A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Antysemita Ireneusz Krzemiński

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 23 wrzesień 2013

Znany (z tego, że jest znany) socjolog z UW (bo tylko tam można być takim znanym socjologiem) okazuje się paskudnym antysemitą. Gdy usłyszałem, że według niego 1/3 Polaków to antysemici, zaciekawiło mnie, według jakiej definicji antysemityzmu. Znalazłem ją na "Frondzie":  „antysemityzm nowoczesny określa przekonanie, że Żydzi rządzą kapitałem, mają żyłkę do zysku, zawsze dążą do rządzenia, ale zawsze niejawnie, i trzymają się ze sobą.”

Nikt inteligentny nie powie „żyłka do zysku”, bo zysk to wynik (wielce zresztą niepewny) działań, do których można mieć „żyłkę”. Powszechnym jest natomiast przekonanie, że Żydzi mają żyłkę do biznesu (potocznie „interesów”). Ściśle mówiąc, nie chodzi też o rządzenie „kapitałem”, tylko współczesnym systemem finansowym. Problem w tym, że Żydzi rzeczywiście rządzą finansami (oraz w dużej części mediami) i trudno z faktami się spierać. Po części jest to zapewne wynik ich zdolności, a po części uwarunkowań historycznych (wszak w średniowieczu bankierstwo było piętnowane przez chrześcijan). Kogoś, kto rządzi trudno też posądzać o „dążenie do rządzenia”, a jeszcze trudniej z tego robić zarzut – podobnie jak z tego, że Żydzi wspierają się nawzajem. A cóż w tym złego do licha? Po co więc Krzemiński urządza to „tropienie antysemitów” (zakładając, że nie jest to wynik czystej głupoty – czego w tym wypadku wykluczyć nie sposób)? Jako socjolog zapewne zna sposób manipulowania ludźmi, polegający na wytwarzaniu powszechności jakiegoś przekonania. Jeśli ja nie lubię dajmy na to Krzemińskiego i uważam go za idiotę, to może być mój problem. Jeśli taka opinia należy do większości, to nie muszę się nad tym zastanawiać i czuję się usprawiedliwiony. Wytworzenie przekonania, że powszechna jest wrogość wobec Żydów tylko dlatego, że są Żydami działa podobnie. Celem Krzemińskiego jest więc najwyraźniej antysemicka propaganda.

 

 

Rewolucyjne zmiany obyczajów klientów

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 18 październik 2014

Spada dynamika rozwoju Google. Wśród przyczyn wskazuje się na zmiany zachowań użytkowników internetu. Coraz więcej jest aplikacji ułatwiających poruszanie się w gąszczu informacji. Chcąc coś kupić, możemy skorzystać z platformy aukcyjnej, porównywarki cen, stron branżowych czasopism. Wszystkie te ścieżki wiodą do celu z pominięciem ogólnych zapytań, będących okazją do wyświetlenia reklam.

Rośnie także świadomość konsumentów i tradycyjna reklama powoli traci na znaczeniu.

Sukces Google'a wiązał się z odejściem od nieefektywnej reklamy masowej (skierowanej do wszystkich) ku reklamie kontekstowej (skierowanej do osób zainteresowanych). Dalsze zmiany w tym kierunku prowadzą do content marketingu, gier reklamowych oraz innych sposobów uczynienia z reklamy informacji pożądanej przez odbiorcę. Google z pewnością nie jest pionierem takich przemian, a nawet można się zastanawiać, czy za nimi nadąża. Zmiany te są związane z dążeniem ku większej wolności i świadomości odbiorców – przeciwnie do szczegółowego „profilowania” odbiorców, czy warunkowania dostępu do informacji obejrzeniem reklamy (vide zmiany na Youtube).

 

Kolejną zmianą związaną z rozwojem internetu jest bunt przeciw korporacyjnym systemom sprzedaży. Rozwój systemów CRM i telemarketingu przekroczył granice akceptowalności. Wyszkoleni we wciskaniu kitu telemarkieterzy są gorsi od domokrążców. Chroni się jednocześnie dostęp do ludzi kompetentnych, których praca jest bardziej cenna. Jeśli dokonalibyśmy eksperymentu polegającego na oddzwonieniu do firmy, w poszukiwaniu informacji wciskanej nam przez telemerketing, to w wielu przypadkach trudno jest uzyskać jakiekolwiek informacje. Lepiej więc poświęcić czas na samodzielne poszukiwanie informacji w internecie. Coraz więcej zamówień pochodzi od klientów, którzy samodzielnie dokonali wyboru i wiedzą dokładnie czego chcą. To wymusza otwieranie się firm i umożliwienie klientom dotarcie wprost do osób z merytoryczną wiedzą (inżynierów). Nietrudno zauważyć, że te zmiany niwelują przewagę, jaką duże korporacje uzyskały nad małymi firmami.

