- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Poprawność polityczna ma swoje dobre strony. Na pewno ułatwiła usuwanie z życia publicznego „Polish jokes” (głupie dowcipy o Polakach, najczęściej prezentujących nas jako debili). W wersji niemieckiej "polen witze". Tymczasem na Salonie24 dwa teksty (1,2) , widzące w poprawności politycznej przyczynę tego, że nas w Europie nie lubią. Poza stereotypami na pewno wpływ ma to, że po prostu Polaków wyemigrowało zbyt wielu. Wiele związanych z tym problemów przedstawiają komentarze do wspomnianych tekstów. Wiele z nich pochodzi od emigrantów. Dosyć smutne. Jeden z fragmentów: my, Polacy, wybieramy z ofert biur podróży to pytamy się "a dużo tam Polaków". I jeśli dowiadujemy się, że dużo, to szukamy dalej. Szukamy miejsc gdzie Polaków jest mało lub wcale. Takie są polskie preferencje. Wiemy, że za granicą nie ma gorszego wroga dla Polaka niż inny Polak. W kurortach gdy usłyszymy język polski udajemy, że nie rozumiemy i oddalamy się pośpiesznie. My, Polacy, sami siebie nienawidzimy. I udajemy (a może wcale nie udajemy) głupich i dziwimy się, że inni nas obdarzają niechęcią.
A te legendy, że bierzemy każdą robotę i to z pół stawki to takie przechwałki niewolników. Inni cenią się i szanują. A my za funta lub ojro to gówno możemy zjeść, obliżemy się i uśmiechnięci będziemy się chwalić, że "inni tego nie potrafią, a przecież to takie proste. Polak potrafi".
Tymczasem wśród anglojęzycznych stron można znaleźć i taką: http://westfaliadigitalnomads.com/50-thought-provoking-peculiar-facts-poland/. Zebrano na niej stereotypy związane z Polską, pokazując jak bardzo wiele z nich jest fałszywych.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Rosyjski Akron posiada już 20% akcji Grupy Azoty. W statucie spółki są zapisy, które teoretycznie chronią ją przed wrogim przejęciem. Istnieją jednak poważne wątpliwości, czy są one zgodne prawem unijnym. Podobne zapisy są w statutach innych dużych polskich przedsiębiorstw. Sprawa Azotów jest wyjątkowa. Polskie władze odkryły nagle, że własność w biznesie ma znaczenie. Nikt oczywiście nie przeprosi za dziesięciolecia bredzenia o tym, że ważne tylko to, czy płacą podatki. W ubiegłym roku wiele pisano w kontekście „Azotów”, o „polskim grafenie”. Teraz na chyba uznano, że ten dowcip już ma brodę. Polski przemysł chemiczny ma duże znaczenie militarne (materiały wybuchowe), a posiadając 20% akcji Rosjanie mogą wprowadzić swojego człowieka do rady nadzorczej i uzyskać pełen dostęp do informacji.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Portal Huffington Post opublikował poważną analizę amerykańskiego zaangażowania wojskowego. Autor zauważa, że od czasów wojny w Wietnamie, USA bez przerwy angażuje się w różne konflikty zbrojne, wydają horrendalne kwoty na doskonalenie broni i finansowanie wojen. Tak długi czas dostarcza materiału do analiz i pozwala wyciągnąć wnioski. Są one porażające:
-
Niezależnie od tego, jak zdefiniujemy wojnę w stylu amerykańskim i cele USA, to nie działa. Nigdy.
-
Bez względu na to, w jaki sposób zdefiniujemy problemy naszego świata, to nie prowadzi do ich rozwiązania. Nigdy.
-
Bez względu na to, jak często Amerykanie uzasadniają użycie siły militarnej celami takimi jak "stabilizacja" lub "ochrona" lub "wyzwolenie" krajów lub regionów, to zawsze są siły destabilizujące.
-
Bez względu na to, jak regularnie bardzo chwalone są amerykański styl wojny i amerykańscy "wojownicy", armia USA nie jest w stanie wygrywać swoich wojen.
-
Bez względu na to, jak często Amerykańscy prezydenci zapewniają, że armia USA jest "najlepszą siłą w historii wojen" mamy dowody świadczące o tym, że tak nie jest.
Konkluzja powinna być oczywista. USA powinny przestać prowadzić niekończące się wojny, które niszczą finanse kraju. (Do tego dochodzi problem weteranów.)
