- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Żyjemy w trudnych czasach. Zwłaszcza dla chrześcijan, którzy są atakowani na różne sposoby i z różnych stron. Podważane jest nie tylko ich prawo do zachowania zasad funkcjonowania społeczeństwa, które ukształtowali ich przodkowie. Próbuje się im narzucać prawa sankcjonujące i promujące grzech. Jest to związane z pewnego rodzaju kuszeniem „normalnością”.
Ta nowa „norma” razi swym relatywizmem, który nierzadko dotyka nas w formie skrajnej obłudy rządzących elit. Ostrość tego konfliktu sprawia, że ludzie dobrej woli ograniczają się do sprzeciwu wobec zła. Ale współczesny świat to nie jest walka dobra ze złem. Może więc zamiast wybierać między większym lub mniejszym złem, należy próbować czynić wyłącznie dobro – w takim zakresie jak to jest możliwe?
Znany jest eksperyment na myszach (eksperyment Ccalhouna), który pokazuje degenerację społeczności, pozbawionych egzystencjalnych problemów. Dla człowieka XXI wieku egzystencja nie ogranicza się do sfery materialnej. Siła zła sprawia zaś, że potrzeba wiele wysiłku dla zachowania pełni człowieczeństwa. Są to doskonałe warunki dla doskonalenia siebie i prób wpływania pozytywnie na otoczenie. Wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego daje zaś pewność, że w ostatecznym rozrachunku taki wysiłek się opłaci.
Nie ulegajmy więc stadnym instynktom i pozostańmy wierni. Tego życzy z okazji świat Wielkiej Nocy
Redakcja portalu argumenty.net
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Iran zgodził się ograniczyć swój program rozwoju energetyki nuklearnej, tak aby nie było obaw, że zbuduje broń jądrową. Oczywiście spotkało się to z ostrą krytykuje premiera Izraela. Dla Europy jest to porozumienie korzystne, gdyż Prezydent Obama osiągnął sukces i nie musi przechodzić do historii jako twórca porozumienia o wolnym handlu z UE ;-). Wygląda na to, że stosunki USA z Izraelem staną się jednym z najważniejszych elementów sporu politycznego w zbliżającej się kampanii wyborczej w USA. Kto wie – może arogancja Netanjahu doprowadzi go nawet za kratki. Na chwilę obecną najważniejsze wydają się gospodarcze skutki porozumienia z Iranem. Odblokowane zostaną bowiem możliwości uczestniczenia tego kraju w wymianie międzynarodowej. Iran może zwiększyć produkcję ropy nawet o 1 mln baryłek dziennie. Może to silnie zatrząść i tak już rozchwianym rynkiem. Najbardziej może ucierpieć Arabia Saudyjska. Do Iranu zaczną napływać inwestycje finansowe, a jeśli gospodarka Iranu wykorzysta w pełni moce produkcyjne, może nastąpić dwucyfrowy wzrost gospodarczy. To może zadziałać jak zwolnienie ręcznego hamulca. Nic dziwnego, że Persowie najbardziej cieszą się z porozumienia.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Stanowisko rządu polskiego w sprawie kredytów we frankach rozsierdziło (i słusznie) profesora Modzelewskiego. Pisze on między innymi: „Ktoś, kto reprezentuje rząd naszego kraju (albo tak sądzi, że ma do tego prawo), ponoć stwierdza tam, że stwierdzenie nieważności walutowej indeksacji tychże kredytów i konieczność ich „przewalutowania” mogłoby wygenerować po stronie banków straty w wysokości kilkudziesięciu miliardów złotych. Prawda, że to przerażająca wizja dla rządu naszego kraju? Straty obywateli polskich (w tej samej kwocie) są oczywiście zdaniem autora owego pisma czymś zgodnym ze stanowiskiem rządu polskiego, a straty banków już nie, bo ich dobro jest przedmiotem szczególnej troski demokratycznie wybranych władz Wolnej Polski. Nie chce się wierzyć, że ktoś mógłby podpisać się pod czymś takim nie będąc tylko lobbystą banków”.
Trudno też nie zgodzić się z tezą, że „Rząd Polski nie powinien zajmować tu jakiegokolwiek stanowiska, bo nie ma ani takiego obowiązku ani tym bardziej sensu”. W tej sytuacji określenie „ polscy nachuiści” można uznać za adekwatne (cokolwiek miałoby ono znaczyć ;-)).