Prawdziwą rewolucję może jednak przynieść dopiero odejście od modelu milionów mrówek pracujących na hegemona w zamian za ułatwienie w korzystaniu z dostępnych zasobów. Sytuacja w której twórcy treści uzyskują na rynku nieporównywalnie mniejsze korzyści niż pośrednicy między twórcą i odbiorcą nie jest normalna i nie będzie trwać wiecznie.

The Wall Street Journal świętuje piątą rocznicę finansowego kryzysu

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 07 wrzesień 2013

Okolicznościowe slajdy pokazują zatroskane miny władców i zwykłych ludzi opuszczających swe domy. Dynamiczna prezentacja makroekonomicznych wskaźników pokazuje, że w zasadzie gospodarka amerykańska pokonała kryzys. Obecnie złych kredytów hipotecznych jest już tylko ¼ maksimum z roku 2011, a bezrobocie spadło względem maksimum z 2010 roku o 20%.

Po obejrzeniu slajdów i prezentacji, czytelnicy WSJ mogą jeszcze wypełnić quiz badający ich wiedzę o kryzysie.

 

Jest jednak jedno intrygujące pytanie, którego nie należy spodziewać się ani w tym quizie, ani w tej gazecie. Jak to się stało, że ekonomiści z taką precyzją opisujący funkcjonowanie gospodarki nie zauważyli nadciągającego kryzysu? Gdzie są alarmistyczne artykuły z lata 2008? Zapomnieli wydrukować?

Holy Poland

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 29 listopad 2013

Amerykański Bloomberg BusinessWeek opisuje, „jak Polska stała się najbardziej dynamiczną gospodarką Europy”. Polskie media z satysfakcją odnotowały, że inni nas chwalą, ale nie wysiliły się na najmniejszą refleksję. Można się też spodziewać, że tradycyjnie już mafia uzna to za pochwałę swych rządów, a opozycja będzie dowodzić, że wcale nie jest tak dobrze z perspektywy lodówki Kowalskiego.

 

Liczby, na których opierają swe opinie Amerykanie, nie kłamią. Dla przykładu poniższy wykres pokazuje realny wzrost PKB Polski na tle Europy:

 

 

Liczby nie mówią wszystkiego. Ten wzrost gospodarczy jest w dużym stopniu osiągany dzięki produkcji zachodnich przedsiębiorstw, wykorzystujących w Polsce tanią siłę roboczą. Transfer zysków za granicę połączony jest z drenażem finansowym przez system bankowy (w Polsce utrzymywane są bardzo wysokie stopy procentowe przy minimalnej inflacji). Stale rośnie horrendalne zadłużenie. Z drugiej strony wzrost jest w znaczącym stopniu wspierany funduszami UE oraz transferami od emigrantów. Nie jest więc miarodajnym świadectwem siły gospodarki.

 

Wymienione wyżej negatywne czynniki należy traktować jako poniesione koszty przemian, które możemy uznać za zbyt duże, ale nie możemy ich cofnąć. Powinny one jednak być zobowiązaniem dla takich działań, aby ponoszące je społeczeństwo jako całość miało realne i długofalowe korzyści z obserwowanego wzrostu.

OFE - nius

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 03 luty 2014

Wczoraj mogliśmy obserwować prawdziwą medialną burzę. Transfer ponad 150mld zł z OFE do ZUS to rewelacyjny nius. Przykuwa uwagę i robi wrażenie. Jak to z medialnymi burzami bywa – piorunów w nich nie uświadczysz, a jutro nikt nie będzie o niej pamiętał. Tym, którzy jeszcze nie wyrobili sobie jeszcze zdania na ten temat można polecić dwa krótkie artykuły. Pierwszy: „4 powody dlaczego OFE nie mogły przetrwać w dotychczasowej postaci” kończy się niezbyt precyzyjną konkluzją: „Niestety wszystkie te grupy nieźle zarobiły na tym, a koszty ponieśli Ci, którzy nie mieli na to wpływu czyli przyszli emeryci”. O szczegółach tych zarobków informuje prof. Leokadii Oręziak w drugim tekście: „Jak wprowadzono w Polsce OFE”.

Gdy mowa o burzy bez piorunów, to warto zadać pytanie o odpowiedzialność za wielomiliardowe straty społeczeństwa. Zgódźmy się z argumentacją rządu i zaakceptujmy odwrócenie „reformy”. W takim razie łatwo będzie podliczyć kwoty, jakie na niej zyskali bankierzy nie dając nic w zamian. Ktoś zyskał – ktoś stracił. Polacy – nic się nie stało?

  1. Z bankierami od kryzysu do kryzysu
  2. Winna chłopska mentalność, czy przepisy?
  3. Dochód minimalny?
  4. Jaki będzie nowy system płatności w Rosji?
  5. Tarnowskie Azoty spółką o znaczeniu strategicznym?

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 308 z 519

  • 303
  • 304
  • 305
  • 306
  • 307
  • 308
  • 309
  • 310
  • 311
  • 312

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net