- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Saudyjczycy nadal twierdzą, że ich działania w OPEC, które doprowadziły w ubiegłym roku do gwałtownego spadku cen ropy nie były motywowane politycznie. Ibrahim Al-Muhanna, doradca ministra ropy Arabii, wygłosił w niedzielę w Doha przemówienie, w którym powtórzył tezy ministra ds ropy Ali Al-Naimi sprzed kilku tygodn: decyzja aby nie zmniejszać produkcji nie miała nic wspólnego z polityką, a wszystkie teorie spiskowe są bzdurne. OPEC nie podjęła decyzji o ograniczeniu wydobycia ponieważ producenci spoza OPEC (konkretnie, Rosja i Meksyk) nie zgodzi się na cięcia, na spotkaniu na dzień przed oficjalnym posiedzeniem OPEC.
Minister stwierdził także, że popyt i podaż wskazują na to, że rozsądne ceny to w okolicach $60 za baryłkę i jego zdaniem na tym poziomie ceny się ustabilizują.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Były prezes NBP odsłania kulisy szwindlów jaki robią w Polsce banki. Oto najciekawsze wątki jego wywiadu:
Żeby udzielić jakiejkolwiek pożyczki, bank powinien sfinansować ją pozyskanym depozytem. Ale w przypadku kredytów walutowych banki nie zbierały przecież depozytów we frankach i musiały znaleźć inne finansowanie. Zaczęły na masową skalę stosować zabezpieczenia, czyli pozyskiwać waluty za pomocą swapów. Były to instrumenty krótkoterminowe, często jednodniowe.
Kto wpadł na pomysł, by zaoferować nam kredyt walutowy? Inspiracja przyszła z zagranicy?
Jak wiele tego typu produktów. Przecież opcje walutowe także przyszły do nas z zagranicy. Jako produkt zabezpieczający opcja jest świetnym rozwiązaniem, ale nasze banki zaczęły sprzedawać ją jako odrębny produkt inwestycyjny. Przez kilka lat zarabiali na nich wszyscy, ale jak przyszedł kryzys, straty były niebotyczne. Bo na opcjach zarabia się miliony, ale jeśli się traci, to już setki milionów.[...]
Ale trzeba powiedzieć jasno: była grupa inwestorów zagranicznych działających na naszym rynku, która stosowała bardziej liberalne podejście do oceny ryzyka niż na własnym podwórku. Niektóre zagraniczne nadzory jasno określały, dla kogo jest kredyt walutowy – że może być tylko dla zamożnych klientów ze zdolnością kredytową rzędu 70 proc., a dopuszczalny okres udzielania pożyczek nie mógł być dłuższy niż 15 lat. A u nas? Okres życia kredytu w skrajnych przypadkach miał trwać nawet 40 lat, a kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości były standardem. Nierzadko trafiały się i na 120 proc.
Jako były prezes Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki jest doskonale zorientowany w sytuacji. Ponieważ zaś jego bank nie brał udziału w tej akcji, a on jest poza branżą,, może o tym ze spokojem opowiadać. To co mówi pasuje zaś jak ulał do określenia III RP jako półkolonii obcego kapitału.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Atakowanie w Polsce Jana Kulczyka, to gorzej niż atakowanie Prezydenta – tak podsumowuje dziennikarz opowieść oszukanej przez Kulczyka Edyty Sieczkowskiej:
https://www.youtube.com/watch?v=lbQHwsTrdhw#t=47
Oszustwa się zdarzają. Ale przecież mamy państwo, które stoi na straży sprawiedliwości. Według Edyty Sieczkowskiej to państwo istnieje tylko teoretycznie. I to jest najciekawszy wątek tej historii. Według Sieczkowskiej Kulczyk jest oszustem. Ale to nie może być prawda – skoro jeden z najważniejszych ludzi w Polsce (Belka) uważa, że to osobisty czar biznesmena stanowi o jego pozycji w biznesie. I to z pewnością jest prawda. Bo z wiekiem czar osobisty staje się coraz mniej czarujący. No i wbrew naszym przewidywaniom istnieje groźba ujawnienia podsłuchanych rozmów w których urzędnicy „teoretycznego państwa” starają się zrobić Kulczykowi dobrze.
