- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Potworek III RP odchodzi powoli w przeszłość – wraz z pokoleniem, które go zbudowało. Ostatnia kampania wyborcza to takie paskudne requiem ku jej pamięci. Pełna dysonansów i grana przez muzyków, którzy pomimo utraty słuchu nadal uważają się za artystów. Nie wiadomo jakie będą ostateczne wyniki wyborów. Obaj kandydaci mają podobne poparcie sondaży. Ale procesu umierania nie da się już zatrzymać ani odwrócić.
Weekendowa „Rzeczpospolita” publikuje rozmowę z byłym wysokim funkcjonariuszem SB, który publikując wspomnienia chce uspokoić sumienie. Oto najciekawszy fragment rozmowy:
Dwa lata temu odszedłem z Agencji Wywiadu na emeryturę i wiedziałem, że przyszedł wreszcie czas, żeby usiąść i szczerze porozmawiać. Mam świadomość, że dzieje się to za późno: powinniśmy to zrobić w 1989 roku.
Z kim pan chciał wtedy siadać i rozmawiać?
Po Okrągłym Stole trzeba było w pełni ujawnić archiwa. Od początku mówiłem, że zbiór zastrzeżony w Instytucie Pamięci Narodowej nie jest niczym dobrym. Potrzebna była pełna jawność, przy czym jedna strona powinna powiedzieć szczere „przepraszam", a druga strona podjąć próbę wysłuchania i zrozumienia, bez generalizowania i uproszczonych sądów. Nie twierdzę, że pozwoliłoby to uniknąć patologii w życiu publicznym w III RP, ale nie stworzyłoby dla nich tak podatnego gruntu. Nie byłoby tak silnych podstaw do funkcjonowania tego, co w skrócie można nazwać demokracją hakową.
Dlaczego według pana nie doszło do takiej rozmowy?
Grupa moich dawnych kolegów skutecznie skonstruowała mit, w myśl którego byliśmy skrzywdzonymi przez nowe władze patriotami, którzy muszą trzymać się razem. Nie wolno było się wyłamywać i próbować bratać z nowymi. Panowało zresztą przekonanie, że po prawej stronie są tylko wojujący „lustratorzy", którzy nie są zdolni patrzeć na ludzkie historie z całą ich złożonością.
Funkcjonariusz rozlicza się z przeszłością z czasów PRL'u. Ale ten tekst jest równocześnie wielkim oskarżeniem tych, którzy wytworzyli strach przed „wojującymi lustratorami” - z pokracznym „intelektualistą” III RP Adamem Michnikiem na czele.
Żegnajcie budowniczowie kupy kamieni – pora się zbierać.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Jednym z najpopularniejszych słów w mijającej kampanii wyborczej jest „populizm”. Populizm to zgodnie ze słownikową definicją „popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy”. Czy w ten sposób nie można by jednak równie dobrze definiować demokracji? Większość polityków uważa, że opinie wyborców nie są dla nich wiążące. Dlaczego? Bo za głupi? Czy różnica między demokracją a populizmem wiąże się z oceną społeczeństwa? A może to jedynie kwestia zabarwienia emocjonalnego podobnych semantycznie określeń? Gdy chcemy kogoś przekonać – mówimy o demokracji, a oponując sięgamy po słowo „populizm”?
Na pewno populizmem jest popieranie popularnych poglądów wbrew rozsądkowi. Według wielu komentatorów z czymś takim mieliśmy do czynienia w mijającej kampanii wyborczej. Do tych krytyków należy Arcybiskup Gocłowski, którego zdaniem obietnice wyborcze „powinny mieć oparcie w realiach ekonomicznych”. Na ekonomii Arcybiskup zna się jak mało kto (vide afera Stella Maris w jego kurii ;-)). Ci którzy się mniej znają, są skazani na ufanie analizom pokazującym jakie to wszystko kosztowe. Skupmy się na tym, co według podlinkowanego tekstu obiecuje Andrzej Duda (bo obietnic polityków PO chyba nikt już poważnie nie bierze):
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Tak jak wybory z roku 1989, niedzielna elekcja będzie miała wielkie znaczenie nie tylko dla Polski. Jeśli wygra kandydat, przeciw któremu działały wszystkie główne media, większość tak zwanych „elit”, a nawet niektóre struktury państwa – to będzie znaczyć, że naród odzyskał suwerenność. Jeśli Andrzej Duda jednak przegra, to będzie znaczyć jedynie tyle, że jeszcze za mało się staraliśmy. Ale i tak należą się wielkie podziękowania dla kandydata PiS i jego partii. Zapewne niewiele jest osób, które nie miałoby do nich zastrzeżeń. Jednak pokazali, że polityka może być inna. Że można o trudnych sprawach rozmawiać rzeczowo. Że problemy są po to, aby się z nimi mierzyć, bez pudrowania rzeczywistości. To daje nadzieję na nowe otwarcie. W Polsce nie brak roztropnych ludzi, zatroskanych o los społeczeństwa. Prezydent Duda na pewno zyska wsparcie z ich strony. Dajmy mu szansę. Dajmy szansę sobie samym - na odzyskanie narodowej dumy.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Węgry pod wodzą Orbana notują zadziwiające sukcesy gospodarcze. Prawdą jest, że ratując kraj przed katastrofą Orban znacząco podwyższył podatek VAT oraz doprowadził do zwiększenia obciążeń fiskalnych dużych korporacji – w tym banków. Jednak trudno mówić jednoznacznie o tym, że tam są wysokie podatki. Wypowiedź Komorowskiego na ten temat ociera się o manipulację. Tym bardziej, że obecnie rząd przygotowuje obniżkę podatków: Z zapowiedzi rządu Viktora Orbana wynika, że już od 2016 roku na niższe podatki będą mogli liczyć zarówno zwykli obywatele, jak i firmy. Pierwszą ze zmian ma być obniżenie podatku dochodowego PIT z 16 do 15 proc. Będzie ono połączone ze stopniowym zwiększaniem ulg podatkowych dla rodzin. […] Orban planuje także stopniowe łagodzenie podatku VAT na poszczególne artykuły spożywcze. Na pierwszy ogień ma pójść wieprzowina (obniżka VAT z 27 do 5 proc.).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Gdy komunizm w Polsce upadał, Krystyna Prońko śpiewała „Psalm stojących w kolejce” do słów Ernesta Brylla: „
…
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj.
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc.
W ostatnich dniach długie kolejki pojawiły się w Krakowie
Trzeba było odstać około 2 godzin, aby wpisać się na listę wyborców. Krakowskie „słoiki” chcą poruszyć lawinę. Jej już się nie da zatrzymać. Ludzie roztropni powinni zrobić wszystko co w ich mocy, aby tego nie zagospodarowali manipulatorzy.
