A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Czas umierania
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Program 500+ jako gospodarczy eksperyment

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 14 luty 2016

Sejm uchwalił ustawę inicjującą program wsparcia rodzin 500+. Przeciw niemu wypowiedzieli się już chyba wszyscy – od prawa do lewa. Na prawicy martwią się, czy dzieci wychowane przy wsparciu państwa będą miały za co kochać rodziców. Na lewicy płaczą, że miało być równo, a przecież nie każdy jest dzieckiem – a tym bardziej drugim. Tak zwani „ekonomiści” martwią się, że to zrujnuje budżet, albo doprowadzi do wzrostu podatków i/lub zadłużenia. Liberałowie z bolszewicką pryncypialnością piętnują socjalizm. Petru płacze, że program realizuje partia, która się „nie zna” na gospodarce (bo „zna się” tylko on i jego mentor Balcerowicz – to znaczy on zna Balcerowicza, a Balcerowicz zna kogoś, kto się zna na gospodarce ;-)). Klasą dla siebie jest oczywiście partia ludzi zmodernizowanych, która jest za a nawet przeciw. Byli przeciw z powodu zagrożenia dla budżetu, ale wajchowy rozesłał SMS z nową „mądrością etapu” i są przeciw z powodu zbyt małych kosztów dla budżetu. Teraz domagają się kilka razy droższego programu obejmującego wszystkie dzieci. Wysłali nawet do Prezydenta żądanie, by zawetował tą niesprawiedliwość (to nie żart). Spytana o to przez telewizyjnego dziennikarza przedstawicielka PO z rozbrajającą szczerością odparła: zmieniła się sytuacja. Niestety zmieniła się także w telewizji (kto wcześniej słyszał, by się dopytywać „eliciarzy” miast kontemplować ich mądrości?) i dziennikarz drążył dalej: na czym polega ta zmiana? Na tym, że były wybory i społeczeństwo się opowiedziało za tego typu programami. Patrzcie no – ledwo minęło trzy miesiące od porażki, a do nich dotarło, że były wybory!!! Może w tej sytuacji przestaną się bawić w Targowicę 2.0 (żart)?

Czytaj więcej: Program 500+ jako gospodarczy eksperyment

Historyczne spotkanie: między religią a polityką

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 13 luty 2016

Historyczne spotkanie przywódców Papieża Franciszka z Patriarchą Kościoła Prawosławnego Cyrylem ma bez wątpienia wymiar polityczny i religijny. Choćby dlatego, że cerkiew rosyjska współdziała z władzą świecką i trudno przypuszczać, by to spotkanie doszło do skutku bez aprobaty Prezydenta Putina. W Polsce pojawiają się w związku z tym wątpliwości, czy watykańska geopolityka nie kłóci się z nauczaniem moralnym Kościoła. Niezależnie od tego jak oceniamy politykę Prezydenta Putina – takie wątpliwości wydają się dziwne, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie kontakty Kościoła z komunistycznymi władzami PRL'u. W przeszłości Kościół nie tylko utrzymywał kontakty dyplomatyczne z politykami oskarżanymi o najcięższe zbrodnie. Jeden z nich – Henry Kissinger został nawet doardcą Benedykta XVI. Jakoś wówczas nie pojawiały się w Polsce głosy oburzenia.

Jeśli już mowa o moralnej ocenie kontaktów Cerkwi Prawosławnej i Kościoła Katolickiego, to w obecnej sytuacji geopolitycznej brak takich kontaktów można by uznać za grzech zaniechania. Włoski politolog Giulietto Chiesa - cytowany przez rosyjską agencję informacyjną, słusznie zwraca uwagę na to że przywódcy religijni „często powtarzali tezę o realności niebezpieczeństwa III wojny światowej. Teraz oni łączą się dla wspólnego przekazu. […] Oba kościoły nie mają pocisków nuklearnych, nie mają sił materialnych. […] Ale oni mają siłę duchową. I są gotowi do użycia jej przeciwko wojnie, w imię ocalenia ludzkiej cywilizacji. Oni zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa i dlatego wołają do świata, że należy jemu zapobiec”.



