- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku

Na rok przed wyborami do PE i dwa lata przed wyborami parlamentarnymi, minister rządu Tuska zwrócił się do prezesa NBP o pomoc w uratowaniu finansów publicznych. Na nagraniach nie ma informacji w jaki sposób NBP miałby wspomóc rząd. Hipoteza, że chodziło o likwidację OFE nie wydaje się prawdziwa. Sytuacja była bowiem wówczas „podbramkowa” i potrzebne były działania natychmiastowe. Efekt OFE działa zaś z opóźnieniem. A poza tym – decyzja o likwidacji OFE została podjęta wcześniej. Prawdopodobnie negocjacje dotyczyły przekazania zysku NBP rządowi. Nie wyklucza to oczywiście możliwości, że ujawnienie taśm może być zemstą finansjery za likwidację OFE. Tylko 1% ubezpieczonych zdecydowało się dotąd nie przechodzić do ZUS. Gra zaś idzie o miliardy. Jednak Istnieje jednak jeszcze inna hipoteza – może to być fragment większej gry w skali globalnej.
Aby to pojąć, trzeba najpierw zrozumieć co jest na tych taśmach.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Profesor Kierżun stał się chyba najbardziej intensywnie lustrowanym obywatelem III RP. I to w sytuacji, gdy nie podlega on żadnej lustracyjnej ustawie i jest w chwili obecnej sędziwym starcem. W jego obronie stanął historyk Piotr Gontarczyk, który nie zostawił suchej nitki na autorach „Do rzeczy”: Autorzy wzięli dokumenty, dotyczące „Tamizy” i metodycznie, fakt po fakcie, wydarzenie po wydarzeniu, falsyfikowali to, co zawierają dokumenty. Przemilczali jedne fakty, samodzielnie dopisując do sprawy rzeczy, których w dokumentach nie ma. Do materiałów, które w żaden sposób nie obciążają profesora, sami dopisywali opisy stanów emocjonalnych czy też zamiary i opinie Profesora, żeby postawić go w możliwie najgorszym świetle. To jest masowe, zaprogramowane i konsekwentnie realizowane działanie prowadzone ewidentnie w złej wierze.
Jak zauważa Tadeusz Witkowski (polski naukowiec z USA), Kierżun nie przeczy kontaktom z SB, ale uważa je za element gry, którą prowadził, współpracując równocześnie z Amerykanami (i informując ich o tych kontaktach).
Niezależnie od tego, czyja wersja wydarzeń zostanie zaakceptowana jako prawdziwa, pozostaje pytanie o przyczyny takiego zainteresowania akurat tym jednym przypadkiem.
- Szczegóły
- Kategoria: Polskie drogi
Żyjemy w czasach przełomu i poszukiwania najlepszych rozwiązań dla ludzkości. Polska ma bogate tradycje demokracji, wolności i personalizmu, które mogą być wykorzystane dla budowy godnego społeczeństwa.
Jego funkcjonowanie wymaga nowych rozwiązań w zakresie organizacji pracy i czasu wolnego, struktur gospodarczych, finansów oraz mechanizmów demokracji.
Podstawą godnego społeczeństwa powinna być praca solidarna, czyli taka, którą wykonujemy dla wspólnego dobra, a nie tylko dla uzyskania zapłaty. Pojęcie pracy staje się nieostre i zatraca się więc różnica między czasem pracy i czasem wolnym. Przeszkodą w tym procesie jest monetaryzacja pracy. Praca nie opłacona pozornie traci na wartości i znika z pola widzenia polityków – chyba, że w formie państwowych interwencji. Z kolei praca opłacana jest finansowana najczęściej wprost lub pośrednio z kredytu. Tak więc to państwo lub banki decydują w coraz większym stopniu, jaka praca ma sens i może/powinna być wykonywana. Człowiek przestaje być równorzędnym partnerem dla władz politycznych i monetarnych. Odpowiednią siłą dysponują jedynie ponadnarodowe korporacje.
Praca dawniej i dziś:

