Moim celem nie jest rozstrzygnięcie sporu historycznego o Lutra, lecz pokazanie, że z perspektywy personalizmu można inaczej ocenić znaczenie tego sporu.
Herezja Marcina Lutra według prof. Guza
Prof. Guz przedstawia nauczanie Marcina Lutra jako największą herezję w dziejach chrześcijaństwa1. Jego zdaniem reformacja nie była jedynie rozłamem w Kościele, lecz radykalnym odrzuceniem chrześcijańskiego rozumienia Boga, odkupienia, człowieka i Kościoła. Wykład profesora ma charakter dedukcyjny. Jego zdaniem wszystkie pozostałe elementy nauki Lutra są logiczną konsekwencją fundamentalnego błędu w rozumieniu Boga.
1. Herezja o Bogu
Według prof. Guza Luter utożsamia Boga ze światem, przypisuje Mu zło („Bóg... musi najpierw stać się Szatanem”) i w konsekwencji prowadzi do panteizmu, w którym Bóg staje się procesem zależnym od świata.
2. Herezja o odkupieniu
Krzyż Chrystusa przestaje być odkupieniem człowieka, a staje się rozwiązaniem problemu grzechu tkwiącego w samym Bogu. Jezus zostaje sprowadzony z roli Odkupiciela do narzędzia wewnętrznego dramatu Boga.
3. Herezja o człowieku
Luter odbiera człowiekowi wolność i podmiotowość, redukując go do narzędzia Boga. Odrzuca wolną wolę, podważa odpowiedzialność moralną i uznaje rozum za całkowicie niezdolny do poznania prawdy.
4. Herezja o Kościele
Według prof. Guza wizja Lutra czyni Kościół jako wspólnotę zbawienia zbędnym, a nawet fikcyjnym. Skoro człowiek jest już "częścią Boga", nie potrzebuje sakramentów ani hierarchii. Stąd odrzucenie papiestwa i apostolskiej struktury Kościoła.
5. Konsekwencje moralne
Prof. Guz przywołuje wypowiedzi Lutra dotyczące osób niepełnosprawnych, katolików, kobiet i małżeństwa jako dowód, że jego nauczanie prowadziło również do głębokich wypaczeń moralnych i społecznych.
W obronie Lutra
W obronie Lutra można przyjąć kilka strategii. Pomijam czysto erystyczne dezawuowanie krytyka2 lub interpretowanie ekumenizmu jako przyznanie Lutrowi racji. Choć Luter podważał sens racjonalizmu, wydaje się, że jedyna sensowna jego obrona musi być racjonalna.
1. Zarzut błędnej lub tendencyjnej interpretacji wypowiedzi Lutra
Podane cytaty nie są streszczeniem poglądów Lutra, ale interpretacją prof. Guza? Problem z taką strategią polega na tym, że te cytaty jedynie uzasadniają prawowitość teorii zaprezentowanej przez prof. Guza. Zarzut dopasowania interpretacji do teorii byłby silny, gdyby ta teoria była wypaczeniem teologii Lutra. Krytyka cytowań tego nie dowodzi, a celem prof. Guza jest jedynie przedstawienie tego, co krytykowanej teologii wynika. Można na przykład uznać, że teza "Bóg musi stać się Szatanem" to przykład prowokacyjnego języka3, którym Luter operował, by zobrazować swoje tezy o ukrytym Bogu (Deus absconditus) i ludzkiej niemożności pojęcia Jego woli. Jednak rozważania Lutra dobrze pasują do filozoficznych rozważań na temat istoty zła. Pojawia się w nich teza, że Bóg jako stworzyciel wszystkiego musiał stworzyć również zło. Z kolei to, że szatan jest przeciwnikiem człowieka, a nie Boga, znajduje potwierdzenie w niektórych fragmentach Pisma Świętego4. Miał to być anioł, który miał wystawiać człowieka na próbę – taki "oskarżyciel" (hebr. ha-satan). Nie można więc tezy Lutra przedstawiać jako czysto retorycznej. Słowa mają znaczenie. Na dodatek rzuca się tu w oczy niesamowity paradoks. Zarzuca się krytykom Lutra (w tym ks. prof. Guzowi) wybiórczą analizę jego słów, a pomija dużo bardziej ewidentną, wybiórczą lekturę Pisma Świętego przez Lutra (jak choćby we wspomnianej kwestii szatana).
