- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Amerykański Sąd Najwyższy uznał, że zakaz zawierania „małżeństw” homoseksualnych jest sprzeczny z Konstytucją. Wszystkie stany będą więc musiały zmienić swoje prawo, tak by uznać takie związki za rodziny. Zwycięstwo pedalstwa jest tym większe, że nie ma mowy o jakichś tam bzdurach o dziedziczeniu, prawie do opieki, informacji w szpitalu itd… Homoseksualne stadło ma prawo być uznane za małżeństwo, bo ich związek tworzyć coś więcej niż dwie osoby: tworzy rodzinę, która jest „kamieniem węgielnym naszego porządku społecznego”. Bo uosabia najwyższe ideały miłości, wierności, oddania, poświęcenia. W tej sytuacji nie ma oczywiście mowy o jakiejkolwiek „dyskryminacji” - na przykład w kwestii adopcji.
Pod informacją na ten temat w polskiej gazecie pojawił się komentarz, nad którym warto się zadumać: Usa to największy roznosiciel patologii kulturalno obyczajowej na świecie.
Na pewno Amerykanie przodują w kultywowaniu przemocy. Patologie z tym związane stały się niepostrzeżenie jednym z głównych tematów ich filmów. Minęły czasy gdy przemoc pojawiała się przy okazji walki dobra ze złem (z reguły zwycięskiej). Teraz przemoc bywa tematem wiodącym, a reszta fabuły tylko pretekstem. Nikt normalny nie nakręciłby takiego filmu, jak na przykład „Kill Bill”. Amerykanie – jak każdy naród – są dumni ze swych osiągnięć. W czym według nich samych są najlepsi na świecie? Wśród odpowiedzi na to pytanie pojawia się między innymi uzbrojenie, pornografia i bycie „cool”.
- Szczegóły
- Kategoria: Historia gospodarcza świata

Skoro przez 33 lata Polacy nie wyciągnęli żadnych wniosków z wydarzeń stanu wojennego, to już to zapewne już nigdy to nie nastąpi. Stan wojenny odejdzie w przeszłość tak jak polskie powstania, czy chłopskie rebelie. Pewnie niejedna przyczynkarska praca naukowa jeszcze zostanie napisana na ten temat, ale nie ma sensu oczekiwać niczego więcej. Nawet jeśli ktoś odważy się obnażyć całe zło działalności WRON'y, to jedynym odzewem może być analiza analogiczna do tej, z jaką wystąpił ostatnio przeciw Ziemkiewiczowi Piotr Gursztyn. Czyli totalna krytyka braków warsztatowych przy zignorowaniu zasadniczego problemu: „dlaczego na przestrzeni dziejów nasze bohaterstwo obróciło się przeciw nam”.
Dlaczego stan wojenny był złem? Z perspektywy osób, które doznały wówczas krzywd, pytanie może być bezprzedmiotowe. Nie należy krzywdzić ludzi, ale czasem bohaterstwo polega właśnie na tym, że bierzemy odpowiedzialność za czyjąś krzywdę. To nie jest więc dobre kryterium oceny historycznych wydarzeń. Ważniejsze są cele i motywy działań. Jest to wdzięczny temat dla akademickich dyskusji. Trzy lata temu rozgorzała taka dyskusja, sprowokowana porównaniem stanu wojennego do przewrotu majowego Piłsudskiego z roku 1926. Przykład drążenia tematu w sposób uniemożliwiający zrozumienie sensu wydarzeń (co Polska w roku 1981 miała wspólnego z Polską roku 1926?).
Jeśli ani ludzkie losy ani historyczne procesy nie są najważniejsze, to co dla nas powinno liczyć się najbardziej? Wpływ tych wydarzeń na pozycję Polski w świecie.
- Szczegóły
- Kategoria: Geopolityka
Domald Trump przegrywa prawybory w stanie Ohio, tracąc 66 głosów delegatów. I to koniec dobrych wiadomości dla zwolenników rządów korporacji i banksterki. W stanie Missouri jest prawie remis (Trump vs Cruzem). W pozostałych stanach, w których odbyły się wczoraj prawybory wygrywa Trump. Także na Florydzie z której pochodzi kandydat establishmentu Marco Rubio – to Trump weźmie wszystkich 99 delegatów.
