Ostatnio napisałem kilka tekstów dotyczących personalizmu radykalnego. Stawiam w nich tezę, że jest to najlepszy sposób mierzenia się z trudnymi problemami etycznymi. Postanowiłem więc samemu przetestować to na kilku szczególnie trudnych przykładach. W niniejszym tekście poddam analizie pogarszające się relacje polsko-ukraińskie i potencjalne możliwości reakcji Polski na ten kryzys.
Uwagi o polityce opartej na prawdzie
Gdy rozpoczęła się wojna Ukrainy z Rosją, chyba większość Polaków oceniła sytuację w duchu romantycznym. Mnie przyszło do głowy, że oto jest historyczna okazja do stworzenia państwa ukraińskiego jako wspólnoty zbudowanej na wartościach. Że można zastąpić mit budowany na sadystycznych mordercach przez mit bohaterów właśnie ginących w obronie ojczyzny. Te (naiwne?) przekonania skończyły się, gdy usłyszałem komentarz ministra spraw zagranicznych po odebraniu przez prezydenta Nawrockiego Orderu Orła białego prezydentowi Zełeńskiemu. On nam wszystkim objaśnił, że Ukraina może sobie robić co chce, bo jest coraz silniejsza dzięki żołnierzom walczącym na froncie. Chyba nie potrzeba lepszego dowodu na to, że to nie jest wojna sprawiedliwa. Ci biedni ludzie nie poświęcają życia w obronie Ojczyzny, tylko na chwałę czcicieli zbrodniarzy i bezwzględnych politykierów i aferzystów.
Jak możemy i powinniśmy się zachować w tej sytuacji? Jeśli chcemy znaleźć odpowiedź opartą na prawdzie – jedynym sposobem jest odrzucenie mitów i oparcie się na racjonalnej analizie w duchu personalistycznym (bo tylko personalizm pozwala na dotarcie do prawdy o ludzkim działaniu).
Krytyczna analiza personalistycznego podejścia do historii i polityki
Chcąc uniknąć zbyt subiektywnych ocen, skonfrontowałem swój opis z modelem językowym. Poniżej zawarty jest skrócony zapis dialogu. Link do pełnej wersji: https://chatgpt.com/share/6a3d3c6e-e6bc-83eb-9ede-699a9391224b
Zacznijmy od fundamentalnego pytania, czy ideologię OUN-UPA można przyrównywać do ideologii nazistowskich Niemiec?
Ideologia OUN-UPA wykazywała silne podobieństwa do nazizmu: skrajny nacjonalizm, autorytaryzm, kult siły i wrogość etniczna. Różnice dotyczyły braku doktryny rasowej i innego celu politycznego. Większość historyków klasyfikuje ją jako radykalny nacjonalizm integralny, bliski europejskim faszyzmom międzywojennym.
Z pewnością te dwie ideologie były zbudowane na podobnych przekonaniach.
Różnice doktrynalne wynikały prawdopodobnie z różnej sytuacji geopolitycznej NSDAP i OUN-UPA. Nieistniejące państwo z kształtującym się dopiero narodem nie mogło wykształcić teorii wyższości rasy lub imperialnych ambicji.
Natomiast różnice w realizacji – czyli inne podejście do ludobójstwa – to ewidentnie element kulturowy. Systematyczni Niemcy zadbali o ideologiczne uzasadnienie oraz zbudowanie sprawnej maszynerii eksterminacji. Ukraińcy poszli na żywioł. Efekt był podobny, a nawet można powiedzieć, że byli bardziej okrutni i bezwzględni oraz skuteczniejsi – na Wołyniu mniejszość polska praktycznie przestała istnieć. Nie możemy zatem traktować Ukraińców za „lepszych”, bo brakło im Polaków do mordowania. Niemcy stworzyli mechanizm przemysłowego mordowania ludzi. Traktowali ich jak zwierzęta, ale „pracownicy” tego przemysłu byli zazwyczaj beznamiętni (do końca ich okłamywali ludzi idących na śmierć, że idą pod prysznic). Ukraińcy mordowali ze szczególnym okrucieństwem: nabijania dzieci na sztachety i gwałcenia córek na oczach rodziców, albo rżnięcia ludzi piłami – bo to nie tylko zabicie wroga, ale i satysfakcja z męczarni.