Trudniej jednak zgodzić się z wnioskami politycznymi, jakie profesor Modzelewski wyciąga z tej sytuacji: pismo to skutecznie niszczy wizerunek rządzących nie tylko w oczach „frankowiczów” i ich rodzin, a to dziś ważna grupa wyborców. Rozwiewa ono wszelkie złudzenia co do rzeczywistych intencji rządzących i wiarygodności ich deklaracji. Przy okazji warto zauważyć, że przywróciło ono do publicznego obiegu „aferę frankową”, którą miała skutecznie przykryć antyopozycyjna „afera SKOK-u Wołomin” – aby „zdjąć problem z przestrzeni medialnej” nie wystarczy zagrozić innym podziałem wydatków na reklamy: trzeba jeszcze umieć siedzieć cicho wtedy, gdy każde twoje słowo może być użyte przeciwko tobie.
Czytaj więcej: Stanowisko "polskich nachuistów" w sprawie węgierskich kredytów
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Kto to jest profesor Płatek? I dlaczego ktoś tak głupi może mieć w Polsce tytuł profesorski?
Nagle „zapłatkowało się w mediach”. W „Dzienniku” tekst (na podstawie wywiadu Płatek w „Radiu Z”) o tym, że Mariusz Kamiński jest gorszy od Kiszczaka. W „Rzeczpospolitej” z kolei prawniczka dowodzi, że „pisanie prawa od nowa to zamach stanu” (to też na podstawie wywiadu). W „Wikipedii” piszą, że Monika Płatek to feministka i profesor wylęgarni lemingów. Nie należy się więc dziwić temu, że „karnista” dowodzi słuszności wyroku w konkretnej sprawie (afera gruntowa), „krzywdami” wyrządzonymi przez oskarżonego w innych sprawach (jak „krzywda” Beaty Sawickiej).
Bardziej interesująca jest teza o zamachu stanu: Ktoś, kto taką propozycję składa, jest niebezpieczny, groźny i nie ma pomysłu na rządzenie - […] taka osoba "nie wie, co robi".
Aby wypełnić ogólne zapowiedzi Magdaleny Ogórek treścią, zastanówmy się nad możliwym do zrealizowania algorytmem pisania prawa od nowa:
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Kapitalizm i demokracja wydają się idealnie do siebie pasować. Demokratyczne społeczeństwa stanowią jednakowe dla wszystkich prawa, w obrębie których rozwijają się przedsiębiorstwa, współzawodniczące według jasnych reguł.
Przedsiębiorstwa nie mogą stanowić wprost swoich praw, a głos miliardera waży tyle samo, co głos nędzarza. Oczywiście poprzez lobbing, marketing i finansowanie partii politycznych, biznes ma wielki wpływ na politykę. Jednak po pierwsze nigdy to nie jest wpływ bezpośredni – zawsze wymagane jest przekonanie demokratycznej większości. Po drugie lobbing biznesu zazwyczaj musi być uzasadniony ekonomicznie (jeśli biznesmen lobbuje za jakimiś rozwiązaniami odległymi od gospodarki – robi to prywatnie). Po trzecie zaś wolna prasa czuwa, aby cały ten proces był transparentny.
Wszystkie kontrowersje związane z funkcjonowaniem biznesu w społeczeństwie można było ignorować akceptując odrębność lub neutralność aksjologiczną biznesu, albo odwołując się do fundamentalnych norm wspólnych dla całego społeczeństwa. To było stosunkowo łatwe, gdy akceptacja norm chrześcijańskich była w świecie zachodnim powszechna.
Co jednak zrobić w sytuacji, gdy finansowa i gospodarcza elita różni się w swych poglądach od (jeszcze) bogobojnego społeczeństwa? Czy ktoś zarabiający miliony dolarów miesięcznie nie powinien mieć dla tysięcy pracowników, których praca zależy od jego kaprysu, statusu równego Bogu?
To nie jest pytanie retoryczne, o czym boleśnie przekonały się ostatnio władze amerykańskiego stanu Indiana.
Historia ta jest związana z promowaniem „małżeństw homoseksualnych”. Na wielu drobnych przedsiębiorców padł strach w związku z agresywną promocją tej szopki, w której nie chcą oni uczestniczyć. Posypały się kary dla hotelarzy, którzy nie chcieli gejów traktować jak małżeństwa czy kwiaciarni, która nie chciała dostarczyć kwiatów na "gejowski ślub".