A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Czas umierania
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Granica między kulturą a naturą

Szczegóły
Kategoria: Filozoficznie
Opublikowano: 11 styczeń 2015

Arystoteles uważał, że człowiek rodzi się z „czystym umysłem” („tabula rasa”), który wypełniamy wiedzą w trakcie życia, poprzez zdobywanie wiedzy i doświadczenia. Taki pogląd można uznać za najbardziej skrajne stanowisko w sporze o ludzką naturę. Spór ten toczy się przez wieki na wielu płaszczyznach:

  • Czy istnieje natura ludzka wynikająca z biologicznych uwarunkowań, czy też człowiek może być dowolnie kształtowany w procesie socjalizacji?

  • Czy w naszym umyśle istnieją wbudowane idee lub predyspozycje (na przykład kompetencje językowe), czy też – jak twierdzą empiryści – źródłem wszelkich idei jest doświaczenie?

  • Spór o naturę umysłu: czy pojawienie się świadomego myślenia można wyjaśnić procesem ewolucji mózgu, czy też istnieje niezależny od ciała umysł lub dusza?

  • Czy normy etyczne mają „naturalne” wyjaśnienie? Czy z faktów mogą wynikać powinności? Czy można wyprowadzić normy etyczne z opisu rzeczywistości? Czy – na przykład – samo przyjęcie istnienia dobra do czegoś nas zobowiązuje?

To nie są „spory akademickie”, gdyż określone stanowiska w tym sporze były w historii źródłem wielu tragedii. Także współcześnie wiele toczących się sporów można by rozstrzygnąć na gruncie filozoficznym. Jeśli się tego unika, to być może ze strachu, by znów nie zostać zwiedzinym na manowce przez błędne idee, które wydają się mieć mocne podstawy naukowe. Chcemy wierzyć, że wszyscy ludzie są równi – nawet jeśli uwarunkowania biologiczne są naturalnym czynnikiem różnicującym. Zakładamy posiadanie wolnej woli, która pozwala na panowanie nad „zwierzęcą naturą” człowieka. Ufamy w to, że religia i kultura nadają sens naszemu życiu, nawet jeśli trudno nam na gruncie nauki wyjaśnić ich powstawanie.

Do niedawna wydawało się, że przynajmniej w Europie osiągnięto taki konsensus, pozostawiając akademickie spory filozofom. Powracające pytania w rodzaju: „Czy skoro nasze geny bezpośrednio rzutują na nasze zachowanie to zwalnia to nas z odpowiedzialności moralnej za czyny, które popełniliśmy?” można było w praktyce ignorować. Jednak niezwykła kariera pojęcia „płci kulturowej” (gender) uświadamiła nam, że europejska kultura porzucając chrześcijaństwo, pozbawiła się mocnego uzasadnienia wyznawanych wartości.

Czytaj więcej: Granica między kulturą a naturą

Jak marnujemy swój czas....

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 11 styczeń 2015

Przeciętny człowiek przesypia w ciągu tygodnia 56 godzin. Pozostaje 7*24-56=112 godzin. Podobno 100 lat temu przepracowywaliśmy 70 z tych 112 godzin (63%). Obecnie – zależnie od kraju jest to 30-40 godzin (34%). Co robimy zresztą czasu? Polacy blisko 30 godzin poświęcają na telewizję (wyprzedzają nas pod tym względem Włosi, Amerykanie i Japończycy).

To aż jedna czawarta wolnego czasu!

Ale jeśli przecież czas, którego nie poświęcamy na sen i pracę zawodową nie jest w pełni wolny. Mamy jeszcze na przykład obowiązki domowe, w tym konieczność opieki nad innymi.

Czytaj więcej: Jak marnujemy swój czas....

Spółka pracownicza na kopalni? Dlaczego nie.

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo
Opublikowano: 10 styczeń 2015

Spadek cen surowców energetycznych to doskonały pretekst do rozpoczęcia likwidacji polskiego górnictwa, która po podpisaniu „paktu klimatyczngo” było tylko kwestią czasu.

Na Śląsku strajki: we wszystkich, czternastu kopalniach należących do Kompanii Węglowej przeprowadzone zostaną masówki. Liczba górników, którzy protestują pod ziemią przekroczyła już 1000 osób.