Czy zatem można o tym wszystkim zapomnieć, zostawiając ocenę historykom? Historycy mogą dobrze opisać fakty, ale trudno uwierzyć w ich bezstronność w ocenie tych faktów. Na Ukrainie usiłują wybielić OUN-UPA, a w Polsce panuje jakiś antyrosyjski amok, który każe nawet wybitnym historykom patrzeć na relacje polsko-ukraińskie z romantycznej perspektywy.
Jak więc zmierzyć się z tą historią? Trudno znaleźć argument przeciwny podejściu personalistycznemu:
- Ludzie są równi w swej godności, ale są różni z uwagi na sytuację w której się znajdują.
- W szczególności dotyczy to wyznawanych idei i narodowych mitów.
- To ludzie podejmują decyzje – czy i w jakim celu wykorzystać mit jako narzędzie mobilizacji społeczeństwa. A w sercu każdej jednostki są podejmowane decyzje – ulec temu, czy się zbuntować.
- Ludzie działają w ramach systemów, wyznawanych idei i innych ograniczeń, ale to oni podejmują czyny, a nie „siły historyczne” czy „konieczność dziejowa”.
- Z uwagi na siłę oddziaływania – nie jest jednak do pominięcia wpływ twórców ideologii i teorii naukowych.
Zatem to prawda o człowieku powinna być podstawą analizy. Prawda o ludziach nie wyklucza badania motywów ich działania i roli pielęgnowanej tradycji. Wręcz przeciwnie – dopiero uwzględnienie kontekstów pozwala zrozumieć całą prawdę o człowieku. Jednak całkowicie odrzucam tezę o tym, że jesteśmy cywilizacyjnie lub kulturowo zdeterminowani. Mamy ograniczone możliwości wyboru i działania – ale tezy o jakimś determinizmie nie mają podstaw naukowych.
W tym kontekście należy z dużą nieufnością podchodzić do działań historyków szukających mechanizmów historycznych. Gdy poszukujemy obiektywnych mechanizmów, które wpływają na dzieje – to równocześnie wpływamy na ludzi, skłaniając ich do podporządkowania się tym mechanizmom.
To nie jest tylko teoretyzowanie. To podstawy narracji, które są wyjątkowo skuteczne w przekształcaniu społeczeństwa w podatny na manipulacje tłum. To dlatego mieliśmy "naukowy komunizm" i równie naukowy nazizm. W obu wypadkach zbrodniarzy napędzała wiara, że służą słusznej – bo naukowo ugruntowanej – sprawie. W podobny sposób działa ideologia liberalna, która obudowała racjonalne prawa ekonomiki ideologicznie motywowanymi "prawami rynku" i traktuje część ludzi jak bezużyteczne (bo bezproduktywne) śmieci. Z powodu wyjątkowej hipokryzji zajęło im sporo czasu, by dojść do eksterminacji poprzez eutanazję.
Dokładnie taki mechanizm obserwujemy obecnie na Ukrainie. Przy współudziale ideologów, historyków, pedagogów i polityków tworzony jest narodowy mit, którego elementami są założycielska zbrodnia, brak poszanowania dla ludzkiego żucia, które można poświęcać dla „wyższych celów”, nienawiść, arogancja i buta „Wielkiego Narodu”. Na naszych oczach i przy naszym wsparciu odradzają się najgorsze idee XX wieku. Godzą one wprost w podstawy personalizmu. Mieliśmy już przed wojną przykłady działań wręcz haniebnych: jam ta ustawa o języku w wyniku której doszło do buntu Rosjan, czy spalenie żywcem „wrogów” w Odessie.
Personalizm radykalny
Pięć zasad, które należy uwzględnić w personalistycznej analizie:
- Ludzie są równi w godności, ale różni z uwagi na sytuację. Inaczej reaguje Polak, inaczej Ukrainiec.
- To jednostki podejmują decyzje – nie organizacje, czy „siły historyczne”
- Brak determinizmu kulturowego, cywilizacyjnego. Każdy realizuje człowieczeństwo w prawdzie.
- Jeśli ktoś wyrządza zło i nie można tego zmienić poprzez dobro, to unikamy złego1.
