- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Światowe Forum Ekonomiczne opublikowało właśnie raport na temat konkurencyjności poszczególnych gospodarek świata. W rankingu konkurencyjności Polska spadła o jedną pozycję i zajęła miejsce 41 (raport po polsku za ubiegły rok można znaleźć na stronach NBP). Czołówka: Szwajcaria, Singapure, Finlandia, Szwecja, Holandia, Niemcy, USA, Wielka Brytania, Hongkong, Japonia, Katar, Dania, Taiwan z Chinami.
A w Krynicy odbywa się polskie Forum Ekonomiczne.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Proste wyjaśnienia są zazwyczaj zbyt uproszczone. Mają jednak tą zaletę, że uwypuklają istotę problemu. Bezlitosny krytyk Obamy i współczesnego systemu finansowego, który za nim stoi, Paul Craig Roberts ma takie proste wyjaśnienie tego, co się dzieje: „oni chcą ukraść wszystko wszystkim”. Różnica między USA i Europą polega na stosowanych mechanizmach tej grabieży. Amerykanie wykorzystują możliwość nieograniczonej emisji pieniądza.
Poniższe 4 wykresy pokazują emisję pieniądza (M3) i mnożnik – czyli ile razy więcej banki wykreowały pieniądza w stosunku do emitowanej bazy monetarnej (M0). Ta różnica pojawia się w gospodarce w postaci długu. Mamy więc banalnie proste wyjaśnienie przyczyn kryzysu zadłużeniowego (nasza awantura o OFE to drobny element tego procesu):


Źródło wykresów: http://www.zcommunications.org/sustainability-growth-degrowth-and-debt-based-money-by-athanassios-boudalis.html
Pierwsze dwa wykresy dotyczą dolara, a następne euro.
Różnica jest bardzo wyraźna.
Według P. Craiga Robertsa Niemcy bronią Europę przed nadmierną emisją. Dlatego mamy do czynienia z bardziej gwałtownymi zdarzeniami, które są bliższe normalnej grabieży. W USA wzrost zadłużenia i wzrost masy pieniądza w gospodarce pozwala na bardziej „ciche” okradanie społeczeństwa. Pomocny jest też amerykański indywidualizm, który (podobnie jak w Polsce) winę za kradzież spycha na okradanego.
Powyższe wykresy kreacji pieniądza należałoby skorygować o wielkość wzrostu gospodarczego (który sytuuje się nieco powyżej przyrostu M0). Różnica między M3 a PKB to obraz „cichej grabieży”.
Oczywiście tam gdzie jest kradzież, są też okradani. Drugą stroną tego medalu jest poziom biedy i nierówności.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy

