A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Trybunał głupców decyduje o przyszłości Polaków

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 08 maj 2014

Po orzeczeniu TK dotyczącym wieku emerytalnego, Krzysztof Jedlak snuje podejrzenia, że obecni sędziowie Trybunału nie należą do tej połowy Polaków, będących analfabetami:

„TK nie wziął pod uwagę (tym razem) argumentów dotyczących np. złamania konstytucyjnej zasady ochrony praw nabytych. Zasada ta przywoływana jest szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi obrona rozmaitych, nawet bardzo niesprawiedliwych przywilejów. Słyszeliśmy więc wielokrotnie, że nie można zmienić zasad przechodzenia na wcześniejszą emeryturę np. policjantów, ponieważ przysługują im prawa nabyte. To dlatego ostatecznie przeforsowano rozwiązanie, że nieco później będą otrzymywać świadczenia tylko ci, którzy rozpoczęli służbę po wprowadzeniu odpowiednich przepisów. O ile jasne jest, że ktoś, kto jest na emeryturze, nie może być jej pozbawiony i zmuszony do powrotu do pracy (rzeczywiście zyskał pewne uprawnienia), o tyle niepojęte jest, że o prawach nabytych mówimy też często w przypadku, gdy się one w ogóle nie zmaterializowały. Być może więc TK zrywa z niedorzeczną interpretacją tego pojęcia.”

Podejrzenia niedorzeczne, bo ten wyrok był z góry przesądzony i nie ma żadnego znaczenia co sobie to grono „mędrców” wysmarowało tym razem w uzasadnieniu. Na tym samym portalu można znaleźć informację, że Rząd oficjalnie potwierdza - będziemy pracować do śmierci. Jednak tekst ten zawiera stwierdzenie, które wydaje się niedorzecznością. Uzasadnieniem dla dłuższej pracy ma być mianowicie groźba, że stopa zastąpienia (czyli stosunek emerytury do ostatnich poborów) ma za 30 lat wynosić 40%. Informacja ta pochodzi z opracowania rządowego.

Nie wiemy skąd rząd czerpie te dane i jak były liczone. Nieco mniej optymistyczne dane przytacza Roberta Gwiazdowskina podstawie informacji Banku Światowego:chwalą Polskę zwłaszcza za to, że już w 2024 roku nie będziemy musieli dopłacać do systemu emerytalnego z budżetu. Z wyliczeń Banku Światowego wynika, że w kolejnych latach mamy mieć nawet nadwyżkę. Początkowo będzie ona niewielka - w 2030 roku sięgnie 0,5% PKB. Z czasem będzie rosła - do 1% PKB w 2036 roku i 1,5% w 2075 roku.

„To niezwykłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę starzenie się polskiego społeczeństwa” - ocenia BŚ. „Eksperci przyznają jednak, że udało się to osiągnąć, bo emerytury w przyszłości będą bardzo niskie. Stopa zastąpienia (czyli stosunek ostatniej pensji do pierwszej emerytury) spadnie z obecnych 65% do 40% w 2035 roku i zaledwie 30% w 2075 roku”!!!!!

To się nazywa sukces. Reforma uratuje finanse publiczne bo… emerytury będą niższe! I do tego potrzebne były OFE. A bez OFE nie można było obniżyć emerytur??? I zostawić jeszcze w systemie te paręnaście miliardów wynagrodzenia OFE pobieranego – jak w końcu przyznają (co prawda nie wprost tylko bardzo pokrętnie) – zwolennicy OFE za obniżenie stopy zastąpienia.

 

Trudno się z tym nie zgodzić. Ale analizy Unii Europejskiej pokazują jeszcze gorszy obraz sytuacji. W raporcie http://ec.europa.eu/europe2020/pdf/themes/04_pensions.pdf podano stopy zastąpienia obliczone na dwa sposoby:

1. Jako stosunek średnich emerytur osób w wieku 65-74 do średnich zarobków osób w wieku 50-59. Ta wielkość w roku 2011 wynosiła 55% (zob. Tabela 1).

2. Jako średnią pierwszej emerytury w relacji do przeciętnego wynagrodzenia w całej gospodarce. Ta wielkość w roku 2010 wynosiła 49,1 (Tabela 3). Podano także jej prognozy na rok 2060. Ma ona wynosić 18.1%.

Co ważniejsze – rząd nie tylko planuje głodowe emerytury, ale zamierza także ogranicza stopniowo prawo do niej. Poniższy wykres (źródło jak wyżej) pokazuje procent zatrudnionych w wieku 55-64:

Tylko 1/3 kobiet w tym wieku w Polsce pracuje. Tymczasem okres składkowy uprawniający do emerytury ma być stopniowo podnoszony (przed reformą wynosił 20 lat dla kobiet i 25 dla mężczyzn). Wielu kobietom, które zdecydują się na więcej niż jedno dziecko wychowywane przez przedszkolankę będzie ciężko uzyskać jakąkolwiek emeryturę.