- Personalistyczna troska to roztropność i odwaga: mądrość przewidywania skutków działań, ale też podejmowanie ich, gdy są dobre przesłanki.
Te zasady dotyczą nie tylko ocenianych zdarzeń ale także możliwej reakcji na zdarzenia.
Takie interpersonalne nastawienie W teorii brzmi dobrze. W praktyce mamy sytuację, w której wytwarza się w danej społeczności (narodzie, grupie religijnej lub społecznej) nieakceptowalne zło. Jak się temu przeciwstawić, nie krzywdząc członków grupy, nie dostrzegających tego zła. Konkretne przykłady: Ukraińcy odbudowujący nazistowskie państwo, albo anty-personalistyczna rewolucja lefebrystów w Kościele Katolickim.
Prawda, roztropność i odpowiedzialność
Uleganie kłamstwu prawie zawsze (prędzej czy później) źle się kończy. Bezwzględna prawda nie determinuje naszych działań, ale ustala granice racjonalności dla politycznych strategii. Nie ma wymogu, by bezkompromisowo głosić prawdy w każdej sprawie. Po to jest właśnie strategia polityczna, by móc zakreślić pole naszych działań, decyzji i wypowiedzi. Sformułowanie takiej strategii i ograniczenie moralizatorskich wypowiedzi mogących tej strategii zaszkodzić jest właśnie odpowiedzialnością w polityce. Ta odpowiedzialność jest tym większa, im większy polityk. dziennikarz lub zwykły obywatel ma wpływ na rzeczywistość. To się przekłada na coś, co nazywamy odpowiedzialnością za słowa. Dlatego – jako zwykły obywatel mogę powiedzieć i napisać to, co jest prawdą, tylko prawdą i całą (dostępną mi) prawdą. Gdybym był dziennikarzem lub politykiem – zapewne głosiłbym tylko tą część odkrytych prawd, które uznałbym za zgodne z polityczną strategią lub dziennikarską etyką.
Ruska onuca
Część poniższych tez bez wątpienia może być zgodna z czymś, co nad Wisłą zwykło się określać „ruską propagandą”. Trudno rozstrzygnąć, na ile strach wobec oskarżeń o sprzyjanie Rosji (od ‘ile rubelków’ po ‘ruska onuca’) jest w Polsce naturalny, a na ile wywołany przez stadne myślenie elit lub wrogie Polsce działania. Nie można nawet wykluczyć, że to może być element rosyjskiej dezinformacji (jest to część prowojennego wzmożenia, które może Polsce szkodzić). Bezkompromisowe poszukiwanie prawdy ma między innymi tę zaletę, że powyższe dylematy przestają mieć znaczenie. Jakie są zatem te oczywiste prawdy, które Polacy powinni wziąć pod uwagę?
1. Ludzie nie są cywilizacyjnie zdeterminowani, ale kierujący państwami podejmują decyzje, które wpływają na to, czy postrzegamy dane państwo jako nam przyjazne czy stanowiące zagrożenie (nieprzyjazne). To postrzeganie powinno być poparte faktami. Państwa przyjazne działają według strategii win-win, albo przynajmniej nie szukają wygranej naszym kosztem.
2. Póki Polacy uznawali Ukrainę za państwo przyjazne, można było działania wymierzone w Polskę traktować jako wynik wojennego przymusu. Deklaracja wrogości (działania Zełeńskiego i ukraińskich elit) każą zmienić postrzeganie tego państwa. Nie mają racji ci, którzy uważają, że oferta przyjaźni była z Polskiej strony błędem. Natomiast w chwili obecnej należy jasno zdać sobie sprawę, że to nie są symboliczne gesty i zaprzestać bezwarunkowego wspierania naszych nieprzyjaciół.
