- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W Polsce wszystko jest dokładnie takie, jak można się spodziewać. Niestety. Mariusz Kamiński – były poseł PiS, znany z wyprawy do Madrytu wygrał konkurs na prezesa Polskiego Holdingu Obronnego. Zadziwiające jak jego fachowość wzrosła po dojściu jego kumpli do władzy. Media też się „dziwiły” - więc Kamiński zrezygnował. Podobno wskutek interwencji samego Jarosława Kaczyńskiego. Zrezygnował też Ryszard Bugaj – z udziału w Narodowej Radzie Rozwoju. Jego zdaniem zmiany w Polsce prowadzą bowiem do zawłaszczania instytucji państwa przez PiS. Głównie jednak dlatego, że Prezydent nie odpowiada na jego listy. A gdzie troska o dobro wspólne? Ryszard Bugaj ma już swoje miejsce w historii. Jako jedyny poseł był krytyczny wobec planu Balcerowicza. Wtedy jednak powiedział tylko coś w rodzaju: nie podoba mi się, ale nie będę przeszkadzał. Co konkretnie mu się nie podoba – tego nie powiedział. Teraz postąpił podobnie.
Polska opinia publiczna jednak obecnie żyje czym innym: okazuje się, że środowisko sędziowskie jest dokładnie takie jak można się spodziewać. Sędzia który zasłynął skazaniem Mariusza Kamińskiego (tego ułaskawionego przez Prezydenta) umawiał się z człowiekiem podającym się za Tomasza Lisa na spotkanie, na którym mieli opracowywać walkę z PiS.
Wszystkie te przypadki pokazują to, co niestety jest polską normą: „elity” kierujące się bardziej osobistymi ambicjami niż dobrem wspólnym.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Politycy uwielbiają rzeczy niewykonalne. Można się bez końca starać i spierać. Nikt im nie zarzuci bezczynności. Dlatego zmiana Konstytucji przy braku większości konstytucyjnej w sejmie jest celem idealnym.
Polska Konstytucja została napisana przez komunistów do spółki ze „styropianem”. Trudno więc oczekiwać, że będzie to dzieło doskonałe. Jednak w warstwie aksjologicznej nie budzi większych kontrowersji. Ewidentny brak precyzji można w większości przypadków poprawić zwykłymi ustawami. Ważniejsze jest jednak coś innego: nie ma większego znaczenia, co zapisano w Konstytucji, póki nie ma żadnych sankcji za jej nie przestrzeganie. Wprowadzenie takich sankcji do Kodeksu Karnego powinno być przyjęte w sejmie przez aklamację. Tak samo jak odpowiedzialność karna sędziów za wydawanie wyroków opartych na kłamstwie. Przy tej okazji można powołać niezależny zespół ekspertów reprezentujących nauki ścisłe (matematycy, logicy), który miałby prawo analizować dowolny wyrok (także TK) pod kontem logicznej spójności, a następnie wnioskować do sądu o wymierzenie kary. Jeśli ograniczymy się do logiki klasycznej – nie powinno być żadnych problemów ani wątpliwości. Bo to przecież najbardziej precyzyjne narzędzie jakie stworzył człowiek (albo dostał od Boga – jak kto woli).
Politycy PiS powtarzają, że spór o Trybunał Konstytucyjny wynikł z obawy, by ta instytucja nie pełniła roli trzeciej izby parlamentu, blokując złośliwie każdą ustawę. Dotychczasowa działalność …. pokroju Rzeplińskiego uzasadnia takie obawy. Ale przecież zadania TK w obecnej Konstytucji są bardzo precyzyjnie sformułowane. Niech sobie „opozycja” napisze ustawę jaką chce, byle TK miał obowiązek sformułowania na piśmie precyzyjnego uzasadnienia wyroku. Nawet immunitet nie chroni przed odpowiedzialnością za przestępstwa karne. TK wywinie kolejny taki numer jak wywnioskowanie z prawa do zakładania stowarzyszeń konkretnych uprawnień tych stowarzyszeń, zespół ekspertów zbada ich wywód i wskaże ewidentny błąd. Sądowi pozostanie wydać wyrok: minimum 5 lat bezwzględnego więzienia za takie przestępstwo to chyba niezbyt dużo?
