- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Lukrowany obraz rzeczywistości, prezentowany w naszych mediach może być równie nieznośny, jak kiczowata telenowela. Zwłaszcza gdy mamy świadomość, że to może być element manipulacji. Polskie audycje informacyjne są okraszane chwytającymi za serce historiami, które mają mobilizować społeczeństwo do charytatywnej działalności. Niezależnie od intencji autorów, te materiały służą zmiękczaniu widzów, aby łatwiej uwierzył w sączoną dzień w dzień propagandę. Takie gombrowiczowskie „upupianie” (brak autentyzmu). Postawiona w „Ferdydurke” teza, że „przed pupą nie ma ucieczki” bywa podważana przez ludzi przekonanych, że autentyzm można odnaleźć w sztuce. Okazuje się jednak, że nie tylko. Autentyczna jest także nienawiść. Możemy żywić przekonanie, że nienawiść jest obca prawdziwej naturze człowieka. Jednak człowiek posiada zdolność do autentycznego jej przeżywania. Jej rezultaty coraz częściej pojawiają się w przestrzeni publicznej w coraz bardziej szokujących informacjach: zaszczuty nastolatek popełnił samobójstwo, pojawiły się jakieś obrzydliwe ataki na Jana Pawła II, albo ktoś szydził z czyjejś śmierci. To już niestety nie są pojedyncze wybryki. Wśród osób kontestujących „system” pojawiają się internetowe subkultury ludzi zafascynowanych szerzeniem zła. Często gromadzą się one wokół portali typu imageboard. Tworzą swój własny język i traktują „hejtowanie” i „trolling” jako zupełnie normalny sposób ekspresji. Pojawiają się nawet określenia w rodzaju „wybitny troll”.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Jednym z bohaterów książki „Zniewolony umysł” Czesława Miłosza był Konstanty Ildefons Gałczyński. Miłosz opisuje między innymi sprawę korespondencji Gałczyńskiego z Moskwy, która cenzorów doprowadzała „do stanu wrzenia”. Wiedzieli oni bowiem, że „Moskwa jest miastem raczej odrażającym i ponurym. Zachwyty Delty [Gałczyńskiego] nosiły wszelkie cechy wyszukanego szyderstwa. Zdawały się one mówić: “żąda się ode mnie, żebym chwalił, dobrze, będę tak chwalił, że bokiem wam wylezie”. Niełatwo jednak byłoby odgadnąć, jakie były naprawdę jego intencje. Nie należał do ludzi, co do których da się stwierdzić, że kłamią czy też mówią prawdę. Normalne kryteria były wobec niego bezsilne.
Podobna bezsilność musi ogarniać czytelników dziennika „Rzeczpospolita”, gdy napotyka na przykład takie doniesienia pióra Dominika Zdorta: Papież przeciw "dobrej zmianie". Według publicysty powołującego się na „nieoficjalne źródła w Watykanie”, Papież chciałby dać wyraz swojemu zaniepokojeniu zagrożeniom dla demokracji w naszym kraju, spotykając się z niejakim Rzeplińskim w Dolinie Chochołowskiej, w miejscu, gdzie w 1983 roku Jan Paweł II spotkał się z Lechem Wałęsą. A skoro nasze władze mu tego nie umożliwiają, rozważał odwołanie przyjazdu na „Światowe Dni Młodzieży”. Według Zdorta „Odwołanie wyjazdu do Polski byłoby bardzo mocnym głosem wolnego świata w obronie wolności w Polsce. Jednak w Watykanie rozważa się także wariant, aby nie rezygnować z wizyty na Światowych Dniach Młodzieży, ale wykorzystać ją dla wzmocnienia pozycji Trybunału Konstytucyjnego”.
Taka pisanina publicysty współczesnej wersji „Trybuny Ludu” może być jednak bronią obusieczną. Bo może się zdarzyć, że jakiś katolik poczuje się urażony robieniem idioty z Papieża i odda sprawę do sądu. Co prawda rozpatrywać będą to pewnie kumple Rzeplińskiego, ale może trafić akurat na jakiegoś młodego prawnika i wtedy nawet zastrzeżenia typu „rozważa się” mogą nie być pomocne….

- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Wczoraj w TVP zapowiedziano wielkie uroczystości z okazji 25-lecia prawie wolnych wyborów. Spiker opowiadał o „naszych” osiągnięciach. Mieliśmy jakieś przejściowe problemy, ale ogólnie pasmo sukcesów. Nieoczekiwanie zakończył utyskiwaniem na to, że niestety utraciliśmy solidarność. Jego słowa ilustrowały kłótnie polityków. Słowem do szczęścia brakuje jedynie zbratania się Tuska z Kaczyńskim.....
Trochę inaczej widzi to Dominik Owczarek, ekspert Instytutu Spraw Publicznych, Jego zdaniem "Można sobie postawić pytanie, czy to starsze pokolenie, które wywalczyło wolność, przygotowało młodemu pokoleniu Polskę tak, jakby sami sobie życzyli i tak, jakby ci młodzi sobie życzyli. Nie można powiedzieć z całą pewnością, że tak."
Jego zdaniem w Polsce w latach 90. coś się zmieniło w obszarze wyznawanych wartości: wolny rynek wyzwolił te elementy polskiej kultury, które odwołują się do najniższych pobudek.