Wygląda więc na to, że będzie miał zagwarantowane poparcie około 650 delegatów. To już połowa z potrzebnych 1237 delegatów. W pozostałych stanach jest ich do zdobycia 909:
Czytaj więcej: Chyba pora się pakować – Mister Waszczykowski
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Informacje na temat sytuacji Grecji podawane w polskich i światowych mediach są tak przesączone kłamstwem, że można podejrzewać, że jest to świadoma strategia dezinformacji. A może prawda jest zbyt przerażająca, aby w nią uwierzyć?
Znany ekspert ekonomiczny Piotr Kuczyński nazwał ostatnio (w telewizyjnym komentarzu) projekt wspólnej waluty euro „absurdem ekonomicznym”. W co jest łatwiej uwierzyć: w to, że przygotowywany przez lata przez wybitnych ekspertów projekt jest idiotyczny, czy też w to, że to co niektórym wydaje się głupotą jest celem tego projektu? Może od początku chodziło wyłącznie o to, aby zbudować mechanizm pozbawiania państw suwerenności (w nowomowie europejskiej: „pogłębionej integracji”)?
1. Dlaczego sytuacja Grecji ulega stałemu pogorszeniu?
Rzecz w tym, że to nie jest prawda! W roku 2013 pojawiły się oznaki stabilizacji. Kryzys zmienił też nastawienie Greków i ich gotowość do reformowania państwa). Rok 2014 był pierwszym rokiem poprawy sytuacji. Pomimo znacząco większego zadłużenia w stosunku do innych państw ogarniętych kryzysem (Hiszpania i Irlandia) – sytuacja Grecji nie wydawała się wobec nich dużo gorsza. Grecja uzyskała pierwotną (przed obsługą długu) nadwyżkę w budżecie. Dla inwestorów prywatnych ponownie greckie obligacje stały się atrakcyjne. Niemieckie banki zresztą nigdy nie przestały inwestować w Grecji. Punkt zwrotny nastąpił w roku 2015, gdy w Grecji zaczęła rządzić Syriza. Oficjalna propaganda mówi, że to wina „populistów”, choć jest to pierwszy rząd, który stara się mówić prawdę o kryzysie. Ten rząd nie podjął żadnych działań, które mogłyby wprost osłabić grecką gospodarkę. Jedyną jego winą jest porażka w „negocjacjach” z Niemcami i ich „unią”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - grexit
W Parlamencie Europejskim odbyło się rytualne sekowanie greckiego premiera. Poprzednio tak atakowano Victora Orbana. Teraz będąca w trudnej sytuacji Grecja bardziej nadaje się na chłopca do bicia. Polskim mediom szczególnie spodobało się wystąpienie byłego premiera Belgii, który wzniósł się na wyżyny hipokryzji, zarzucając greckiemu premierowi uchybienie europejskiej zasadzie kompromisu. Nie za bardzo wiadomo na czym ten „kompromis” miałby polegać, skoro dotąd Grecja robiła to, co od niej oczekiwano, albo na co się zgadzano (łącznie z fałszowaniem statystyk) – z dość marnym skutkiem. Może teraz dla odmiany Belgia zaczęłaby „bolesne reformy” redukując swój horrendalny dług publiczny (przekraczający 100% PKB)? To chyba byłby jakiś kompromis?
Wobec wzrostu nienawiści między narodami Europy, jakiego nie było na starym kontynencie od czasów wojny, takie seanse jak wczoraj w PE muszą niepokoić. To „świali ludzie” liderujący Europie powinni się zdecydować na jakiś kompromisowy poziom hipokryzji. Inaczej projekt pod nazwą Unia Europejska rozleci się z wielkim hukiem.
Jeśli jednak ma rację Paul Craig Roberts, który uważa, że te mapety i tak odtańczą swój grecki taniec w takt muzyki granej z Waszyngtonu, to ich zachowanie staje się zrozumiałe. Jakoś muszą odreagować. Dla USA Grecja w UE i NATO jest ważniejsza, niż to co myślą i mówią Ukochani Przywódcy – łącznie z „matką Europy” Angelą Merkel. Grecy pewnie o tym wiedzą, ale muszą zachować pozory = bo po co drażnić silniejszego przeciwnika. Dlatego grecki minister zanotował sobie „unikać triumfalizmu” - co zostało w TVP skomentowane jako schodzenie na ziemię po euforii wygranej!
Zobacz list Greków do EUROGUPY.