- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Premier powinien swoje spotkania z młodymi ograniczyć do Wielkich Miast. Bo w mniejszych miastach może go czasem spotkać to co ostatnio w Gorzowie, gdzie licealistka zapytała go dlaczego gra patriotę, gdy jest zdrajcą. Premier uznał, że to żart – więc żart być to musi – innego wyjścia nie ma.
Dzięki nowemu pokoleniu zapowiada się na sukces wyborczy Nowej Prawicy (pomimo usilnych starań JKM). Odradza się także Ruch Narodowy. Młodzi może i błądzą w wielu sprawach, ale już czas aby zastąpili "weteranów okrągłego stołu".
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Kurs rubla rośnie od początku maja i jeśli tak dalej pójdzie, to w czerwcu przekroczystyczniowe rekordy. Rosyjski indeks giełdowy RTS już jest wyższy niż w przed ogłoszeniem sankcji. Do tego dochodzi niewątpliwy sukces negocjacji z Chinami, umowa barterowa z Iranem, oraz dobre perspektywy zapłaty przez EU i MFW długów Ukrainy. Wzrost napięcia na świecie generuje popyt na rosyjskie uzbrojenie, i rosyjskie surowce. Zerwanie współpracy z USA i nawiązanie z Chinami sprawi, że z dnia na dzień Rosjanie staną się jedyną potęgą kosmiczną.
O co więc chodzi z tym „bojkotem” i „pogrążaniem” ?
O absencję na Forum Ekonomicznym w Petersburgu. Bo „prawie połowa prezesów zachodnich koncernów nie przybyła na Forum Ekonomiczne”.
Z tego zdaje się wynikać, że więcej niż połowa przyjechała? I to pomimo tego, że „pod naciskiem Białego Domu zdecydowana większość prezesów amerykańskich potentatów”. Także niemiecki rząd uznał, że wolny rynek wymaga czujnego oka Pani Kanclerz: w poniedziałek szefowie największych niemieckich koncernów zaproszeni zostali do urzędu kanclerskiego. Co prawda po spotkaniu rzecznik Angeli Merkel podkreślił, że „nie sugerowano żadnego rozwiązania", jednak ostatecznie do Petersburga nie przyleciało aż 20 z 33 szefów korporacji zza Odry, w tym Siemensa, E.ON. i Deutsche Banku.
Czytaj więcej: Trybuna Ludu donosi: Bojkot pogrąża gospodarkę Rosji.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Znowu ktoś mnie podgląda, lekko skrobie do drzwi
Strasznym okiem cyklopa radzi, gromi i drwi
Te słowa popularnej piosenki doskonale ilustrują historię, jaka zdarzyła się Miss Nastolatek USA Cassidy Wolf. Haker przejął kontrolę nad kamerą w jej komputerze i przez rok czasu ją podglądał bez jej wiedzy. Podsłuchiwał jej intymne rozmowy z rodziną i robił zdjęcia, gdy w sypialni zmieniała ubrania. Podglądacz użył oprogramowania Blackshades Remote Access Tool. Ofiar tego typu programów jest w USA około pół miliona. Dziewięćdziesiąt siedem osób zostało aresztowanych za takie szpiegostwo. Także podglądacz Cassidy Wolf został schwytany i skazany na 18 miesięcy więzienia.
Ta historia powinna być ostrzeżeniem dla wszystkich użytkowników elektronicznych urządzeń. Generalnie wszystkie informacje, jakie wysyłamy przez internet mogą trafić w niepowołane ręce, a gdy hakerowi uda się przejąć kontrolę nad naszym urządzeniem, może teoretycznie zrobić z nim wszystko, co możemy zrobić sami. A więc na przykład sterować kamerą i mikrofonem, a następnie wysłać nagranie przez sieć GSM lub internet.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Około jednej trzecie wszystkich kliknięć w wynikach wyszukiwania Google zbiera pierwszy z wyświetlanych linków. Pierwsze trzy linki zbierają około 2/3 kliknięć. Na drugą stronę wyników zagląda zaledwie 10% szukających.
Dlatego algorytm Google ustalający rankingi stron jest jednym z najważniejszych elementów współczesnego internetu. Zasady jego działania nie są jednak w pełni znane. Google podaje pewne ogólne wytyczne, ale algorytm ten jest ciągle ulepszany, a zmiany nie są ujawniane.
To jest zrozumiałe, gdyż specjaliści od pozycjonowania (SEO) próbują przechytrzyć wyszukiwarkę wszelkimi (także mało eleganckimi) sposobami.
Ta sytuacja budzi jednak niekiedy podejrzenia, że Google celowo lub wskutek błędów dyskryminuje niektóre strony. Analizę jednego z takich przypadków można znaleźć na stronie businessinsider.com. Dotyczy to strony MetaFilter, która nagle w roku 2012 spadła w rankingach Google, wskutek czego znacząco zmniejszyła się jej oglądalność. Autor ubolewa nad tym przypadkiem, gdyż jego zdaniem wspomiana strona to jedn z najbardziej wartościowych miejsc w internecie, przyciągające użytkowników merytoryczną zawartością, a nie chwytliwymi tytułami i przyciskami „lubię to”. Autor oczekuje więc wyjaśnień ze strony Google. Ciekawe, czy się doczeka.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Kończąca się kampania wyborcza w Polsce była wyjątkowo gorąca. Niemrawy jej początek był typową licytacją kto zrobi Polakom lepiej za unijne pieniądze. Wszystko się zmieniło po informacjach o tym, że polski rząd współpracował z NSA przy podsłuchiwaniu Polaków. To rodzi zasadne podejrzenia, że łamane były (są?) nie tylko przepisy prawa, ale podstawowe normy wedle których państwa działają dla dobra swych obywateli. Opozycja zażądała swym zwyczajem komisji śledczej. Rozgorzała jednak także merytoryczna dyskusja na temat współpracy z USA – także w kontekście przygotowywanego traktatu o wolnym handlu. Nieoczekiwanie więc to właśnie współpraca UE-USA stała się głównym tematem zażartych dyskusji w kampanii. Dzięki temu masy wyborców uzyskały wiedzę na temat TTIP. Opozycja zażądała ujawnienia szczegółów negocjowanych zapisów oraz zapewnienia, że w Polsce ratyfikacja traktatu zostanie poprzedzona referendum. Dyskutowano także o FACTA. Euroentuzjaści wskazywali na to, że tylko działając razem Europa jest w stanie przeciwstawić się nachalności amerykańskich służb. Przedstawiciele mniejszych ugrupowań politycznych zwietrzyli szansę na wyróżnienie się i trafienie do znaczących grup wyborców. Zażądano nawet natychmiastowego wprowadzenia na zasadach wzajemności wiz dla Amerykanów. Gorące dyskusje biły rekordy popularności, a frekwencja wyborcza po raz pierwszy w wyborach do PE zapowiada się na poziomie co najmniej takim, jak w wyborach krajowych....
To oczywiście political fiction.
Przy pomocy przeglądarki Google nie udało się znaleźć wzmianki o skandalicznej działalności rządu Tuska w głównych mediach polskojęzycznych.
Nie brak natomiast obaw o niską frekwencję w wyborach. Czy to nie dziwne?