Jednym z ostatnich źródeł informacji „głównego nurtu”, jaki dość systematycznie śledzę, jest Tygodnik Interii. Można tam czasem znaleźć naprawdę ciekawe historie. Przyjemność czytania ulatnia się, gdy od historii przechodzimy do argumentacji. Nie wiem, czy sztuka logicznego myślenia została zupełnie zapomniana, czy też propaganda skutecznie tłumi każdą rozsądną myśl.

Pamiętam na przykład tekst o „Zielonej Granicy” Agnieszki Holland, w której argumentem za rzetelnością było to, że fabuła została zbudowana w oparciu o prawdziwe, sprawdzone wydarzenia. Jeśli ktoś nie rozumie, że to głupie – powinien natychmiast zakończyć czytanie niniejszego tekstu.

Wchodząc na interia.pl widzę niekiedy tytuły, które mnie ciekawią. Nie zawsze potrafię się oprzeć, choć wiem, że tytuły w tym portalu (z tego co słyszę – nie tylko w nim) bardzo często mają się nijak do treści. Dzisiaj przeczytany tekst (moja wina) to „Czy Polska zasługuje na Stanowskiego?”.  Na głównej stronie jest anonsowany jako „Premier Tusk powinien wręczyć Stanowskiemu odznaczenie”. Dlaczego? Skoro Stanowski twierdzi, że „programy polityków to dopiero prawdziwa dezinformacja”, to jest to „akcja antyfrekwencyjna skierowana do młodych prawicowców. Dlatego Stanowski jest tak cennym sojusznikiem Koalicji 15 października. Premier Donald Tusk powinien mu wręczyć jakieś odznaczenie (albo lepiej wysłać skrzynkę piwa Królewskie)”. Jakby ktoś szukał dowodu na to, że sztuczna inteligencja przewyższa już naturalną (przynajmniej niejakiego Jażdżewskiego) , powinien ją spytać, czy premier w Polsce wręcza odznaczenia. Otrzyma odpowiedź: „Nie, w Polsce odznaczenia państwowe zazwyczaj wręcza Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ to on jest formalnie odpowiedzialny za nadawanie odznaczeń zgodnie z Konstytucją RP”. Jak to było? Kons-Tytu-Cja?

Tak na poważnie to na co innego należy zwrócić uwagę. Dla każdego rozgarniętego odbiorcy mediów, chyba zupełnie oczywiste jest to, że odbiór treści zależy od konwencji w jakiej są one przekazywane. Wymaga on od odbiorcy poświęcenia uwagi i podjęcia działań interpretacyjnych, czyli „przyswojenia” przekazu, co oznacza „uchwycenie jego znaczenia i przyjęcie jako własnego”1. Oczywiście to „przyswojenie” może być bezrefleksyjne i przy takim założeniu działa od lat telewizja publiczna (zmiana władzy tylko zmieniła cele) i TVN ze swoją nachalną propagandą, która nikogo nie przekonuje, ale może „utrwalić” obraz u ludzi bezrefleksyjnych. Dlaczego Jażdżewski sądzi, że tacy właśnie są „fani” Kanału Zero? Może sądzi po sobie? Jeśli nie – to zachęcam do refleksji. Pomocny może być opis: https://youtu.be/CBRn-ccyneE

 

Przy okazji warto zwrócić uwagę na konwencję stosowaną przez Leszka Jażdżewskiego. Dość obrzydliwa maniera uśmiechniętych, po „jasnej stronie mocy”. Pisze między innymi o cenie biletów na „spęd fanów Kanału Zero”. O tym, że „cynizm i bezczelność dobrze się klikają”. Ot pochylił się yntelygent nad fenomenem „populisty”. Kojarzy się to z nagonką przy pomocy której kiedyś yntelygencja niszczyła Andrzeja Leppera. Obecnie identyczne metody stosuje się wobec księdza Rydzyka. Interia oczywiście jest w pierwszym szeregu tej walki. Przykład pierwszy z brzegu: https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-bentley-za-2-mln-zl-splonal-pod-kosciolem-internauci-nie-mie,nId,7764276 . Bentley + kościół – od razu „połączono kropki” i jest beka z twórcy Radia Maryja.

Tylko że czasy się zmieniają. Ludzie prości dostrzegają jakim obrzydlistwem stają się media „głównego nurtu”. Stąd fenomen Stanowskiego i innych tego typu przedsięwzięć. Nie wszystkie są udane. Ale to prawdziwy wolny rynek. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Upadek tradycyjnych mediów coraz bliższy…..

1Janina Hajduk-Nijakowska, „Rytualizacja procesu odbioru przekazu telewizyjnego”