaki udało się znaleźć w polskim internecie jest wywiad z Dyrektorem Oddziału ARP S.A. w Katowicach - Henrykiem Paszczem (ARP Katowice monitoruje sytuację w górnictwie na zlecenie rządu). Warto przeczytać cały wywiad w gazecie wydawanej przez KW. Wybrane fragmenty poniżej:

Obecny wynik finansowy branży jest oczywiście konsekwencją słabnącej sprzedaży węgla, malejących przychodów i ponoszonych z tego tytułu kosztów. Ceny węgla na rynkach międzynarodowych uległy w tym roku drastycznemu obniżeniu. O ile w latach 2011–2012 ceny węgla energetycznego w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) były dość wysokie i dochodziły do ponad 120 dolarów za tonę, o tyle ostatnie 2 lata to była równia pochyła i drastyczny spadek cen – do poziomu około 71–72 dolarów za tonę [w chwili obecnej już 65dolarów]. Spadek cen węgla jest oczywiście konsekwencją spadku cen ropy naftowej. Arabia Saudyjska oraz kraje wprowadzające restrykcje w stosunku do Rosji obniżają ceny, co ma bezpośrednie przełożenie na spadek cen węgla. Do tego dochodzi oczywiście nadpodaż dobrej jakości surowca na rynkach światowych, szczególnie w portach ARA

Z jeden strony mamy więc niższą o około 23 złote w stosunku do zeszłego roku cenę węgla, mniejszą sprzedaż i spadek cen węgla do energetyki. To wszystko sprawia, że przychody ze sprzedaży węgla w stosunku do ubiegłego roku są niższe o 2,5 miliarda złotych. To jest właśnie ta wyrwa, którą polskie górnictwo próbuje załatać.

Niektórzy wieszczą zmierzch węgla i górnictwa. Czy taki czarny scenariusz może się spełnić? – Obecnie 88 procent energii elektrycznej w Polsce produkowanej jest z węgla i nieprędko się to zmieni. Mamy więc własne bogactwo naturalne, które jeszcze długo będzie nam służyć. Jest inny problem. W ostatnim czasie staliśmy się importerem energii. Więcej energii sprowadzamy niż wytwarzamy i to stało się w tym roku. Nie chcę wnikać, czy jest to jakaś polityka, czy coś innego. Stwierdzam tylko fakt, obserwując rynek.

Wizerunek górnictwa rzeczywiście nie jest obecnie najlepszy, ale chcę jasno powiedzieć: do produkcji węgla państwo nie dokłada ani złotówki. Dokładało się w latach 1998–2002, gdy trzeba było sfinansować skutki wynikające z rządowych decyzji związanych z likwidacją kopalń. Musimy pamiętać, że górnictwo to wciąż jest 105 tysięcy miejsc pracy. Do tego dochodzą setki firm, które współpracują z górnictwem. Szacuje się, że jedno miejsce pracy w górnictwie tworzy 3–4 miejsca pracy wokół branży. Dlatego trudna sytuacja górnictwa to też problem społeczny. Górnicy chcą pracować i cenią sobie zatrudnienie. Dlatego aby branża wyszła na prostą, musimy ograniczać koszty i zwiększać przychody. Jeżeli tylko każdy z tych elementów wzrośnie o 5 procent, to górnictwo wyjdzie na prostą.