W dniu 21 marca 2026 ukazał się List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40 rocznicy wizyty Jana Pawła II w synagodze. List ten wywołał powszechne oburzenie wśród polskich katolików1. To z kolei wywołało dość typową reakcję liberalnych mediów – czyli oskarżenia krytyków o antysemityzm. Ciekawe jest to, że przedstawiciele obu skrajnych stanowisk na sztandary wzięli Jana Pawła II. Zdaniem najbardziej oburzonych konserwatystów (jak Paweł Lisicki2) polski Papież przyczynił się do obecnego zamętu. Natomiast liberałowie oraz biskupi uważają, że list przypomina jedynie oczywistości zawarte w papieskim nauczaniu3.
Sięgnijmy zatem do źródeł i przeanalizujmy nauczanie Jana Pawła II w kwestii relacji katolicko-żydowskich. Zrozumienie tego nauczania wymaga szczególnego nastawienia, którego próżno szukać u obu stron tego sporu. Potrzebujemy do tego mądrości i chrześcijańskiej miłości. Miłość Chrystusa (i Jana Pawła II) bez wątpienia obejmuje przedstawicieli narodu żydowskiego. Bez tego spostrzeżenia nie jesteśmy w stanie zrozumieć niczego. To jednak nie wystarczy, gdyż zagadnienie jest trudne. Aby dotrzeć do źródeł tych trudności, potrzebna jest mądrość. To mądrość pozwala uniknąć uogólnień, będących źródłem nieporozumień i krzywdzących opinii.
Od Soboru Watykańskiego II do Jana Pawła II
Nauczanie Jana Pawła II w na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich jest zgodne z deklaracją Nostra Aetate Soboru Watykańskiego II (SWII). Nie ma wątpliwości, że wówczas rzeczywiście nastąpiła istotna zmiana w nauczaniu Kościoła. Przede wszystkim w odniesieniu do tak zwanej teologii zastąpienia. Zgodnie z Katechizm Kościoła Katolickiego uznajemy, że Kościół jest „nowym ludem Bożym”, który wyrósł z Izraela, a nie po prostu go zastąpił (jak uważano wcześniej). Jan Paweł II, analizując ten zwrot, podkreśla, że chrześcijaństwo nieustannie „karmi się korzeniem dobrej oliwki”, co implikuje tezę o trwałości Bożego przymierza z narodem wybranym.
Ta zmiana jest jednym z głównych zarzutów u krytyków soboru jak i krytyków listu biskupów. Skoro Kościół uznaje, że przez półtora tysiąclecia się mylił w tej sprawie, to czy nie traci wiarygodności? Zarzut bardzo słaby, gdyż ta zmiana nie narusza fundamentów wiary, a jedynie wyrosłych z niej przekonań (i co najwyżej dyskusyjnej interpretacji zdarzeń biblijnych)4. Popatrzmy na te przekonania przez pryzmat najważniejszego dla chrześcijan przykazania miłości bliźniego. Żydzi twierdzą, że teologia zastępstwa sprzyjała zagładzie, której pamięć była w czasach SWII jeszcze bardzo żywa. Trudno się także dziwić uczuciom wrogości wobec przedstawicieli religii, która przejmuje judaistyczne dziedzictwo. Czy po zainicjowanej przez SWII zmianie mieliśmy więcej dobra realizowanego w imię miłości bliźniego, czy mniej? Czy Papież z Polski, żyjący w przyjaźni z Żydami mógł w ogóle myśleć i działać inaczej?