3. Równie trzeźwa (obiektywna) ocena powinna dotyczyć pozostałych naszych sąsiadów, którzy są oskarżani o wrogie wobec Polski zamiary i działania:
3.1. Rosja. Imperialne ambicje Rosji nie były postrzegane jako bezpośrednie zagrożenie dla Polski, póki Rosja nie najechała zbrojnie Ukrainy. W reakcji polscy przywódcy przyjęli strategię wsparcia zaatakowanej Ukrainy. Wobec jasnego sygnału, że swe imperialne ambicje Rosja jest gotowa realizować przy pomocy armii – decyzja Polski była racjonalna. To w sposób oczywisty wprowadziło nieprzyjaźń między naszymi krajami. Od tamtej pory w Moskwie wielokrotnie były formułowane groźby pod adresem Polski. Jednak warto zauważyć, że wypowiedzi Władimira Putina precyzyjniej klasyfikuje się jako groźby warunkowe, odstraszanie strategiczne lub element wojny informacyjnej i negocjacji w warunkach wojennych, a nie zapowiedź nieuchronnej, bezwarunkowej agresji. Realne działania wrogie dotyczą natomiast tak zwanej wojny hybrydowej.
3.2. Niemcy. Ocena polityki Niemiec przed i po agresji Rosji na Ukrainę (łącznie z budową Nord Stream) pozwala przypuszczać, że ta agresja mogła być w Berlinie spodziewana (jeśli nie aprobowana). To nie są jedyne działania, które były lub są wprost wymierzone w Polskę. Niemcy traktują nasz kraj jak protektorat i bez żadnych zahamowań wpływają na polską politykę wewnętrzną. Z uwagi na ich dominację w UE możemy też traktować podobne działania KE jako aprobowane przez Berlin.
3.3. Białoruś. Tu mamy do czynienia z czymś odwrotnym. To Polscy politycy roszczą sobie pretensje do wpływania na wewnętrzne sprawy Białorusi. W reakcji atakowany prezydent Łukaszenka podjął działania wymierzone w polską mniejszość narodową. Na to nałożył się sojusz Białorusi z Rosją. Nie wydaje się jednak, by ta wzajemna wrogość była czymś poważnym i trwałym – ale to po stronie Polski leży decyzja.
4. Polska w czasach swej potęgi wielokrotnie sprzymierzała się z nieprzyjacielem (na przykład z Rosją przeciw Szwedom). Państwo nieprzyjazne to niekoniecznie jest śmiertelny wróg. Tu właśnie jest miejsce na mądrość i polityczną strategię. Jeśli chcemy z kimś współdziałać, to nie byłoby zbyt mądre, by głosić: uważamy was za nieprzyjaciela, ale możemy podjąć jakieś wspólne działania. Po to mamy dyplomację, by tego unikać. Na chwilę obecną tkwimy nadal w strategii wspierania Ukrainy. Jednak wobec sojuszu dwóch nieprzyjaznych nam państw (Ukrainy i Niemiec) oraz dążeń USA do zakończenia konfliktu – traktowania tej strategii jako czegoś niepodważalnego nie jest zbyt rozsądne.
5. Dzięki swojemu strategicznemu położeniu i gospodarczej dynamice, Polska ma realne alternatywy działania. Nie musimy wchodzić w żadne sojusze lub porozumienia z Rosją. Jednak możemy i powinniśmy być otwarci na porozumienie USA z Rosją, albo porozumienie Polski z Chinami z aprobatą przez USA. Zarówno USA jak i Chiny mają możliwości blokowania imperialnych zapędów Rosji. Co więcej – leży to w ich interesie (zwłaszcza Chin).
6. Ja jako szary obywatel mogę przedstawiać otwarcie swój punkt widzenia. Gdybym był politykiem lub dyplomatą – to z pewnością starałbym się zachować wszystkie opcje otwarte. A to wymaga … działań dyplomatycznych. Czyli czegoś dokładnie odwrotnego niż wyczynia minister spraw zagranicznych (właśnie ogłosił całemu światu, że Rosja szykuje prowokację „fałszywej flagi”2. Trudno zachować wiarę w to, że rozgłasza raporty wywiadowcze. Po co więc to robi?)
7. Personalizm dodaje do tej oceny jedną fundamentalną regułę roztropnej dyplomacji: prowadząc politykę wobec nieprzyjaznego państwa nie możemy ulec przeświadczeniu, że obywatele tego państwa są złymi ludźmi owładniętymi nienawiścią do Polski i Polaków. Wręcz przeciwnie – nasze działania powinny być podejmowane z poszanowaniem ich podmiotowości. W moim odczuciu nie byłoby aktem przemocy wobec Ukraińców, uzależnienie wydania wizy wjazdowej do Polski od deklaracji potępienia ludobójstwa UPA.
