A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Listy do Episkopatu Polski
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Ropa i gaz: złapał Kozak Tatarzyna?

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 07 grudzień 2014

Gra o surowce energetyczne ma wiele aspektów i jest silnie powiązana z geopolityką największych mocarstw. Mając dostęp jedynie do części informacji, możemy całkowicie mylić się w ich ocenie.

 

Wszyscy są przekonani, że niskie ceny ropy mają przede wszystkim uderzyć w Rosję. To element wojny ekonomicznej, jaką toczą przeciw Putinowi Stany Zjednoczone. Analitycy i komentatorzy ekscytują się słabnącym rublem i malejącymi cenami ropy. Jednak Rosja dość oczywiste jest, że jeśli nie uda się sprokurować wielkiego kryzysu finansowego, to z taniejącą ropą Rosja sobie poradzi (na razie ceny wróciły do poziomu sprzed kilku lat). Może więc wcale nie chodzi w tej grze o Putina? Albo przynajmniej nie tylko o niego. Istnieją mocne argumenty za tym, że może to być Wojna Arabii Saudyjskiej z USA o utrzymanie dominacji na rynku ropy. Utrzymywanie cen poniżej $70 może zahamować rozwój wydobycia przy pomocy droższych technologii (a więc także z łupków).

 

Także rezygnacja z Rurociągu Południowego raczej nie jest „porażką Putina” (jak majaczy między innymi Jędrzej Bielecki z "Rzeczpospolitej"). To duża porażka przede wszystkim Bułgarii. Także porażka Unii, która pokazała, że potrafi ignorować w imię polityki żywotne interesy swoich słabszych członków (Bułgaria należy do jednego z najbiedniejszych członków UE). Niestety dotyczy to także Polski. Jak informuje „Nasz Dziennik”, konsekwencją rezygnacji z Gazociągu Południowego jest powrót do planów rozbudowy Gazociągu Północnego: Niemieckie media poinformowały, że po decyzji Rosji o rezygnacji z budowy gazociągu południowego, powrócono do zawieszonego projektu rozbudowy o trzecią i czwartą nitkę gazociągu północnego Nord Stream. Nord Stream biegnie po dnie Bałtyku i transportuje rosyjski gaz do Niemiec. Prowadzone są już rozmowy na ten temat – twierdzi NDR – zaznaczając, co prawda, że w tej sprawie nie wypowiedzieli się jeszcze wszyscy udziałowcy konsorcjum. Biuro prasowe firmy nie zaprzeczyło ani nie potwierdziło tych informacji, przypominając nam jedynie, że już w 2012 roku były prowadzone plany przygotowawcze do ewentualnej rozbudowy gazociągu o dwie nitki. Już wtedy projekt rozbudowy przeszedł z fazy planowania w fazę sprawdzania możliwości wykonalności.

 

Przyszli podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 07 grudzień 2014

Polacy, którzy szli w ostatnich wyborach głosować mogli nie znać kandydatów, ale na pewno wiedzieli jedno. PiS to ta partia od „afery madryckiej”. Trzech posłów wyłudziło pieniądze z kancelarii sejmu. Oświadczyli, że pojadą samochodem, aby wziąć „kilometrówkę”. Polecieli zaś tanimi liniami lotniczymi. Obecnie poseł Hofman – najbardziej znany z tej trójki – twierdzi, że nie ma żadnych kilometrówek. Jest ryczałt na przejazd, o wysokości niezależnej od środka transportu.

To już nie jest kwestia podejrzeń i domysłów. Są twarde fakty, które łatwo sprawdzić. Poseł Hofman ma szansę przejść do historii jako największy jełop w dziejach – jeśli kłamie. Co jednak będzie, jeśli mówi prawdę? Wtedy należy stwierdzić, że poseł Hofman także grubo się myli. Bo tu nie chodzi o jego dobre imię, tylko o coś o wiele poważniejszego. Taka niesamowita historia nie mogła zdarzyć się przez pomyłkę, albo wskutek złej interpretacji faktów. Fakty zostały sprawdzone i prokuratura wszczęła śledztwo przeciw posłom. I nikt (łącznie z obwinionymi) – na żadnym etapie tej historii nie powiedział: Zaraz! Coś tu się nie zgadza! Jeśli się nie zgadzało – ktoś dobrze o tym wiedział. Ktoś to ustawił i zawiadomił media. W takim razie mielibyśmy twardy dowód, że te wybory zostały sfałszowane. Nie przy liczeniu głosów, ale dużo wcześniej. W takiej sytuacji aż strach pomyśleć, co może się wydarzyć 13 grudnia.

Czytaj więcej: Przyszli podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę

Włochy na krawędzi

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 06 grudzień 2014

Od kilku lat Włochom grozi bankructwo. Ten przypadek jest niezwykle fascynujący, gdyż to jedno z najbogatszych państw świata. Bogaci Włosi są jednak mistrzami w unikaniu płacenia podatków. Państwo bije rekordy zadłużenia, a związki zawodowe żądają płacy minimalnej w wysokości 10 euro na godzinę (prawie dwa euro więcej niż ostatnio wprowadzono w Niemczech). Dodatkowo 8 milionów Włochów leniuchuje (nie pracują, nie szukają pracy, nie uczą się – sjesta).

