A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Czas umierania
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Cenzura na Facebooku – problem globalny

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 29 listopad 2016

Problem cenzurowania treści politycznych na Facebooku nie dotyczy tylko Polski. W Polsce stało się o tym głośno, gdy zaczęto cenzurować prawicowe treści.

Wcześniej Facebook był oskarżany przez Republikanów o podobne praktyki w USA. Pod koniec kampanii wyborczej obserwowaliśmy dość dziwne trendy we wszystkich mediach społecznościowych. Odbyła się też w tych mediach prawdziwa wojna na fałszywe wiadomości (teraz oczywiście lewactwo płacze, że ono padło w tej wojnie ofiarą – choć uczestniczyło w niej z wielką ochotą).

To jednak nie wzbudziło takich kontrowersji, jak przecieki z Facebooka – że cenzura ma być elementem strategii tej firmy. Chodzi mianowicie o wejście na rynek chiński. Bez możliwości cenzurowania treści nie ma żadnych szans, by chińskie władze zgodziły się na ekspansję Facebooka w tym państwie. Tu już nie chodzi o to, że zatrudnieni przez FB ludzie ulegają swoim prywatnym preferencjom. Tworzone są algorytmy, które będą z automatu blokować „wywrotowe treści”. A na dodatek firma zamierza „umyć ręce” i przekazać stworzone narzędzia pod kontrolę lokalnych władz! Według NYT te działania wzbudzają kontrowersje wśród pracowników Facebooka. Rzeczniczka firmy poinformowała w związku z tym, że żadne decyzje nie zostały jeszcze w tej kwestii podjęte.

 

Bezradność spcjologów

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 28 listopad 2016

Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia [M. Gogol „Rewizor”].

Krytykowanie elit jest ryzykowne – bo przecież świat bez elit jest niemożliwy. Nawet wśród polskich profesorów na pewno są tacy, którzy przy całej niedoskonałości PiS dostrzegają i doceniają prospołeczną zmianę polityki. Nie wszyscy przecież życzą rządowi (a więc i państwu) jak najgorzej, a niektórzy nawet zaangażowali się po stronie obozu rządzącego. Na przykład profesorowie Gliński i Zybertowicz.

Te dwie ikony prorządowych intelektualistów zostały w miniony weekend mocno porysowane. Najgorsze jest to, że tego dzieła zniszczenia dokonali oni sami. Wicepremier Gliński zrobił to przynajmniej sprowokowany przez dziennikarza TVP. Destrukcja Zybertowicza dokonała się „na zimno” - w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