"Poszliśmy w stronę wartości materialistycznych, skrajnego indywidualizmu, który nie jest oparty o kooperację, tylko przerodził się w wyścig szczurów, który rujnuje tkankę społeczną"
Mamy więc koryfeuszy, którzy zamiast podtrzymywać znicz Solidarności się kłócą, albo społeczeństwo, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się w stado szczurów.
Czytając i słuchając takich diagnoz można by uznać, że przede wszystkim straciliśmy w ciągu tych 25 lat albo rozum, albo resztę przyzwoitości, która powstrzymuje zwycięzcom, aby nie kpić z pokonanych w nierównej walce.
- Szczegóły
- Kategoria: Filozoficznie
Przewidywanie przyszłości jest rzeczą trudną. Jednak w naszym nowoczesnym świecie, wróżby nadal pełnią podobną rolę. jak przed wiekami. Gdy na świecie jest niespokojnie, politycy i komentatorzy zgadują, jak będzie wyglądać przyszłość i to wpływa na ich decyzje.
Futurologia stosowana w Polsce (raczej nieświadomie) jest przy tym wyjątkowo prymitywna. Przyjmujemy na przykład, że Putin (w przypadku pewnej będącej w mniejszości grupy – Obama), to zły człowiek owładnięty żądzą władzy. Przy takim założeniu zastanawiamy się jaki będzie następny jego ruch. Złymi ludźmi władzy kieruje spryt, więc trudno zgadnąć co kryją. Ale tym lepsza jest zabawa w zgadywanie.
Jak dzieci: dobra i zła czarownica i tak dalej.....
Pochodną takiego postrzegania świata jest polityka niesamodzielna. Musimy prosić o pomoc dobrą wróżkę (UE, NATO), by nam pomogła pokonać złą czarownicę.
Bardziej racjonalna metodologia odgadywania przyszłości polega na analizie obserwowanych procesów. Jeśli są to procesy ważne i trwałe – z pewnością będą także trwały w przyszłości. W ten sposób udało się 30 lat temu opisać wpływ mikroelektroniki na społeczeństwo (w przeciwieństwie do innych raportów „Klubu Rzymskiego” ten był wyjątkowo trafny).
Poza prostą ekstrapolacją musimy zidentyfikować stany narastającej nierównowagi. Brak równowagi bez podjęcia środków zaradczych musi skończyć się mniejszą lub większą katastrofą. Kryzysem lub rewolucją.
Jeśli nasza wróżba ma dotyczyć polityki, musimy niestety uwzględnić „czynnik ludzki”. Ludźmi zazwyczaj kieruje dążenie do osiągnięcia jakichś korzyści dla siebie lub wspólnoty do której należą. Na osobiste przekonania dotyczące tego co jest dobre a co złe, nakładają się role społeczne. Najbardziej skrajnym przykładem jest rola kata, którego rolą jest zabijanie, nawet gdy prywatnie uważa to za zło.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Niemcy są gotowi na Grexit – czyli wyjście Grecji ze strefy euro. Przygotowuje się na to także Europejski Bank Centralny. Powrót do drachmy miałby sens, gdyby był związany z gwałtowną dewaluacją tej waluty. To z kolei praktycznie wymusiłoby bankructwo Grecji. Ale Niemcy są gotowi pogodzić się z utratą pieniędzy, jakie Grecy są im winni.
Bo pod pozorem pomocy Grecji udało się im zamienić większość długu Grecji wobec Niemiec na dług Grecji wobec instytucji międzynarodowych.
Program wykupu obligacji państwowych ogłoszony przez EBC wydaje się idealny dla Grecji. Wyjście ze strefy euro uniemożliwi skorzystanie z niego. Grecy zresztą wcale tego nie chcą. Bankructwo i duża inflacja zawsze są kosztowne społecznie, dlatego w pierwszym rzędzie trzeba szukać innych rozwiązań. Grecki budżet liczony bez kosztów obsługi długu jest zrównoważony. Wewnętrzne reformy połączone z proponowaną przez Greków restrukturyzacją długu pozwoli im złapać oddech.
Wyjście Grecji ze strefy euro nie opłaca się również …. Chińczykom, dla których dzierżawiony port w Pireusie jest furtką na europejski rynek.
Jeśli Niemcy zablokują obecne porozumienie (potrzebna jest zgoda Bundestagu), to będzie oznaczało, że chcą przymusić Grecję do opuszczenia strefy euro. Dlaczego? Może po prostu dlatego, że Greków nie lubią 0 z wzajemnością zresztą.
Teatr Telewizji TVP przypomniał właśnie sztukę „Rzecz o banalności milości”. Prezentuje ona między innymi siłę niemieckiego nacjonalizmu. Znamienne są zwłaszcza słowa Heideggera wypowiedziane po wojnie: Hitler okazał się zdrajcą, bo zdradził niemiecki nacjonalizm! A przecież filozofia Heideggera stanowi trwały element niemieckiej kultury. Kształtuje niemiecką tożsamość. Z tej perspektywy Grecja do niemieckiej Europy nie pasuje. Może być tolerowana jako kraj słaby i uległy. Ale nie jako kraj dumnych, wolnych ludzi, którzy wypominają Niemcom ciemne strony ich historii i kultury.