- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Idąc śladem ministra Rostowskiego można by stwierdzić, że to nie szkodzi, że polskie media tak zwanego głównego nurtu ogłupiają ludzi. Bo przecież w innych krajach nie jest lepiej. Oto na przykład portal washingtonpost.com postanowił wytłumaczyć swym czytelnikom, którzy niekoniecznie wiedzą co to jest Syria i gdzie ona leży, o co chodzi w tym najnowszym konflikcie.
Przy okazji podano wyjaśnienie, dlaczego Rosja broni Syrii. Po pierwsze Rosja ma tam swe bazy wojskowe, więc naturalnie nie chce się ich pozbyć. Argument sensowny i nic mu nie można zarzucić. Jednak pozostałe trzy można sprowadzić wpływów zimnej wojny.
Czy naprawdę amerykańscy czytelnicy „szacownego” pisma są aż tak głupi, by w to uwierzyć? Każde państwo na świecie, mające mocarstwowe ambicje skorzystałoby z okazji, by bezkarnie grać na nosie USA. I to bez względu na przeszłość. Ale to zapewne nie jest główna przyczyna. Rosyjska gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu surowców. Z tego zaś punktu widzenia sojusz z Syrią jest nie do przecenienia (zwłaszcza wobec walki o rurociągi doprowadzające od południa gaz do Europy).
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ciekawe wyniki daje zestawienie nierówności mierzonych współczynnikiem Giniego przed i po uwzględnieniu podatków i transferów. Podobno polski system redystrybucji dochodów jest najbardziej skuteczny!
Czy w związku z tym nasze przekonania, że w Polsce następuje redystrybucja od biednych do bogatych, są subiektywne?
„Puls Biznesu” w komentarzu przywołuje Branko Milanovic, autor książki „The Haves and the Have-Nots” te same procesy, które zmniejszają globalną nierówność (tworząc miliony nowych przedstawiciele klasy średniej w takich państwach jak Chiny) zwiększają jednocześnie nierówność w obrębie państw rozwiniętych. Nasilenie globalizacji w ostatnich dekadach powoduje coraz większe rozwarstwienie dochodów wewnątrz poszczególnych krajów.
Taki obraz nieuchronnych procesów globalizacji, niwelowanych przez przepływy socjalne jest zbytnim uproszczeniem. Przede wszystkim nie można pominąć efektów monetaryzmu. Monetaryzacja bogactwa ułatwia jego kumulację, a wzrost znaczenia hazardu w gospodarce musi prowadzić do wygranej nielicznych (którzy na dodatek korumpując i szantażując rządy zabezpieczają się przed przegraną).
Na dodatek w Polsce prowadzona jest polityka gospodarcza prowadząca do wzrostu nierówności. Przykładów konkretnych działań władz mających taki efekt można mnożyć. Taki był (zamierzony) efekt prywatyzacji. Taki ma być efekt metropolizacji. Na dodatek mająca równoważyć efekty tych działań redystrybucja jest oparta na najgorszym z możliwych podatków: opodatkowaniu pracy w postaci „składek ZUS”.
To nie są subiektywne odczucia, ale opinie potwierdzone licznymi badaniami naukowymi, które przy okazji pokazują negatywny wpływ obecnego poziomu nierówności na rozwój gospodarczy. Wymienić należy tu przede wszystkim ekonometryczne modele Jana Jacka Sztaudyngera. Na Uniwersytecie Rzeszowskim wydawane jest czasopismo „Nierowności Spoleczne a Wzrost Gospodarczy, poświęcone tej tematyce.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Na rok 2013 planowano wprowadzenie nowych dowodów osobistych, zawierających pamięć czipową. Taka akcja jest okazją do wdrożenia infrastruktury, umożliwiającej powstawanie nowych rodzajów działalności. Kwalifikowany podpis elektroniczny i elektroniczna portmonetka z pewnością byłyby silnym impulsem dla e-commerce. Niestety z biegiem czasu ilość informacji na dowodzie malała. Na początek zrezygnowano z podpisu kwalifikowanego (portmonetka nigdy nie wchodziła w grę). Później „znikały” kolejne elementy, aż został dowód osobisty, który niczego nie będzie dowodził.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Firmy Apple i Motorola Mobility należąca do Google postanowiły wycofać wszystkie pozwy przeciwko sobie współpracować w sprawie reformy patentowej. Ale ta ugoda bynajmniej nie kończy wojny na patenty. Głównym wrogiem Apple pozostaje Samsung. Podobno Samsung naruszył co najmniej jeden patent Apple (chyba nie chodzi o wykorzystanie kwadratu z zaokrąglonymi rogami?), ale sąd był łaskawy i zamiast żądanych przez apple 2mld nałożył karę w wysokości niecałych 120mln USD.