Dla polskich „dziennikarzy” oczywiście „gorącym tematem” jest atak TVP na NGO oraz – w odpowiedzi - mocna krytyka telewizyjnej propagandy przez Piotra Glińskiego. Jednak naprawdę szokujące słowa padły niejako przy okazji. Piotr Gliński powiedział mianowicie, że stając po stronie rządu wiele zaryzykował – w zasadzie całą karierę naukową. Na całym świecie jest tak, że sprawowanie tak wysokiej funkcji w polityce jest dla akademika niesamowitym atutem i otwiera nowe horyzonty. Słów Piotra Glińskiego nie da się więc wyjaśnić inaczej, niż obawą o ostracyzm ze strony środowiska. To wyjaśnia przy okazji stadne zachowania „uczonych” i ich intelektualną bezradność wobec otaczającego świata, który przecież mają „maluczkim” objaśniać. Taką właśnie bezradność potwierdził we wspomnianym wywiadzie Prof. Andrzej Zybertowicz. Mówi w nim między innymi: „Nauka w istocie jest bezradna. Nie jesteśmy w stanie opisać dzisiejszego świata w kategoriach, bo sens tracą podstawowe pojęcia”. Profesorowi nie przejdzie przez gardło stwierdzenie: jestem bezradny – bo pojęcia którymi operują nie pozwalają nawet opisać dzisiejszego świata. W tak zwanej „nauce” słowo „ja” nie istnieje. To sami naukowcy skłaniają do uogólnień wypowiadając się zawsze w imieniu „nauki”. Ważniejsza dla nich jest wspólnota czcicieli obowiązującego paradygmatu, niż poszukiwanie prawdy. W ramach tego socjologicznego paradygmatu tworzy się różne teoryjki, które wprost rażą swym prymitywizmem. Na przykład wyniki amerykańskich wyborów objaśnia się następująco: „Gdy nikt nie patrzy nam na ręce i możemy zrobić to, czego naprawdę chcemy. Głosując, można komuś utrzeć nosa. U części wyborców, którzy czują się zagubieni w świecie, bo go nie rozumieją, jest potężna chęć odreagowania”. Dalsza część wywiadu pokazuje kto tak naprawdę jest zagubiony, pełen obaw i chęci „odreagowania”. To co profesor Zybertowicz mówi na temat nowoczesnych technologii dobrze oddaje tytuł: internet niszczy demokrację. W związku z tym Zybertowicz postuluje, aby zwolnić ten szaleńczy rozwój technologiczny. Nie mówi tylko jak. Nie przyjdzie mu też do głowy, że to on ma problem i „nie nadąża” ;-). Ci którzy nie nadążają trochę mniej – dostrzegają, że od wielu lat technologie związane z internetem rozwijają się bez wielkich przełomów: poprzez doskonalenie i upowszechnienie. Osławiona „sztuczna inteligencja” swoje groźne oblicze ma na razie wyłącznie w publicystyce. Amerykański model związany z dominacją i centralizacją jest coraz mocniej podważany przez otwartość, różnorodność i demokrację przemysłową. Nakłada się na to polityczna rywalizacja USA z Chinami. Mocno krytykowane przez Zybertowicza zjawisko hejtowania ma także swoje dobre strony. Intelektualna bezradność „elit” pozwala na funkcjonowanie „autorytetów” w rodzaju Wałęsy czy Balcerowicza, dla których w internecie nie ma litości. W „poważanym środowisku” nikt się nie odważy powiedzieć wprost tego, co ostatnio na temat Balcerowicza powiedział „kontrowersyjny przedsiębiorca” Poseł Jakubiak: „Profesor Balcerowicz jest autorytetem ekonomicznym i jeśli twierdzi, że przedsiębiorcy uciekają z Polski przed Prawem i Sprawiedliwością, oznacza to żart albo drwinę. To jest karygodne, takie słowa mogą spowodować lawinę. Balcerowicz jest słuchanym w Europie fachowcem, działa z premedytacją, to ogromna nieodpowiedzialność granicząca z dywersją”.

Czytaj więcej: Bezradność spcjologów

Czy w Polsce warto studiować?

Szczegóły
Kategoria: otwarta edukacja
Opublikowano: 27 listopad 2016

Według rektora najbardziej poważanej polskiej uczelni, nauka to wspólnota oszukiwanych i oszukujących: Przyjmując na studia młodych ludzi w takiej ilości jak teraz, my ich oszukujemy. Przyjmujemy ich tak dużo tylko po to, aby dostać większe dofinansowanie z budżetu państwa.

Dalej Rektor UJ mówi między innymi: Jeśli ktoś chce studiować kulturę Inków, to bardzo dobrze. Niech to robi i pogłębia swoją pasję. Warunek jest tylko jeden. Młody człowiek, jak idzie studiować, musi wiedzieć, jaki jest rynek pracy. Mieć tego świadomość. Jeśli ktoś pójdzie studiować wspomnianą kulturę Inków, to niech potem nie ma pretensji, że nie może znaleźć pracy związanej z kierunkiem jego studiów.

Oczywiście o finansowaniu tu nie ma ani słowa. Jeśli ktoś chce studiować życie godowe krasnoludków – to bardzo dobrze. Będziemy go tego uczyć – bo finansowanie jest najważniejsze. Warunek wszak jest tylko jeden: student powinien sobie zdawać sprawę, że może mieć problem ze znalezieniem zajęcia w zawodzie.

