- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Deklarowanym celem „obrońców demokracji” jest „aby było jak dawniej”. Dlatego warto przypominać jak było: Bicie kluczami po jądrach, zmuszanie do przysiadów nago, do siadania na pałce policyjnej ustawionej na sztorc, gazowanie w zamkniętym samochodzie – tak według relacji uczestników wydarzeń działała policja, wymuszając przyznanie się do winy w czasie Akcji Widelec.
Policjanci nazwali akcję „ostatecznym rozwiązaniem problemu kibiców Legii”. Co za okropny kaczysta mógł wymyślić coś takiego? Ujawnił to Donald Tusk na konwencji PO w 2010 roku: "Kiedy trzeba było poskromić po raz pierwszy, z użyciem policji, chuliganów na ulicach Warszawy – tę decyzję podjął, jak pamiętacie, Grzegorz Schetyna – co zrobił PiS i jego szef? Stanął w obronie chuliganów przeciwko policji".
Dzisiaj Grzegorz Schetyna „broni demokracji” na ulicach.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Samo pojawienie się hasła „Polska w ruinie” świadczy o głębokości upadku naszego kraju. Jest ono bowiem produktem polityki opartej o PR. W minionych latach spór polityczny został sprowadzony do konkurencji dwóch wizerunków: niebywałego rozkwitu i kompletnego upadku.
Ciekawostką jest to, że oba te wizerunki powstały w tym samym środowisku: wśród ludzi, którzy zajęli miejsce elity. Hasło „Polska w ruinie” zostało rozpropagowane w formie kpin z krytyków III RP. Jeden z licznych tekstów na ten temat można znaleźć tygodniku "Polityka" z września 2015. Poddaje on analizie wystąpienia na konwencji PiS:
Przedsiębiorca z Pcimia przekonywał, że kraj ma wielki „potencjał osobowy” (w tym „piękną młodzież i śliczne kobiety”, jesteśmy też „piękni wewnętrznie”), ale niestety przez 25 ostatnich lat ten potencjał był marnowany, bo ten „piękny kraj” był „słabo” zarządzany. Po czym wzywał, żeby było jak najmniej „państwa w państwie”.
Emerytka mówiła o niskich emeryturach oraz o braku szans rozwoju dla dzieci i wnuków. Z kolei student politologii skarżył się już po imieniu na PO i Bronisława Komorowskiego – że to ich winą są umowy śmieciowe i wyjazdy za granicę oraz że młodym „zabrano nadzieję”. On już wprost wzywał do wręczenia rządzącym „czerwonej kartki” i głosowania na PiS.
Była wreszcie przedstawicielka „polskich rodzin” z patetyczną opowieścią o miłości do Ojczyzny jako miłości do Matki, ale też kpiną, że dogoniliśmy Zachód, bo mamy „globalne ceny”.
Komunikat był więc w sumie tyleż prosty, co znany: obecna Polska to kraj w ruinie.
Diagnoza przedstawiona przez cytowane osoby najwyraźniej znalazła uznanie wyborców i przyczyniła się do zwycięstwa wyborczego PiS. Można domniemywać, że takie pełne pogardy dla prostych ludzi relacje - jak cytowana powyżej - nawet wzmocniły przekaz.
- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku

Przywódcą bandy atakującej Polskę na forum UE jest niejaki Guy Verhofstadt - belgijski liberał i były premier Belgii. Tygodnik „Polityka” mianował już Verhofstadta na „lidera polskiej opozycji”. Ten nowy „lider” jest powiązany z wielkim biznesem. Bierze pieniądze między innymi od dwóch dużych belgijskich firm, Exmar i Sofina. Firma Sofina ma udziały między innymi w firmie Suez Environnement, która jest oskarżana o udział w próbach zawłaszczania światowych zasobów wody. Uczestniczy między innymi w procesie prywatyzacji wodociągów w greckim mieście Saloniki.
Exmar z kolei zajmuje się między innymi transportem morskim skroplonego gazu. Ma kontrakt na dostawy gazu dla Gazpromu (więcej po polsku na stronie blogpublika.com/2016/01/21/verhofstadt-i-gazprom).
Oczywiście działalność Guy'a Verhofstadta w Parlamencie Europejskim jest zgodna z interesami wspomnianych firm. Lobbuje on za traktatem o wolnym handlu z USA (TTIP), który:
a) otworzyłby import do Europy amerykańskich węglowodorów (między innymi z łupków)
b) ujednoliciłby zasady ochrony środowiska, ułatwiając wydobywanie gazu z łupków w Europie.
Guy Verhofstadt mocno bronił Grecji, przeciwstawiając się opuszczeniu przez ten kraj UE (Grexit). Równocześnie dąży do otwarcia drzwi UE dla Ukrainy i Mołdawii – państw będących w sytuacji o wiele gorzej od Grecji. Na Ukrainie są bogate złoża gazu ziemnego, którymi są zainteresowane firmy reprezentowane Guy'a Verhofstadta (choć z powodu załamania się cen ropy, amerykański Chevron niedawno wycofał się z Ukrainy).
Na filmie poniżej Verhofstadt głosi frazesy o europejskich wartościach na kijowskim Majdanie:
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
![]()
Polityczne rozwiązanie problemu często stanowi samo w sobie problem. Czemu nie są stosowane rozwiązania najprostsze i najskuteczniejsze?
