- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Dwa polityczne trupy Oleksy i Marcinkiewicz stawiają na „handel bez polityki”. Może nie byłoby to takie śmieszne, gdyby nie chodziło o handel z Rosją. Byli premierzy zakładają Towarzystwo Gospodarcze Polska-Rosja. Reklamując siebie mówią, że „Premier Marcinkiewicz posiada obszerne doświadczenie we współdziałaniu z zachodnimi bankami komercyjnymi i inwestycyjnymi Europy”. Rosjanie też mają doświadczenie (i raczej nie jest to rekomendacja), a w przyszłym roku wychodzi z więzienia rodzimy doświadczony N. Chodorkowski....
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Firma Amazon ma w Niemczech olbrzymie centrum logistyczne, obsługujące całą Europę. W ubiegłym roku w czasie największego wzrostu ilości przesyłek pracownicy tego centrum zastrajkowali. Zaraz potem Amazon rozpoczął budowę analogicznych oddziałów w okolicy Poznania i Wrocławia. No i jest, jest jest.... Polacy się cieszą, że Amazon dosłownie "wyczyścił" rynek pracy z pracowników gotowych podejmować się słabo płatnych zajęć: 1530 zł na rękę, 10 godzin pracy dziennie. A ci durni Niemcy znowu strajkują. Polscy pracownicy Amazona dostają około 12 zł na godzinę brutto. W Niemczech wprowadzono minimalną płacę powyżej 8 euro – więc wychodzi 3-4 razy więcej niż w Polsce. Dlaczego Polacy godzą się pracować za pobory kilkukrotnie mniejsze niż Niemcy? Na dodatek Polak pracuje przeciętnie (dane za 2012) 1929 godzin w roku, a Niemiec tylko 1393. Może Niemcy po prostu mają wyższe ceny? No niekoniecznie. Pytanie do Niemki – czy jak sądzi Polaków stać więcej, czy mniej? Mniej. A dlaczego? Nie wiem. Polacy na pewno wiedzą. W internecie jest pełno takich wyjaśnień, jak to: Wydajność gospodarki a tym samym ludzi, zależy w dużym stopniu od technologii stosowanych w firmach. Im bardziej zautomatyzowana gospodarka tym więcej mogą wyprodukować Ci sami ludzie. Niestety Polska gospodarka (jako całość) ma w tym względzie ogromne zaległości. Dlatego Polacy, pomimo tego, że pracują najdłużej w Europie jeżeli chodzi o przepracowane godziny nie są w stanie bardzo dużo wyprodukować produktów i usług.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Kapitalizm i demokracja wydają się idealnie do siebie pasować. Demokratyczne społeczeństwa stanowią jednakowe dla wszystkich prawa, w obrębie których rozwijają się przedsiębiorstwa, współzawodniczące według jasnych reguł.
Przedsiębiorstwa nie mogą stanowić wprost swoich praw, a głos miliardera waży tyle samo, co głos nędzarza. Oczywiście poprzez lobbing, marketing i finansowanie partii politycznych, biznes ma wielki wpływ na politykę. Jednak po pierwsze nigdy to nie jest wpływ bezpośredni – zawsze wymagane jest przekonanie demokratycznej większości. Po drugie lobbing biznesu zazwyczaj musi być uzasadniony ekonomicznie (jeśli biznesmen lobbuje za jakimiś rozwiązaniami odległymi od gospodarki – robi to prywatnie). Po trzecie zaś wolna prasa czuwa, aby cały ten proces był transparentny.
Wszystkie kontrowersje związane z funkcjonowaniem biznesu w społeczeństwie można było ignorować akceptując odrębność lub neutralność aksjologiczną biznesu, albo odwołując się do fundamentalnych norm wspólnych dla całego społeczeństwa. To było stosunkowo łatwe, gdy akceptacja norm chrześcijańskich była w świecie zachodnim powszechna.
Co jednak zrobić w sytuacji, gdy finansowa i gospodarcza elita różni się w swych poglądach od (jeszcze) bogobojnego społeczeństwa? Czy ktoś zarabiający miliony dolarów miesięcznie nie powinien mieć dla tysięcy pracowników, których praca zależy od jego kaprysu, statusu równego Bogu?
To nie jest pytanie retoryczne, o czym boleśnie przekonały się ostatnio władze amerykańskiego stanu Indiana.
