A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Straty umowne

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 21 grudzień 2014

Zgodnie z obowiązującym „tryndem” propagandowym „Rzeczpospolita” ogłasza: „Rubel uderza w oligarchow” i posługując się „indeksem miliarderów” podlicza ich straty na 64mld dolarów.

Gazeta przytacza jednak opinię Aleksandra Razuwajewa, analityka firmy Alpari, która nie przystaje do tytułu: Widać już, że oligarchowie nie mają zamiaru sprzedawać swoich akcji. A jeżeli już to robią, to bezpośrednio, a nie poprzez giełdę, by nie doprowadzić do zapaści na parkiecie. Jego zdaniem ciekawsze od podliczania, raczej umownych strat, jest zastanowienie się, kto z najbogatszych ma zobowiązania dolarowe na poważne kwoty.

Gdyby „Rzepa” na swoich stronach ekonomicznych nie drukowała propagandy, to zamiast o stratach napisałaby o zmniejszeniu (lub utracie) wartości kapitału. Termin „strata” przyjęło się bowiem używać w odniesieniu do wyniku działalności (transakcji). Oznacza sytuację, gdy koszty przekroczą przychody.

W tym zalewie propagandy trudno znaleźć rzeczowy opis sytuacji. Dlatego warto przeczytać tekst blogera Adam Pietrasiewicza opisujący mechanizm ostatniego ataku na rubla.

W kontekście „strat” oligarchów, warto też zwrócić uwagę na działania oligarchy Alishera Usmanowa, który odpowiedział na apel Putina i przeniósł swój majątek do Rosji.

Rewolucyjne zmiany w polityce monetarnej Islandii

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 09 kwiecień 2015

We współczesnym świecie prawie cały obrót pieniądzem odbywa się poprzez banki. Dlatego pożyczony pieniądz niemal natychmiast wraca do systemu bankowego i można znaczną jego część pożyczyć ponownie. Ograniczenia w tym zakresie wprowadzają przepisy. Niemniej takie rozmnożenie pieniądza rzeczywiście następuje i to banki kreują pieniądz. Przelicznik międzu ilością wykreowanego pieniądza, a pierotnym kapitałem to tak zwanym lewar. W Polsce może on wynosić ponad 30.

Islandia postanowiła skończyć z tym procederem i przyznać prawo kreowania pieniądza wyłącznie bankowi centralnemu. Opublikowano raport opisujący szczegółowo to rozwiązanie. Stał się on przedmiotem analiz i komentarzy na całym świecie. - między innymi w obszernym artykule Washington Post. Porównuje się w nim przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa tych systemów. Zdaniem autorów system „suwerennego pieniądza” powinien być bardziej stabilny, choć banki centralne także mogą popełniać błędy i reagować zbyt wolno w razie kryzysu.

Takie rozwiązanie nie podoba się oczywiście bankierom. Ted Truman - były ekonomista Rezerwy Federalnej – uważa, że to likwidacja bankowości i wprowadzenie rozwiązań na wzór sowiecki. Jego zdaniem większa władza banku centralnego tylko zaostrzy problemy, zamiast je rozwiązywać.

Jedną z głównych korzyści tego rozwiązania jest przejęcie przez rząd renty emisyjnej. Według obliczeń Martina Wolfa z The Financial Times, gdyby Wielka Brytania wprowadziła podobny system, rząd mógłby działać bez podatków i kredytów, pod warunkiem ograniczenia wydatków do 4 procent PKB.

Larry Kotlikoff, ekonomista z Uniwersytetu w Bostonie i zwolennik reform systemowych twierdzi z kolei, że islandzkie propozycje nie są wystarczające. Banki nadal będą mogły pożyczyć pieniądze (do wysokości wkładów), przez co system będzie podatny na bankructwa. Jego zdaniem groźbę tą można wyeliminować, zastępując banki poprzez sieci powiązanych funduszy inwestycyjnych, działających na giełdzie (a więc chodzi o powiązanie kreacji pieniądza z realną gospodarką).

