A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

W Europie zło znów mówi po niemiecku

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 20 marzec 2017

Od czasów Hitlera nie było w Niemczech takiego entuzjazmu, tylu marszów i takiego przekonania o cywilizacyjnej misji wobec wschodu Europy. Tyle, że zamiast ponurej gęby Hitlera mamy uśmiechniętą twarz Schulza. Oczywiście żadnemu Niemcowi do głowy nie przyjdzie takie porównanie, a sam Schulz zapewne uznałby to za podłą potwarz. To on jest przecież od tego, by decydować kto jest obecnie spadkobiercą Hitlera („Alternatywa dla Niemiec” oraz państwa sprzeciwiające się niemieckiej polityce migracyjnej). 

Skoro żyjemy w epoce post-prawdy, to bezpardonowy atak na Polskę i Węgry można nazywać „obroną wartości” - zwłaszcza solidarności. Piąta kolumna w Polsce poświadczy, że to słuszne. A jeśli ktoś ma wątpliwości, to morda w kubeł – bo kto ma fundusze, ten ma rację.

To jest najciekawszy element całej układanki. Skąd się bierze to samozadowolenie w bogactwie? Poniższy wykres wyjaśnia wszystko:

Pokazuje on jak banki centralne „drukują” bogactwo poprzez mechanizmy finansowe. Czarnym kolorem zaznaczono na nim Europejski Bank Centralny drukujący euro. Wykres pochodzi z artykułu w którym autor broni tezy, że banki to zło. W Europie zło znów mówi po niemiecku.

Tym razem Polska nie była pierwsza. Ten przywilej spotkał Grecję. To jest bardzo ważna lekcja. „Polskim ekonomistom” może się wydawać, że wystarczy potulnie spełniać niemieckie zachcianki i jak najszybciej przyjąć euro – to EBC będzie drukował bogactwo także dla nas. Jeśli zestawimy te 100 bilionów euro „wydrukowane” przez EBC (dla niepoznaki nazwano to "luzowaniem ilościowym") z 300 miliardami greckiego długu, to pojawia się pytanie: dlaczego nie pozwala się Grekom wyjść z tej pętli zadłużenia? Czyż nie dlatego, że odważyli się być zbyt hardzi wobec Wielkich Niemiec?

 

Google: projekt Tango

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 25 luty 2014

Projekt Tango ma na celu umożliwić programom zainstalowanym w smartfonie orientację w terenie, na wzór ludzkiej percepcji przestrzeni. Projekt wpisuje się w strategię Google, komercjalizacji sztucznej inteligencji.

 

Sąd nad ekonomią

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 12 marzec 2014

Portal forsal.pl omawia ważny artykuł Marka Buchanana "Where's Economics When We Need It” (Gdzie jest ekonomia, kiedy jej potrzeba): Sześć lat temu kryzys finansowy pokazał, że wiele powszechnie uznawanych teorii ekonomicznych ma błędne założenia. Do dzisiaj „branża” zrobiła niewiele, a nawet nic, aby te błędy poprawić. [...]

Decydenci stwierdzili, że najlepsze naukowe czasopisma ekonomiczne wciąż nie publikują badań ani nie dostarczają narzędzi, które oni, bankowcy, mogliby zastosować w swojej pracy. Dominujący styl preferuje skomplikowane matematycznie i stymulujące intelektualnie teorie zamiast prostszych, ale za to bardziej przydatnych. – Jesteśmy w stanie długiego oblężenia – wyłożył jeden z nich – w czasie którego praktyczna ekonomia, która naprawdę działa, pozostaje poza najważniejszymi czasopismami naukowymi.

Ta krytyka przypomina jako żywo walkę z „wypaczeniami” socjalizmu nieboszczki PZPR. Jeśli rację ma Paul Craig Roberts, że „wielki kapitał po prostu kupił sobie amerykańską klasę ekonomiczną”, to nie ma co liczyć na zmiany. Początkiem procesu naprawczego musi być wyznanie prawdy. A w tym wypadku musi to być zewnętrzny osąd. Na szczęście istnieje jasna alternatywa dla zdominowanych przez neoliberalizm socjopatów.

