×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.

Kończy się wirtualny świat w którym żyje Leszek Balcerowicz. Internet jako alternatywne źródło wiedzy nie pozwala na dalsze trwanie nadętego balonu mitów, którymi Balcerowicz raczy swoich wyznawców. Bo tylko religijny fanatyzm może pozwolić na powtarzanie jak mantra przez 25 lat takich andronów: Badania pokazują, że właśnie dzięki temu, że na początku nie odkładaliśmy zmian i robiliśmy je szybko i szerokim frontem, Polska miała najmniejszy spadek PKB i najszybciej potem osiągnęła wzrost.

Jakie badania panie Leszku? Ma Pan jakąś drugą, porównawczą Polskę w której zmiany robiono wolniej (na przykład tak jak w Chinach)?

Leszek Balcerowicz od początku buduje mit naukowca, mówiąc o jakichś mitycznych symulacjach i badaniach. Nigdy nie opublikowano żadnych modeli matematycznych ani komputerowych z roku 1989, które można by uznać za podstawę symulacji. Wszyscy też (może poza Leszkiem Balcerowiczem) wiedzą, że zasadnicza część „jego planu” była gotowa na długo przed tym, gdy zaproponowano mu stanowisko ministra finansów.

Człowiek uczciwy mówi na temat ekonomii tak: „Ekonomiści lubią udawać naukowców. Wiem, bo sam to robię. Kiedy wchodzę na zajęcia ze studentami pierwszego roku, zaczynam od bardzo formalnego wykładu przedstawiającego ekonomię jako dziedzinę, w której wszystko można zmierzyć i w miarę precyzyjnie przewidzieć. Dlaczego to robię? A co? Mam mówić młodym, pełnym dobrych chęci ludziom, że zapisali się na jakieś chybotliwe akademickie rozważania, które nie zakończą się zdobyciem żadnej twardej wiedzy? Już wkrótce sami się o tym przekonają”.

Leszek Balcerowicz zaś opowiada o badaniach i symulacjach, które dowodzą jego sukcesu. Bo już na temat sukcesu Polski zdania są bardzo podzielone. Jak to mówią: młodzi głosują nogami. I wyjeżdżają masowo tam, gdzie nie było Leszka Balcerowicza. Swoją mitologię Balcerowicz oczywiście dostosowuje do zmieniającej się sytuacji. Na przykład jego porównania Polski do krajów Bałtyckich wyglądały następująco:

  1. Warto się rozejrzeć wśród naszych sąsiadów. Polecam zwłaszcza Litwę. [...] W tym samym kierunku, choć nie tak zdecydowanie, podążają pozostałe kraje nadbałtyckie. [rok 2003]

  2. Powiedzmy na kim nie powinna się wzorować - na Niemczech, Francji - bo tam państwo zaburza rynek. A uczyć powinniśmy się od Litwy, od Irlandii od krajów nadbałtyckich [ rok 2006]

  3. Czasami może się wydawać, że tracimy szansę, bo gospodarkę można by jeszcze bardziej pobudzać, ale kiedy przychodzą trudniejsze czasy, okazuje się, że mniej pobudzone gospodarki "stygną" wolniej, te mocno rozgrzane zaś gwałtownie się schładzają i mają wielkie problemy. Wystarczy popatrzeć na Łotwę czy Estonię. [rok 2008]

To zestawienie pokazuje, że mamy do czynienia z intelektualnym oszustem. Ale żeby mainstreamowy dziennikarz odważył się o tym napisać, a bałwochwalcza „Rzeczpospolita” wydrukowała? Świat się kończy. Jacek Żakowski o planie Balcerowicza: Był jak pendolino. Kiedy go uchwalano, był zgodny z trendami zachodniej makroekonomii i nowoczesnej polityki gospodarczej, chociaż w istocie stanowił dość marnotrawny eksperyment.

Może jeszcze doczekamy się czasów, gdy Leszek Balcerowicz odpowie przed sądem za katastrofy jego „eksperymentów”. Na przykład (wraz z innymi zaangażowanymi w to osobami) za zakończony stratą kilkunastu miliardów eksperyment z „prywatyzacją” PZU lub jeszcze większe straty związane z OFE.

Rzeczpospolita wydała specjalny dodatek z okazji 25 lat planu Balcerowicza. Dla równowagi do tego dodatku trzeba by dodać kilka tekstów pisanych z innego punktu widzenia. Na przykład artykuły:

i dwie książki prezentujące m.in. alternatywę, której ponoć nie było:

 Nawiasem mówiąc, napisanie powyższej książki jest jednym z sensownych wyjaśnień, zagadki lustracji Profesora Kierżuna. Dlaczego zajęto się akurat tym sędziwym starcem, który z żadnego tytułu nie podlega ustawie lustracyjnej?