2. Obrona na gruncie filozofii
Luter był nominalistą (szkoła Ockhama)5. Według tej filozofii Bóg jest absolutnie wolną wolą, niczym nieograniczoną. Dla Lutra Bóg objawiony w Chrystusie (Deus revelatus) jest miłosierny, ale Bóg ukryty (Deus absconditus) działa w historii w sposób dla nas niezrozumiały, często postrzegany jako "diabelski". Gdy Luter pisze o Bogu "stającym się Szatanem", nie oznacza to, że Bóg jest moralnie zły, ale że w naszym, ludzkim doświadczeniu Bóg może jawić się jako przeciwnik, który niszczy naszą pychę i przekonanie, że nasze dobre uczynki wystarczą do zbawienia. W rezultacie człowiek musi uznać, że tylko w Bogu jest jego nadzieja. Można więc uznać, że Luter mówi o tym, jak Bóg jest postrzegany i jak działa w historii zbawienia, a prof. Guz interpretuje to ontologicznie - jako określenie istoty Boga. Luter krytykował metafizyczne spekulacje, twierdząc, że Boga nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Czy zatem badanie jego dzieł przy odmiennych założeniach jest irracjonalne? Możemy chyba pytać, jak wygląda świat według Lutra, przy założeniu, że prezentowany opis odnosi się do rzeczywistości, a nie tylko jej postrzegania i przeżywania? Odpowiedzi na to pytanie udziela prof. Guz.
To zderzenie dwóch odmiennych stanowisk intelektualnych jest bardzo ciekawe, ale chyba nie ma tak fundamentalnego znaczenia, jak zakłada prof. Guz. Czy prawidłowe zrozumienie istoty rzeczy warunkuje możliwość życia w prawdzie?
W kontekście krytyki Lutra wydaje się to oczywistością. Na przykład szokujące słowa na temat dzieci upośledzonych6 (którym podobno Luter odmawiał prawa do życia) wydają się konsekwencją przekonania, że to nie są dzieci Boga – a więc są pozbawione duszy.
W personalizmie rozstrzyganie takich dylematów moralnych jest konsekwencją uznania godności każdej osoby. Nie wymaga to uprzedniego rozstrzygnięcia sporów metafizycznych. Wystarczy nasz wysiłek w dążeniu do Prawdy. (Będą stosował pisownię „Prawda” dużą literą, gdy chodzi o prawdę o dobru, albo – w teologicznym języku – prawdę o Bogu). Tak rozumiane dążenie do Prawdy nawiązuje zarówno do personalizmu Karola Wojtyły, jak i personalizmu radykalnego Andrzeja Grzegorczyka, dla których osoba realizuje się przede wszystkim w czynie.
Nie możemy założyć, że Prawda jest nieosiągalna, gdyż nasz wysiłek byłby wówczas bezcelowy. Jednak musimy też odrzucić przekonanie, że poznanie lub akceptacja Prawdy jest początkiem lub warunkiem naszej drogi.
Analiza personalistyczna
Zestawmy trzy punkty widzenia: katolicyzmu przed Lutrem (nazwijmy dla uproszczenia "tradycjonalizm"), luteranizmu, oraz katolicyzmu współczesnego (uznajmy, że adekwatne tu będzie określenie „personalizm”). Jak z tej perspektywy wygląda źródło, cel i motywacja wysiłków podejmowanych przez wierzącego człowieka?
|
|
Źródło |
Cel |
Motywacja |
|
tradycjonalizm |
dzięki wysiłkowi osiągniesz życie w Bogu – Chrystusie, pod warunkiem, że nie zgrzeszysz |
celem jest zasłużenie na zbawienie |
dominującą motywacją był lęk przed potępieniem |
|
luteranizm |
dzięki darowi Boga jesteś zdolny do wysiłku |
po prostu tak trzeba – to nasza „racja stanu” |
wdzięczność Bogu |
|
personalizm |
to sam wysiłek stanowi istotę życia w Bogu |
bycie w Chrystusie |
postępowanie zgodnie z naturą człowieka |
Ta charakterystyka personalizmu wymaga objaśnienia. Postawione powyżej tezy nie stanowią bowiem definicji personalizmu, ale są personalistyczną odpowiedzią na pytanie o sens bycia chrześcijaninem. Uzasadnienie tej odpowiedzi można znaleźć w analizie księdza Prusaka7 fragmentu listów Świętego Pawła (Rz, 8, 1-13):
Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci.