„Grecka tragedia” a misja portalu

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 12 kwiecień 2014

W przestrzeni medialnej dominują pochopne wnioski i nierozważne opinie. Coraz trudniej o rzetelną informację. Szczególnie problem ten dotyczy tekstów o gospodarce. Strach przed samodzielnym myśleniem powoduje, że autorzy starają się trzymać głównego nurtu, jaki został wypracowany w ramach liberalnego paradygmatu współczesnej ekonomii. Tymczasem gołym okiem widać, że trwający kryzys sięga samych fundamentów ekonomii. Należałoby więc podjąć rzeczową debatę na ten temat. Zamiast tego mamy propagandę i puste slogany. Najgorsze jest jednak to, że brak jakiejkolwiek refleksji, nawet gdy okazuje się jak bardzo ekonomiści mylili się w swych sądach. Jak mamy ufać w to, że oni w ogóle wiedzą co robią?

 

Dobrym przykładem może być trwająca od kilku lat jednomyślność w kwestii nieuchronności bankructwa Grecji i związanym z tym upadkiem projektu „euro”. W czasie największego nasilenia tych wróżb (rok 2011) napisałem w komentarzu do tekstu Zbigniewa Kuźmiuka coś, co wydawało się oczywiste: Bardzo chciałbym doczekać się oceny sytuacji w bardziej ogólnym kontekście. PKB Grecji to drobny ułamek PKB UE. Rozważanie na temat upadku euro w tym kontekście jest tak samo sensowne, jak rozważanie o upadku Polski z powodu bankructwa któregoś z większych miast. Ten szerszy kontekst, to światowy kryzys, dyktat instytucji finansowych USA i Wielkiej Brytanii, interesy Niemiec, USA i Chin. W tej układance Grecja to tylko mało znaczący pionek.

We wczorajszym komentarzu „Rzeczpospolitej” możemy przeczytać:

Grecy mogą świętować. Wczoraj zmazali piętno bankruta. Po raz pierwszy od czterech lat ich rząd sprzedał swoje obligacje. [...] Dla Unii Europejskiej sukces Grecji oznacza koniec przepowiedni o rozpadzie strefy euro. Jeszcze cztery lata temu wydawało się, że Ateny nie mają innego wyjścia, jak porzucić wspólną walutę i wrócić do drachmy. A ekonomiści snuli projekty aksamitnego podziału eurostrefy i powrotu do wielu walut narodowych, w najlepszym razie stworzenia dwóch: silnego euro dla państw Północy i słabego 
– dla Południa. Dzisiaj te projekty można odłożyć 
ad acta, a samo euro jest najsilniejsze względem dolara od 2011 r.

Czytaj więcej: „Grecka tragedia” a misja portalu

Ufff...

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 11 wrzesień 2014

Amerykanie, którzy lubią wszystko przeliczać na pieniądze potrafią dokładnie podać, ile trzeba wydać, by uzyskać zadowalający wynik referendum. Tak niestety współczesny świat funkcjonuje, że kupić można prawie wszystko. Żeby więc nie było przykro staruszce królowej, Anglicy postanowili kupić sobie Szkocję (a raczej kupić marzenia Szkotów o niezależności). Na szczęście w Szkocji nie trzeba wydawać żywej gotówki. Wystarczyło sięgnąć do skarbca obietnic i tendencja wzrostu ilości zwolenników niepodległości Szkocji została odwrócona.

Wygląda na to, że marzenia o suwerennym państwie Szkoci muszą odłożyć na kiedy indziej.

  1. A jeśli wygra Trump?
  2. To chyba nieporozumienie?
  3. Kiedy poważni ludzie robią z siebie głupka?
  4. Wybór Europy
  5. Uroki dialektyki

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 404 z 519

  • 399
  • 400
  • 401
  • 402
  • 403
  • 404
  • 405
  • 406
  • 407
  • 408

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net