8. Tego typu dyplomacja kończy się, gdy uznamy, że nieprzyjazne nam państwo jest dla nas śmiertelnym zagrożeniem – czyli wrogiem. Trudno oczekiwać od obrońców Ukrainy, by witali rosyjskich żołnierzy z miłością bliźniego, gdy reprezentują oni wrogą armię. Czy to przenosi się na Polskę? Do niedawna można było to uzasadniać (wątpliwą) tezą: wróg naszego przyjaciela jest naszym wrogiem. W obecnej sytuacji pielęgnowanie wrogości, czy wręcz nienawiści jest nieroztropne. Dlaczego więc przeniesiono Rosję z kategorii „nieprzyjaciel” do kategorii „wróg”? Po co całe to wojenne wzmożenie? W najlepszym razie to łatwe zbijanie kapitału politycznego (gromadzenie narodu wokół flagi w chwili zagrożenia). W najgorszym: albo zdrada, albo alarm oparty na niedostępnych nam danych. Obserwując działania rządu osłabiające Polskę w wielu dziedzinach – ta pierwsza opcja wydaje się bardziej prawdopodobna.
Personalistyczna strategia wobec nieprzyjaznego państwa
Dla personalisty gloryfikacja formacji odpowiedzialnej za czystki etniczne i masowe zbrodnie na ludności cywilnej jest obiektywnym złem moralnym. W tym kontekście „akcja prawdy”, o której pisał Grzegorczyk, jest naszym moralnym obowiązkiem. Filozof wprost nakazuje3: „Dbaj o prawdę w życiu społecznym i międzynarodowym. Piętnuj wszystkie nadużycia. Dekonspiruj wszelkie zakłamanie i nieczyste intencje grup społecznych, bloków, rządów i poszczególnych działaczy”. Dlatego reakcja Prezydenta - odebranie orderu – była słuszna, jako sprzeciwu moralnie słusznego, wyraźnym, pozbawionym przemocy fizycznej sygnałem, że na akceptację zła nie ma zgody.
Z kolei reakcja władz Ukrainy wymaga tego, byśmy stanęli w prawdzie i nawali rzeczy po imieniu.
Ukraina jako państwo prowadzi politykę nieprzyjazną wobec Polski (gloryfikacja UPA, antypolskie incydenty, arogancja władz). W ten sposób rodzi się problem moralny: jak reagować na zorganizowane zło wewnątrz grupy, nie krzywdząc jej nieświadomych członków?
1. Personalistyczna strategia powinna rozpocząć się od docierania do świadomości: rzetelne informowanie. Jeśli członkowie społeczności nie dostrzegają zła, w które są uwikłani, naszym obowiązkiem jest dotarcie do ich sumienia i świadomości. Zgodnie z regułą „walcz z argumentem, a nie z człowiekiem” A. Grzegorczyk zaleca przyjęcie postawy wychowawcy, a nie rewolucjonisty4
Oznacza to żmudny dialog, tłumaczenie mechanizmów zła i dawanie osobistego świadectwa. Przeciwnikowi trzeba pomóc w zrozumieniu, co jest dobre.
Naszym celem jest przekonanie ich i uczynienie z wrogów sprzymierzeńców.
2. Sprzeciw wyraża się on w pierwszej kolejności poprzez „odmowę udziału w niesprawiedliwości,[…] korzystania z niesprawiedliwych układów.
3. W tym działaniu musimy przyjrzeć się własnym motywacjom. Należy w pierwszej kolejności stanąć w prawdzie i przyznać się do własnych win, by nasze działanie nie przerodziło się w pychę i samozadowolenie.
Przykładowa koncepcja: gaz dostarczany wprost obywatelom
Poniższy przykład to tylko idea, służąca pokazaniu realistycznej strategii, jak można walczyć ze złem. Realizowalność tej strategii wymagałaby dodatkowych eksperckich analiz.
Polska dostarcza Ukrainie około 2 mld m3 gazu, co daje około 10% ich rocznego zużycia. Z powodu ataków Rosji na infrastrukturę – te dostawy bywają krytyczne. Zwłaszcza zimą, gdy gaz służy do ogrzewania. Wprowadzając polskiego lub międzynarodowego sprzedawcę detalicznego na ten rynek, możemy pominąć skorumpowany aparat państwowy. Oczywiście państwo ukraińskie nie jest ubezwłasnowolnione i może się nie zgodzić na sprzedaż gazu wprost ich obywatelom. Jednak to byłby pretekst do postawienia ich przed międzynarodowym trybunałem za narażenie własnych obywateli na katastrofę humanitarną w obronie interesów korupcyjnych.