Kłamstwem jest też zbawienny wpływ przesunięcia wieku emerytalnego o 2 lata na jej wysokość. Wpływ ten pokazuje poniższy wykres (źródło jak wyżej):


Czyli emerytury wzrosną o 2-3%.

Zrozumieć świat

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 22 wrzesień 2014

Współczesna ekonomia ma wiele cech wspólnych z mitologicznym widzeniem świata. Święte prawa ekonomii to często luźno związane z rzeczywistością reguły, które trwają pomimo dowodów na ich fałszywość. Ekonomiści mają swoich bożków i swoje mitologiczne objaśnienia rzeczywistości. Odstępstwa od doktryny są na szczęście karane jedynie ostracyzmem (chyba, że to zagraża czyimś interesom), a nie paleniem na stosie jak drzewiej bywało.

Dlatego na pisanie prawdy pozwalają sobie głównie ludzie, którzy i tak już pełnią rolę oszołomów. Dlatego w Polsce nie ma dyskusji na temat głośnej książki Piketty'ego „Capital in the Twenty-First Century” [Kapitał w XXI wieku]. Warto więc przynajmniej odnotować polskie tłumaczenie krótkiego artykułu „oszołoma” Stiglitza („Problemem nie jest kapitał, ale brak demokracji”), który zwraca uwagę na kilka najistotniejszych tez tej książki:

1. Okresy następujące po wielkich katastrofach (jak II Wojna Światowa) według mitologii ekonomistów to okres nadrabiania konsumpcji, odkładanej ze zrozumiałych względów w czasie.. Piketty widzi to natomiast następująco: Była to epoka gwałtownego wzrostu gospodarczego, a podział jego owoców miał charakter powszechny. Poprawiała się sytuacja wszystkich warstw społeczeństwa, ale ci na samym dole drabiny społecznej zyskiwali proporcjonalnie najwięcej.


2. Kolejny mit dotyczy reform gospodarczych Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, które podobno dały podstawy wzrostu z którego owoców wszyscy korzystają (słynna metafora łodzi unoszących się wraz z przypływem). Piketty zaś dowodzi: Następstwem owych zmian był jednak wolniejszy wzrost i nasilenie niestabilności globalnej, a z poprawy koniunktury, jaka miała wówczas miejsce, korzyść odnosili w większości ci na szczycie.

 

Poprzednik francuskiego ekonomisty, który dokumentował te tezy – N. Chomsky jest powszechnie uważany za przebrzydłego komucha.

 

3. Piketty dokumentuje wielki wzrost relacji majątku do produkcji. Takiemu wzrostowi powinien – według standardowej teorii – towarzyszyć spadek zwrotu z kapitału oraz wzrost płac. Nie wygląda jednak na to, by zwrot z kapitału dziś się obniżył, natomiast płace – owszem. Na przykład w USA przez minionych czterdzieści lat przeciętne wynagrodzenie zmalało o 7 proc.
Pozostając w zgodzie z ekonomiczną mitologią można stwierdzić na przykład, że powiększanie majątku społeczeństwa nie łączy się ze wzrostem kapitału produkcyjnego (na przykład przez wzrost cen nieruchomości). Wyjaśnienie nieortodoksyjne: przyrost majątku finansowego społeczeństwa oznacza jedynie zmianę majątku „niemierzalnego” na mierzalny.

Czytaj więcej: Zrozumieć świat

Farsy z OFE ciąg dalszy

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 05 wrzesień 2013

Zapowiada się Ograbienie OFE przez komunistów (mówiąc nie-wprost – rewolucję). Na giełdzie „czarny czwartek”. Moody grozi „obniżeniem rankingów”. W Wąchocku krowy przestają się doić, a profesory listy piszą w obronie OFE.

Portal forsal.pl zebrał siedem „najważniejszych pytań” przypominających „Proste Pytania” przewodniczącego „Radiokomitetu”.

Wyliczmy kilka z tych mniej ważnych, których najwyraźniej nie wolno stawiać:

- ile zarobiły PTE na tej „reformie”? 20mld?

- ile zarobiły na tym instytucje finansowe (dzięki wzrostowi zadłużenia państwa)?

- ile kosztowała informatyzacja ZUS wykonana w celu zbudowania zaplecza technicznego reformy? Przekroczono już 3mld?

- ile wzrosłaby emerytura przeciętnego obywatela dzięki OFE (nic, bo i tak nie przekroczy minimum)?

- ile wypłacono emerytur z OFE (chyba żadnej)?

- ile zachodnie instytucje finansowe wydały na propagandę w celu wciśnięcia nam tego i kto na tym zyskał?

…..

 

Żeby sobie uświadomić skalę tej grabieży, możemy oszacować, że za te pieniądze można by ufundować ponad 100 tys dożywotnich emerytur. Albo każdej osobie w wieku emerytalnym wypłacić ekstra premię w wysokości 3-5tys.