Historia ta jest związana z promowaniem „małżeństw homoseksualnych”. Na wielu drobnych przedsiębiorców padł strach w związku z agresywną promocją tej szopki, w której nie chcą oni uczestniczyć. Posypały się kary dla hotelarzy, którzy nie chcieli gejów traktować jak małżeństwa czy kwiaciarni, która nie chciała dostarczyć kwiatów na "gejowski ślub".
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Stare przysłowie mówi, że nie ma tego złego, co by na dobre wyjść nie mogło. Kryzys z kredytami indeksowanymi we frankach szwajcarskich może być w myśl tego przysłowia wykorzystany do zainicjowania znaczących reform polskiego systemu finansowego.
Co by się stało, gdyby powstał Polski Bank Hipoteczny, który przejąłby kredyty hipoteczne zaciągnięte przez Polaków? Jakie byłyby korzyści z powstania takiego banku? Bank ten mógłby być własnością samorządów, które poprzez tą instytucję mogłyby prowadzić politykę inwestycyjną na swoim terenie. Taka struktura banku pozwoliłaby na wprowadzenie zasad wzorowanych na bankowości islamskiej. To znaczy udzielone kredyty byłyby bez odsetek (ewentualnie – w okresie przejściowym z odsetkami w wysokości WIBOR), ale w zamian bank pobierałby część czynszu w całym okresie użytkowania nieruchomości.
Problem kredytów frankowych można by rozwiązać poprzez sprzedaż przez NBP bankowi hipotecznemu opcji na zakup franków po kursie przy jakim były zaciągnięte kredyty i dostosowanych do terminów spłaty tych kredytów. Rozliczenie mogłoby być dokonywane w udziałach banku hipotecznego. W ten sposób część rezerw walutowych zostałaby z biegiem czasu zamieniona na udziały w polskich nieruchomościach (które zapewne będą zyskiwać na wartości).
Poniżej zebrano spis korzyści z funkcjonowania takiego banku, dodając przy okazji nieco szczegółowych zasad jego funkcjonowania:
1. Korzyści dla kredytobiorców
1.1. Pozbycie się „garba odsetkowego”. Do spłaty pozostaje pożyczony kapitał (minus dotychczasowe spłaty).
1.2. Wielkość czynszu płaconego bankowi może być uzależniona od tego, czy i jak kredyt jest spłacany. W skrajnych przypadkach może istnieć możliwość przejęcia nieruchomości przez bank w zamian za czynsz (jednak bez prawa sprzedaży innym instytucjom). Daje to poczucie bezpieczeństwa – gdyż jeśli ktoś kupił/wybudował dom, to będzie miał prawo w nim mieszkać opłacając czynsz - do śmierci, nawet jeśli nie będzie mógł wykupić hipoteki.
2. Korzyści dla samorządów (właścicieli banku)
2.1. Uzyskanie stabilnego źródła przychodów o wiele lepszego, niż podatek katastralny (czynsze płacone przez właścicieli skredytowanych nieruchomości).
2.2. Bank Hipoteczny umożliwiłby prowadzenie rozsądnej polityki inwestycyjnej i mieszkaniowej. Przejęte nieruchomości (nie spłacone a opuszczone przez lokatorów) mogłyby z czasem zastąpić lokale socjalne.
2.3. Przy okazji mógłby przejąć rolę banków miejskich – obsługujących budżet gmin. Pozwoliłoby to na likwidację olbrzymich kosztów finansowych ponoszonych w tej chwili przez gminy.
3. Korzyści dla banków.
3.1. Zmniejszenie (praktycznie do zera) ryzyka związanego ze spłatą kredytów.
3.2. Likwidacja ryzyka kursowego (gwarancja ze strony państwa otrzymania w określonym terminie przewidzianej umowami kwoty w walutach w jakich są indeksowane te umowy).
4. Korzyści dla państwa
4.1. Rozwój kredytów hipotecznych (dzięki lepszym warunkom) umożliwi szybkie zaspokojenie wielkich potrzeb mieszkaniowych obywateli i ożywienie w wielu działach gospodarki.
4.2. Likwidacja problemu kredytów hipotecznych w sposób pozbawiony napięć i zagrożeń dla stabilności systemu finansowego.
4.3. Łagodne przesterowanie działalności NBP na większe zaangażowanie we wsparcie dla polskiej gospodarki.
