×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.

Wczoraj w TVP zapowiedziano wielkie uroczystości z okazji 25-lecia prawie wolnych wyborów. Spiker opowiadał o „naszych” osiągnięciach. Mieliśmy jakieś przejściowe problemy, ale ogólnie pasmo sukcesów. Nieoczekiwanie zakończył utyskiwaniem na to, że niestety utraciliśmy solidarność. Jego słowa ilustrowały kłótnie polityków. Słowem do szczęścia brakuje jedynie zbratania się Tuska z Kaczyńskim.....

Trochę inaczej widzi to Dominik Owczarek, ekspert Instytutu Spraw Publicznych, Jego zdaniem "Można sobie postawić pytanie, czy to starsze pokolenie, które wywalczyło wolność, przygotowało młodemu pokoleniu Polskę tak, jakby sami sobie życzyli i tak, jakby ci młodzi sobie życzyli. Nie można powiedzieć z całą pewnością, że tak."

Jego zdaniem w Polsce w latach 90. coś się zmieniło w obszarze wyznawanych wartości: wolny rynek wyzwolił te elementy polskiej kultury, które odwołują się do najniższych pobudek.

"Poszliśmy w stronę wartości materialistycznych, skrajnego indywidualizmu, który nie jest oparty o kooperację, tylko przerodził się w wyścig szczurów, który rujnuje tkankę społeczną"

 

Mamy więc koryfeuszy, którzy zamiast podtrzymywać znicz Solidarności się kłócą, albo społeczeństwo, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się w stado szczurów.

Czytając i słuchając takich diagnoz można by uznać, że przede wszystkim straciliśmy w ciągu tych 25 lat albo rozum, albo resztę przyzwoitości, która powstrzymuje zwycięzcom, aby nie kpić z pokonanych w nierównej walce.

A może jest tak, że po 1989 roku do koryta dorwała się banda bezczelnych, niedouczonych i nienażartych chamów, którzy urządzili Polskę na swój obraz i podobieństwo?

Dominik Owczarek mówi, że lata 90. były okresem nadzwyczajnych możliwości, karier, które już teraz się nie zdarzają. W Polsce jedynym sposobem, żeby podnieść swoją jakość życia była i wciąż jest praca.

Symbolem takiej kariery, które się nie zdarzają jest doktór Kulczyk, który wsławił się między innymi tym, że wzorem innych przedstawicieli „elity” pluł na swój kraj w obcych mediach, gdy bezczelnie Komisja Sejmowa chciała mu zadać kilka pytań.

 

Zdania o tym, jak się wówczas robiło karierę są podzielone. Grażyna Kulczyk (żona doktora) w jednym z wywiadów stwierdziła: "A o sobie mogę tylko powiedzieć, że codziennie, patrząc w lustro, stwierdzam, że jestem OK. Po prostu całe życie kieruję się zasadami dekalogu i zawsze jestem im wierna. […] Ciężką pracą osiągnęliśmy pozycję materialną wykraczającą poza pozycję przeciętnego człowieka. Ale nikt nie chce dostrzec, że osiągnęliśmy to stresami, wyrzeczeniami, problemami, jakich nie doświadcza wielu."

Działo się to akurat w czasach, gdy dr. Kulczyk dorabiał się na koncesji GSM, a jego rodacy stali po kilka dni w kolejce po akcje PKO BP. Każdy "stacz" spodziewał się zarobić od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Wyobraźmy sobie, ile musiał w ogonku odczekać Jan Kulczyk po koncesję na telefonię cyfrową, która dała mu kilkaset milionów zysku? Biedak - pewnie stał parę lat, a pani Grażynka przynosiła mu w menażce zupę. Był pierwszy, odstał swoje i dostał. Innym się stać nie chciało i teraz zazdroszczą.

A może doktór Kulczyk nie musiał wcale stać w kolejce. Może o tym świadczyć opinia ówczesnego premier w tej samej gazecie:

red: Jak Pan ocenia rolę Kulczyka w Orlenie? Miał blisko 6 proc. udziałów, a chciał decydować o składzie rady nadzorczej i przyszłych zmianach w Orlenie.
Premier:Tak, jego zaangażowanie było większe, niż wynikało z jego udziałów. Ale to wbrew pozorom był znaczący inwestor. Jego pozycja wynikała z jego cech charakterologicznych i z pozycji społecznej.
red: Charakterologicznych?
Premier: Kulczyk jest czarujący, absolutnie.

Wbrew pozorom to nie jest kpina, ale bardzo głęboka diagnoza. Miejsce Solidarności w Polsce zmieniono na rządy „czarujących” ludzi. Było to konieczne wobec wyboru neoliberalizmu jako naszej drogi. Krytyk tej ideologii Noam Chomsky określa takich ludzi mianem „the best men”. Jak to będzie po Polsku? Póki oni nie stworzą odpowiednika komisji trójstronnej, albo przynajmniej fasadowej demokracji godnej amerykańskiego wzorca, może wystarczy nasze swojskie „nowobogaccy”? Folwark, sygnet, rolex.

Na zakończenie chyba należałoby sformułować jakieś życzenia dla "najlepszych ludzi" z okazji 25-lecia ich rządów?

Może ten fragment Biblii będzie dobry (Jk 5,1-6):

Teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabili sprawiedliwego: nie stawia wam oporu.