Coś gorszego niż upały

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 13 sierpień 2015

Uwaga! Jeśli ktoś nie ogląda telewizyjnych wiadomości, to przypadkowe ich włączenie grozi poważnymi skutkami zdrowotnymi!

Przypadkowo obejrzany fragment „Panoramy” w TVP2 (Prowadzi Lisowa):

1. Wiadomość pierwsza: Pani premier jeździ pociągami po Polsce i widzi, że “Polska w ruinie” to wymysł PiS'u. Opozycyjny rzecznik czegoś komentuje, że Platforma polikwidowała pociągi, więc nie każdy może jeździć (czyli ci co nie jeżdżą widzą ruiny?).

2. Poseł Błaszczak – w formie jak zwykle. Domaga się posiedzenia sejmu, na którym rząd przedstawiłby, co zrobił w sprawie suszy. Ani słowem o jakichś konkretnych zaniedbaniach, czy też propozycjach. Jest gorąco i nie ma deszczu – jest okazja do zabawy. Potem premier Kopacz – znana z prawdomówności - zapewnia, że przecież gdzieś tam była i nad problemem się pochyliła. W wieczornych wiadomościach pełniejsza relacja: premier się pochyla i problemy rozwiązuje, a opozycja by tylko chciała o nich gadać.

Bardzo słuszna postawa: nie gadać o problemach, to nie będzie zmartwienia. Zwłaszcza o głodujących dzieciach ani słowa – bo woda na młyn imperialistów (trzeba tylko pamiętać, że na tym etapie historii imperialisty to som ruskie).

Pewnie że te wiadomości są odpowiednio montowane. Ale bez wysiłku ze strony polityków nie byłoby czego montować.

3. Tymczasem w internecie trwa w najlepsze zaklinanie rzeczywistości i przygotowania PiS do „samodzielnych rządów”. Platforma natomiast znalazła „platformę odbicia”. Polska jest piękna i żadnych ruin nie widać. Nie wiadomo, czy taka teza („polska w ruinie”) w ogóle padła. Ale jak się okazuje opozycja jest wystarczająco głupia, by dać sobie tą tezę przykleić.

4. Jedyna nadzieja w Ewie Kopacz. Początek kampanii na „wiejską lekarkę” - wskazywał na to, że szykuje się do takiej właśnie posady. Teraz jednak wzięła się za sprawy poważne, więc będzie ubaw po pachy (tyle, że w grubym makijażu na jej twarzy przypomina mumię, więc nie wiadomo czy na pewno żyje, a polska tradycja nie pozwala źle mówić o zmarłych). Hit dnia wczorajszego: Ewa Kopacz zapowiedziała, że ograniczenia dla firm nie powinny mieć wpływu na ich zdolności produkcyjne. Poniekąd ma rację. Zazwyczaj po włączeniu prądu zdolności produkcyjne są takie jak przed wyłączeniem :-). Trzeba szukać pozytywów, bo przecież mamy złoty wiek, a nie żadną ruinę. Dawno temu Zenon Laskowik odkrył, że gdy zepsuje się jedno koło w traktorze, to trzeba mówić o trzech dobrych – bo to lepiej brzmi: https://www.youtube.com/watch?v=8vBtqEjFFB0.

Czy my naprawdę sobie na to zasłużyliśmy? Amerykanie nakręcili kiedyś głupowaty film (typowy przedstawiciel gatunku „hollywoodzka komedyja”) pod tytułem „Głupi i głupszy”. To bardzo dobra metafora ilustrująca tak zwaną „polską scenę polityczną”.

 

Czytaj więcej: Coś gorszego niż upały

Nietypowy wskaźnik innowacyjności

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 17 październik 2013

Kiedyś portal bussinesinsider.com opublikował ciekawy zestaw nietypowych wskaźników ekonomicznych. Na przykład im bardziej atrakcyjne kelnerki, tym sytuacja na rynku gorsza. No bo w lepszych czasach ładne dziewczyny znajdą bardziej atrakcyjną pracę.

Na analogicznej zasadzie można zaproponować wskaźnik innowacyjności oparty o zarobki inżynierów. W branży informatycznej średnia w USA wygląda następująco:

  • Software Developer: $89tys

  • Java Developer: $94tys

  • Software Engineer: $94tys

  • Senior Software Engineer: $98tys

W Dolinie Krzemowej zarobki razem z wszystkimi bonusami zaczynają się od $165tys.

W Polsce średnia wynosi około $24tys, a na prowincji nawet o połowę mniej.

Może więc nasi mędrcy przestali by wreszcie łaskawie p*lić o innowacyjnej gospodarce?

 

 

  1. Google: nowatorski biznes, czy arogancki monopolista?
  2. Wiek przedemerytalny. Potrzebna unijna norma.
  3. Konstytucja dla Biznesu
  4. Liberały mają nowego wroga
  5. Inwestycje zagraniczne w Polsce – podsumowanie roku

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 303 z 519

  • 298
  • 299
  • 300
  • 301
  • 302
  • 303
  • 304
  • 305
  • 306
  • 307

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net