- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Gdy komunizm w Polsce upadał, Krystyna Prońko śpiewała „Psalm stojących w kolejce” do słów Ernesta Brylla: „
…
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj.
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc.
W ostatnich dniach długie kolejki pojawiły się w Krakowie
Trzeba było odstać około 2 godzin, aby wpisać się na listę wyborców. Krakowskie „słoiki” chcą poruszyć lawinę. Jej już się nie da zatrzymać. Ludzie roztropni powinni zrobić wszystko co w ich mocy, aby tego nie zagospodarowali manipulatorzy.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Dziennikarze ekonomiczni już policzyli: biada nam ach biada, jeśli Andrzej Duda spełni swe obietnice: „Likwidacja podatku od emerytur, podniesienie kwoty wolnej czy 500 zł dodatku na dzieci może kosztować prawie 70 mld zł rocznie”. W czasach słusznie minionych Jan Pietrzak śmiał się: "państwo dopłaca do mleka, stoczni, hut, transportu kolejowego, ... - do wszystkiego. Skąd bierze - nie wiadomo". Po odrzuceniu tych bzdur wraz z systemem, który one charakteryzowały, zbudowaliśmy nowy system – z nowymi idiotyzmami. Polaków wytresowano jak te małpy, nakazując im każde przedsięwzięcie zaczynać od policzenia ile to kosztuje. Potem pojawia się mantra ummmmm - budżet nie jest z gumy, a pan nasz i władca bankier nie będzie nas kredytował w nieskończoność. Gdyby wszyscy Polacy przechodzili edukacyjną tresurę na jakiejś akademii ekonomicznej – można by to zrozumieć. Ale żeby stosunkowo dobrze wykształcony naród dał się tak omotać grupce idiotów tylko dlatego, że mają profesorskie tytuły?
Weźmy na przykład emerytury. Odpowiednio wytresowany ekonomista rozumuje tak: skoro oni nie pracują, to muszą się na nich złożyć pracujący. Każdemu trzeba trochę zabrać, żeby naskładać na emerytury. Stosunek ilości pracujących do nie pracujących jest sprawą kluczową. Normalny ekonomista (zachowujący trzeźwość myślenia) rozumuje tak jak niektórzy kandydaci na prezydenta. Podatek od emerytur państwo przeznacza na swoje wydatki – często uzasadniane dobrem tych emerytów. Bywa więc tak jak zauważyła Magdalena Ogórek: emeryt mieszka przy eleganckim skwerze z wyremontowanymi uliczkami, ale nie ma co do garnka włożyć. Jeśli zostawimy im te pieniądze, to oni wydadzą je w sposób bardziej racjonalny, ale i tak wrócą one do gospodarki (podnosząc nasze PKB). Człowiek, który z ekonomią nie ma nic wspólnego, ale potrafi myśleć systemowo rozumuje tak: aby zapewnić godne życie wszystkim ludziom potrzeba wykonać pewną pracę. Przypada ona w udziale głównie osobom w wieku produkcyjnym. Jeśli suma produktywności (liczonej jako zdolność do wykonania takiej użytecznej pracy) osób zdolnych do pracy jest zbyt mała, to nie możemy sprostać temu zadaniu. A jest? Oczywiście, że nie. Zatem pytanie zasadnicze brzmi: czy chcemy i potrafimy jako społeczeństwo zaopiekować się ludźmi na emeryturze i zapewnić im godne życie na starość. Jeśli tak – to całą resztę: czyli organizację tej pracy i jej rozliczenie należy powierzyć fachowcom, aby to zorganizowali. Ta praca do wykonania to przecież potencjalny wzrost PKB. A to nawet ekonomistów powinno uszczęśliwić.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Polskie media opisują wizyty kolejnych zachodnich dyplomatów w Rosji w kontekście krytyki wobec Kremla. Trudno spotkać refleksję: dlaczego ta krytyka nie jest wypowiadana z Waszyngtonu i skąd ta przemożna chęć rozmowy z „reżimem” - najlepiej w cztery oczy. Z kolei przeglądając doniesienia rosyjskiej agencji Sputnik można odnieść wrażenie, że z wojny gospodarczej zwanej „sankcjami” Rosja wychodzi zwycięsko. MFW chwieje się pod wpływem działań BRICS, Rosja mocno awansowała w raporcie Światowego Forum Gospodarczego pod względem kapitału ludzkiego (z 56 pozycji na 26). Do końca roku spodziewane jest zniesienie sankcji. Tymczasem Chiny przygotowują się na upadek dolara a amerykańscy nafciarze tracą fortuny.
Rosyjska gospodarka rzeczywiście przeszła nadzwyczajny "stress test", pokazując swą siłę. Zadłużenie zagraniczne Rosji spadło w ciągu roku o 1/3, co jest niesamowitym osiągnięciem. To jednak równocześnie pokazuje, jak dużo Rosjanie są w stanie pożyczyć. Stąd trudno się dziwić powrotom "inwestorów" na ten rynek. Kurs dolara spadł poniżej 50 rubli, a Bank Centralny Rosji rozpoczął skup dolarów, aby zwiększyć nadszarpnięte rezerwy i zatrzymać nadmierny wzrost kursu rubla. Ropa naftowa z kolei kosztuje już ponad 65 dolarów za baryłkę. Kilka miesięcy temu fachowcy wróżyli kompletny upadek rubla oraz spadek cen ropy poniżej 20 dolarów!!!
Czytaj więcej: Czy Rosja wygrywa wojnę gospodarczą z zachodem?
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wczoraj odbyła się debata telewizyjna między kandydatami na Prezydenta. Urzędujący Prezydent dał pokaz antykaczyzmu w najlepszym wydaniu. Andrzej Duda był wobec tych ataków nieporadny. Ciekawe ile osób oglądało to do końca. Mnie wystarczył żenujący spór o to, ilu żołnierzy obcych wojsk udało się zainstalować na polskiej ziemi. Urzędujący Prezydent uczynił zarzut przeciwnikowi z tego, że za rządów PiS nie było tu obcych wojsk, a teraz są. Teraz jeszcze tylko sprowadzimy sobie terrorystów i nasi politycy będą szczęśliwi. Kiedy Komorowski z dumą ogłosił, że Polska ma obecnie tak dobre stosunki z sąsiadami, jak nigdy dotąd – można było spokojnie darować sobie resztę debaty.
Wynik wyborów jest ciągle wielką niewiadomą. Tygodnik „Do Rzeczy” twierdzi, że to polskie służby specjalne podpaliły szopę na terenie rosyjskiej ambasady w 2013 roku. Jeśli to prawda, to tylko ten jeden incydent powinien wystarczyć, aby dokonać oceny rządzącej ekipy: to niebezpieczni „pirotechnicy”, bez żadnych zahamowań.
PiS jak zwykle przyszedł z odsieczą. Pewnie stąd wpis o klatkach w czasie, gdy władza jak kania dżdżu potrzebuje jakiegoś wystąpienia, które można zamienić w aferę medialną.