Walka Apple o prywatność użytkowników

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 03 marzec 2016

Dane w telefonach Apple są począwszy od iOS8 szyfrowane i nie można ich odczytać bez znajomości hasła. Po kilku próbach jego złamania, następuje opóźnienie, a następne kilka prób powoduje wykasowanie danych.

W trakcie śledztwa FBI po strzelaninie w San Bernardino (2 grudnia 2015) próbowano odczytać dane z telefonu terrorysty. Apple poradził FBI, aby zsynchronizował telefon z chmurą, a wówczas dane będzie można odczytać z serwera. Jednak hasło do synchronizacji zostało na telefonie wyzerowane. FBI zażądało stworzenia oprogramowania łamiącego zabezpieczenia (backdoor). Firma Apple odmówiła.

Sprawa z San Bernardino wydaje się dla FBI jedynie pretekstem. Pojawiły się spekulacje, że to FBI spowodowało reset hasła, umożliwiającego synchronizację danych, by uzasadnić potrzebę stworzenia oprogramowania łamiącego zabezpieczenia. W dniu 1 marca rozpoczęła się batalia sądowa. Historia sporu tej instytucji z Apple sięga roku 2014. Zdaniem urzędników, nie można stosować zabezpieczeń, które uniemożliwiają uzyskanie danych, przewidzianych w określonych okolicznościach przez prawo. (SMSy, zdjęcia, filmy, kontakty, nagrania audio i historie połączeń). Straszono, że uzyskanie takich danych może mieć znaczenie dla życia wielu ludzi.

Firmę Apple popiera także Google, który jednak nie stosuje w swoim systemie Android tak wyszukanych mechanizmów zabezpieczeń.

Apple boje o prywatność użytkowników

 

Dane w telefonach Apple są począwszy od iOS8 szyfrowane i nie można ich odczytać bez znajomości hasła. Po kilku próbach jego złamania, następuje opóźnienie, a następne kilka prób powoduje wykasowanie danych.

W trakcie śledztwa FBI po strzelaninie w San Bernardino (2 grudnia 2015) próbowano odczytać dane z telefonu terrorysty. Apple poradził FBI, aby zsynchronizował telefon z chmurą, a wówczas dane będzie można odczytać z serwera. Jednak hasło do synchronizacji zostało na telefonie wyzerowane. FBI zażądało stworzenia oprogramowania łamiącego zabezpieczenia (backdoor). Firma Apple odmówiła.

Sprawa z San Bernardino wydaje się dla FBI jedynie pretekstem. Pojawiły się spekulacje, że to FBI spowodowało reset hasła, umożliwiającego synchronizację danych, by uzasadnić potrzebę stworzenia oprogramowania łamiącego zabezpieczenia. W dniu 1 marca rozpoczęła się batalia sądowa. Historia sporu tej instytucji z Apple sięga roku 2014. Zdaniem urzędników, nie można stosować zabezpieczeń, które uniemożliwiają uzyskanie danych, przewidzianych w określonych okolicznościach przez prawo. (SMSy, zdjęcia, filmy, kontakty, nagrania audio i historie połączeń). Straszono, że uzyskanie takich danych może mieć znaczenie dla życia wielu ludzi.

Firmę Apple popiera także Google, który jednak nie stosuje w swoim systemie Android tak wyszukanych mechanizmów zabezpieczeń.

 

TTIP: tragedia poskich mediów

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 14 marzec 2014
  • TTIP
  • media

Każdy w miarę rozgarnięty człowiek musi być zdruzgotany lekturą „konserwatywnego” dziennika „Rzeczpospolita”. Nie chodzi nawet o absurdalną zasadę równowagi w fundamentalnych kwestiach (Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek), ani o udział różnych nagonkach. Najbardziej druzgocąca jest ta bezwzględna i wytrwała propaganda. Ona jest najbardziej trwałym elementem „linii programowej” - niezależnie od tego kto pełni funkcję RedNacz i kto jest właścicielem.

Dziś mamy najnowszy przykład.