 

Dobro wspólne, czy osobiste ambicje

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 12 luty 2016

W Polsce wszystko jest dokładnie takie, jak można się spodziewać. Niestety. Mariusz Kamiński – były poseł PiS, znany z wyprawy do Madrytu wygrał konkurs na prezesa Polskiego Holdingu Obronnego. Zadziwiające jak jego fachowość wzrosła po dojściu jego kumpli do władzy. Media też się „dziwiły” - więc Kamiński zrezygnował. Podobno wskutek interwencji samego Jarosława Kaczyńskiego. Zrezygnował też Ryszard Bugaj – z udziału w Narodowej Radzie Rozwoju. Jego zdaniem zmiany w Polsce prowadzą bowiem do zawłaszczania instytucji państwa przez PiS. Głównie jednak dlatego, że Prezydent nie odpowiada na jego listy. A gdzie troska o dobro wspólne? Ryszard Bugaj ma już swoje miejsce w historii. Jako jedyny poseł był krytyczny wobec planu Balcerowicza. Wtedy jednak powiedział tylko coś w rodzaju: nie podoba mi się, ale nie będę przeszkadzał. Co konkretnie mu się nie podoba – tego nie powiedział. Teraz postąpił podobnie.

Polska opinia publiczna jednak obecnie żyje czym innym: okazuje się, że środowisko sędziowskie jest dokładnie takie jak można się spodziewać. Sędzia który zasłynął skazaniem Mariusza Kamińskiego (tego ułaskawionego przez Prezydenta) umawiał się z człowiekiem podającym się za Tomasza Lisa na spotkanie, na którym mieli opracowywać walkę z PiS.

Wszystkie te przypadki pokazują to, co niestety jest polską normą: „elity” kierujące się bardziej osobistymi ambicjami niż dobrem wspólnym.

Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 11 luty 2016

W telewizyjnej „Debacie” na temat programu 500+ ekonomista Andrzej Sadowski (made in UW) wygłosił w formie argumentu jedną z fundamentalnych „mądrości” liberałów: państwo nie ma innych wpływów jak tylko z podatków. Aby więc wesprzeć rodziny, musi najpierw tym rodzinom zabrać, a potem po pomniejszeniu o koszty aparatu urzędniczego coś może tym rodzinom dać. Zamiast więc wymyślać takie programy jak 500+ lepiej obniżyć podatki.

Aby skonfrontować te tezy z rzeczywistością, najlepiej sięgnąć pod realne dane.

Na stronach Ministerstwa Finansów można znaleźć zestawienie wpływów budżetowych. Ostatni rok za który mamy kompletne dane to 2014. Podatek dochodowy od osób fizycznych + VAT dał w tym roku przychody w wysokości około 200mld złotych. Wszystkie wpływy do budżetu z tytułu podatków to około 300mld.

Na co poszły te pieniądze? Wydatki można znaleźć na stronie www.finanse.mf.gov.pl. Czytamy tam między innymi, że: W ustawie budżetowej z dnia 24 stycznia 2014 r. wydatki budżetu państwa zaplanowano w wysokości 325.287.369 tys. zł. Zrealizowane wydatki budżetu państwa w 2014 r. wyniosły 312.519.527 tys. zł i były niższe od zaplanowanych o 12.767.842 tys. zł, tj. o 3,9%.

Pojawia się zagadkowa różnica 12,5 miliarda. Bagatela – wiadomo, że deficyt, który powiększa dług za który „zapłacą przyszłe pokolenia”. Więc nadal rodziny.

Dokładnie wygląda to tak:

  • wpływy: 277.782.224 tys. zł,
  • wydatki: 325.287.369 tys. zł,
  • deficyt 47.505.145 tys. zł.

Wpływy są niższe od zebranych podatków, gdyż część podatków zabiera samorząd. To ile dokładnie zostaje w budżecie państwa? Wszystkie wpływy podatkowe to niecałe 255 mld. Z tego PIT to tyko 43mld a podatki pośrednie (w tym VAT) 187 mld. Nawet więc jeśli uznamy, że podatki pośrednie w całości obciążają rodziny, to ta wielkość obciążenia podatkowego wynosi 230mld.

Skąd rząd wziął resztę pieniędzy? Na pewno Unia nam dała. Płaci i wymaga – na przykład żeby rządził Grzesiu Schetyna i jego kumple od ośmiorniczek, do których junia ma zaufanie (do kumpli – choć do ośmiorniczek chyba też – na pewno większe niż do polskiego społeczeństwa, które tak nierozważnie wybrało….).

I tu niespodzianka: w rozliczeniach z Unią Europejską za 2014 rok zanotowaliśmy deficyt w wysokości 317 tysięcy. Na szczęście państwo ma jeszcze inne wpływy: dywidendy, wpłaty z NBP, podatki od kopalin etc….