Korzyści z takich działań pokazuje tabela:
|
Aspekt |
Uzasadnienie personalistyczne |
|---|---|
|
Odmowa wspierania zła |
Nie zasilamy skorumpowanego aparatu państwowego uznanego za wrogi |
|
Ochrona niewinnych |
Nie pozwalamy, by ocena rządu prowadziła do cierpienia zwykłych ludzi |
|
Prymat osoby |
Realizacja zasady: "wartość grupy nie różni się od wartości jednostki" |
|
Życie w prawdzie |
Dekonspiracja zakłamania: jawne wykazanie, że rząd blokuje pomoc dla własnych obywateli |
Odrzucone alternatywy:
|
Propozycja |
Powód odrzucenia |
|---|---|
|
Bierne wyczekiwanie na klęskę Ukrainy |
Grzech zaniechania – bierność może być popieraniem zła |
|
Całkowite odcięcie pomocy |
Odsunięcie niewinnych obywateli od wsparcia |
Zasada nadrzędna:
"Człowiek ma udzielić pomocy cierpiącemu i odmawiać udziału w zbrodni"
(A. Grzegorczyk)
Podsumowanie:
Personalistyczna strategia wobec nieprzyjaznego państwa opiera się na trzech filarach:
- Prawda – jawne nazywanie zła struktur, bez uogólnień na całe społeczeństwo
- Ochrona – bezpośrednia pomoc obywatelom z pominięciem wrogiego aparatu władzy
- Konfrontacja – międzynarodowe dochodzenie sprawiedliwości, gdy system blokuje pomoc własnym obywatelom
Cel końcowy: nie zniszczenie państwa, lecz zmiana postaw i ochrona konkretnego człowieka przed cierpieniem, przy jednoczesnym pozbawieniu złych struktur możliwości krzywdzenia.
Personalizm wobec narodowościowych waśni
Personalistyczne spojrzenie na relacje Polaków z Ukraińcami to spore wyzwanie. Nieufność i uprzedzenia nie wynikają tu bowiem jedynie ze złej woli jednostek, lecz są głęboko zakorzenione w pamięci zbiorowej, strukturach kulturowych i języku.
Zacietrzewienie: Zjawisko naturalne czy sterowane?
Rosnące zacietrzewienie z pewnością jest zjawiskiem uwarunkowanym kulturowo, ale istnieją przesłanki do tego, by zastanawiać się nad możliwością sterowania tym procesem.
Andrzej Grzegorczyk zauważał, że ludzie mają naturalną, wręcz stadną skłonność do identyfikacji grupowej, która najłatwiej buduje się poprzez odróżnienie „swoich” od „obcych”.
- Każda grupa (z wyjątkiem tych wybitnie uduchowionych) zdaje się potrzebować wspólnego wroga lub obiektu, od którego może się odciąć, by potwierdzić własną tożsamość.
- Dodatkowo współczesne relacje migracyjne (np. pracownik–pracodawca, lokator–właściciel) naturalnie generują asymetrię, która niefortunnie nakłada się na dawne podziały klasowe.
Naturalne skłonności do kategoryzowania świata są podatne na cyniczną manipulację. Identyfikacja takich zjawisk po polskiej stronie jest bardzo trudne – gdyż każda refleksja tonie w antyrosyjskiej histerii (najpierw trzeba by zbadać źródła tej histerii – z całą pewnością nie są nimi obawy patriotów). Chociaż niektóre „zjawiska” - takie jak Grzegorz Braun – trwają wystarczająco długo i są tak unikalne, że można je wyodrębnić. Ewidentnie występuje tu sprzężenie zwrotne: stadna jałowość elit wywołuje alternatywne postawy, które wykorzystuje i wzmacnia Grzegorz Braun.
