- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Klimatyści odkryli, że Bill Gates nie jest idiotą!!!! To naprawdę niebywałe odkrycie – zważywszy na ich możliwości.
Ponieważ moja rodzina nie za bardzo chce wierzyć na słowo w dobre wieści, szukałem potwierdzenia, że Bill G. powiedział, to co powiedział. I tak trafiłem na stronę klimatystów ( https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/co-wlasciwie-napisal-o-zmianie-klimatu-bill-gates ). Dowiedziałem się, że Bill wcale nie odwołał globalnego ocipienia, tylko napisał, że „zmiana klimatu to poważny problem, ale nie przyniesie końca cywilizacji”. A co zdaniem klimatystów miał napisać, by uznać, że „globcio”przestało dla niego być dobrym interesem? Że teraz to on będzie podgrzewał atmosferę, bo lubi ciepło? Jako człek inteligentny musiał swoją woltę wykonać w sposób wiarygodny. Przynajmniej na tyle, by klimatyści nie zaczęli go gnębić.
Dajmy jednak spokój patologiom, a zastanówmy się, co też skłoniło Billa do tego niebywałego kroku. Na pewno zmiana klimatu politycznego po zwycięstwie Trumpa ma znaczenie. Czy jednak nie dałoby się go przeczekać, jak poprzedniego 4-ro lecia? Nie tym razem. Ludzie są za bardzo wkurzeni i za bardzo świadomi tego, co się dzieje. Ani Trump w USA, ani Nawrocki w Polsce nie są jakąś tymczasową anomalią. Z drugiej strony są zbyt słabi, by dokonać gwałtownej reorientacji polityki. To są jednak pierwsze oznaki fali normalności, której nie da się już zatrzymać. Skąd to wiemy? Bo już ćwiczyliśmy w Polsce to samo. Od „Potęgi smaku” Herberta do upadku komuny nie minęło nawet 10 lat. Retoryka globalistów jest zaiste „aż nazbyt parciana”. Bill to widzi i przewiduje. No i nie chce być tym, który ostatni powie „sztandar wyprowadzić”.
- Szczegóły
- Kategoria: Przedsiębiorczość
Gdyby chcieć znaleźć jakiś jeden wspólny element rządów w Polsce ostatnich 50 lat, to bez wątpienia byłaby to tak zwana „arogancja władzy”. Jej najbardziej skrajną formą jest kpina z atakowanych przez państwo osób. Starsi ludzie pamiętają niejakiego Jerzego Urbana, który kpił sobie z osób, którym opresyjna władza łamała życie. Potem był premier Rakowski, który z podwiniętymi rękawami kpił z oburzonych stoczniowców. Już na skraju komuny tenże Rakowski doprowadził do likwidacji znienawidzonej stoczni. Potem były kpiny Balcerowicza (począwszy od jego „życie udane a nie udawane”), Belki (według którego dr Kulczyk miał uprzywilejowaną pozycję, bo to sympatyczny człowiek), Cimoszewicza („trzeba się było ubezpieczyć”). W historii najnowszej mieliśmy Komorowskiego („wygrajcie najpierw wybory”), czy Joannę Lichocką z jej środkowym palcem. Z kpinami Tuska i jego ludzi mamy do czynienia na co dzień - więc nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Warto natomiast wrócić do wyczynów premiera Morawieckiego, który kpił, że państwo ma być silne dla silnych a słabe dla słabych. Zaraz potem zabrał się za przygotowywanie opresyjnego systemu, jakiego nawet w Chinach nie ma. I tak powstał KSeF.
Najbardziej przykra jest inna reguła, która sprawdza się po 1989 roku. Jeśli coś jest szczególnie drażliwego dla społeczeństwa, to najlepiej zrobić to rękami „patriotycznej prawicy”. Ktoś o skłonnościach do teorii spiskowych mógłby rzec, że to naturalna metoda neutralizacji najbardziej zaangażowanego oponenta. Nie można wdawać się z takim w polemikę, bo bywa zacietrzewiony i często dobrze zorientowany. Najlepiej docenić jego zaangażowanie, a potem przekonać go, że sprawy są bardziej złożone. W ten sposób „prawica” przeprowadziła „złodziejską prywatyzację” i wsparła kapitał kolonizujący Polskę. To prawica przygotowała też totalitarne zasady, które obecnie są wdrażane. Jan Paweł II, którego autorytetem tak chętnie oni się posługują pisał „Należy koniecznie napiętnować istnienie mechanizmów [...], które chociaż są kierowane wolą ludzi, działają w sposób jakby automatyczny, umacniają stan bogactwa jednych i ubóstwa drugich”. Doskonała charakterystyka systemu KSeF.
