- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy

Serwis praca.pl przeprowadził ankietę, z której wynika iż aż 44% szukających pracy uważa, że głównym atutem są w tej materii znajomości. Prezes spółki prowadzącej portal uważa, że Przekonanie Polaków o tym, że pracę dostaje się po znajomości z jednej strony wynika jeszcze z pozostałości po poprzednim ustroju, z drugiej jednak jest mechanizmem, który chroni kandydata przed myśleniem o sobie w negatywny sposób.
Czy wykraczając poza wyniki ankiet i snując domysły, Pan Prezes postępuje w sposób profesjonalny? Czy formułując takie kategoryczne opinie, nie powinien przynajmniej wziąć pod uwagę niejednorodnej sytuacji na tak zwanym rynku pracy? Gdy niedawno jedna z dużych firm informatycznych w Krakowie zdecydowała się zwolnić część pracowników, nieopodal pojawił się bilbord innej firmy, zapraszający inżynierów do pracy. Młody programista w Krakowie zapewne znajdzie pracę, nawet jeśli się jąka i nie ma pojęcia jak się pisze CV.
Na drugim biegunie są kandydaci do pracy w obszarach o ponad 20% bezrobociu.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Gdy nawet w Brazylii pojawiają się protesty z powodu kosztów, to chyba zasada „chleba i igrzysk” działać przestaje. Czy to oznacza schyłek bizantyjskich widowisk? Światem rządzi pieniądz. Tymczasem organizatorzy igrzysk starają się przekonać społeczeństwa, że w tym wypadku pieniądz nie gra roli. Nawet prezydenta Krakowa nikt nie zapyta o to czemu wydał poważne kwoty na przygotowania do igrzysk, zanim przyszło mu do głowy zapytać mieszkańców (miejmy nadzieję, że wielomilionowych umów nie zdążył podpisać).
Jedynym argumentem używanym przy tej okazji jest -jak to nazwano w komentarzu businessinsider.com „wielkie kłamstwo ekonomiczne”: impreza ma zbawienny wpływ na gospodarkę. Z tym kłamstwem rozprawia się przygotowany przez Victora A. Mathesona raport Mega-Events: The effect of the world’s biggest sporting events on local, regional, and national economies. Dokładna analiza wielu takich imprez prowadzi do jasnych wniosków:
Wydatki publiczne na infrastrukturę sportową i obsługę wielkiej imprezy muszą oznaczać zmniejszenie innych wydatków państwowa, wzrost zadłużenia lub wzrost podatków, które szkodzą lokalnej gospodarce. Nakłady publiczne związane z budową infrastruktury i obsługą imprezy mają w najlepszym razie zerowy wpływ netto na gospodarkę, gdyż korzyści z realizacji projektu są równoważone przez wydatki i inne koszty z tym związane.
- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Ukazał się nowy numer "Europejskiego Monitora Ekonomicznego", redagowanego przez prof. Artura Śliwińskiego. Przy okazji zbliżającej się rocznicy prawie-wolnych wyborów i refleksji nad historią Solidarności, szczególnie godnym polecenia wydaje się tekst o rozkładzie więzi społecznych.
Nadal funkcjonuje w świadomości ogółu mit „równości społecznej”, który zaciemnia rzeczywisty obraz sytuacji. Równolegle z tym mitem docierają do publiczności dane wskazujące na nadzwyczaj głębokie rozwarstwienie społeczne pod względem majątkowym i dochodowym, wielokrotnie przekraczające podziały charakterystyczne dla większości krajów europejskich. Jest to jednak tylko fragment szerszego zagadnienia.
- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Wczoraj w TVP zapowiedziano wielkie uroczystości z okazji 25-lecia prawie wolnych wyborów. Spiker opowiadał o „naszych” osiągnięciach. Mieliśmy jakieś przejściowe problemy, ale ogólnie pasmo sukcesów. Nieoczekiwanie zakończył utyskiwaniem na to, że niestety utraciliśmy solidarność. Jego słowa ilustrowały kłótnie polityków. Słowem do szczęścia brakuje jedynie zbratania się Tuska z Kaczyńskim.....
Trochę inaczej widzi to Dominik Owczarek, ekspert Instytutu Spraw Publicznych, Jego zdaniem "Można sobie postawić pytanie, czy to starsze pokolenie, które wywalczyło wolność, przygotowało młodemu pokoleniu Polskę tak, jakby sami sobie życzyli i tak, jakby ci młodzi sobie życzyli. Nie można powiedzieć z całą pewnością, że tak."
Jego zdaniem w Polsce w latach 90. coś się zmieniło w obszarze wyznawanych wartości: wolny rynek wyzwolił te elementy polskiej kultury, które odwołują się do najniższych pobudek.
"Poszliśmy w stronę wartości materialistycznych, skrajnego indywidualizmu, który nie jest oparty o kooperację, tylko przerodził się w wyścig szczurów, który rujnuje tkankę społeczną"
Mamy więc koryfeuszy, którzy zamiast podtrzymywać znicz Solidarności się kłócą, albo społeczeństwo, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się w stado szczurów.
Czytając i słuchając takich diagnoz można by uznać, że przede wszystkim straciliśmy w ciągu tych 25 lat albo rozum, albo resztę przyzwoitości, która powstrzymuje zwycięzcom, aby nie kpić z pokonanych w nierównej walce.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Napisanie dobrego liberalnego tekstu wymaga odrobiny talentu i wiele odwagi. Tekst ten konstruujemy w następujący sposób:
1. Obserwacja rzeczywistości (lub tylko medialnych informacji o niej). Próbujemy dopasować wyznawane regułki do pozyskiwanych informacji. Gdy się mniej więcej zgadza, mamy gotowy materiał wyjściowy.
2. Redagujemy na nowo informację, zakładając związek przyczynowo skutkowy: od liberalnej regułki do realnych skutków.
3. Dokonujemy ekstrapolacji na przyszłość lub poszerzamy zakres obowiązywania prawa, aby zahaczyć o jakiś realny problem i zaprezentować jego rozwiązanie.
Talent przejawia się w tym, że potrafimy już na pierwszym etapie dostrzec paradoksalność lub inny rodzaj efektywności, jaki pojawi się na etapie trzecim. Odwaga zaś potrzebna jest dlatego, że jeśli znajdzie się ktoś, kto weźmie na poważnie nasze wróżby, może dokonać zmian, o skutkach których tak naprawdę nic nie wiemy.
Problemem nie są liberalni publicyści, ani ich teksty, ale ich odbiorcy. Wyznawcy prawdy objawionej w tych tekstach są tak samo irytujący, jak osoby postępujące zgodnie ze wskazaniami gazetowych horoskopów. To przecież ten sam rodzaj rozrywki.
Czytaj więcej: Dlaczego lubimy teksty liberalnych publicystów