Dawniej praca była dzielona między wszystkich, a jej ilość zależała od tego co jest do zrobienia. Teraz pracą dzielą banki, władze oraz korporacje i one decydują, co „opłaca się robić”

Proces atomizacji i degradacji społeczeństwa można powstrzymać wdrażając w życie idee pracy solidarnej (podejście społeczne) oraz sieciowe struktury gospodarcze (podejście biznesowe). Wiąże się to z koniecznością reformy ustroju samorządowego i rolnego.
Między innymi o tym będziemy dyskutować podczas spotkania "konfederatów" w Warszawie pod koniec czerwca.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo

Kiedy w 1980 roku strajkowali górnicy, rządowa telewizja informowała, że w kopalniach mamy do czynienia z przestojami. Teraz sytuacja się odwróciła. To górnicy chcą fedrować, a rząd ogłasza przestoje (w zasadzie to nie rząd, ale zarząd – ale w państwowej firmie to prawie to samo).
Zadziwia postawa ministra gospodarki, który mówi prawie-prawdę na temat górnictwa:
-
„Dzisiaj, przy spadku ceny rubla i hrywny (...) trzeba się spodziewać, że z kierunku wschodniego będzie dodatkowy jeszcze impuls taniego - dużo tańszego niż szczególnie w śląskim górnictwie - węgla"
Warto może by dodać, że junia pomaga Ukrainie, znosząc cło na jej węgiel?
-
„Każda tona zwiększonego wydobycia w Bogdance odbiera dwie trzecie tony wydobycia w śląskich kopalniach. Nie mogę zakazać Bogdance zwiększać wydobycia, a wydobywa więcej. Pojawiają się też inicjatywy budowy nowych kopalń, także przez kapitał prywatny"
Czy bliższe prawdy od „pojawiają się inicjatywy” nie byłoby „rząd udziela coraz więcej koncesji”?
-
„Dzisiaj najważniejsze jest stabilizowanie zatrudnienia, racjonalność i bardzo wyraźnie przeglądanie, co z poprzednich porozumień niesie trwałe koszty i można to znieść po to, żeby górnictwo przede wszystkim zarabiało, bo tylko wtedy będzie się rozwijało"
Niedawno informowała agencja PAP, górnictwo miało w roku 2013 430mln zysku (raportu Kampanii Węglowej jeszcze nie ma, ale prasa pisze o miliardowej stracie).
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Rząd francuski sfinansuje wydanie kolejnego numeru Charlie Hebdo w milionowym nakładzie. Ciekawe, czy pojawią się w nim kolejne „dowcipy” w stylu „Tak dla burki – ale noszonej w d....”. Miejmy nadzieję, że w ramach szerzenia „europejskich wartości” prenumerata tego czegoś nie będzie obowiązkowa (przynajmniej w Polsce). Nasza „premierzyca” zamiast zająć się problemem górnictwa, pojechała bronić „wolności słowa do Paryża”. Do górników wysłała „dyplomatę” na miarę naszych możliwości, który doprowadził do zerwania negocjacji z górnikami wyzywając ich od „pajaców”. Mniejsza o to, że cham – ale tłumaczenie się, że „wszystkim puszczają nerwy” to już kompletny brak profesjonalizmu.
Wróćmy jednak do Charlie Hebdo. Jarosław Warzecha porównał to pismo do sowieckiego „Krokodila” i twierdzi, że możnaby zamianić rysunki między tymi pismami (ze stratą dla artystycznej wartości „Krokodila”). Nie ma racji. Taki obrazek z sowieckiej propagandy na 100% nie mógłby się pojawić w „Charlie Hebdo”:

Za sam cytat grozi nam oskarżenie o antysemityzm. Tymczasem żydowski dziennikarz Richard Silverstein ozdabia swoje refleksje po paryskim zamachu taką ilustracją:

Śmiać się z muzułmanów - według „zachodu” - to jest „wolność słowa”. Śmiać się z żydów – to antysemityzm. Tymczasem zdaniem Silversteina kryterium jest inne: można atakować wyznawców, ale nie religię. A już szczególnie religijne symbole należy uszanować.