W czy problem?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Pani Premier goszcząc na Kongresie 590 powiedziała, że chciałaby aby gdy będzie kończyć swoją misję premiera, mówiono o Bawarii jako polskim Podkarpaciu. Te regiony są często porównywane. Na pewno istnieje jedno podobieństwo między nimi, które nie jest nigdy podkreślane. Poczucie pewnego stopnia kulturowej odrębności. Nawet przełączanie kanałów telewizji z lokalnego na ogólnokrajowy może wiązać się z poznawczym dysonansem.
Być może w jakimś stopniu taka różnica jest naturalna. Jednak ostrość obecnego konfliktu politycznego sprawia, że przesiąknięta polityką telewizja ogólnopolska jest bardzo trudna w odbiorze. Tymczasem lokalne informacje dają w większym stopniu poczucie wspólnoty. Reporterzy często trafiają z kamerą do zakątków naprawdę ciekawych i odszukują ludzi z pasją. Wczoraj na przykład obok reportaży ze wspomnianego Kongresu znalazło się miejsce dla filmu o małej firmie z Lisich Jam. Gdzie to w ogóle jest? Nawet na Podkarpaciu mało kto zna tą miejscowość. Lubaczów to jest z pewnością daleka prowincja, a Lisie Jamy to niewielka wieś pod Lubaczowem. Tam właśnie młody człowiek założył firmę „Game Over Cycles”, w której powstają fantastyczne pojazdy:

Kongres 590 też zorganizowało dwóch młodych ludzi – choć akurat nie z Podkarpacia. Lokalna telewizja potraktowała kongres jako okazję do rozmowy nad dynamiką zmian gospodarczych i ekspansją lokalnej innowacyjności. Tego właśnie brakuje najbardziej w mediach ogólnopolskich. Realizujemy bezprecedensowy program gospodarczy, tymczasem jeśli ten temat pojawia się w mediach, to tylko w formie krytyki. Nie ma prezentacji programu jako okazji, promocji i zaangażowania pod hasłem: „zróbmy to razem”. To w dużej mierze wynika ze słabości środowisk zwanych „polską nauką” (chyba nawet program Messnera miał więcej bieżących opracowań i publikacji). Jednak rola mediów jest nie do pominięcia.
Zorganizowany z budzącym podziw rozmachem Kongres 590 stał się dla mediów okazją do znęcania się nad niezbyt roztropną wypowiedzią Prezesa Kaczyńskiego (oczywiście dodatkowo zmanipulowaną – jakoby przedsiębiorcy nie inwestowali na złość władzy), albo do tropienia sponsorów, którzy wspierają „pisowską konkurencję dla Krynicy”. Tymczasem formuła Kongresu jest zupełnie inna. To wspaniała promocja przedsiębiorczości, a nie okazja do spotykania się decydentów radzących o Wielkich Problemach.
Niestety odrębność kulturowa Podkarpacia nie jest aż tak wielka, aby typowe dla Polski pieniactwo tu nie miało miejsca. W takich kategoriach należy oceniać próbę przyznania Lechowi Wałęsie tytułu honorowego obywatela miasta Rzeszów. Ta inicjatywa miejscowych KOD-ziarzy ma jeden tylko cel: wywołanie awantury (skuteczne zresztą). Przed „wielką polityką” nie ma ucieczki…..
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Były ekspert MFW Barry Eichengreen w tekście „Juan słabnie” próbuje zgadnąć strategię Chin, która kryje się za zmianami na rynku walutowym. Stosuje przy tym myślowe schematy znane z krajów zachodnich i nie potrafi zdecydować, który z nich poprawnie wyjaśnia sytuację.
Dochodzi w końcu do konkluzji, że „Chiny są krajem, którego intencje niełatwo odgadnąć, bo nie działają na podstawie przejrzystych reguł. Obserwatorom bardzo trudno jest zatem stwierdzić, która interpretacja jest prawidłowa”.