Istotnym argumentem przeciw tej ocenie może być zło, które jest popełniane w Palestynie w imię wybraństwa. Na przykład ruch osadnictwa napędzany w znacznym stopniu przez religijny syjonizm5. I tu właśnie potrzeba mądrości, by dokonać ważnych rozróżnień. Jan Paweł II mówi o „narodzie wybranym” w kontekście religijnym, a nie politycznym (w języku polskim zwykło się używać określenia „naród wybrany”, choć bardziej adekwatne byłoby „lud wybrany”). Idea ludu wybranego ma bezwzględną wartość, podobnie jak idea polskości (szerzej: Ojczyzny) dla Polaków. Jan Paweł II mówił, że Ojczyzna jest nam dana i zadana. Sposób w jaki to zadanie wypełniają poszczególne osoby podlega ocenie moralnej, ale to nie przenosi się na ocenę ojczyzny, narodu czy ludu. Zwykłe stwierdzenie faktu, że (jacyś) Żydzi zabili Jezusa może stać się szkodliwym uogólnieniem. Podobnie jak teza, że (jacyś) Polacy mogli mieć udział w Holocauście. Takie uogólnienia są źródłem zła płynącego wprost z odrzucenia nauczania Chrystusa. Osobowe i duchowe więzi zostają zastąpione abstrakcyjną kategorią. To było jednym z czynników (koniecznych) dla powstania zbrodniczych ideologii XX wieku.
Współczesny antysemityzm
Sytuacja się komplikuje, gdy wskutek działalności osób powstają realne (nie abstrakcyjne) struktury, których działalność jak najbardziej podlega ogólnej ocenie. Funkcjonowanie struktur politycznych takich jak państwo podlega w pierwszym rzędzie ocenie prawnej. Z perspektywy etycznej lub religijnej taka ocena jest możliwa tylko wtedy, gdy oceniane działania dotyczą kwestii etycznych lub religijnych. Nawet wtedy nadal nie ma przesłanek, by tego typu oceny uogólniać na cały naród.
W przypadku Izraela i narodu żydowskiego sytuacja jest szczególna i wielowątkowa. Jednym z aspektów na które chciałbym zwrócić uwagę jest religijny nacjonalizm państwa Izrael. Ten nacjonalizm jest wykorzystywany do uzasadnienia wszelkich działań politycznych. Jakakolwiek ich krytyka spotyka się z piętnowaniem „antysemityzmu”. To z kolei rodzi prawdziwy antysemityzm: obwinianie wszystkich Żydów za zło jakim skutkują polityczne decyzje. Mamy tu zadziwiającą symbiozę cynicznych polityków izraelskich i antysemitów. Na przykład izraelskie wojsko ostrzela oznakowany ambulans, a izraelscy politycy uznają, że ich nie obowiązują cywilizacyjne normy chroniące tych, którzy ratują życie. Jakakolwiek krytyka takiej postawy spotyka się z ogólnoświatowym potępieniem przez „tropicieli antysemityzmu”. W reakcji jakiś antysemita namaluje coś paskudnego na ścianie synagogi, dając argument za tym, że rzeczywiście najważniejszym problemem jest odradzający się antysemityzm, a nie zabicie niewinnych ratowników.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na globalizację problemu antysemityzmu. Ukształtowanym w chrześcijańskim społeczeństwie Polakom nie mieszczą się w głowie akty terrorystyczne, do jakich posuwają się antysemici w niektórych regionach świata. Stawianie polskich antysemitów na równi ze zbrodniarzami jest także szkodliwym uogólnieniem.
Biskupi chyba nie są w stanie odnieść się do tych problemów. Wygląda na to, że tak zwany „dialog” rzeczywiście trudnych kwestii nie dotyczy. Po co więc w ogóle zajmują się tą tematyką - zwłaszcza w taki mało merytoryczny sposób? Merytoryczne podejście do problemu wymagałoby przede wszystkim jasnych definicji – jak rozumiemy antysemityzm, oraz jak definiujemy lud/naród wybrany. Z powodu tych niejasności krytyka publicystów takich jak Lisicki, utożsamiania „narodu wybranego” z etniczną lub polityczną przynależnością, wydaje się słuszna. Tylko że ten zarzut nie dotyka Jana Pawła II. Potrzeba mądrości, by dostrzec istotne szczegóły i rozróżnienia.