Ksiądz Prusak twierdzi, że to jest właśnie "Dobra Nowina" głoszona przez Chrystusa. Takie postawienie sprawy wyzwala nas od poczucia strachu i winy. Wystarczy "życie w Chrystusie". Z pozoru wygląda to na bliskie tezom Lutra dotyczącym usprawiedliwienia.
Jednak dalej czytamy:
Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. [...] Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.
Możemy więc „życie w Chrystusie” zinterpretować jako wysiłek "uśmiercania popędów ciała". Moim zdaniem to można zinterpretować jako trwały wysiłek personalistycznego dążenia do Prawdy.
Tak rozumiany personalizm można pogodzić z tradycjonalizmem, gdyż te postawy są co najmniej niesprzeczne. Można uznać, że to różne opisy tej samej postawy – racjonalnego wysiłku. Z luteranizmem jest gorzej, bo odrzuca racjonalizm i zakłada przedmiotowe traktowanie człowieka przez Boga. Ten dar to jak bateria włożona do zabawki.
Między potępieniem a ekumenizmem
Możemy się zastanawiać dlaczego Sobór Trydencki nie podjął takiej krytyki luteranizmu, jaką przedstawił ks. prof. Guz. Jeśli uwzględnimy powyższą, personalistyczną krytykę – wydaje się to oczywiste: Sobór Trydencki zajął się tym, co najważniejsze. Kwestie ontologiczne mogły bowiem być przedmiotem sporu teologów i filozofów, a teza o usprawiedliwieniu uderzała wprost w fundamenty religii.
Dla Lutra bowiem, grzech pierworodny tak głęboko zepsuł ludzką naturę (rozum i wolę), że człowiek jest całkowicie ślepy na Boga i niezdolny do jakiegokolwiek dobra przybliżającego go do zbawienia. Zbawienie jest wyłącznie zewnętrznym aktem Bożego uznania, a człowiek wewnętrznie pozostaje grzesznikiem (simul iustus et peccator8).
O co tak naprawdę jest ten spór? W duchu reformacji należy uznać, że dla biskupów luteranizm był nie do przyjęcia, bo podważał sens sakramentów, pokuty, zadośćuczynienia, autorytetu papieża oraz władzy odpuszczania grzechów. Z tej perspektywy Kościół bronił swojej władzy. Natomiast z perspektywy personalizmu Kościół broni prawdy o człowieku. Wszystkie wymienione kwestie są ważne – gdyż stanowią pomoc wiernym w ich wysiłku, ale to ten wysiłek jest najważniejszy i do niego Kościół zachęca. I tu dochodzimy do kwestii najważniejszej: to nie jest przesłanie skierowane tylko do katolików, ale można uznać je za uniwersalne.
Wróćmy do naszej analizy źródła, motywacji i celu i połączmy je parami:
- Dzięki darowi Boga jesteś zdolny do wysiłku, który stanowi istotę życia w Bogu.
- Jeśli postępujesz tak jak należy, to żyjesz Chrystusie.
- Wdzięczność Bogu to postępowanie zgodnie z naturą człowieka.
Podkreśliłem frazę „dzięki darowi Boga”, która może być odmiennie interpretowana, ale nie jest to nieprzekraczalną granicą. Widać więc, że są silne podstawy, by twierdzić, że jeśli odrzucimy filozoficzne i teologiczne spory, a skupimy na tym, jak należy żyć – to można dojść do wspólnych wniosków.
Czy zatem te spory są nieistotne? Tak i nie.
Spory filozoficzne można skwitować słowami Chrystusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”.
Mądrzy i roztropni ludzie mają kompetencje do tego, by toczyć filozoficzne spory. Jednak to nie w dysputach, ale w czynie odkrywamy Prawdę. Do takich czynów wszyscy jesteśmy zdolni, a być może mądrzy i roztropni zbyt wiele czasu tracą na dysputy? To odkrywanie Prawdy w czynie pozwala zrozumieć, że filozoficzne spekulacje to tylko element kultury. Ważny, ale nie na tyle, by stawiać je ponad to co najważniejsze – czyli postawę miłości Boga i bliźniego.
