- Szczegóły
- Kategoria: Wybory prezydenckie w USA
W poniedziałek zaczęły się prawybory w USA (w stanie Iowa). Gdyby wyniki wziąć jako prognostyk szans wyborczych, to liczy się tylko 5 kandydatów. Wśród demokratów bardzo niewielką ilością głosów wygrała Hillary Clinton - czyli sponsorowanej przez Sorosa reprezentantka bankierów i establishmentu (taki ichniejszy Petru, tyle że kobieta i trochę bardziej obyta od polskiego „lidera opozycji”). Tuż za nią komuch i lewak (nasze SLD byłoby dla niego mało socjalistyczne) Bernie Sanders. Po stronie republikanów wygrał z kolei ultrakonserwatywny Ted Cruz, przy którym Kaczyński wygląda na socjalistę. Dobry wynik uzyskał także Donald Trump – mistrz autopromocji. Znaczącą ilość głosów zdobył jeszcze Marco Rubio wspierany przez krezusów z Doliny Krzemowej (Trump nazwał go prywatnym kandydatem Zuckerberga).
Jeszcze kilka dni temu Trump śmiał się, że nawet jakby kogoś zastrzelił w biały dzień na środku miasta, to i tak nie straciłby wyborców. Jednak widać, że ma on z kim przegrać. Gdyby tak ostatecznie wybory wygrał Cruz to chyba lewaki powołałyby międzygalaktyczną organizację do zbadania poziomu demokracji w USA;-). Pretekst już jest, gdyż Cruz urodził się w Kanadzie a jego ojcem jest imigrant z Kuby. Trump już ostrzega: żaden prawnik nie jest dziś w stanie określić, jak głęboki kryzys czekałby Amerykanów, gdyby okazało się, że prezydent USA musi złożyć urząd, bowiem nigdy nie miał prawa go zająć. [...] Nawet większość republikańskich kandydatów uważa, że Trump nie ma racji. Jednak nieprawdopodobna wręcz siła medialnego rażenia nowojorskiego miliardera powoduje, że sprawa obywatelstwa Cruza niemal każdego dnia wraca w analizach kampanii prezydenckiej.
Bez Donalda Trumpa senator Cruz miałby niewielkie szanse na nominację, gdyż nawet dla niektórych republikanów (jak McCain) jest zbyt konserwatywny. Syn chrześcijańskiego pastora, wróg antyaborcji, kontroli broni i „małżeństw” homoseksualnych, wspierany przez Tea Party. Chce uprościć podatki i odchudzić rząd. Podobnie jak Trump opowiada się za zaostrzeniem polityki imigracyjnej. Cruz uważa, że rząd powinien się postawić kartelowi z Wall Street (jego zdaniem nie ma czegoś takiego jak banki zbyt duże aby upaść). Tymczasem jego żona pracuje dla Goldman Sachs – ale Ted Cruz nie widzi w tym problemu.
Stan Iowa nie jest niestety reprezentatywny dla całych Stanów Zjednoczonych. Jest stosunkowo mały i z dominacją rolnictwa. Jednak poniedziałkowe zwycięstwo może sprawić, że dla republikanów Ted Cruz stanie się jedyną alternatywą dla „nieznośnego” Trumpa.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polska afera nie uszła oczywiście uwadze zagranicznym mediom. Po odbierano to jako zwykły skandal, w którym rzeczywiście najważniejsze jest kto był podsłuchiwaczem. Washington Post zwraca uwagę na podejrzenia wobec Rosji. Co nie znaczy, że nie zastanawiano się nad konsekwencjami. Boston Globe wprost napisał, że skandal może skończyć się nowymi wyborami. Najostrzej zareagował Bloomberg, apelując do Belki - najgorszego szefa banku centralnego w Europie – aby podał się do dymisji.
Większe znaczenie międzynarodowe miała oczywiście rozmowa Sikorskiego, która została przytoczona przez media amerykańskie. Później została odnotowana próba przejęcia nagrań.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Przed meczem Legii Warszawa z Realem Madryt wszyscy trzymali kciuki za kibiców z Polski. Jan Tomaszewski wyraził obawy, że kolejna rozróba może spowodować wykluczenie Legii z rozgrywek europejskich, a to będzie koniec tego klubu. Obawy nie były bezzasadne – kibice Legii starli się z policją. Ostateczny wynik ogłosi niebawem piłkarska federacja.
Czy ludzi szkodzących w ten sposób klubowi, z którym ponoć się utożsamiają można nazwać kibicami? Utarło się ich raczej nazywać kibolami (choć podobno w Poznańskim słowo „kibol” ma pozytywny wydźwięk). Czym różni się kibic od kibola? Kibicowanie w kibolskim wydaniu obejmuje działania destrukcyjne. Dobro klubu nie jest dla kibola najważniejsze.