- Szczegóły
- Kategoria: Dialogi z AI
Zapytałem ChatGPT o autorytet nauki. Najciekawsze pytanie w tym dialogu: „Dlaczego w swoim wyjaśnieniu posługujesz się manipulacjami typowymi dla niekonstruktywnych sporów internetowych. Ja napisałem, że książka zawiera bzdury na temat wpływu dżumy na rozwój Polski, a ty wyjaśniasz, że książka nie jest "bzdurą". Wydawać by się mogło, że algorytmy AI mogą się mylić co do faktów (kwestia źródeł), ale nie powinny stosować erystyki!?”. Interesujące jest to, że takie pytanie w realnej dyskusji jest odbierane defensywnie i nierzadko zamyka możliwość kontynuowania merytorycznego sporu. Strategia LLM jest inna: oparta na wyjaśnianiu skąd wziął się ten błąd. https://chatgpt.com/share/6928a7bc-76c4-8013-b310-80dc7a3702a2
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna polsko-polska
Czy Donald Tusk to jest dla Polski „dopust boży”? Nasze winy są aż tak wielkie? Zasłużyliśmy na to? Wiem, że to staromodne myślenie – nawet dla osób przekonanych o bezpośrednim wpływie Jahwe na nasz los. Moja staroświecka Babcia była przekonana, że Bóg dopuścił do II Wojny Światowej z powodu panującej rozwiązłości i zepsucia. Ja mam trochę inne spojrzenie na rzeczywistość i inaczej rozumiem logikę dziejów. Bliżej mi do metafizyki wspólnoty Andrzeja Grzegorczyka. Sądzę, że tak jak przestaliśmy poszukiwać tchnienia bożego w wytworach techniki, tak powinniśmy zaprzestać obwiniać Boga, za skutki naszych (jako ludzkości) działań. To wcale nie prowadzi do odrzucenia religii. Nie chcę (ani nie mam ochoty) popełniać błędu uczonych z okresu Oświecenia, którzy po opanowaniu podstaw mechaniki uznali, że rozumieją lub mogą zrozumieć wszystkie mechanizmy światem rządzące. Niezależnie od religijnych znaczeń, obraz drzewa wiedzy w biblijnym raju uważam za idealną metaforę ludzkiej pychy, która działa destrukcyjnie.
Odwrotnością pychy jest postawa modlitewna. Popularny biblista i teolog Marcin Majewski na pytanie o to, co nam daje religia odparł, że przede wszystkim nadzieję. Może w sferze prywatnej tak. Jednak patrząc z perspektywy wspólnoty, chrześcijaństwo broni nas przed autodestrukcją. Nawet nie chodzi o moralność, ale właśnie o pokorę. Działać skutecznie można tylko z takim nastawieniem o jakim mówił Ignacy Loyola: ”módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie”.
Powyższe refleksje nie prowadzą do unieważnienia postawionych na wstępie pytań, ale pozwalają lepiej zrozumieć sytuację. To okoliczności sprawiają, że osobniki z pewnym potencjałem destrukcji mogą go rozwinąć. Jest takie powiedzenie: okazja czyni złodzieja. Jednak większość ludzi nie reaguje w ten sposób na okazję. Doświadczyłem tego 1 listopada, gdy koło samochodu zaparkowanego przy cmentarzu wypadły mi kluczyki. Doskonała okazja: samochód i kluczyki do niego. Nikt nie skorzystał (przez około 20 minut). Donald Tusk skorzystał.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
W ostatnim czasie kardynał Grzegorz Ryś stał się obiektem krytyki, która niekiedy przyjmuje formę ataków personalnych lub/i internetowego hejtu. Mnie także oburzają niektóre wypowiedzi Kardynała, ale zdecydowałem się stanąć w jego obronie. Z kilku istotnych powodów:
1. Grzegorz Ryś uważa się za krzewiciela nauk Jana Pawła II oraz Drugiego Soboru Watykańskiego. Wielu krytyków Kardynała przyjmuje to za dobrą monetę, gdyż są oni również krytykami Kościoła posoborowego. Dla mnie Jan Paweł II to największy autorytet i czuję się w obowiązku, by dać świadectwo prawdzie.
2. Uważam, że krytycy niesłusznie zakładają jego złe intencje. Co prawda dobre chęci nie wystarczą (ponoć jest nimi piekło wybrukowane), ale ich założenie pozwala dostrzec szerszy kontekst działalności Kardynała. Powinniśmy dążyć do zrozumienia współczesnych uwarunkowań dla naszej religijności. Gdyby Grzegorz Ryś zamknął się w klasztorze, to jakiekolwiek problemy zostałyby rozwiązane? Negatywna odpowiedź skłania do tezy, że jego działalność nie jest źródłem problemów, ale ich efektem.
3. Kardynał Ryś jest przedstawicielem pewnej tradycji filozoficznej, która – czy nam się to podoba, czy nie – jest nadal żywa i wpływowa. Krytyka tej filozofii wymaga jakiejś formy dialogu.
4. Jeden z komentatorów na platformie youtube (Marek Miśko) słusznie zwrócił uwagę na ćwiczenie duchowe [22] Ignacego Lyoli1: „każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżeli rozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środków stosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie”.
5. Zadałem sobie trud i zapoznałem się z wieloma tekstami i kazaniami Kardynała. Nie dostrzegłem w nich niczego, co stałoby w sprzeczności z prawdami wiary katolickiej. Relatywizm pojawia się dopiero, gdy od konkretnych rozważań religijnych Grzegorz Ryś przechodzi do refleksji ogólnych. Najwyraźniej uważa On, że jako intelektualista ma możliwości, predyspozycje i prawo do szukania ogólnych reguł i głoszenia ich na równi z Ewangelią. Jego przykład ma więc walor edukacyjny. Pozwala zrozumieć dlaczego Bóg zakrył prawdę „przed wielkimi tego świata”, ale odkrywa „przed maluczkimi”. Takie zrozumienie z pewnością nie jest poza zasięgiem krytykowanego Kardynała. Dlatego ufam, że niniejsza krytyka może być z korzyścią dla wszystkich.