- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Trafność spostrzeżenia R. Sikorskiego znajduje potwierdzenie w reakcji na jego słowa. Nie wywołały one dyskusji na temat sensowności polskiego wiernopoddaństwa. Zmartwieniem Polaków jest tylko to, czy się Pan nie pogniewa. Przykład z komentarza Igora Janke:
Stosunki polsko-radzieckie, zwłaszcza w tych dniach są niezwykle ważne. Musimy je budować i takie incydenty jak fatalne nagranie „Wprost” nie mogą ich zakłócić. Wypowiedzi, które tam usłyszeliśmy, choć kompromitujące, trzeba potraktować jako prywatne. Nie mogą one zatrzymać bardzo ważnego dla naszego bezpieczeństwa procesu wzmocnienia sojuszu z ZSRR.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wiadomo nie od dzisiaj, że dla brukowców liczy się bardziej sensacyjność informacji, niż jej prawdziwość. Czy jednak straszenie ludzi straszną zarazą przez publikowania nie sprawdzonych i mało wiarygodnych informacji nie jest grubą przesadą? Problem dotyczy nie tylko brukowców. Kobieta zesłabła w berlińskim urzędzie – ebola. Dziewczynkę rozbolał brzuch – ebola.
Oczywiście najważniejsze są w tym pieniądze. Ale czy tylko chodzi o zarabianie na taniej sensacji? Coraz częściej porównuje się tą medialną epidemię do ptasiej grypy (na którą zmarło o rząd wielkości mniej ludzi, niż umiera co roku na zwykłą grypę). Nie brakuje też podejrzeń, że w obu przypadkach chodzi o nieetyczne działania koncernów farmaceutycznych.
foto: Wikimedia Commons/CC
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Amerykańska administracja nie kryje radości: spadek kursu rubla "to dowód na to, że Rosja płaci cenę". Skąd ta radość? Czy to wyraz nadziei, że świat stanie się lepszy, bo rubel jest tańszy? Albo też radość z powodu niższych kosztów importu rosyjskich surowców? Raczej chodzi o to, że poddawany totalnej krytyce opozycji i mediów Obama może pochwalić się skutecznością swojej polityki. Oczywiście chodzi o skuteczność operacyjną – krótkotrwałą. Bo posądzanie Amerykanów o zdolność do strategicznego myślenia musiałoby obecnie być równoznaczne z oskarżeniem o zbrodniczą działalność ;-).
Najciekawszy komentarz (pod wskazanym wyżej tekstem): spadek kursu złotówki był sukcesem PO bo gospodarka stała sie bardziej konkurencyjna. Wzrost złotówki tez był sukcesem PO bo gospodarka pokazywała swoja siłę. Gdzie tu zatem "cena", którą płaci Rosja? Jest to po prostu kolejny sukces Putina.
Problem w tym, że Rosjanie sprzedają głównie surowce na podstawie długoterminowych umów i nie muszą walczyć ceną o rynki zbytu. Kontrakty są zawierane w dolarach, więc ta zmiana kursów może być korzystna dla eksporterów surowców, których koszty wydobycia pokrywane są w rublach. Stracą głównie importerzy. Ale nie tylko. Amerykańskie sankcje prowadzą do ograniczenia zdolności rosyjskich banków do finansowania wymiany międzynarodowej. Trudno te sankcje traktować inaczej, jak wypowiedzenie wojny. Na razie gospodarczej. Jednak doktryny „obronne” wszystkich państw kryją założenie, że w nowoczesnej wojnie rodzaj użytych środków nie jest najważniejszy. Rozpoczynając wojnę, Amerykanie muszą się więc liczyć ze zmianą jej charakteru.
- Szczegóły
- Kategoria: otwarta edukacja
Uniwersytet Stanforda to jedna z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. To wokół tego Uniwersytetu rozciąga się słynna Dolina Krzemowa. Trudno znaleźć gdziekolwiek na świecie podobny przykład symbiozy nauki z biznesem. Biznesem bardzo silnie ukierunkowanym na innowacyjność. W rozwoju innowacyjności strategia utrwalania i pogłębiania wiedzy (typowa dla polskich uczelni) nie wystarczy. Potrzebna jest odwaga myślenia. Oznacza ona nie tylko poszukiwanie nowych rozwiązań i formułowania na nowo problemów, ale też traktowanie krytyki jako czegoś bardzo naturalnego.
Może dlatego pojawiają się właśnie w sercu Doliny Krzemowej krytyczne głosy naukowców, takie jak stanowisko Johna Etchemenda. Podziela on powszechne wśród naukowców obawy o poziom finansowania (w warunkach amerykańskich chodzi o ograniczenie dotacji ze środków federalnych oraz opodatkowania darowizn na rzecz Uniwersytetu). Jednak w przeciwieństwie do naszych zbieraczy punktów Etchemendy nie ogranicza się do obrony nauki przed zewnętrznymi zagrożeniami (u nas zresztą nikt się nie odważy na to by postawić się profesorom).
Amerykański naukowiec pisze, że bardziej martwią go zagrożenia wewnętrzne, niż zewnętrzne.
Wśród nich największym jest „rosnąca nietolerancja”. Nie chodzi bynajmniej o nietolerancję ze względu na rasę, płeć czy narodowość (amerykańskie uczelnie przodują w lewicowym promowaniu równości). Chodzi o „nietolerancję intelektualną”. Brak otwartości na różne poglądy (a nawet ich tępienie) prowadzi do budowania „monokultur intelektualnych”. Powoduje to rodzaj ślepoty intelektualnej, która w dłuższej perspektywie może być bardziej szkodliwa dla uniwersytetów niż ograniczenia funduszy federalnych lub nieprzemyślane ograniczenia imigracji. Prowadzi bowiem do tego, że naukowcy oderwani od rzeczywistości będą traktować ludzi o odmiennych poglądach jak głupich ignorantów. To z kolei sprawia, że argumenty ad hominem zaczynają przeważać nad argumentacją racjonalną. A przecież właśnie racjonalizm powinien być domeną Uniwersytetu!
Nawiasem mówiąc – Polska w tej dziedzinie bije USA na głowę. To co ostatnio wyprawiają nasze „elity” wykształcone w „przodujących” (nic dziwnego że tylko u nas) uniwersytetach nie mieści się wprost w głowie. W ostatnią sobotę w TVN BiS mogliśmy na przykład oglądać debatę o znaczeniu kultury, w której jedna z bardzo mądrych i wykształconych reprezentantek wielkich miast broniła tezy, że mamy propagandę jak za komuny. Na uwagę jednego z oponentów – że jednak mamy obecnie różne kanały telewizyjne, odparła: tu tak, ale na prowincji są dwa kanały i ksiądz proboszcz. To już nie jest „intelektualna monokultura”, tylko kompletne zaślepienie nienawiścią.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ukraina zamierza podpisać umowę stowarzyszeniową z UE. Rosjanie dowiedzieli się, że sprawa Juli Tymoszenko, która przebywa w więzieniu za swoje działania na stanowisku premiera, nie jest już wystarczającą przeszkodą. W związku z tym przygotowano przy współudziale ukraińskiego „prorosyjskiego polityka” (jak piszą media – choć określenie „zdrajca” pasuje równie dobrze), Wiktora Medwedczuka nową strategię. Jednym z elementów strategii jest blokada importu ukraińskich towarów do Rosji.
A w Polsce ciągle są politycy, twierdzący, że można z Rosją robić biznes bez polityki.
Zobacz też: „Rosyjska blokada Ukrainy?”