- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Niestety rzetelna informacja sytuacji Kompanii Węglowej nie jest dostępna. Informacje medialne są pełne bełkotu i wybiórczych informacji, zestawionych pod z góry założoną tezę. Dotyczy to niestety także "Programu naprawczego", którego wartość informacyjna jest bliska zeru.
Niewiele też daje analiza sprawozdań finansowych, gdyż pojawiają się w nich jakieś dziwne dane bez jakiegokolwiek objaśnienia. Szokujące kwoty można znaleźć w rubrykach Ogólne koszty zarządu, pozostałe przychody operacyjne, czy nabycie aktywów trwałych. Jakikolwiek program naprawczy powinien się rozpocząć od szczegółowej analizy tych wszystkich danych. To co przedstawił rząd nadaje się co najwyżej na gazetkę ścienną.
Wbrew sugestii w tytule jedyna prawda, jaką można z całą pewnością ustalić na dzień dzisiejszy, to konstatacja, że prawdy o Kampanii Węglowej nie znamy. Możemy natomiast dokonać pewnych zestawień, które pokazują, jak bardzo pozbawione wartości są stawiane w mediach tezy.
Ceny
Według cennika (dla dostaw poza umowami o których mowa tutaj) KW sprzedaje aktualnie węgiel w cenach od 14 do 17 PLN/GJ. Dla porównania Bogdanka (cennik): 12.5 do 13,4 PLN/GJ.
Można oszacować, że jest to cena zbliżona do ceny giełdowej węgla (ARA) powiększonej o koszty transportu.
Poniższy rysunek (źródło) pokazuje, że dopiero w ostatnich latach cena zaopatrzeniowa dla polskich elektrowni zaczęła się zbliżać do ceny rynkowej.

- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
W czasie telewizyjnej debaty przedwyborczej padło zdumiewające stwierdzenie: sposobem na naprawę służby zdrowia ma być podział NFZ na fundusze „konkurujące ze sobą”. Pomysł ten wygłosił z całą powagą polityk najbardziej nowoczesny, najbardziej kompetentny i w ogóle najbardziej …. Warto więc potraktować go poważnie.
O co miałyby te fundusze konkurować? O pacjenta oczywiście. Czym? Lepszą ofertą? Na czym miałaby ta „lepszość” polegać? Na mniejszym „marnotrawieniu pieniędzy”. Fantastyczne, prawda? Jeden fundusz zapłaci lekarzowi za zabieg stówkę, a drugi tylko 50 złotych – no to oczywiście wszyscy przepiszą się do tego, który płaci mniej, a marnotrawca pójdzie z torbami!
No to pozostaje tylko jedno pytanie: gdzież są ci mądrzy ekonomiści, którzy wnikliwie analizują programy partii, rwąc włosy z głowy – ileż to będzie nas kosztować? Przeprowadzanie takich eksperymentów „eksperta” to będzie bezpłatne? Cztery fundusze, to czterech prezesów, cztery zarządy, pomnożona razy 4 biurokracja. Nic was to nie boli? Elito polskiej ekonomii: daj głos!
Być może najnowocześniejszy, najbardziej kompetentny i w ogóle najbardziej … polityk wcale nie jest kretynem, ale nie mówi nam wszystkiego? Bo fundusze finansujące leczenie rzeczywiście mogą ze sobą konkurować – tak jak w USA. Na przykład jeden zapłaci za dentystę 100%, ale za leczenie szpitalne już tylko 80%. Inny zaś sfinansuje nawet kobiecie zamrożenie jajeczek, by mogła zajść w ciążę jak już będzie na emeryturze. Jeden będzie „marnotrawił” pieniądze płacąc pielęgniarkom, inny zaś zainwestuje je u mocodawców Sfetru. Zawsze jakiś element konkurencji można wprowadzić – choćby walkę prezesów na ringu o finansowanie z budżetu ;-). Ale o tym Sfetru nam nie mówi. Może na swych wyborczych spotkaniach „nowoczesnych Polaków”?
Słyszał ktoś?
- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku
Amerykańskiej agencji szpiegowskiej NSA utrudnia życie rozwój nowoczesnej kryptografii. Nic więc dziwnego, że ta dziedzina stała się jednym z ważnych obszarów szpiegowskich działań. Kluczowe znaczenie dla kryptografii ma algorytm RSA. Aby zrozumieć ten problem, potrzebne jest wyjaśnienie pewnych elementarnych pojęć z dziedziny kryptografii.
Klasyczne szyfrowanie polegało na użyciu pewnego „klucza”. Najprostszy przykład: szyfrowanie liczb polega na dodaniu do niej 10, a deszyfracja na odjęciu 10. Liczba 10 jest w tym przykładzie kluczem. Bardziej złożonym przykładem jest szyfrowanie asymetryczne. Używa się w nim pary kluczy. Jeden służy do zaszyfrowania, a drugi do odszyfrowania. Na przykład możemy stosować jako algorytm szyfrowania operację dodawania, a parą kluczy jest liczba i jej odwrotność (w powyższym przykładzie 10 i -10). Ta zmiana (z jednego na dwa klucze) wydaje się nie wnosić niczego nowego. Jednak w praktyce tworzymy takie pary kluczy, by posiadając jeden z nich, nie można było łatwo wyliczyć jaki jest drugi klucz z pary.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Wszyscy analitycy są zgodni, że ropa będzie kosztować w okolicach 70 dolarów za baryłkę. Bo przy tej cenie opłaca się wydobywać ropę z łupków. Jak zauważa Krzysztof Kolany z bankier.pl: To cena, przy której nafciarze nadal zarabiają na wydobyciu, a równocześnie konsumenci (zwłaszcza amerykańscy) odczują istotną ulgę w swoich portfelach. To także cena, która satysfakcjonuje Saudyjczyków oraz pozostałych największych producentów z Zatoki Perskiej. Być może to właśnie jest stawka, na którą „umówili się” Amerykanie z Saudyjczykami, aby osłabić Rosję Putina. A przy okazji dopiec Iranowi, Wenezueli, ISIS i innym przeciwnikom Pax Americana.
Próg rentowności wydobycia ropy naftowej (Źródło: Rystad Energy)
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Otwierając otrzymaną mailem fakturę możesz stać się ofiarą wojny. Ta wojna toczy się na wielu frontach. Także w internecie. Żądzę pieniądza chęć niszczenia cudzej pracy można bezpieczniej zaspokajać z użyciem komputera, niż broni palnej. Także seks (pornografia) i walka o władzę ulegają coraz większej cyfryzacji. Większość współczesnych ludzi nie czuje żądzy krwi, a przejawy przemocy są izolowane i karane. Dlatego wojnę z państwem islamskim postrzegamy jako wojnę cywilizacji (wojnę z barbarzyńcami).
Walka o 20 procent
Cybernetyczna wojna wcale nie jest mniej brutalna od tradycyjnej wojny krwawej, choć życie można na niej stracić szybciej w wyniku samobójstwa, niż bezpośredniej przemocy. Głównym polem walki jest praktycznie bezbronna część każdego społeczeństwa o słabszym od przeciętnego intelekcie. Te 20% społeczeństwa o których mówił specjalista od manipulacji Huxley. To oni są bardziej podatni na propagandę, otwierają bezmyślnie załączniki w mailach, wchodzą na fałszywe strony zmiany haseł etc…
Dzięki regułom gnijącej demokracji nawet wąska grupa interesów, jaką są współczesne „elity” może sprawować władzę, gdy uda im się opanować wspomniane 20% społeczeństwa. Ponieważ współczesny system finansowy promuje spryt – różnice w poziomie intelektu pokrywają się mniej więcej z różnicami w poziomie dochodów – przynajmniej jeśli chodzi o tych najbogatszych (sprytnych) i najbiedniejszych (najmniej zaradnych, proli).