Gdy ostatnio nasiliły się doniesienia prasowe o wycofywaniu się koncernów poszukujących gazu łupkowego w Polsce, można było podejrzewać, że chodzi o wzmocnienie nacisków na władze. Gdy tylko premier ogłosił, że „Polska nie będzie utrudniać wydobycia gazów z łupków", okazało się że gaz jednak jest. W międzyczasie okazało się, że głównym udziałowcem w firmach poszukiwawczych ma nasz „dobroczyńca” Soros (on już chyba będzie nas dutkał do samej śmierci :-( - widać to lubimy).
Polska ma duże złoża gazu konwencjonalnego (na około 30 lat przy obecnym wydobyciu (5 mld m3 – około 1/3 zużycia). Wydobycie to można zwiększyć. Można zintensyfikować prace zmierzające do zmniejszenia zużycia (ciepło z odwiertów, niekonwencjonalne metody spalania węgla). A na dodatek kilka miesięcy temu Dziennik Gazeta Prawna doniósł, że PGNiG odkryło ogromne złoża gazu ziemnego w Libii. Sprawa wyszła na jaw, gdy pochwalili się tym Libijczycy, bo nasza spółka „ani słowem nie zająknęła się o znalezisku. Ba, zamierza się wycofać z Afryki Północnej”. Dlaczego? Bp ma zamiar zmienić „strategię poszukiwawczą” z powodu obaw o stabilność polityczną w regionie. Kiedy szukali, to się nie bali?
Jednak skoro nasz dobroczyńca Soros zainwestował, to nic się nie da zrobić … :-(.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jeszcze kilka dni temu PAP donosił, że dzięki faktycznej nacjonalizacji pośredników na rynku kredytów hipotecznych podatnicy w USA zarobią $179mld. To nie jest dużo, zważywszy, że utrzymywanie Freddie Mac i Fannie Mae przy życiu kosztowało od 2008 roku $187,5mld. Dzisiaj ogłoszono porozumienie w sprawie reformy kredytów hipotecznych, której częścią będzie powstanie nowej agencji. Czyli powolna likwidacja wspomnianych wyżej firm. Oczywiście natychmiast ceny ich akcji natychmiast gwałtownie spadły (ponad 30%).
Przed 2008 rokiem nazwy Freddie Mac i Fannie Mae były znane tylko specjalistom. W roku 2008 to te firmy oskarżono o wywołanie światowego kryzysu finansowego.
Ich historię opisał na łamach Polityki Witold M. Orłowski:
Fannie Mae albo udzielała takich gwarancji, albo wręcz odkupywała kredyty hipoteczne od banków komercyjnych. W ten sposób rozwiązywano dwa problemy naraz: z jednej strony banki komercyjne nie obawiały się już udzielać kredytów na zakup domów, z drugiej zaś, po odkupieniu ich przez Fanny Mae, na nowo zapełniały swoje skarbce pieniędzmi, których można było użyć do udzielenia kolejnych pożyczek. Fanny Mae żądała jednak czegoś w zamian: po to, by banki mogły uzyskać rządowe gwarancje, kredyty hipoteczne musiały być nisko oprocentowane, dostosowane do możliwości Amerykanów o przeciętnych dochodach i rozłożone na wiele lat (to dzięki Fannie Mae standardem stały się kredyty 30-letnie). W ten sposób rząd realizował złożoną przez Roosevelta obietnicę, że każdego członka klasy średniej stać będzie na własny dom, banki pozbywały się ryzyka (zadowalając się za to mniejszymi zyskami), a sektor kredytów hipotecznych kwitł. […]
W 1970 r. utworzono organizację bliźniaczą i działającą według niemal identycznych zasad – Freddie Mac. Tym razem po to, żeby (skoro gwarantowanie kredytów hipotecznych stało się normalną działalnością rynkową) zapewnić na rynku niezbędną konkurencję. I wszystko szło podobnie jak dawniej.
Dzięki skutecznej działalności Fannie Mae i Freddie Mac, dzisiaj 70 proc. amerykańskich rodzin ma własne domy. A jedyną ceną do zapłacenia było to, że rząd – w powszechnym odczuciu – stał się za ich pośrednictwem faktycznym gwarantem ponad połowy udzielonych w USA kredytów hipotecznych, zobowiązując się w razie problemów dłużników do ich spłaty. Do 2007 r. nigdy nie okazało się to masowym problemem, zwłaszcza wobec ostrożnych zasad działania obu korporacji. Prawdziwe kłopoty pojawiły się dopiero w ciągu minionego roku, gdy kryzys na rynku kredytów hipotecznych wysokiego ryzyka (sub prime) uderzył w cały rynek amerykańskich nieruchomości, powodując gwałtowny spadek cen i masowe zjawisko niezdolności do spłaty długów.
Teoretycznie to nie Fannie Mae i Freddie Mac za to odpowiadały. Ale, jako gwarant większości kredytów hipotecznych, to one muszą uzupełniać inwestorom straty, ryzykując bankructwo. Formalnie są one (a raczej były) firmami prywatnymi i mogą w takiej sytuacji po prostu upaść. Faktycznie są przedsiębiorstwami sponsorowanymi przez rząd, które muszą być przez rząd uratowane przed bankructwem.
Obecna reforma będzie prawdopodobnie oznaczać powrót do pierwotnych prostych zasad działania tego typu gwarancji.
Wygląda więc na to, że Janusz Korwin-Mikke zostanie ostatnim nie-lewakiem na Ziemi. Komentując podobne propozycje PiS pisał on niedawno, że DOKŁADNIE to samo, co zrobili amerykańscy lewacy: założyli fundusze „Freddie Mac” i „Fannie Mae” – by umożliwić kupno własnego lokum tym, których nie stać na kupno własnego lokum.
Notowania Fannie Mae (za businessinsider.com):

- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Najprostszą miarą bogactwa jest PKB na mieszkańca z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej (PKB per capita PPP). Jak to przekłada się na dobrobyt mieszkańców? Analizuje to organizacja Social Progress Imperative. Porównanie publikowanego przez nich indeksu z PKB per capita PPP ujawnia, że co prawda indeks rośnie wraz z PKB, ale nie jest to zależność liniowa. Po przekroczeniu pewnej granicy (kilkanaście tysięcy dolarów na mieszkańca), wpływ wzrostu PKB gwałtownie maleje. Poza tym niektóre państwa znacząco odbiegają od wyznaczonego trendu. Niektóre (Arabia Saudyjska, Kuwejt, ZEA) mają indeks rozwoju społecznego dużo niższy, niż pozwala na to PKB. Inne (na przykład Finlandia, Kanada, Wielka Brytania) potrafią lepiej wykorzystać swe bogactwo. Polska wygląda w tym zestawieniu nie najgorzej (zaznaczono czerwonym kwadratem). 