- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Nikt już nie patrzy więcej na USA jako na przykład – wszyscy patrzą na Chiny. Tak twierdzi Aldo Musacchio, autor książki „Reinventing State Capitalism”. Ten profesor w Harvard Business School w Bostonie nie do końca ma rację. Polacy nadal są wpatrzeni w Amerykę i gotowi umierać za „amerykański sen” - nawet jeśli sami Amerykanie będą już śnić o czym innym.
Dlatego ze spokojem i aprobatą przyjmujemy wojnę na embarga – choć to Polska ucierpi na tym najbardziej. Jacek Sariusz-Wolski, którego Polacy zrobili europosłem twierdzi, że Rosjanie nakładając na nas sankcje wykonali strzał we własną stopę. Przecież 46 proc. żywności na rynku rosyjskim pochodzi z importu! To rzekłbym, autosankcje. Zacznie brakować żywności, pojawi się następnie limitowanie żywności, kartki na jedzenie, zwiększy się inflacja. I możemy się spodziewać, jakie to skutki społeczne wywoła.
Telewizje pokazała wielkie kolejki w Moskwie. Nie – nie po żywność. Rosjanie nie stali po polskie owoce, których niedługo nie uświadczysz w całej Rosji. Stali po koszulki z wizerunkiem Władimira Putina.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Poseł PiS Bartosz Kownacki zapragnął dowiedzieć się jakie są powiązania urzędującego prezydenta z WSI, a w szczególności z kierownictwem SKOK Wołomin. Poseł został jednak „przywołany do porządku” przez marszałka Sikorskiego, który wyłączył mu mikrofon. Bezgłośna przemowa posła może być symbolem polskiej demokracji.
Dociekliwość posła Kownackiego miała swe źródło w prezentacji przygotowanej przygotowanej przez zespół parlamentarny kierowany przez posła. Prezentacja ta zawiera dwie bardzo ważne informacje:
1. W roku 2012 Kasa Krajowa SKOK informuje KNF o nieprawidłowościach w SKOK Wołomin.
2. Politycy PO, a w szczególności Bronisław Komorowski spotykali się z kierującym SKOK Wołomin oficerem WSI, Piotrem Polaszczykiem (obecnie Piotrem P.).
Gdyby te dwa fakty podano w formie rzeczowej informacji, mogłyby nawet przesądzić o wynikach kampanii wyborczej. Niestety twórcy tej prezentacji (prawdopodobnie politycy PiS, bo jest ona nie podpisana) pokazują jak mały Kazio wyobraża sobie propagandę. To jest tak głupie, że wprost żenujące. I niczego nie zmienia fakt, że odpowiedź rzecznik Komorowskiego jest na tym samym poziomie: Nazwisko byłego szefa rady nadzorczej SKOK Wołomin nie pojawiło się w nich ani razu. Nie ma tam też nazwiska Grzegorza Biereckiego ani Jacka Kurskiego, bo prezydent z osobami takiego pokroju się nie spotyka.
Dowodem na to, że Kasa Krajowa SKOK powiadomiła KNF jest skan zupełnie innego pisma. Natomiast dowodem na związki Komorowskiego z oficerem WSI Piotrem P. jest oskarżenie Jacka Kurskiego oraz zdjęcie na którym widać grupę osób wśród których jest Komorowski i Piotr P. Nie ma informacji o tym gdzie i kiedy zostało to zdjęcie zrobione i kto był organizatorem spotkania.
Prezentacja tak samo jak informujący o niej tekst portalu niezalezna.pl, mogą mieć tylko jeden z dwóch celów:
- zmontowanie aktu oskarżycielskiego bez posiadania jasnych dowodów (a więc przekaz, który ma potwierdzić, że wyborcy i zwolennicy PiS to idioci)
- rozbrojenie politycznej bomby związanej z powiązaniami Komorowskiego z WSI (jeszcze kilkanaście takich publikacji, a nikt nie będzie wiedział o co w tym wszystkim chodzi).