Wbrew temu, co sugeruje JM Rektor – z tym poszukiwaniem pracy wcale nie jest źle. Ukończenie studiów nadal daje fory na rynku pracy. Według badań losów absolwentów dostępnych na stronach absolwenci.nauka.gov.pl, ryzyko bezrobocia wśród absolwentów jest w większości przypadków niższe niż stopa bezrobocia w powiatach z których absolwenci pochodzą. A jeśli uwzględnimy problem bezrobocia wśród ludzi młodych – studiowanie ma sens.

Natomiast zastanawia dużo wyższy procent absolwentów, którzy mieli doświadczenie bycia bezrobotnym w pierwszym roku po uzyskaniu dyplomu. Dla przykładu dla studiów magisterskich na UJ (a więc studentów po pełnym cyklu kształcenia przedzielonym świadomą decyzją wyboru kierunku magisterskiego) mamy:

  • Ekonomia: 14.7%
  • Filologia polska: 26,4%
  • Filologia klasyczna: 5.9%
  • Chemia 36.6%
  • Filozofia: 8.3%
  • Historia: 40%

Duża część z tych ludzi dostaje pracę, ale nie potrafi jej utrzymać. Dobrym punktem odniesienia jest jeden z najlepszych kierunków na polskich uczelniach: informatyka na wydziale Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji AGH: ryzyko bezrobocia 0,61% a doświadczenie bycia bezrobotnym to 1,6% (biorąc pod uwagę ilość absolwentów zapewne to jakaś jedna przypadkowa osoba).
Czy duża różnica między ryzykiem bezrobocia, a ryzykiem utraty pracy nie świadczy o niskim poziomie kwalifikacji? Może więc uczeni zastanowiłby się nad jakością kształcenia, zamiast chwalić się pazernością na kasę?

Minister Gowin odnosząc się do słów Rektora (i wyrażając uznanie dla odwagi powiedzenia głośno to o czym „w środowisku mówią wszyscy”), podał też swoisty sposób na jakość. Oparty on ma być na marksistowskiej zasadzie „ilość przechodzi w jakość” - tyle, że rozumianej odwrotnie : zmniejszanie ilości ma poprawić jakość. (W końcu po zmianie ustroju nastąpił zwrot o 180%).  

Polska krzepnie

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 26 listopad 2016

OECD przygotowało raport o Polsce, „z myślą o wsparciu rządu w dążeniu do nadrabiania zaległości wobec bardziej zaawansowanych gospodarek OECD oraz podnoszenia poziomu życia obywateli”. Część zalecanych w raporcie działań jest zgodnych ze strategią rządu (rozwój gospodarki opartej na wiedzy) inne wręcz przeciwnie (podniesienie wieku emerytalnego). Jeszcze inne zwracają uwagę na to, co rząd zdaje się ignorować.

Do tej trzeciej kategorii należy ten fragment: „zaleca poszerzenie kryteriów stosowanych do oceny nauczycieli akademickich celem uwzględnienia działań z zakresu wspierania przedsiębiorczości i realizowanych we współpracy z przemysłem projektów badawczych”. Już chyba wszyscy wiedzą, jaka jest główna bariera dla innowacyjnej gospodarki. Wszyscy poza ministrem Gowinem.

Raport życzliwie ocenia także "Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, przy pomocy którego „Polska planuje rozwiązać wiele wyzwań w dziedzinie zarządzania publicznego”. Zwraca się jedynie uwagę na to, że w”ażne będzie monitorowanie postępów i ocena, czy zidentyfikowane reformy zarządzania faktycznie umacniają zdolności rządu do osiągnięcia wzrostu sprzyjającego włączeniu społecznemu dla obywateli i regionów uznanych za priorytetowe".

Generalnie raport wygląda rzeczywiście na życzliwą krytykę – co jest miłą odmianą w zalewie napastliwych komentarzy płynących z wszystkich stron. Ta odrobina normalności (czemu nasza „opozycja” tak nie potrafi?) jest jak łyk świeżego powietrza.

Naprawdę nie mamy powodu, aby nie patrzeć z optymizmem w przyszłość. Globalna otwartość sprawia, że coraz trudniej będzie Polakom żyć kompleksami (zob. tekst „Ku pokrzepieniu serc” napisany przez pewnego emigranta.

Skazani na kąkol….