Także brakiem mądrości można uzasadnić bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego co przychodzi „z zachodu”. Może dlatego polscy biskupi mają pomijalny wpływ na kształtowanie dokumentów utrwalających dziedzictwo Jana Pawła II. Do takich dokumentów należy analiza relacji katolicko-żydowskich wydana z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate”6 przez Papieską Radę ds. Popierania Jedności Chrześcijan, na którą w swym liście biskupi się powołują. Przez 10 lat nie było żadnych dyskusji na temat tego kontrowersyjnego dokumentu, aż nagle biskupi postanowili sięgnąć po niego akurat w czasie kolejnej wojny, jaką Izrael wraz z USA rozpoczął! Przepisano z tego dokumentu bezkrytycznie tezę o jakiejś nadzwyczajnej ścieżce zbawienia dla żydów – pomijając przy tym istotne zastrzeżenie, że nie może być mowy o dwóch odrębnych drogach zbawienia. Dodanie tego zastrzeżenia prowadzi do oczywistej sprzeczności, która jest kwitowana „niezgłębioną tajemnicą Bożą”. Przecież w ten sposób można bronić każdej bzdury! Ziemia jak wiadomo jest płaska i stanowi centrum Wszechświata, a dlaczego to jest sprzeczne z obserwacjami, to „niezgłębiona tajemnica Boża”.
Ja jednak – spróbuję zgłębić tą „tajemnicę” sięgając do dzieł Jana Pawła II7.
Zgłębianie tajemnicy
W krótkim tekście nie ma miejsca na szczegółowe analizy. Poprzestanę więc na krótkiej konkluzji:
1. Papież Polak, wierny nauczaniu Soboru Watykańskiego II, wyraża głęboki szacunek wobec innych tradycji religijnych, jednocześnie stanowczo broniąc unikalnej i powszechnej roli Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela. Taka ocena znajduje potwierdzenie w żydowskich analizach jego nauczania (np. prof. Sergio Itzhak Minerbi „Pope John Paul II and the Jews: An Evaluation”8).
2. Papieskie rozumienie tożsamości narodowej było personalistyczne – czyli związane z poszanowaniem godności każdej osoby. Dlatego należy odrzucić stereotypy i uogólnienia na rzecz uznania, że w każdym człowieku, a szczególnie w „starszych braciach”, spotykamy żywego Boga, który nie cofa swoich darów i wezwania.
3. Stosunek do „starszych braci” nie jest czymś wyjątkowym (poza wyjątkowym spleceniem ich religii z chrześcijaństwem), ale wynika wprost ze stosunku Kościoła do innych wyznań. Jan Paweł II pisze o tym w encyklice „Veritatis Splendor”: „Kościół wie, że zagadnienia moralne nurtują każdego człowieka i angażują wszystkich, także tych, którzy nie znają Chrystusa i Jego Ewangelii, a nawet nie znają samego Boga. Wie, że właśnie poprzez życie moralne otwiera się przed wszystkimi droga zbawienia”9. Tu nie ma żadnej „niezgłębionej tajemnicy”, ale wręcz przeciwnie: zgłębienie tego zagadnienia jest najważniejszym zadaniem życia każdego człowieka.
Uniwersalizm
Chrześcijanie wierzą, że Chrystus wyjawił im ścieżkę ku zbawieniu: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Ale dał też ostrzeżenie: „Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego”. Jak to się przekłada na stosunek do innych religii i ich wyznawców? Na pewno można wskazać tu dwie chrześcijańskie zasady:
- dać świadectwo prawdzie,
- okazywać miłość bliźniego, przejawiającą się w szacunku do innych poglądów i braku wymuszenia.
Napisałem o zasadach chrześcijańskich, gdyż bez wątpienia w Ewangelii można znaleźć dla nich uzasadnienie. Jednak to są zasady uniwersalne, na co zwróciłem uwagę po raz pierwszy z początkiem lat 80-tych, gdy wydawało się, że oto ludzkość dochodzi do konsensusu w ocenie możliwości rozwoju u progu rewolucji naukowo-technicznej. Bardzo podobne refleksje można na przykład znaleźć u filozofa i logika Andrzeja Grzegorczyka10. Dlaczego o tym wspominam? Gdyż uważam dążenie do odkrywania prawd uniwersalnych za jeden z najważniejszych aspektów działalności Jana Pawła II. Kiedyś wydawało mi się, że w fundamentalnych sprawach wszyscy rozsądni ludzie są w stanie dojść do porozumienia. Ale to było przed erą post-prawdy .