W tym drugim przypadku pojawia się pytanie o motywacje. Czy jest to tylko skrajna głupota przeciwników Komorowskiego, czy też rację mają ci, którzy uważają, że dziejową misją PiS jest utrzymywanie u władzy mafii związanej z PO. Jeśli to głupota (co zdaje się bardziej prawdopodobne), to mamy prawdziwą tragedię: z jednej strony obrońcę WSI (który prawdopodobnie w tej obronie nie jest bezinteresowny), a z drugiej bandę tropiących go idiotów.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Dwa polityczne trupy Oleksy i Marcinkiewicz stawiają na „handel bez polityki”. Może nie byłoby to takie śmieszne, gdyby nie chodziło o handel z Rosją. Byli premierzy zakładają Towarzystwo Gospodarcze Polska-Rosja. Reklamując siebie mówią, że „Premier Marcinkiewicz posiada obszerne doświadczenie we współdziałaniu z zachodnimi bankami komercyjnymi i inwestycyjnymi Europy”. Rosjanie też mają doświadczenie (i raczej nie jest to rekomendacja), a w przyszłym roku wychodzi z więzienia rodzimy doświadczony N. Chodorkowski....
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
„Kościół nie jest Kościołem postępowym czy niepostępowym. Kościół ma być Kościołem wiernym Ewangelii i Chrystusowi”. Te słowa arcybiskupa Wojciecha Polaka są chyba najlepszą odpowiedzią na próbę wykorzystania Synodu Biskupów dotyczącego rodziny, do „unowocześnienia Kościoła”. Zastosowane metody są bardzo podobne do tych, przy pomocy których media manipulują politykami. Liberalne media już przed Synodem spekulowały, że szykuje się bunt przeciw Papieżowi, albo jakiś liberalny przełom pod jego wodzą. W demokratycznym i otwartym społeczeństwie takie „fakty prasowe” są mało szkodliwe, gdyż brak akceptacji dla kłamstwa pozwala je izolować. W karmionych medialną papką społeczeństwach zachodu, kłamstwo nie wywołuje oburzenia i staje się elementem budowania fałszywego obrazu świata. Liberalne media (nazwane u nas mediami „mętnego nurtu”) pełnią rolę taką jak propaganda w totalitarnych systemach. Budowany przez nich fałszywy obraz świata służy przekonaniu ludzi, że muszą się przystosować do „nowej sytuacji”. W ten sposób niegdyś komuniści przekonali cześć kleru, że nowa rzeczywistość jest komunistyczna. Byli to tak zwani „księża patrioci”. Teraz media (w Polsce pod wodzą GW) przekonują, że mamy rzeczywistość liberalną i Kościół musi się unowocześnić. Ślady uległości znalazły się w dokumencie opublikowanym po pierwszym tygodniu obrad. Triumfalizm liberałów (Tomasz Lis ogłosił, że w Watykanie obradują nad gender) okazał się jednak przedwczesny.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Kapitalizm i demokracja wydają się idealnie do siebie pasować. Demokratyczne społeczeństwa stanowią jednakowe dla wszystkich prawa, w obrębie których rozwijają się przedsiębiorstwa, współzawodniczące według jasnych reguł.
Przedsiębiorstwa nie mogą stanowić wprost swoich praw, a głos miliardera waży tyle samo, co głos nędzarza. Oczywiście poprzez lobbing, marketing i finansowanie partii politycznych, biznes ma wielki wpływ na politykę. Jednak po pierwsze nigdy to nie jest wpływ bezpośredni – zawsze wymagane jest przekonanie demokratycznej większości. Po drugie lobbing biznesu zazwyczaj musi być uzasadniony ekonomicznie (jeśli biznesmen lobbuje za jakimiś rozwiązaniami odległymi od gospodarki – robi to prywatnie). Po trzecie zaś wolna prasa czuwa, aby cały ten proces był transparentny.
Wszystkie kontrowersje związane z funkcjonowaniem biznesu w społeczeństwie można było ignorować akceptując odrębność lub neutralność aksjologiczną biznesu, albo odwołując się do fundamentalnych norm wspólnych dla całego społeczeństwa. To było stosunkowo łatwe, gdy akceptacja norm chrześcijańskich była w świecie zachodnim powszechna.
Co jednak zrobić w sytuacji, gdy finansowa i gospodarcza elita różni się w swych poglądach od (jeszcze) bogobojnego społeczeństwa? Czy ktoś zarabiający miliony dolarów miesięcznie nie powinien mieć dla tysięcy pracowników, których praca zależy od jego kaprysu, statusu równego Bogu?
To nie jest pytanie retoryczne, o czym boleśnie przekonały się ostatnio władze amerykańskiego stanu Indiana.
Historia ta jest związana z promowaniem „małżeństw homoseksualnych”. Na wielu drobnych przedsiębiorców padł strach w związku z agresywną promocją tej szopki, w której nie chcą oni uczestniczyć. Posypały się kary dla hotelarzy, którzy nie chcieli gejów traktować jak małżeństwa czy kwiaciarni, która nie chciała dostarczyć kwiatów na "gejowski ślub".