Politycy wzywają premier do „stanowczości”. Tymczasem Zbigniew Ziobro proponuje przekształcenie nierentownych kopalń w spółki pracownicze: Zwracamy się do pani premier Ewy Kopacz, by oddała kopalnie górnikom za przysłowiową złotówkę, bo jeśli mówi, że kopalnie należy zlikwidować, co będzie kosztować podatników 2 mld zł ze względu na program osłonowy, to lepiej zamiast tego oddać te kopalnie do dobrego zarządzania spółkom pracowniczym.

A oto powody dla których to nie jest dobry pomysł:

  1. Pewnie najmniejszym, co nie znaczy, że łatwym problemem byłoby wydzielenie kopalni ze struktury spółki. Nie chodzi tylko o operacje księgowe, ale wiele systemów, dzięki którym przedsiębiorstwo funkcjonuje. Począwszy od systemów bezpieczeństwa a na powiązaniach z sieciami handlowymi skończywszy.

  2. Poza licznymi wadami, duże przedsiębiorstwa wydobywcze – takie jak Kompania Węglowa – maja poważne atuty: wykorzystanie efektu skali. Czy pojedyncza kopalnia miałaby szansę w takim starciu? Gdy rząd zacznie częśćiową likwidację górnictwa, to czy nie zrobi tego w sposób chroniący w pierwszym rzędzie państwowe molochy? Bo przecież po podpisaniu „paktu klimatycznego” ta likwidacja jest celem oczywistym.

  3. Z powyższymi problemami zapewne można sobie poradzić, ale znalezienie dobrego menadżera, który podjąłby się tego zadania nie byłoby łatwe. Potrzebna jest nie tylko umiejętność zarządzania olbrzymią i nietypową oranizacją, ale i wiedza jakiej nie sposób znaleźć u polskich teoretyków, sprawnych w przepisywaniu treści z liberalnych pism amerykańskich. Może najprościej byłoby skorzystać z pomocy Niemców. Tylko że to Niemcy......

  4. Aby dać szansę kopalniom, państwo musiałoby pozwolić im funkcjonować bez garbu zadłużenia. Pomijając nawet przypuszczenia, że te długi są celowym obciążeniem górnictwa (ciągną się one od dziesięcioleci i są w jakijś części wynikiem działania państwa), powstanie niebezpieczny (dla rządzących) precedens. A nuż im się uda? Co wtedy zrobić? Jak przekonać społęczeństwo do konieczności likwidacji reszty górnictwa?

  5. Nie po to Balcerowicz i jego ludzie stoczyli heroiczny bój ze zwolennikami idei uwłaszczenia pracowników, aby teraz zbaczać z wytyczonej przez „ojcó złożycieli” III RP drogi. Te kilkadziesiąt tysięcy górników można poświecić dla sprawy.

Państwo prawne znów kogoś krzywdzi

Szczegóły
Kategoria: Stan Bezprawia
Opublikowano: 10 styczeń 2015

Niestrudzony w ujawnianiu absurdów tak zwanego „państwa prawa” Janusz Wojciechowski opisuje kolejny oburzający przypadek: „Rolnik spod Mławy, Bogu ducha winien i nikomu nie winien pieniędzy, zobaczył komornika, a za chwilę rwał włosy z głowy, widząc własny traktor odjeżdżający na lawecie. Komornik co prawda do innego rolnika jechał, ale zobaczył traktor, to wpadł po niego z tragarzami...

Niektórym ludziom trudno uwierzyć w to, co jasno wynika z opisywanych przez byłego sędziego przypadków: Polska nie jest państwem prawa. Dlatego głoszą androny w stylu „Jurek Owsiak nie stoi ponad prawem”. Jak to nie? Jego nawoływanie do bezprawnego wyrzucenia dziennikarza jako żywo przypominają wyczyny innego idoloa młodzieży. Niejakiego Peja miał wówczas okazję polansować się w sądzie tanim kosztem za nawoływanie do linczu.

