- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Rostowski się pomylił. Każdemu się zdarza. Budżet sprawa skomplikowana, więc i pomylić się łatwo. Ale to jest też sprawa tak ważna, że nie każda pomyłka jest akceptowalna. Jeśli inżynier pomyli się w szacowaniu wielkości ruchu na moście, to jest to dopuszczalne. Jeśli pomyli się w rachunkach i dojdzie do katastrofy – to idzie siedzieć. Polscy ekonomiści uważają, że każda pomyłka jest dopuszczalna. Dlatego mogą łgać w tak bezczelny sposób jak Rostowski - wiedząc, że zawsze mogą powiedzieć: sorry, pomyliłem się.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Sejm odrzucił wniosek o referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego, podpisany przez milion obywateli.
Dziwić się mogą tylko ci, którzy nadal wbrew oczywistości uważają, że mamy własne, wolne i niepodległe państwo.
Jeśli już to najwyżej "oni" mają.
Eurodeputowany Janusz Wojciechowski jest jednym z nielicznych polityków, który umie jasno i krótko opisać ten problem:
"PSL-owi dziwię się najbardziej. Platforma patrzy na Polskę z perspeltywy Gdańska czy Warszawy. Cóż to za problem, 6-letnie dziecko podwieść samochodem do szkoły, albo trzysta metrów do szkoły odprowadzić.
A dzieci na wsi muszą o wpół do siódmej iść na przystanek, czekać na chłodzie na szkolny autobus, którym wróca do domu o piatej po południu. Małych, wiejskich szkół dawno już bowiem nie ma, już nawet średniej wielkości szkoły, po 100-120 dzieci są likwidowane. Dla wiejskich dzieci i ich rodziców to jest prawdziwy dramat."
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polscy publicyści pokonując kolejne wyśrubowane rekordy wciąż dowodzą, że głupota ludzka może być nieogarniona. Przykładem może być polemika ze Zbigniewem Brzezińskim, pióra Piotra Sokołowskiego z „Dziennika”. Dziennikarza słusznie oburza instrumentalne potraktowania Polski przez jakąś Rosjankę, która ubolewała nad tym, że Europa odebrała Polskę Rosji. Puentą tekstu jest zaś radość z tego, że Polska odebrała zabawki – czyli Ukrainę – Putinowi. Komentowanie tego tekstu niestety wymagałoby zejścia na poziom wyznaczony przez polskie media. A więc bez komentarza....
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W czasach późnego PRL'u, gdy społeczeństwo było coraz bardziej odporne na propagandę, komuniści nieraz sięgali po cytaty z zachodnich gazet. Skoro na zachodzie coś napisano i na dodatek w obcym języku, to robi wrażenie! Podobno przynajmniej niektóre z tych publikacji były sponsorowane.
Pojawiające się w różnych mediach peany na cześć polskiej gospodarki mogły budzić pewne zdziwienie, do czasu gdy po dyżurny temat sięgnął włoski „Limes”. Dzięki połączeniu informacji gospodarczych z artykułem „czerwonego” Cezarego Michalskiego o „religii smoleńskiej” staje się coraz bardziej oczywiste, że chodzi o propagandę.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Brytyjski premier wywalczył to co chciał. Między innymi: Będą 7-letnie ograniczenia w wypłatach zasiłków dla obywateli z unijnych krajów, którzy przyjadą pracować w przyszłości do Wielkiej Brytanii. Nie dotyczy to tych, którzy już są na Wyspach, a więc także sporej grupy naszych rodaków. Takich ograniczeń nie będą mogły wprowadzić pozostałe kraje członkowskie. W czwartek brytyjski premier David Cameron proponował jeszcze, by ten maksymalny okres utrzymywania ograniczeń wynosił aż 13 lat.
Tzw. hamulec bezpieczeństwa zakłada też, że nowo przybyły imigrant z innego państwa UE będzie przez cztery lata stopniowo uzyskiwał dostęp do pewnych specyficznych świadczeń, jak ulgi podatkowe, dopłaty mieszkaniowe, dostęp do mieszkań socjalnych i pełnej opieki zdrowotnej. Nie dotknie to osób, które już są i pracują na Wyspach.
Ma to skłonić Brytyjczyków do pozostania w Unii Europejskiej.
O ile można zrozumieć sprzeciw wobec korzystania przez imigrantów z zasiłków socjalnych, to już potraktowanie ulg podatkowych na równi ze świadczeniami jest ewidentną dyskryminacją. Donald Tusk i inni „mędrcy Europy” uważają, że bez Wielkiej Brytanii nie będzie wspólnoty. A może nie będzie jej właśnie wtedy, gdy Wielka Brytania pozostanie na tych zasadach?
Najnowsze sondaże (wykonane jeszcze przed zwycięską batalią Camerona) wskazują na kilkupunktową przewagę zwolenników pozostania Brytanii w UE nad przeciwnikami.
Dlaczego brukselskim biurokratom tak zależy na tym, by Brytyjczycy pozostali w Unii? Wielka Brytania jest płatnikiem netto – czyli więcej wpłaca do unijnego budżetu, niż z niego otrzymuje. Ich wpłaty to ponad 10% unijnego budżetu (najwięcej płacą Niemcy – ponad 20%). Brytyjska składka jest obliczana z uwzględnieniem „brytyjskiego rabatu” wywalczonego przez Margaret Thatcher: W 2013 roku, rabat brytyjski wynosi 4 072 425 170 euro, z czego Francja finansuje 1 009 788 009 euro, Włochy 827 787 416 euro i Hiszpania 534 198 490 euro. Polska finansuje ok. 5% rabatu, a jej wkład to 201 820 761 euro. Dla zobrazowania tych kwot można powiedzieć, że cały rabat brytyjski wynosi mniej więcej tyle, co łączna składka Polski do unijnego budżetu (w 2013 roku - 4 114 329 242).
Przy ustalaniu kolejnych budżetów trwają zacięte dyskusje na temat tego rabatu. Od pewnego czasu urzędnicy z Brukseli marzą o tym, aby uzyskać wpływy do budżetu z podatków, a nie składek. Rozważ się dwie możliwości: podatek od emisji CO2 i od transakcji finansowych. Póki Brytyjczycy są w UE, podatku od transakcji nie będzie – bo to oni musieliby płacić najwięcej. Co innego z podatku od CO2, który Polska może mieć większy (z uwagi na zużycie węgla) niż Wielka Brytania.