Podobno korzystając z zamieszania wokół Ukrainy, USA doprowadziły do zakończenia negocjacji w sprawie wolnego handlu z UE. Nie wiadomo dokładnie co ustalono w najbardziej kontrowersyjnych kwestiach. Na przykład wpuszczenia do Europy żywności modyfikowanej genetycznie, ochronie praw autorskich czy przedkładanie praw korporacji nad prawami demokratycznych społeczeństw. Nawet gdyby Amerykanie odpuścili – i tak jest ten traktat bardzo kontrowersyjny.

Tymczasem w „Rzepie” propaganda jak za Gomółki: „Kowalski też zyska na wolnym handlu z USA”. Z boku linki do wcześniejszych publikacji na ten temat:

W 2015 r. chcemy podpisania umowy o wolnym handlu z UE , Europa musi się otworzyć , Umowa UE-USA wielką szansą dla obu gospodarek. Żadnych wątpliwości, a nawet wyjaśnienia dlaczego tak długo trwają negocjacje, skoro to takie korzystne. Dlaczego ludzie rysują takie karykatury, jak na ilustracji obok.

Na szczęcie na „Rzepie” świat się nie kończy (a miejmy nadzieję, że kiedyś skończy się czas „Rzepy”). Na portalu forsal.pl opinia na ten sam temat z nieco innej perspektywy: Clapham: Unia pcha się w paszczę amerykańskich korporacji

Dwa portale z dwóch różnych światów.

Czy Brytyjczykom zaszkodzą odgrzewane kotlety?

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 14 wrzesień 2014

Polska polityka razi swą doraźnością. Politycy uważają, że każda podłość im ujdzie na sucho (i uchodzi) – wystarczy trochę odczekać. Wtedy mogą bagatelizować konsekwencje swych czynów mówiąc: „odgrzewane kotlety”. Nikt na przykład nie zapyta Tuska o stocznie, albo Buzka o kopalnie, bo to „odgrzewane kotlety”.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii ostatnio głośno zrobiło się o raporcie McCrone, z roku 1974! Dlaczego? Raport ten dotyczył nowo odkrytych złóż ropy naftowej na Morzu Północnym. Autor proponował utworzenie funduszu zasilanego dochodami ze sprzedaży tej ropy. Fundusz miał służyć rozwojowi regionalnemu. Szkocja, przy której wybrzeżu usytuowane były złoża, miała stać się bogata jak Szwajcaria. Raport utajniono. Rozwiązania podobne do proponowanych w nim zastosowano w Norwegii. Teraz norweski fundusz ma wartość 500mld funtów. Fundusz Szkocji wynosi … zero, a Szkocja jest jednym z uboższych krajów w Europie.

Cała „afera” ze szkocką ropą została ujawniona w roku 2005 w wyniku przyjętej kilka lat wcześniej ustawy o dostępie do informacji. W The Independent ukazał się artykuł o skradzionym Szkotom „czarnym złocie”. Temat powrócił przed referendum w sprawie odłączenia Szkocji. Dyskusja pod opisującym go artykułem w „Herld Scottland” liczy aż 400 komentarzy. Kto wie, czy to nie zaważy na wyniku referendum.

 

To referendum jest niesłychanie ważne dla przyszłości Europy. Sukces Szkotów może zachęcić wiele innych małych regionów, gnębionych przez chciwe państwa. Rozpadu państwa obawiają się głównie Hiszpanie. Choć gdyby liczby miały decydować, to w czołówce regionów pretendujących do samodzielności powinno być Podkarpacie. Ten region nie dość, że jest okradany z jego zasobów ropy i gazu, to jeszcze zabiera mu się przychody z granicy zewnętrznej UE i gnębi niesprawiedliwymi podatkami.

 

  1. Powaga państwa a referendum
  2. Badania i rozwój
  3. Okupacja a fiskalizm
  4. Objawy antykaczyzmu
  5. Bitcoin stał się częścią systemu?

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 299 z 519

  • 294
  • 295
  • 296
  • 297
  • 298
  • 299
  • 300
  • 301
  • 302
  • 303

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net