Sytuację gospodarki Chin wyjaśnia bliżej inny tekst na tym samym portalu (Projektu Sindicate): „Dwoista Natura Chińskiej Gospodarki”. Tytułowa dwoistość polega na koegzystencji nowoczesnych miast wybrzeża z ubogimi rejonami rolniczymi. Jeśli wskutek rozwoju miast będzie rósł popyt wewnętrzny, to wzrośnie także zapotrzebowanie na żywność i zostaną uruchomione olbrzymie rezerwy tkwiące w rolnictwie.
Te dwa teksty ilustrują zupełnie odmienne sposoby postrzegania świata.
Przedstawiciele stylu myślenia właściwego dla demokracji liberalnych (jak cytowany Barry Eichengreen) patrzą na rzeczywistość przez pryzmat procesów. Konfrontacja zaistniałej sytuacji z postawionymi celami skłania nas do podjęcia jakichś działań. Staramy się przy tym zachowywać racjonalnie i takiej postawy doszukujemy się u innych.
Ludzie wschodu myślą najwyraźniej inaczej. To nie procesy są pierwotnym obszarem ich zainteresowania, ale struktury. Sytuacja na którą muszą reagować nie jest wynikiem przypadku, ale faktem historycznym. Potrzebna jest więc refleksja nad przeszłością i wybieganie w przyszłość. Można podjąć działania w reakcji na bieżącą sytuację, ale można też działać z myślą o dokonaniu zmiany rzeczywistości.
To jest zrozumiałe i wyjaśnia pewne procesy historyczne.
Polacy tymczasem nie myślą ani o tym, jak osiągnąć najwięcej korzyści z obecnej sytuacji, ani o tym, jak zmieniać rzeczywistość. Oni kierują się wartościami i emocjami.
Przykładem może być dzisiejsza dyskusja w PR1 na temat Ukrainy. Prowadzący dziennikarz przytoczył zapytanie słuchacza: czy Polska zbyt dużo nie straci na swym zaangażowaniu? Dariusz Rossati, który był jednym z uczestników dyskusji odparł na to: nie – bo zachowaliśmy zimną krew i udało się nam nie wyjść przed szereg. Zmobilizowaliśmy całą Europę i nie występowaliśmy samotnie.
Putin się nie pogniewa, bo chcemy dobrze i nie wyszliśmy przed szereg. Co z tego wynika? Ano nic. Możemy mieć nadzieję, że jak będziemy grzeczni, to nas miś zostawi w spokoju. W innym zaś wariancie – jak będziemy grzeczni, to nasi sojusznicy obronią nas przed misiem.
tekst powstał na podstawie wpisu na blogu Jerzego Wawro
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Zło czynione przez europejskich zdobywców w podbijanych krajach wraca do Europy. Prezydent Obama mami Europejczyków amerykańską pomocą, tak jak konkwiskadorzy mamili tubylców w podbijanych krajach szklanymi paciorkami. Te paciorki i inne towary z Europy pozwoliły niegdyś w Ameryce wprowadzić europejskie porządki. Amerykańska pomoc dla Europy ma pomóc wprowadzić amerykańskie porządki w Europie. Będzie gaz z łupków i pomoc wojskowa równoważąca zagrożenie z Rosji, jeśli tylko podpiszemy TTIP.
Nie przypadkiem Warszawa została wybrana na miejsce wyjawienia tego szantażu. Gdyby taka oferta została skierowana do Francji lub Niemiec, byłaby zapewne odebrana po prostu jako szantaż. Tylko Polacy są na tyle głupi, aby uwierzyć w bezinteresowną pomoc Wielkiego Brata, który jedynie chce „drobnego” dowodu przyjaźni w zamian. Obietnica zwiększenia przez Polskę wydatków na amerykański złom wojskowy to już tylko dodatkowy bonus.
Mentalnej sile oddziaływania Wielkiego Brata opierają się w Polsce naprawdę nieliczni. Jacyś wichrzyciele, którzy wypisują brzydkie hasła w rodzaju „Inwigilacja to nie wolność”.