- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Minister finansów Mateusz Szczurek obiecuje: Jeżeli ściągalność podatków się poprawi czy to wskutek naszych działań, czy poprawy koniunktury i będziemy na dobrej drodze do ograniczenia deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB to wtedy nie będzie żadnych powodów aby odwlekać obniżkę VAT z powrotem do 22 proc. dla podstawowej stawki już w 2016 roku.
Warto w tym kontekście przypomnieć inne obietnice. Donald Tusk w expose (a więc poważna sprawa) 23.11.2007r. mówił:
Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji.
W 2010 roku mieliśmy kolejne obietnice:
Pierwszą podwyżkę VAT z obecnie obowiązujących stawek: 22-procentowej podstawowej i 7-procentowej obniżonej, na 23 i 8 proc. premier zapowiedział na początku sierpnia. Wtedy też zapewniał, że wzrost podatku jest tylko tymczasowy i po trzech latach stawki z całą pewnością wrócą do obecnego poziomu.
Trzy lata od 2011 to chyba 2014? W tej sytuacji kolejne obietnice na "po wyborach" to zwykła bezczelność.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Nie może być tak, że miliarderzy są narażeni na choroby tak samo, jak zwykli śmiertelnicy. Dlatego Donald Trump słusznie protestuje przeciw przyjmowaniem do amerykańskich szpitali obywateli USA, którzy zarazili się wirusem ebola w Afryce: Powstrzymajcie zarażonych ebolą od wjazdu do USA. Leczcie ich na najwyższym poziomie w Afryce. Stany Zjednoczone mają dość problemów. Ludzie, którzy wyjeżdżają do odległych krajów, by pomagać innym są wspaniali. Ale muszą ponieść konsekwencje!
A może miliarderem kieruje zwykły strach przed epidemią, który jest całkiem zrozumiały? Chociaż on na pewno ma w domu hermetyczny schron....
[tot. Wikipedia]
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Jakbyśmy mieli mało straszenia wirusem ebola i Ruskimi – Bloomberg postanowił postraszyć nas sztuczną inteligencją. Polskie tłumaczenie artykułu ma sugestywny tytul „sztuczna inteligencja może być dla człowieka gorsza niż wynalezienie bomby atomowej.
Głębsza obawa dotyczy sytuacji, w której sztuczna inteligencja nie tylko przewyższyłaby ludzką, ale stale się ulepszała, tworząc za każdym razem coraz doskonalsze wersje. W tym wypadku motywy sztucznej inteligencji mogłyby stać się coraz bardziej niejasne, jej logika coraz bardziej nieprzenikniona, a jej zachowanie nieprzewidywalne. Stałaby się bardzo trudna lub wręcz niemożliwa do kontroli.
Różni eksperci szacują w ankiecie, że gatunek ludzki wymyśli sztuczną inteligencję pomiędzy 2040 a 2050 rokiem, zaś kilka dekad później sztuczna inteligencja wyprzedzi możliwości człowieka. Eksperci sugerują także, że istnieje 33 proc. prawdopodobieństwo, że taki rozwój wydarzeń będzie dla ludzkości „zły” lub „bardzo zły”.
Ankietowani eksperci nie są jedynymi, którzy wyrażają takie obawy. Elon Musk, twórca PayPal i TeslaMotors, uważa, że sztuczna inteligencja może być nawet bardziej niebezpieczna niż bomba atomowa. Z kolei słynny fizyk Stephen Hawking nazwał ją „potencjalnie najlepszą lub najgorszą rzeczą w historii, jaka może się przytrafić ludzkości”.
Ten tekst jest najlepszym dowodem na to, że z pewnego punktu widzenia maszyny już prześcignęły człowieka. Bo ludzkość rozwija swą cywilizację w anty-humanistycznym kierunku. Jest to cywilizacja kłamstwa, gdy tymczasem przez wieki uważano, że celem człowieka jest dążenie do prawdy. Maszyny nie potrafią kłamać i nigdy tego się nie nauczą. Bo kłamstwo to świadome mówienie nieprawdy, a maszyny nie są w stanie osiągnąć świadomości.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Najmądrzejsi - bez wątpienia - ludzie, którzy rządzą i komentują, zachowują się dzisiaj jak w dzień po pijaństwie. No bo giełda poszła w górę – pomimo OFE (w języku fachowców mówi się, że „odrwagowała emerytalny zawał”). Agencje ratingowe uznały, że zmiany w OFE są neutralne dla oceny naszej wiarygodności, pomimo że z tego powodu „Polska traci wiarygodność kredytową”. My – naród wychowany w komunistycznej dialektyce – jesteśmy dobrze przygotowani do studiowania ekonomicznych komentarzy.
Skacowany człowiek dzień po tym jak stracił umiar w piciu zazwyczaj opowiada coś o zaletach abstynencji. Fachowcy dzień po tym, jak stracili umiar w komentarzach piszą, że „Wpływ OFE na gospodarkę trudny do oceny”, a nawet pojawia się teza, że zmiany mogą mieć pozytywne skutki.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Miliarder Bill Gross wsławił się tym, że fundusz inwestycyjny PIMCO, dla którego Gross pracuje, wypłacił mu na koniec 2013 roku rekordową premię: 290 milionów dolarów.
Premia była za okres, w którym kierowany przez Grossa fundusz odnotował straty:

Polski „Parkiet” tak posumował udział pana Grossa w tym osiągnięciu: Słynny zarządzający Pacific Investment Management Co. (Pimco) zwany „Królem obligacji” popełnił błędy za które zapłacili inwestorzy. Sformułował on fałszywą prognozę co do czasu i skutków ograniczania skupu obligacji przez amerykańską Rezerwę Federalną
W rezultacie tej pomyłki kierowany przez niego Pimco Total Return Fund w minionym roku zanotował największą stratę od prawie dwóch dekad.