W dalszej części swojego tekstu Janusz Wojciechowski wspomina:

Powiem Państwu, jakby ta sytuacja wyglądała nie w Mławie, tylko w Rawie i nie teraz, tylko 30 lat temu. Otóż rolnik przyszedłby ze skargą do prezesa sądu, który wtedy się nazywał tak samo, jak autor niniejszego bloga. Prezes wezwałby na dywan (ściślej - na wykładzinę) komornika, urzędującego piętro niżej i zapytał – komu miał pan zabrać traktor? Kowalskiemu! - A komu pan zabrał? Wiśniewskiemu! To proszę Wiśniewskiemu natychmiast traktor oddać, przeprosić, a jak się coś takiego powtórzy, to wyleci pan z komornictwa w trybie natychmiastowym.

No cóż, ale to była komuna, całkowity brak demokracji. Teraz mamy państwo prawa”.

Sarkazm jak najbardziej uzasadniony. Nie mamy „państwa prawa”, tylko „państwo prawne”. Tak zapisano w Konstytucji i nie jest to żadna pomyłka.

To „prawne” powstało pewnie dlatego, że trudno zrobić z przymiotnika „prawny” modyfikację z przyrostkiem „awy” (analogicznie jak „naukawy”).

Piękno przemijania

Szczegóły
Kategoria: Polemiki
Opublikowano: 10 styczeń 2015

Tak się złożyło, że w dniu śmierci Józefa Oleksego, SLD przedstawiło swojego kandydata na prezydenta. Została nim urodziwa Magdalena Ogórek (obok zdjęcie z jej blogu). Zostało to skomentowanie przez historyka Antoniego Dudka jako oddanie wyborów walkowerem. Bo gdzie jej tam do „poważnego polityka” jakim jest obecny prezydent?

Tymczasem kandydatura młodej Hanyski wydaje się idealną odpowiedzią na wybór PiS: Andrzeja Dudę. Oboje młodzi, elkowentni, urodziwi, obyci w świecie. Magdalena Ogórek jako historyk Kościoła Katolickiego często wypowiada się krytycznie o tej instytucji, ale nie wykracza w tej krytyce poza to, co przystoi wierzącemu katolikowi – do czego się otwarcie przyznaje. Jej wystąpienie w debacie na niezbyt mądry temat „Kościół Katolicki hamuje rozwojój nowoczesnej Polski” rozpoczęła od czegoś, co jest oczywiste dla każdego myślącego człowieka: zwrócenia uwagi, że w tym temacie ewidentnie brakuje znaku zapytania. Całe przemówienie mogłoby spokojnie być nadane przez „Radio Maryja”.

Polskie samozwańcze „elity” często biadolą, że polska polityka jest „brudna” i brak w niej szacunku do przeciwnika. Z kolei wiele osób (zwłaszcza o prawicowych poglądach) odczuwa życie we współczesnej Polsce jak miotanie się w bagnie znanym ze słynnej sceny rozmowy dziennikarza z przełożonym w „Człowieku z Mamuru”. Może jedyną odpowiedzią na to jest zmiana pokoleniowa? Zarówno Andrzej Duda jak Magdalena Ogórek są ludźmi, z którymi można się nie zgadzać, ale można do nich czuć szacunek a nawet sympatię. Polsce jest bardzo potrzebna debata o sprawach publicznych, a to są ludzie którzy mają własne zdanie i potrafią je wyrazić.

Wspomniany na wstępie Józef Oleksy także miał własne zdanie - ale prywatnie. Można się było o tym przekonać słuchając taśm ujawnionych przez obstawę Aleksandra Gudzowatego. Oleksy mówił wówczas między innymi, że „gangi kosmopolityczne rozkradły Polskę”. Ale ten temat nigdy nie stał się obiektem publicznej debaty. „Wytrawni politycy” zaprawieni w obrzucaniu się inwektywami gwarantują to, że żaden poważny temat nigdy nie zostanie poruszony.

Czytaj więcej: Piękno przemijania

  1. Przerażająca siła mediów
  2. Sukces węgierskich reform
  3. Czy zabijanie może mieć sens?
  4. Młodzi „głosują nogami”
  5. Włamanie do serwisu giełdowego BTC

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Czas umierania

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 224 z 516

  • 219
  • 220
  • 221
  • 222
  • 223
  • 224
  • 225
  • 226
  • 227
  • 228

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net