Piłka nożna to tylko sport. Jednak kibolskie zachowania nie ograniczają się w Polsce do aren sportowych. Po ostatnich wyborach Polska podzieliła się na kibiców obozu rządzącego oraz kibiców jego wrogów. To nie byłby problem,gdyby ci drudzy nie zaczęli przejawiać zachowań kibolskich. Nie jest ważne, czy Polska przetrwa – ważne aby dokopać przeciwnej drużynie.
Obłuda „elit”, które prawie w całości są takimi kibolami jest straszna. Oburza ich zachowanie gówniarzy odreagowujących stres z powodu dziadostwa jakie pokazuje ich drużyna no boisku. Ale równocześnie ci „intelgentni inaczej” kibole są mistrzami w uzasadnianiu własnego zachowania. Większość z nich ma ograniczone wpływy - co uważają za usprawiedliwienie dla bezmyślnego pohukiwania na rząd. Bo to tylko „rząd PiS”, a nie rząd Polski. Bo trzeba bardziej troszczyć się o to co inni powiedzą, niż o dobro kraju. Bo jak oni w ogóle śmieli odsunąć od władzy ludzi mądrych. Profesoleniu nie ma końca – tak jak nie ma końca pomówieniom, karykaturalnym domysłom, czy zwyczajnym kłamstwom.
Kiedyś, gdy prezydentem Polski był Lech Wałęsa – w społeczeństwie było jeszcze poczucie wspólnoty. Jacek Fedorowicz żartował, że każda wizyta zagraniczna głowy państwa budziła emocje – czy aby czegoś on nie „chlapnie”. Teraz jest wręcz odwrotnie – każdy krok Prezydenta jest śledzony z nadzieją, na znalezienie jakichś uchybień. A jeśli się nic nie znajdzie – to zawsze można coś wydumać. Udało się wręcz przyprawić Prezydentowi gębę marionetki Kaczyńskiego.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Gwałtowny rozwój internetu powoduje, że w tej dziedzinie szybki sukces wydaje się łatwy do osiągnięcia. Wystarczy zrobić coś, co przyciągnie uwagę milionów użytkowników i umiejętnie wykorzystać tą popularność (sprzedając reklamy). Portal www.businessinsider.com opisuje taki przypadek: ViralNova.com. Znacząca jest jednak konkluzja, że tego typu sukces jest niezmiernie rzadki.
Nie ulega wątpliwości, że sukces taki znacznie trudniej zaplanować, niż w tradycyjnym biznesie. Dlatego pewne zdziwienie wywołuje analiza promowanego przez PARP programu „Krzemowy Most”. Tym mostem mają być porady, szkolenia, ułatwienia w starcie w Dolinie Krzemowej....
Chyba jednak trudno będzie o efekt w postaci najazdu polskich firm na Kalifornię ;-)
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Kadry mamy wyśmienite. Skoro płaci się kilka milionów za stworzenie „kamieni kupy”, to można być pewnym, że to najlepsi na świecie specjaliści. Przynajmniej póki nie przeczyta się oświadczenia tych speców na temat transmisji z mistrzostw świata w siatkówce. Piszą między innymi: "Ministerstwo Sportu i Turystyki oświadcza, iż nie jest organizatorem mistrzostw świata w piłce siatkowej mężczyzn Polska 2014 ani nie jest właścicielem praw telewizyjnych do pokazywania tej imprezy. Nie ma zatem możliwości, by w jakikolwiek sposób mogło wpłynąć na transmisję meczów w kanałach otwartych".
To niestety przypomina stary dowcip o bacy, który powiada do gaździny: to, że ograbili nas zbójcy, to ich zbójeckie prawo. To, że cię zgwałcili, to ich zbójeckie prawo. Ale to, że przy tym d... ruszałaś, to już czyste k...stwo.
To, że spece od haratania w gałę grabią społeczeństwo nie tylko ze sportowych emocji – to ich zbójeckie prawo. To, że nawet zawody sportowe muszą paść łupem ich politycznych gierek – to ich zbójeckie prawo. Ale to, że są przy tym aż tak głupi – to już czyste k...stwo.
Polsat, który jest właścicielem praw do transmisji prowadzi działalność rynkową i łatwo można na niego wpłynąć, bo to co robi jest na sprzedaż. Wystarczy mieć kasę. Ile? To co wydajemy na utrzymanie „stadionu narodowego” (który miał przecież na siebie zarabiać) na pewno by wystarczyło. Widać jednak w Polsce nie są potrzebne narodowe reprezentacje – wystarczy narodowy stadion.