Rząd wprowadził pakiet reform, które nie wpłynęły na negatywną ocenę instytucji ratingowych. Brytyjski magazyn „The Spectator” opublikował ostatnio artykuł, w którym dowodzi, że upadku Włoch już nie da się powstrzymać. Problem w tym, że ten sam tekst można było spokojnie opublikować przed rokiem, a nawet kilka lat wcześniej.

Włosi ze stoickim spokojem mogą czekać jak też junia zaradzi temu, że „niestabilne Włochy są zagrożeniem dla strefy euro:

Oprocentowanie włoskich obligacji wynosi obecnie ok. 2,30%, jednak ich niski poziom spowodowany jest głównie interwencjami Europejskiego Banku Centralnego, który wykazuje ogromną determinację przy utrzymywaniu stabilności finansowej w strefie euro. To właśnie działania EBC powodują, że obywatele nie odwrócili się jeszcze od włoskich obligacji.

Tak dla porównania: polskie ministerstwo finansów sprzedało niedawno obligacje przy rentowności ponad 2,5%. Ale my jesteśmy pupilki i prymusi.



 

Hazard a blokowanie stron internetowych

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 06 grudzień 2014

Polski rząd toczy nierówną walkę z hazardem (odkąd „zabroniono” hazardu, ilość automatów do gier znacząco się zwiększyła). Przy okazji pojawia się informacja o przygotowaniach do blokowania stron internetowych, które mają polegać na tym, że rząd odkłada je do następnej kadencji sejmu. Bo - jak tłumaczy rządowy urzędnik w sejmie – w tej kadencji nie zdąży. Może lakoniczna odpowiedź wiąże się z tym, że rząd chce chronić interesy wybranych firm hazardowych, gnębiąc konkurencję i przy okazji wprowadzając legalnie inwigilację internetu: „minister Kapica poinformował, że w celu wzmocnienia legalnej konkurencji wśród firm hazardowych oraz dla ochrony graczy „chcących uczestniczyć w tego typu zabawie" trwają prace koncepcyjne nad prawem blokującym dostęp do niektórych stron internetowych”.

Śledząc kolejne wypowiedzi ministra Kapicy można by dojść do wniosku, że pomylił on resorty. Bo takie mącenie bardziej by się chyba przydało w ministerstwie propagandy: Dwa dni temu Kapica wypowiadał się, że jego resort już pracuje nad koncepcją wcielenia w życie blokowania stron, a dzisiaj pisze, że to jednak będzie tylko wykorzystywanie narzędzi w formie np. „graficznej kurtyny”.

O tym, że minister Kapica (jak i cały jego resort) absolutnie nie powinien się zajmować internetem, świadczy sam pomysł jakiejś „graficznej kurtyny”, który jest po prostu idiotyczny. Na portalu niebezpiecznik.pl można znaleźć wyjaśnienie dlaczego nie da się czegoś takiego skutecznie wykonać. Ale ministry muszą przecież czymś się zająć.

 

Źródło ilustracji: Wikipedia

Ćwiczeń z dialektyki ciąg dalszy

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 06 grudzień 2014

Od kilku dni na różnych stronach internetowych słychać głosy oburzenia, że bo mamy jawny przykład, że Polacy robią Amerykanom to, o czym mówił minister Sikorski. Jeśli jednak na samą wieść o zakupie amerykańskich rakiet Rosjanie zmienili plany budowy bazy lotniczej, to może warto przepłacać – w końcu postraszenie Rosjan jest bezcenne. Łatwo też zaakceptować tezę, że najlepszą obroną jest atak i nasza armia musi mieć broń ofensywną. Problem zaczyna się dopiero, gdy pojawiają wyjaśnia, że przepłacając kilkakrotnie wcale nie przepłaciliśmy: „Nie można zapominać, że Stany Zjednoczone poniosły całość nakładów przeznaczonych na badanie i rozwój JASSM, a wyniosły one grubo ponad miliard dolarów. Nic powinno więc dziwić, że państwa, które chcą nabyć te nowoczesne systemy, muszą zapłacić więcej niż armia amerykańska”.

 

Bombowiec B-1B Lancer odpalający pocisk JASSMUSAF

 

Więc jak to? To już amerykański przemysł zbrojeniowy przestał być prywatny? Chyba nie - to prywatna firma wiedziona poczuciem patriotyzmu oddaje własnej armii rakiety za pół-darmo. Równocześnie jednak oczywiście kapitał nie ma narodowości, a firmy działają wyłącznie kierując się zyskiem.

 



 

  1. Nadmierne oczekiwania?
  2. Uroki dialektyki
  3. Rosja – państwo na zakręcie
  4. Człowiek dodatkiem do systemu
  5. To się nazywa popularność!

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Listy do Episkopatu

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 240 z 518

  • 235
  • 236
  • 237
  • 238
  • 239
  • 240
  • 241
  • 242
  • 243
  • 244

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net