Natomiast gra władz Ukrainy wydają się bardziej przystępne analizie. W najlepszym razie jest to cyniczna gra na mobilizację społeczeństwo zamykanego w „oblężonej twierdzy”. Nie można jednak wykluczyć jakiegoś uwikłania w globalne knowania mocarstw. Prezydent Zełeński robi wrażenie podobne jak niegdyś w Polsce Wałęsa (‘z chłopa król’) – najwyraźniej uwierzył w swą sprawczą moc.
Andrzej Grzegorczyk wzywał do odpowiedzialności intelektualnej. By krytycznie podchodzić do mitów narodowych i dostrzegać w „obcym” konkretnego, cierpiącego człowieka. Gdy jednak mamy do czynienia z głęboko zakorzenionym, kulturowym złem – konieczne byłyby oddolne inicjatywy zmierzające do przezwyciężenia przeszłości. Gdy na dodatek tkwimy w politycznym uwikłaniu, każda taka oddolna inicjatywa zostaje natychmiast uwikłana w globalną grę sił.
Można w tej sytuacji popaść w zwątpienie, oczekując z daleka, aż zło się wypali i dopełni. Możemy też próbować zbudować siły przeciwwagi, by wymusić zmiany na czcicielach zła. Każda taka strategia jest jednak sprzeczna z personalizmem, a na dodatek (albo dlatego właśnie) – może prowadzić do utrwalenia nienawiści.
Język jako nośnik uprzedzeń
Ciekawym zjawiskiem, na jakie chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę (później stanie się jasne, dlaczego), jest nadużywanie słowa „pan” przez Ukraińców. Z perspektywy czysto lingwistycznej może to być jedynie kalka językowa z ukraińskiego „Wy” / „Ви”, wynikająca z chęci okazania szacunku. Jednak w ujęciu socjologicznym i filozoficznym problem jest znacznie głębszy:
- W ukraińskiej pamięci zbiorowej, literaturze i folklorze wciąż żywa jest figura „polskiego pana”.
- Historycznie, polskość na tych terenach kojarzyła się ze szlachtą, administracją i wyraźną przewagą ekonomiczną.
- Słowo „pan” uruchamia zatem ukryty skrypt hierarchiczny, w którym Polak jawi się jako uprzywilejowany i protekcjonalny, a Ukrainiec zostaje sprowadzony do roli kogoś podporządkowanego.
W ten sposób język nie tylko opisuje naszą rzeczywistość, ale aktywnie odtwarza dawne role społeczne. Z punktu widzenia personalizmu jest to sytuacja wysoce niepożądana, ponieważ redukuje osobę do jej historyczno-klasowej etykiety, uniemożliwiając autentyczne, równorzędne spotkanie dwóch podmiotów
Etyka współczucia jako personalistyczna odpowiedź
Grzegorczyk w swoich analizach wielokrotnie ostrzegał przed językiem, który przestaje służyć poszukiwaniu prawdy, a staje się narzędziem zastraszania lub oszukiwania.
- Słowa i etykiety historyczne stają się hasłami bitewnymi, pod którymi grupują się zantagonizowane strony.
- Współczesne obiegi plotkarskie i internetowe aktywnie wzmacniają skrajne, negatywne doświadczenia, celowo budując stereotypową „kukłę” Polaka-pana lub Ukraińca-służącego.
- Organizatorzy życia zbiorowego często wykorzystują ludzkie lenistwo intelektualne, celowo utrzymując masy w myśleniu za pomocą nieanalizowanych stereotypów, aby łatwiej nimi sterować.
Odpowiedzią na ten strukturalny impas jest wezwanie do „etyki współczucia” i powstrzymania się od przemocy (non-violence). Wymaga to jednak ogromnego wysiłku intelektualnego i moralnego:
- Logika jako higiena umysłu: Musimy krytycznie weryfikować używane przez nas pojęcia i unikać automatycznego kategoryzowania ludzi przez pryzmat historycznych resentymentów.
- Brak symetryzacji: Należy obiektywnie dostrzec, że zranienia i pozycje obu stron są asymetryczne. Oczekiwanie asymilacji bez zrozumienia bagażu kulturowego drugiej strony jest błędem.
Język – problem i rozwiązaniem
Pamięć historyczna jest różna w zależności od regionu – na przykład na Ukrainie zachodniej żywa jest pamięć polskiego ziemiaństwa i konfliktów, co naturalnie potęguje ładunek emocjonalny. Z kolei dla migrantów ze wschodniej Ukrainy nadużywanie słowa „pan” to często po prostu efekt słabej znajomości języka polskiego, pozbawiony innych kontekstów.