Podsumujmy zatem: w roku 2014 rodziny zapłaciły państwu w postaci podatków (PIT+pośrednie) 230mld, a państwo wydało 325mld przy deficycie 47,5mld.

Inna liberalna mądrość głosi, że każdy podatek płacony przez firmy, przerzucają one na konsumenta w postaci wzrostu cen. Dorzućmy więc jeszcze CIT 30mld. Nadal się nie zgadza: 325-(230+47,5+30) to aż 17,5 mld. Jak widać absolwentowi UW matematyka nie przeszkadza.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na fakt, że powyższa złota myśl o przerzucaniu podatku na ceny (nawet jeśli byłaby prawdziwa) w przypadku nadwyżki eksportu nad importem oznacza, że te wyższe ceny zapłaci kto inny. Choć inny liberał z którym pan Sadowski zakładał Ruch Polityki Realnej (JKM) twierdzi, że taka nadwyżka nie jest korzystna, bo my pracujemy na innych. Tak źle i tak niedobrze…..

Oczywiście państwo to nie jest sklep warzywny (choć niektórym domorosłym ekonomistom może się tak wydawać), a finanse państwa to nie jest prosta tabela wpływów i wydatków. Trzeba wziąć pod uwagę budżety lokalne, ubezpieczenia społeczne, fundusze pozabudżetowe (jak Fundusz Drogowy), a przede wszystkim olbrzymi wpływ sektora finansowego. Nie tylko horrendalne zadłużenie. W roku 2014 (dane NBP) w systemie finansowym wykreowano aż 80mld nowego pieniądza, z czego 17mld pieniądza gotówkowego (M1 ogółem to 50mld). Niestety w polskim systemie finansowym kreacja pieniądza odbywa się w bankach komercyjnych w powiązaniu ze wzrostem powszechnego zadłużenia. Nawet tych 17mld renty emisyjnej nie wolno przeznaczyć na wydatki budżetowe. No chyba, że prezes NBP pogada przy ośmiorniczkach z jakimś ministrem, to jakiś sposób na to się znajdzie.

1455168192budzet2014

Czytaj więcej: Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze

Syn emigranta z Polski może być prezydentem USA

Szczegóły
Kategoria: Wybory prezydenckie w USA
Opublikowano: 10 luty 2016

Syn polskiego żyda, który wyemigrował do USA wygrał prawybory wśród Demokratów w New Hampshire. Czy może on zostać kolejnym amerykańskim prezydentem? Sondaże wskazują, że trudniej będzie mu o nominację, niż o końcowy sukces. Stany w których rozpoczął się wyścig do Białego Domu nie są reprezentatywne dla całego państwa, gdyż są bardziej lewicowe. Tymczasem Sanders jest socjalistą – większym nawet od Obamy. Rosnące poparcie dla niego nie wynika z faktu, że Ameryka skręca na lewo. On prezentuje się jako kandydat antyestablishmentowy, gdy tymczasem Hillary Clinton to uosobienie waszyngtońskiej elity. Dlatego Sanders nie jest bez szans, a partyjna nominacja Clinton staje pod znakiem zapytania.

Ważniejsze dla dalszej kampanii w USA jest wczorajsze wysokie zwycięstwo Trumpa. Po porażce w Iowa nie brak było obaw (lub nadziei ;-)), że kontrowersyjny kandydat Republikanów traci impet: „Jeszcze przed prawyborami w Iowa prowadził tu dwucyfrową przewagą. - Iowa stanowiła pułapkę dla prawdziwego Trumpa. Dał się wciągnąć w strzelaninę na nieprzyjaznym terenie. Jednak druga porażka tym razem w New Hampshire będzie oznaczać jedno - Już po tobie! - napisał na Tweeterze główny strateg kampanii Baracka Obamy David Axelrod”. Porażki nie było. Przedstawienie będzie trwało nadal. Sądząc po internetowych indeksach tworzonych przez Google najbardziej atrakcyjna para to obecnie Trump i Sanders.

  1. Niemieckie poczucie humoru
  2. Ciekawy przypadek Martina Shkreliego
  3. Na wschodzie bez zmian
  4. Kronika - 02/2016
  5. Polskie bagna

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Czas umierania

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 98 z 516

  • 93
  • 94
  • 95
  • 96
  • 97
  • 98
  • 99
  • 100
  • 101
  • 102

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net