Szczegóły
Kategoria: Konserwatywna Polska
Opublikowano: 26 listopad 2016


Co by się stało, gdyby Druga Wojna Światowa zakończyła się w roku 1940 i zostało utrwalone ówczesne status quo ? Mielibyśmy takie same ponadnarodowe „elity” gardzące polskim żywiołem, jak obecnie. Tyle że wtedy byłyby to „elity” niemieckie i świat do którego należą byłby (bardziej) niemiecki.

Na pewno mielibyśmy już jakiś rodzaj autonomii (ci, co przeżyli), bo zamordyzm jest ekonomicznie nieopłacalny. Być może w roku 2015 odbyłyby się także demokratyczne wybory, a pogardzane społeczeństwo polskie doszło by do władzy. Rozpoczęłyby się pewne zmiany korzystne dla Polaków. I wówczas okazałoby się, że niemiecka centrala poza grożeniem pięścią i pomrukami niezadowolenia niewiele już może. Co w tej sytuacji powinni zrobić Polacy? Utrzymywać status quo, powoli budować alternatywę, czy podjąć próbę radykalnej zmiany – odbierając rasie panów ich przywileje?

Analogiczny dylemat mamy obecnie. W roku 1989 założono, że mamy jakieś polskie elity. Po ubiegłorocznych wyborach maski opadły i dziś już wiemy, że zostaliśmy zdominowani przez jakąś ponadnarodową zbieraninę. Oni się nawet nie kryją z tym, że ich ojczyzną jest „zagranica”. Stamtąd biorą pieniądze i tam szukają punktu odniesienia dla swej działalności. Nie interesuje ich los zwykłych ludzi, ani wysiłki władz zmierzające do jego polepszenia. Oni chcą aby było jak dawniej – gdy panowała łaskawa proniemiecka władza….

Tymczasem działalność ministrów Gowina i Glińskiego pokazuje, że albo są to ludzie złej woli, albo wręcz przeciwnie – wydaje im się, że więcej nawozu przemieni cudownie kąkol w zboże.

Z ewangelicznej przypowieści [Mat 13]: „Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy. Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa”.

Adekwatność tego opisu do współczesnej Polski budzi pewne zastrzeżenia. Mamy bowiem całe obszary, w których rośnie prawie wyłącznie kąkol. Czy naprawdę nie powinno się próbować tego oczyścić? Przecież kilka prostych zabiegów mogłoby sytuację zmienić radykalnie:

1. W dziedzinie kultury – zaprzestanie mecenatu państwowego i likwidacja państwowej telewizji. Ludzie potrafią się zorganizować i zamiast upadku kultury może nastąpić jej rozkwit. Techniczne zaplecze naziemnej telewizji cyfrowej może być kanałem promocji najlepszych treści tworzonych przez niezależnych twórców w internecie.

2. W dziedzinie nauki - „odprofesorzyć” szkolnictwo zawodowe i zaprzestać finansowania na uczelniach państwowych kierunków „humanistycznych” i społecznych. Od lat nie widać w polskiej ekonomii, żadnej świeżej myśli. Niczego, czego nie można by przeczytać w obcych źródłach.

3. W dziedzinie prawa – skomputeryzować prawo gospodarcze, stworzyć mechanizmy demokratycznego wyboru sędziów lokalnych, oraz system oceny i weryfikacji pracy sędziów. Przydałoby się także odmłodzenie tego środowiska. Mamy wielu młodych prawników bez dostępu do zawodu. Możemy wśród nich wyselekcjonować ludzi mądrych, rozumiejących logikę i etykę – co dla większości ich starszych kolegów jest poza zasięgiem.

Czy takie działania są realne, czy też musimy żyć wśród kąkolu - w nadziei, że czas dokona powoli oczyszczenia?

 

  1. Uchodźcy i „niemieckie wartości”.
  2. Fundusz Municypalny – rozwiązanie połowiczne
  3. Logika a etyka. Rygoryzm w KK.
  4. Rok dobrej zmiany w służbie zdrowia
  5. Eliciarska kontrofensywa we Francji

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Czas umierania

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 38 z 516

  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net