Polska jednak to nie Rosja, a Kulczyk to nie Chodorkowski – więc zapewne nadal będzie pan doktór robił rozliczne interesy z "teoretycznym państwem".
Chyba, że pan Kulczyk poczuł się zbyt mocny i komuś wszedł w paradę (może na Ukrainie?). Wtedy przestałby dziwić ten nagły przyrost odwagi dziennikarzy i „przecieki” dotyczące nagrań rozmów z Kulczykiem. W każdym razie poczytać warto – bo chyba jakiś rąbek tajemnicy zostanie odsłonięty....
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Od poniedziałku trwa program wykupu obligacji (QE) przez EBC: obejmie 60 mld euro miesięcznie (66,3 miliardów dolarów), które zostaną wpompowane do walczących [ze stagnacją] gospodarek strefy euro w celu przywrócenia inflacji z powrotem na docelowe poziomy oraz pobudzenia wzrostu w regionie. W trakcie tego programu bank centralny skupuje publiczne i prywatne papiery wartościowe, a w zeszłym tygodniu poinformował, że „nie ma docelowego czasu trwania tego programu”. Program ten wzbudza kontrowersje, a sam Prezes EBC Draghi przyznaje, że polityka QE jest ryzykowna. Natychmiastowym jej efektem jest spadek wartości euro wobec dolara. Wbrew przewidywaniom ekspertów nie spowodowało to wzrostu wartości złotówki wobec euro. Wahania kursu złotego wobec euro są tak małe, że zachodzi podejrzenie o interwencje NBP w celu jego utrzymania. Efektem jest to, że kurs dolara zbliża się do 4 złotych. Równocześnie rośnie także kurs franka szwajcarskiego, co z pewnością nie ucieszy frankowiczów.

- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Gdy strategia kampanii wyborczej „ojca narodu” została zaburzona przez „nieodpowiedzialne elementy”, partia z nazwy „obywatelska” postanowiła sięgnąć po sprawdzone w boju „argumenty”.
1. Ile to kosztuje? To się sprawdza zawsze. Bo to politycy PO są odpowiedzialni i stoją na straży ekonomicznej racjonalności. A to co proponuje PiS wymagałoby miliardowych nakładów. Nieważne, że liczby wzięte z sufitu, a podstawy wyliczeń obarczone rażącym błędem (koszty w zmienionych warunkach nie powinny być liczone bez uwzględnienia całościowych zmian). Przecież partia z nazwy obywatelska nie kieruje swego przekazu do tej garstki rodaków, której nie udało się ogłupić.
2. Pomówienia i insynuacje. To działa zawsze. Świat nie jest doskonały i zawsze można znaleźć jakieś kontrowersje. Ich rzeczowe wyjaśnianie może być użyteczne w kampanii wyłącznie wtedy, wynikają ze złej woli lub nieudolności polityka. Ale insynuacja jest w takich przypadkach niezastąpiona. Tak dokładnie nie wiadomo, dlaczego Lech Kaczyński ułaskawił biznesmena, który wyłudził 120 tys z PFRON. Wiadomo, że w sprawę tego ułaskawienia byli zamieszani jego ministrowie, a jednym z nich był obecny kandydat na prezydenta. Nie wiadomo też, czy senator Bierecki popełnił jakieś przestępstwo, co ma z tym wspólnego PiS, a w szczególności Andrzej Duda. Nagonka trwa, a w świat poszły informacje o kombinatorach.
3. Sprawy światopoglądowe. Tutaj niestety sprawdza się przysłowie, że „dobrymi chęciami piekło wybrukowane”. Kwestie światopoglądowe są bardzo ważne. Jednak w debacie publicznej zamiast nad sensownym (pożądanym, dopuszczalnym) zakresem prawnych regulacji dyskutuje się nad samą istotą zagadnienia. To gwarantuje możliwość urządzania pyskówki, a w tym polityków rządzącej partii nikt nie pobije. Ważne jest, aby wyborcy wiedzieli, jakie poglądy ma kandydat na prezydenta. Ale jeszcze ważniejsze byłoby wypracowanie prawnego konsensusu. Na przykład prawo powinno chronić życie, ale nie można prawnie zmuszać kobiety do oddania życia dla urodzenia dziecka. Tego może żądać tylko Bóg. I ta sprawa powinna pozostać do rozstrzygnięcia w sumieniu a nie w sądzie.