To właśnie uchodźcy z Ukrainy wschodniej i centralnej (często rosyjskojęzyczni) podchodzą do polszczyzny i Polaków bez historycznego obciążenia resentymentem. Są to też ludzie, których dotknęła bezpośrednia, fizyczna tragedia wojny.
Im naprawdę jest potrzebna pomoc w asymilacji, która zachodnim Ukraińcom przychodzi z łatwością. To jest okazja do takich działań, jakie Polska stosowała wobec Greków, czy Syryjczyków. Otwartość, która zaowocowała wieloma osobowymi więzami (w Polsce było dużo studentów i uchodźców z tych krajów).
Dodatkowym argumentem jest to, że w Polsce wprowadzono podwyższone wymagania językowe w stosunku do uchodźców. Dlatego słabo mówiący po polsku imigranci autentycznie wymagają wsparcia. Nikt nie powinien sprawdzać, z której części Ukrainy pochodzą - dlatego nie musimy się obawiać zarzutów o jakieś makiaweliczne dzielenie uchodźców. To może być autentyczna pomoc, nad którą patronat może objąć Pan Prezydent. Nie zapominając o trudnościach i urazach, należy mieć na uwadze to, że jednak to nie są uchodźcy z obcych kulturowo kręgów.
Ocena takiej strategii
1. Odmiana czystej intencji (KNS i personalizm relacyjny)
Karol Wojtyła podkreślał, że prawdziwa wspólnota (communio) rodzi się wtedy, gdy w działaniu „wspólnie z innymi” dążymy do prawdziwego dobra, a efektem ubocznym (ale trwałym) stają się głębokie osobowe więzi. Jeśli intencją władzy – na przykład Prezydenta – jest pomoc człowiekowi w jego ułomności i zagubieniu (a deficyt językowy w obcym państwie jest formą bezbronności), to działanie to staje się realizacją sprawiedliwości i bezinteresownej życzliwości (benevolentia).
2. Likwidacja uprzedzeń poprzez język
Odwołanie się do obiektywnego faktu, że uchodźcy ze wschodniej i centralnej Ukrainy autentycznie uciekli przed najgorszym koszmarem wojny i to oni najczęściej wykazują największe braki językowe, idealnie współgra z diagnozą socjolingwistyczną. Kierując pomoc asymilacyjną do tej grupy na podstawie kryterium językowego („bez zaglądania w papiery”), państwo polskie leczy precyzyjnie to miejsce, które generuje najwięcej pragmatycznych błędów komunikacyjnych. Nie ma tu mowy o sztucznym dzieleniu uchodźców; jest to po prostu racjonalna odpowiedź na realny niedostatek. Zatem taka polityka:
- Pozostaje bezwzględnie czysta proceduralnie (pomagamy tym, którzy słabo mówią po polsku i autentycznie ucierpieli).
- Realizuje uniwersalistyczny nakaz KNS ochrony najsłabszych.
- Organicznie i bez użycia makiawelicznej przemocy socjotechnicznej buduje bezpieczną przestrzeń, w której płomień nienawiści nie znajduje pożywki.
To nie jest ucieczka ani bierne wyczekiwanie w schronie przyjaźni – to jest aktywne gaszenie pożaru poprzez precyzyjne odcinanie dopływu tlenu do stereotypów.
PRZYPISY
1.Od człowieka, który ci szkodzi, odejdź, ale nie mścij się. Jeżeli szkodzi wielu ludziom, należy go oddalić, aby nie szkodził, wydzielić ze społeczności, ale nie niszczyć, nie gnębić, nie zabijać. https://www.researchgate.net/publication/281889556_Filozoficzne_dekalogi_Tekst_dedykowany_pamieci_profesora_Andrzeja_Grzegorczyka_1922-1914
2https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/11268142,operacja-pod-falszywa-flaga-sikorski-musimy-dac-putinowi-do-zrozumienia-ze-wiemy-co-planuje.html
3A. Grzegorczyk „Dekalog po świecku odczytany” [w:] W poszukiwaniu ukrytego sensu
4dz.cyt.