Poniżej trzy takie proste rozwiązania, o których póki co politycy nawet boją się wspominać:
1. Kredyty frankowe i zakaz lichwy.
Prostym rozwiązaniem jest wyliczenie lichwy na podstawie różnicy między spłatą, a zmniejszeniem zadłużenia powiększonego o koszty wierzyciela. Na przykład spłata wynosi 1200 PLN, bank odpisuje od kapitału 1000PLN, a udokumentowanych kosztów obsługi (koszty ogólne + koszty ubezpieczenia) może wykazać na 50PL. Odsetki wyliczamy następująco:100% *( ( 1200-1000-50 ) / 1000 ) = 15%.
Nikogo nie powinno obchodzić w jakiej walucie jest brany kredyt ani jak jest liczona spłata. Rozwiązanie jest proste i uniwersalne. Za jednym zamachem pozbywamy się problemu kredytów frankowych i wykorzystujących specjalnie dla nich zrobione luki firm pożyczkowych.
2. Państwo prawa i Konstytucja jak akt prawny.
Praktyka stosowana przez nasz wymiar (nie)sprawiedliwości jest taka, że nie można się przed sądem powołać na Konstytucję. Prawników interesują wyłącznie kodeksy. Tymczasem łamanie Konstytucji powinno być uznane za ciężkie przestępstwo pospolite, zagrożone karą bezwzględnego więzienia. Dlaczego jawne i wielokrotne łamanie Konstytucji przez sędziów TK jest bezkarne? Gdyby sędziowie musieli brać pod uwagę fakt, że prokurator może ich działania potraktować jako przestępstwo pospolite, nie byłoby problemu upolitycznienia TK. Logika i prawo nie mają przynależności partyjnej. Jeśli zaś w państwie prawa wszystkie instytucje i osoby mają działać w ramach prawa, to TK nie może być wyjątkiem. Immunitet w żadnym razie nie powinien ich chronić.
Czytaj więcej: Dlaczego politycy boją się prostych rozwiązań?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Zdaniem Janusza Szewczaka – głównego ekonomisty SKOK, obniżenie ratingu polskiego długu przez agencję S&P to „sukces” donosicieli. Pisze on między innymi: Agencja S&P w obronie fanaberii prezesa Trybunału Konstytucyjnego i dziennikarzy mediów publicznych „ofiar prześladowań”, postanowiła przywalić Polsce maczugą, by ta nie ośmielała się wybijać się na suwerenność gospodarczą, wprowadzać podatków od banków i hipermarketów, głównie przecież zagranicznych czy rozwiązać wreszcie aferalną historię z tzw. kredytami frankowymi, a przede wszystkim ograniczyć rabunkowy drenaż polskich pieniędzy w kwocie ok. 100 mld zł corocznie za granicę.
Krajowi dywersanci pokroju Ryszarda Petru oskarżający polski rząd o to, że „puści nas z torbami, a i toreb może zabraknąć” trafiły wreszcie do właściwego ucha, a być może były stamtąd wprost inspirowane. Zarówno w PO, jak i w Nowoczesnej mogą być z siebie naprawdę dumni: szkalowanie polskiego państwa i polskiego rządu przyniosło pierwsze tak przez nich oczekiwane rezultaty.
Za decyzją S&P stoją konkretni ludzie. Dyrektorem regionalnym tej agencji na Europę Środkowo-Wschodnią jest Polak Marcin Petrykowski (obecnie biuro w Warszawie). Natomiast obniżenie ratingu przeprowadził Niemiec Felix Winnekens. Dlaczego to zrobili?
Jak informuje portal www.money.pl: jeszcze w grudniu ub. r., gdy rozmawialiśmy z Marcinem Petrykowskim [...], pytaliśmy, czy agencja nie zmieni ratingu ze względu na zapowiedzi nowego rządu. Wtedy tłumaczył: "Mimo zmiany władzy fundamenty polskiej gospodarki pozostają stabilne. Rating opiera się na ocenie działań, które już miały miejsce, a na tę chwilę mieliśmy jedynie do czynienia ze zmianą osób piastujących najważniejsze stanowiska."
Co się więc stało? Felix Winnekens tłumaczy: Sytuacja w Polsce zmieniła się szybciej, niż byliśmy w stanie przewidzieć, a osłabienie kluczowych instytucji państwa wpłynęło negatywnie na wiarygodność Polski.
Czyli nie zdecydowały „fundamenty polskiej gospodarki” (najnowsze dane potwierdzają dobry jej stan), tylko ocena zmian politycznych. Czy młodzi wykształceni z wielkich miast Winnekens i Petrykowski dokonali oceny tych zmian samodzielnie? Oczywiście że nie. Winnekens twierdzi, że ocena była konsultowana z polskimi władzami. Jednak naczelny Gazety Bankowej Wojciech Surmacz ujawnia, że to nie korespondencja z polskim Ministerstwem Finansów, ale konsultacje z panami Szczurkiem i Petru zdecydowały o zmianie oceny sytuacji w Polsce.
Szkoda, że demaskatorski artykuł „Ryszard Petru czyli narcyzm i śmieszność” pojawia się w gazecie dla młodych wykształconych i z wielkich miast dopiero teraz.