Andrzej Grzegorczyk w swych analizach uzasadnił taką postawę bez odwoływania się nie tylko do filozoficznych spekulacji ale i teologii. Wystarczy uznanie, że wszyscy ludzie mają godność osoby. A skoro tak – to musimy uznać, że mają takie samo prawo do poszanowania tej godności, jakiego my oczekujemy. To wystarczające uzasadnienie dla naszych wysiłków podejmowanych w imię miłości bliźniego. To uzasadnienie uzyskuje wymiar uniwersalny.
A co z teologią? Czy ją także można zignorować i w konsekwencji uznać, że nie ma znaczenia, jaką religię wyznajemy? Absolutnie nie. Przecież to nie jest czysty przypadek, że to w naszym kręgu kulturowym zostało wypracowane to uniwersalne przesłanie dla całej ludzkości. To Kościół Katolicki – mimo swej burzliwej historii - zdołał przechować i przekazać te prawdy do chwili, gdy stały się one zrozumiałe i możliwe do świadomej akceptacji przez wszystkich. To jest prawdziwy sens tradycji.
Z tej perspektywy możemy się zadumać nad mądrością soborów, które zdołały przeprowadzić Kościół tą wąską ścieżką prowadzącą do Prawdy, nie uroniwszy niczego co istotne. Mamy prawo i obowiązek kontynuować tą tradycję. Fałszywy ekumenizm, podważający jej wyjątkowość, to forma zdrady. Dialog między religiami opiera się na tym, że – jak powyżej wskazałem - każda osoba może podjąć wysiłek odkrywania Prawdy. My to interpretujemy jako życie w Chrystusie, a jedynie Bóg wie – jaki będzie efekt tych wysiłków. Natomiast w warstwie teologicznej możemy i powinniśmy wskazywać na istotne różnice, które mogą takie postępowanie wiernych utrudniać.
Na zakończenie chciałbym przytoczyć przypomnieć fragment „Dezyderaty”9. Nie dlatego, że rozstrzyga ona spory teologiczne, lecz dlatego, że trafnie opisuje postawę, bez której autentyczny dialog – także ekumeniczny – nie jest możliwy.
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Przypisy
2https://ekai.pl/wiedza-ks-prof-guzia-o-lutrze-powierzchowna-i-fragmentaryczna/ Naukowcy KUL: Wiedza ks. prof. Guza o Lutrze powierzchowna i fragmentaryczna.
Obszerne opracowanie krytyki prof. Guza można znaleźć w tekście Konrada Buzały, „Czy Bóg rzeczywiście musi stać się szatanem? Odpowiedź na tezę ks. prof. Tadeusza Guza” [https://nalezecdojezusa.pl/polemika/czy-bog-rzeczywiscie-musi-stac-sie-szatanem-odpowiedz-na-teze-ks-prof-tadeusza-guza/], którego obszerność jest chyba jedną z metod argumentacji (na zmęczenie przeciwnika ;-)). Przede wszystkim tekst ten: 1) Unika meritum: Nie analizuje cytatu z Psalmu 117 na poziomie metafizycznym, na którym operuje Guz. Zamiast tego ucieka w kontekst i intencje. 2) Stawia fałszywy cel: Atakuje tezę, której Guz nie postawił (że cała teologia Lutra jest zła). Guz bada konsekwencje jednej tezy. 3) Pomija sedno: Nie odpowiada na argument, że nawet jeśli Luter używał retoryki, to jego retoryka ma logiczne i metafizyczne implikacje, które Guz analizuje.
Profesor Guz odniósł się do krytyków w tej konkretnej kwestii w wywiadzie: https://youtu.be/ahhCJ2nEjGY?si=EkQClBuChnvx3JWs&t=1009
4prof. Majewskiego
5Marcin Hintz „Etyka ewangelicka i jej wymiar eklezjalny” https://www.researchgate.net/profile/Marcin-Hintz/publication/236895585_Etyka_ewangelicka_i_jej_wymiar_eklezjalny_Studium_historyczno-systematyczne/links/5d6e563aa6fdcc547d75e794/Etyka-ewangelicka-i-jej-wymiar-eklezjalny-Studium-historyczno-systematyczne.pdf
6Jacek Kulbaka, „Niepełnosprawni. Z dziejów kształcenia specjalnego” https://www.aps.edu.pl/media/2392856/niepelnosprawni__internet.pdf
8https://www.ekumenizm.pl/magazyn/karl-rahner-simul-iustus-et-peccator-w-teologii-rzymskokatolickiej/