Ta patentowa wojna trwa już od wielu lat i kosztowała obie strony setki milionów (zarabiają głównie prawnicy). Na razie Europa to oaza spokoju. Jednak na horyzoncie mamy Jednolity Patent w UE. Jak pisze Marcin Maj w di.com.pl,projekt ten zaczyna wzbudzać obawy nawet takich gigantów, jak Google czy Apple, choć to właśnie oni mogą najwięcej na nim zyskać. Korporacje zaczynają dostrzegać, że patentowy cyrk z USA przeniesie się do UE, a to będzie kosztowne.
Tymczasem rząd Donalda Tuska zdaje się popierać przystąpienie Polski do tej inicjatywy. Nie bardzo wiadomo dlaczego, gdyż dla Polski może to oznaczać gospodarcze samobójstwo - polski rynek może zostać zalany nowymi patentami, najczęściej należącymi do bogatych międzynarodowych korporacji.
Poza tym istnieją obawy, że Jednolity Patent otworzy drogę do patentowania oprogramowania w Europie i zaczniemy obserwować w UE dokładnie takie same absurdy, jak te znane z USA. Firmy zamiast inwestować w produkty będą wynajmować sztaby prawników i ciągać się po sądach.
Do czego to może doprowadzić? Ostatnio Amazon opatentował fotografowanie osób na białym tle. Skoro już tak proste działania są patentowane, to niedługo wytarcie nosa chusteczką może naruszać czyjeś prawa patentowe.
Magazyn PCMag wykonał kiedyś zestawienie "patentowego arsenału” dotyczącego tylko technologii mobilnych. Wygląda imponująco:
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według polskich mediów i polskich polityków, Putin dąży do odbudowy imperium rosyjskiego, które będzie zdolne do konkurowania z USA, tak jak w czasach zimnej wojny. Tymczasem wydarzenia ostatnich miesięcy wskazują, że on próbuje zbudować przeciwwagę dla USA w sojuszu z krajami BRICS. Wśród nich najważniejsze są Chiny, które już przeganiają pod względem PKB Stany Zjednoczone. Opublikowana niedawno na łamach Forbes'a analiza wskazuje na to, że pomimo szybkiego rozwoju gospodarczego, Chiny szybko nie staną się potęgą polityczną taką jak USA. Ta analiza inaczej wygląda w odniesieniu do krajów BIRCS. Nadal jednak pozostaje problem uzależnienia od zachodnich technologii. Dlatego Amerykanie słusznie obawiają się Niemiec. Jeśli bowiem Niemcy wesprą BIRCS, to nastąpi koniec amerykańskiej hegemonii. Konsekwencje takiej sytuacji mogą być trudne do przewidzenia.
Nawet jeśli taki rozwój wydarzeń nie jest bardzo prawdopodobny, to jego skutki dla Polski byłyby tak tragiczne, że polska racja stanu wymaga, aby było to brane pod uwagę. Tak przynajmniej zachowują się politycy pragmatyczni. Takim politykiem był ponoć Roman Dmowski. Tymczasem publicysta „Trybuny Ludu” raczył określić przeciwników rusofobicznej polityki mianem „obślizgłych kremlofilow” (widać poza poziomem propagandy, ten dziennik przyjmuje od pierwowzoru także język).
na zdjęciu Roman Dmowski - zdjęcie z Wikipedii