Chrześcijański minimalizm
Zgodnie z tymi zasadami nie możemy nikogo zmusić do podążania drogą Chrystusa, ale to tylko zwiększa znaczenie „dawania świadectwa prawdzie”. Nie jesteśmy w stanie w pełni ocenić, jak blisko ostatecznej Prawdy jesteśmy, a tym bardziej – jakie są relacje z Bogiem innych osób (w tym przedstawicieli innych religii). Możemy jednak i powinniśmy dążyć do ustalenia etycznej wartość naszych i ich czynów.
To rozeznanie prowadzi do prostych rozwiązań najbardziej zapalnych kwestii pojawiających się w przestrzeni publicznej.
1. Jako chrześcijanie chcielibyśmy, by wszyscy ludzie poznali i przyjęli Chrystusa. Świadectwo jego Boskości to prawda, za którą zginęło wielu męczenników. Uznanie, że ich wiara i przelana krew były nonsensem byłoby nikczemnością. Nie wynika z tego, że poza dawaniem świadectwa prawdzie słowem i przykładem własnego życia – jesteśmy zobowiązani do podejmowania jakichkolwiek działań misyjnych wobec innowierców. Jeśli taki minimalizm to dla jakiegoś wyznawcy judaizmu zbyt mało – nasz dialog musi się zakończyć na stwierdzeniu braku porozumienia.
2. Określenie Żydów mianem „starszych braci w wierze” odnosi się przede wszystkim do naszej wspólnej historii. Ma jednak także pewne inne implikacje, które możemy przyjąć:
- Teologiczne: Potwierdzenie bezpowrotnego charakteru wybrania Izraela oraz ciągłości planu zbawczego.
- Kulturowe: Uznanie, że chrześcijaństwo bez kontekstu judeochrześcijańskiego traci swoją czytelność.
- Etyczne: Zobowiązanie do solidarności w obliczu zagrożeń godności ludzkiej, wypływające z wspólnego świadectwa o Bogu Abrahama.
Nie możemy jednak równocześnie:
- Utożsamiać ludu wybranego (Izraela) ze współczesnym narodem żydowskim (w politycznym i etnicznym znaczeniu).
- Przemilczać oceny moralne czynów tylko dlatego, że współcześni Żydzi uzasadniają je swoim wybraństwem.
3. Nie możemy też pomijać faktu, że judaizm rabiniczny, powstały po zburzeniu świątyni jerozolimskiej, rozwijał się w opozycji do chrześcijaństwa. Głupotą jednak byłoby skupianie się na tym, co nas dzieli, gdyż po pierwsze dużo więcej nas łączy, a po drugie mamy do czynienia dużą różnorodnością poglądów w obrębie narodu żydowskiego. Zadziwiające jest to, że ta różnorodność jest całkowicie ignorowana i najbardziej zaciekli uczestnicy sporu (z obu stron) prezentują prawie wyłącznie najbardziej skrajne postawy.
Jerzy Wawro, 25 marca 2026
1Ksiądz błagający Boga o przebaczenie https://www.youtube.com/shorts/vWAlvStQEDc – to jeden z bardzo wielu przykładów.
2https://www.youtube.com/watch?v=J73a5DJON4c&t=2998s
4Podobnych zmian w historii Kościoła było wiele. Na przykład celibat księży wprowadzono formalnie dopiero około X wieku.
6https://papiez.wiara.pl/doc/2926520.Bo-dary-laski-i-wezwanie-Boze-sa-nieodwolalne-Rz-11-29
7Szczególne znaczenie ma w tym kontekście książka „Przekroczyć próg nadziei”.
10Andrzej Grzegorczyk „W poszukiwaniu ukrytego sensu”