Na przykład w Brazylii ten rozkład wygląda następująco:
Jeśli ludzie sprytni uzyskają bezwzględne poparcie ludzi niezaradnych, to mogą spokojnie rządzić. Warunkiem jest oczywiście zniechęcenie do polityki jak największej części reszty. Dlatego polityka musi być jak najbardziej obrzydliwa.
W Polsce nikt rozsądny nie uwierzy w to, że totalniacy 13 grudnia będą walczyć o wolność i demokrację z opresyjnym rządem. Przecież to nie ma żadnego znaczenia. Nie jest nawet aktualna sentencja Edmunda Burke „dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Duża część społeczeństwa to „rozsądni krytycy”, którzy nie kierują się chęcią współdziałania ku dobru. Bez ich codziennej mrówczej pracy – na przykład takie bezproduktywne wyśmiewanie „dobrej zmiany”, podstawowa strategia „elity” (przeciwnicy nie są wcale lepsi) nie mogłaby się powieść.
Efektem ma być zniechęcenie ludzi nie pozbawionych rozsądku.
Kłamstwo najskuteczniejszą bronią XXI wieku
Niezależnie od tego, czy chodzi o naciągnięcie staruszków na „okazyjny zakup”, wyłudzenie danych osobowych, kradzież pieniędzy z internetowego konta, czy skłonienie części społeczeństwa by popierała szkodzenie swoim interesom – fundamentem tego działania jest kłamstwo. Powszechne tolerowanie kłamstwa w życiu publicznym jest czymś analogicznym do powszechnego dostępu do broni. Po kłamstwo sięgamy przy tym o wiele łatwiej niż po broń palną.
Spinanie różnych aspektów współczesnego społeczeństwa klamrą kłamstwa ma bardzo dobre uzasadnienie. Postęp cyfryzacji sprawia, że zanika granica między polityką, gospodarką życiem prywatnym i wszechogarniającym systemem informacyjnym. Cokolwiek robisz w internecie – zostawiasz cyfrowy ślad, który będzie użyty przeciw tobie. Nawet wschodząc do internetowego sklepu prosisz się o zalew reklam czegoś, co choćby przelotnie cię zainteresowało…. Wysyłając maila, narażasz się na ataki spamerów, a podając swoje dane możesz zupełnie wyzbyć się prywatności.
Tej sytuacji musimy przeciwdziałać, bo inaczej możliwości jakie daje informatyka zostaną zaprzepaszczone. Dlatego nie możemy z góry potępiać każdego działania władz związanego z „cywilizowaniem” internetu. Tak jak opanowano zagrożenie przemocą fizyczną, godząc się na niższy poziom wolności (podporządkowanie policji i sądom), tak musimy znaleźć rozsądny zakres ingerencji demokratycznej władzy w świecie cyfrowym. Jego globalny charakter sprawia, że narodowe państwa nie są w stanie rozwiązać tego problemu samodzielnie. Problem globalizacji wymaga więc przemyślenia na nowo.
Koniec radosnej ery pionierów
W początkach internetu wchodząc do cyfrowej sieci mogliśmy mieć poczucie pełnej swobody. Dziś wymagana jest ostrożność i samodyscyplina. Musimy mieć świadomość, że ktoś może skrzywdzić nas lub naszą rodzinę z powodu naszej lekkomyślności. Prawdziwą plagą ostatnich tygodni stają się na przykład maile z załącznikami zawierającymi kod szyfrujący nasze dane. Coraz lepsze algorytmy i metody ataku sprawiają, że możemy polegać wyłącznie na własnym rozsądku:
Nie otwieraj załączników w mailach, co do których zawartości nie jesteś pewien!
Efektem może być zaszyfrowanie twoich danych i żądanie okupu, który waha się od 500 do 10tys złotych! Używane są do tego zaawansowane rozwiązania technologiczne jak szyfrowanie asymetrycznym kluczem, waluta wirtualna (bitcoiny), sieć TOR (zob. crypt0l0cker). Interpol chwali się swoimi sukcesami w walce z tego typu cyberprzestępczością, jednak na razie to tylko zwycięstwo w jednej potyczce.Wojna trwa.....