Na przeszkodzie stoi niesamowita propaganda przemysłu militarnego. Przykładem jest głośna ostatnio historia sierżanta Bowe Bergdahla, który spędził pięć lat w niewoli u talibów. Odzyskał wolność wskutek wymiany za więźniów z Guantanamo. W wielu komentarzach Bergdahl jest przedstawiany w negatywnym świetle – prawie jakby był zdrajcą lub więźniem z własnej woli. Dlaczego? Bo w mailach z wojny krytykował politykę USA. Pisał, że tubylcy bez wątpienia potrzebują pomocy, ale nie ze strony ludzi, którzy uważają ich za głupków nie potrafiących żyć.
Najmocniejszym argumentem sektora militarno-przemysłowego jest legenda „noża w plecy” (Stab in the back). Ta koncepcja pojawiła się po pierwszej wojnie światowej. Według niej przyczyną przegranej Niemiec były socjalistyczne ruchy w Niemczech. Po wojnie w Wietnamie w podobny sposób prezentowano rolę pacyfistycznych ruchów w USA.
Niezależnie od tego, na ile rzeczywiście ten czynnik wpływał na decyzje polityków, używanie go przy każdej okazji jest nadużyciem. Tłumi się bowiem w taki sposób krytykę. A przecież w wielu konfliktach trudno jednoznacznie rozróżnić dobro od zła. Przykładem są działania w Syrii i Iraku. Wzmacniając opozycję w Syrii, Stany Zjednoczone doprowadziły do powstania sił, które mogą doprowadzić do rozpadu sąsiedniego Iraku.
Rozwój sytuacji w sposób oczywisty osłabia pozycję USA. Jeden z amerykańskich dyplomatów podsumował to przypuszczeniem, że USA stają się ofiarami własnego przywództwa.
źródło ilustracji: Wikipedia
- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Transakcja sprzedaży przez Jolantę Kwaśniewską „butów” za 3 miliony przebiegała niczym w komedii szpiegowskiej. Ludzie o takich koneksjach mogli zalegalizować swój majątek na wiele sposobów. Nie chciało się? Ot – choćby nagroda za wkład w budowę demokracji i pokoju na świecie. Mało to u nas laureatów takich nagród? Niedawno na przykład Leszek Balcerowicz dostał okrągłe ćwierć miliona dolarów. Oczywiście nikomu nie przyjdzie na myśl, że to dola za którąś z operacji drenażu Polski. Zbieżność w czasie z domknięciem operacji OFE, wartości blisko 20 mld złotych, jest całkowicie przypadkowa. Nagroda jest imieniem Miltona Friedmana i należy się Balcerowiczowi jak psu buda. Nawet jeśli Friedmanowi wyczyny naszego maga od finansów niezbyt się podobały. Liczy się efekt końcowy, a ten z punktu widzenia fundatorów nagrody musi być pozytywny.
W zestawieniu z Balcerowiczem, Kwaśniewski wypada jak Fred Flinston. Fundacje założone przez Balcerowicza od lat są wspierane przez różne zagraniczne ośrodki (między innymi fundacje Sorosa i USAID, o którym ostatnio jest głośno, gdyż razem z założycielem eBaya sfinansował ukraiński Majdan). Czy ktoś mu robi z tego tytułu zarzuty (nie licząc posła Zawiszy, który bezczelnie chciał się kiedyś dowiedzieć kto jest donatorem CASE)? Ale kiedy Kwaśniewski dostał parę rubli od ukraińskiego oligarchy Pińczuka, zaraz zrobiono z tego aferę. Balcerowicz ostro lobbował na rzecz PTE i wszyscy przyjęli to ze zrozumieniem. Ale lobbing Kwaśniewskiego na rzecz Rosjan chcących przejąć Grupę Azoty uznano za rzecz bardzo naganną.
To stanowczo nie ta sama liga. Dlatego Kwaśniewskiemu nie pospieszy na ratunek żaden Trybunał Konstytucyjny (tak jak kiedyś Balcerowiczowi). Został mu się jedynie Stefan Niesiołowski …. Brak powagi to chyba jednak z najgorszych rzeczy, które mogą spotkać polityka.....
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W zachodnich mediach ciągle bardzo dużo publikacji dotyczących Edwarda Snowdena. Jednak niewiele miejsca poświęca się ujawnionemu przez niego procederowi. Media zajmuje osoba Snowdena i polityczny kontekst jego ucieczki. Jeśli publikacje te potraktować łącznie, wygląda to na kampanię niszczenia jego wizerunku, jaką dobrze znamy z czasów PRL'u. Po rewelacjach , że Snowden był ruskim "śpiochem" uzyskanych od kogoś kto widział kogoś anonimowego, zbliżonego do amerykańskiego wywiadu, mamy rewelacje o tym, że był ofiarą knowań KGB. Tym razem źródłem jest były oficer KGB, który uciekł na zachód zanim jeszcze Snowdenowi przyszło do głowy ujawnianie dokumentów. Ale ma przecież powiązania.... Tym razem sprawę nagłośniły także polskie media.