Najtrudniejszym do rozwiązania jest oczywiście problem odsetek. Przy średnim oprocentowaniu kredytu 5% rocznie i okresie spłaty kilkunastu lat – odsetki wyniosą około połowy pożyczonego kapitału. To są koszty zbyt duże, aby można je było zrównoważyć zbieranym czynszem (musiałby on sięgać tysiąca złotych miesięcznie). Dlatego ważną częścią działalności banku powinno być zamiana (spłacanie) kredytów w bankach komercyjnych na kredyty w banku hipotecznym. O ile oczywiście jest to możliwe/sensowne i pozwalają na to kapitały banku. Zmniejszenie w ten sposób płaconych odsetek poniżej 2% pozwoliłoby na uzyskiwanie dochodów już przy czynszach rzędu 200-300 PLN. Oczywiście konieczne byłoby tu solidarne rozłożenie kosztów odsetkowych tych kredytów, których nie udałoby się wcześniej spłacić.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia

Wczorajsze wystąpienie Prezesa Kaczyńskiego było bardzo dobre. Było to prawdziwe wystąpienie lidera. Od dawna opozycja oskarżała Jarosława Kaczyńskiego, że to on a nie Prezydent lub Premier kierują polską polityką. Więc lider rządzącej partii wystąpił i nie pozostawił żadnych wątpliwości że on tu rządzi. Jednocześnie stało się jasne, że przyjęty model polityczny jest bardzo skuteczny. Lider myśli w sposób strategiczny, gdy tymczasem rząd skupia się na praktyce rządzenia. Całość dopełnia Prezydent ze swoją troską o godność narodu i poszanowanie fundamentalnych wartości. Taka strategia działania wymaga dobrych wykonawców i Kaczyńskiemu udało się dobrać odpowiednich ludzi.
Strategia nakreślona przez Kaczyńskiego to droga ku państwu bezpieczeństwa, wolności, sprawiedliwości i równości. Realizacja tej strategii wymaga sprzeciwu wobec anarchii – także tej szerzonej przez przedstawicieli władzy sądowniczej.
Nawiasem mówiąc anarchia stała się niestety sposobem działania "opozycji" parlamentarnej. Jeśli w wyszukiwarce Google wpiszemy „Kaczyński pis wystąpienie”, to na pierwszym miejscu zamiast linku do tego ważnego przemówienia wyświetla się gęba Neumanna z PO i wyjęte z jego komentarza słowa „obłuda prezesa”, „himalaje hipokryzji”. Trudno budować cokolwiek pozytywnego przy takim ujadaniu „opozycji”.
Największym problemem jest jednak to, że za bardzo trafną diagnozą nie idą pogłębione analizy, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć problem i znaleźć jego rozwiązanie. Tak było z bardzo dobrym wystąpieniem zapowiadającym drugą falę polskiego kapitalizmu. Można się więc obawiać, że tak samo będzie z powstrzymywaniem anarchii. Źródeł tej anarchii można bowiem doszukiwać się właśnie w Sejmie. To sejm buduje porządek prawny państwa prawników. Zapowiadana zmiana Konstytucji nic nie da, póki obywatel nie może z tą Konstytucją w ręce domagać się sprawiedliwości. Przekształcenie Polski w państwo prawa wymagałoby całkowitej zmiany procesu stanowienia prawa. Mamy XXI wiek. Nasza wiedza na temat tworzenia dobrych produktów jest niemała. Dlaczego młodzi ludzie potrafią z łatwością przyswoić sobie złożone niekiedy reguły gier komputerowych, a stają bezradni wobec reguł prawa? Bo producenci gier zadbali o to, by to były dobre produkty. Służy temu organizacja przedsiębiorstwa, metodologia produkcji i zasady projektowania nakierowane na użyteczność. Proces legislacyjny przypomina metodologie tworzenia oprogramowania komputerowego sprzed 50 lat. Kolejne fazy produkcji to coraz więcej dokumentacji, która tworzy coraz trudniejszą do zmiany strukturę. Jeśli nawet próbowano by na koniec zrobić test użyteczności (zrozumiałości zapisów), to co zrobić z krytycznymi uwagami? Czy szary obywatel ma być ważniejszy niż tabuny ekspertów, którzy wcześniej analizowali projekt? Odpowiedź twierdząca warunkuje możliwość budowy państwa prawa. Przyjęcie takiej właśnie perspektywy przez polskich polityków wydaje się niemożliwością. Dlatego wystąpienie Prezesa Kaczyńskiego pozostanie tylko pięknym słowem, które niestety ciałem się nie stanie, a prawnicza anarchia będzie miała nadal cieplarniane warunki.