- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku

Komentarz do trwających negocjacji w sprawie „wolnego handlu”: Mówienie o "teoriach spiskowych" nie było tak popularne, gdy trwały prace nad ACTA. Po prostu wówczas niewiele mediów interesowało się międzynarodowymi umowami handlowymi. Teraz jest inaczej, bo najważniejsze media poznały ACTA i rozumieją, że "następca ACTA" to może być równie ważny temat. To opinia Marcina Maja z portalu di.com.pl, który śledzi negocjacje starając się unikać posądzeń o uleganie „spiskowej teorii dziejów”. Problem w tym, że słowo „spisek” jest w tym przypadku bardzo adekwatne i doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego mielibyśmy go unikać. Spiskowcy kryją swe zamiary. Dlatego traktaty zostaną ujawnione dopiero po podpisaniu.
Z przecieków dowiadujemy się, że negocjacje dotyczą różnic w ochronie praw autorskich i praw patentowych. W tym ochrony praw do odmian roślin oraz ochrony tajemnic handlowych. W połączeniu z ideą suwerenności korporacji, te prawa będą służyć do zyskiwania przez nie przewagi nad państwami. Propagandyści mówią o setkach miliardów zysków dla obu stron. Czy to znaczy, że Amerykanie pomogą nam wykonać działania takiej wartości, których nie potrafimy zrobić sami? I odwrotnie – Europejczycy pospieszą na ratunek Stanom Zjednoczonym? Oczywiście, że nie. Więc o jakich zyskach jest mowa? Zapewne o zyskach korporacji. A kto za nie zapłaci? Czy nie należy się obawiać, że zostanie przehandlowana nasza wolność, suwerenność polityczna i w końcu własność?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Premier Kopacz ma rację: przejęcie władzy przez PiS może się w Polsce skończyć greckim scenariuszem. Jak to możliwe, skoro jesteśmy „tygrysem Europy”? Zabawmy się w political fiction.
Pod koniec roku bardzo prawdopodobne są perturbacje finansowe. Frank szwajcarski zapewne będzie powyżej 4 PLN (być może nawet sporo powyżej). Banki będą chciały przygotować się na walkę z zaostrzeniem przepisów regulujących ich funkcjonowanie. W skrajnym przypadku – gdy plany nowej władzy okażą się dla banków bardziej kosztowne niż mały „kryzys” - mogą one spróbować doprowadzić do nowych wyborów. Potrzebne jest do tego jakieś spektakularne wydarzenie. W Grecji nie trzeba było się wysilać, bo tam mamy spektakularny kryzys. W Polsce może nastąpić na przykład taka sekwencja zdarzeń:
-
demonstracje „frankowiczów” doprowadzają do rozpoczęcia prac nad przewalutowaniem kredytów z dużą stratą banków;
-
media całego świata robią wokół tej sprawy zadymę, starając się zasiać niepokój wśród inwestorów;
-
jakiś duży gracz inicjuje atak na polską walutę (ubiegłoroczny atak na rubla pokazuje, jakie są możliwości);
-
szybko będą malały rezerwy walutowe, a eksperci orzekają, że jedynym wyjściem jest znacząca, skokowa dewaluacja złotego;
-
w bankach pojawiają się kolejki ludzi, chcących zamienić swoje pieniądze na coś trwałego – zaczyna się szybki odpływ kapitału;
-
zaczną się problemy z płynnością
I tu już jesteśmy bardzo bliziutko Grecji. Kluczową rolę w tej sytuacji odgrywa bank centralny. W systemie rezerwy cząstkowej żaden bank nie ma pieniędzy na pokrycie wszystkich depozytów. W sytuacji wzmożonych wypłat nie ma innego wyjścia, jak zwrócić się do banku centralnego o pomoc w utrzymaniu płynności.
I wtedy właśnie NBP może doprowadzić do sytuacji analogicznej jak w Grecji. Wystarczy, że prezes Belka wyjdzie i powie: albo PiS rozpisze nowe wybory, albo zobaczycie g..., a nie swoje pieniądze.
Ten scenariusz jest mało prawdopodobny z jednego powodu: Polska dysponuje własnym bankiem centralnym i trudno sobie wyobrazić tak otwarty atak NBP na państwo. Co innego gdybyśmy weszli do strefy euro. EBC ma przećwiczone na Grecji przywoływanie opornych do porządku.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W ostatnim numerze poważnego pisma The Economist przedstawiono krótką historię Rosji Putina. Historia ta zaczyna się w roku 1991, gdy po upadku komunizmu wydawało się, że w Rosji zatriumfuje zachodnia demokracja. Ale pojawił się zły Putin, który skierował Rosję ku katastrofie. Jego szatański plan mógł być realizowany, bo wielu ludzi zachodu zostało zwiedzionych, lub uznało, że sprzeciw wobec Putina nie jest w ich interesie. Dopiero zestrzelenie malezyjskiego samolotu i zabicie 298 niewinnych ludzi, a następnie zbezczeszczenie ich ciał pokazało wszystkim jakim złoczyńcą jest Putin. To Putin jest autorem tragedii, choć oskarża o to Ukraińców.
Skoro napisano o tym w The Economist – to musi być prawda.
Istnieje jednak alternatywna wersja tej samej historii.
W latach 80-tych pojawiła się możliwość ekonomicznego zniszczenia obozu socjalistycznego, do którego Polska (bez swej woli) należała. Cena baryłki ropy naftowej spadła z blisko 40 USD za baryłkę w roku 1980 do około 14 USD w roku 1988 (źródło). Oprocentowanie w amerykańskich bankach, które w czasie zadłużania się państw socjalistycznych (w latach 70-tych) wahało się w okolicy 7-8% podskoczyło do 21,5% w roku 1980 i utrzymywało się powyżej 10% przez całe lata 80-te (źródło). Do tego doszły sankcje gospodarcze (skutek wojny w Afganistanie i stanu wojennego w Polsce). Były one bardziej dotkliwe, niż wówczas mogło się wydawać. Przypadały bowiem na okres dynamicznego rozwoju nowych technologii. Polska i inne kraje socjalistyczne zostały w znacznym stopniu wyłączone z międzynarodowej współpracy, warunkującej pełne wykorzystanie możliwości rozwojowych. Socjalizm skapitulował. Doktryna Reagana przewidywała po pokonaniu wroga pomoc w jego pokojowym rozwoju, aby społeczeństwa na trwałe przekonały się do wyższości kapitalizmu. Spuszczonych z łańcucha finansistów nie udało się już jednak zatrzymać. Państwa obozu socjalistycznego stały się żerowiskiem – miejscem nowej konkwisty. W sposób szczególny dotknęło to Rosji, którą w 1998 roku dobił ponowny spadek cen ropy – tym razem do 11 dolarów za baryłkę. Potężny kryzys gospodarczy w czasie którego Rosja daremnie prosiła o pomoc MFW, doprowadził do rezygnacji (w roku 1999) Borysa Jelcyna i dojścia do władzy Władimira Putina. Putin wysłał do łagrów ichniejszego Balcerowicza (Chodorkowskiego). Wbrew czarnej propagandzie, polityka Putina była bardzo konserwatywna. Nie zdecydował się na żadne rewolucyjne kroki i nie dał się namówić na renacjonalizację. Jest on zwolennikiem wolnego rynku, ale docenia rolę państwa w gospodarce. Za jego rządów nastąpił duży wzrost inwestycji zagranicznych, a rosnący popyt wewnętrzny stał się jednym z głównych czynników wzrostu gospodarczego. Putin dostrzegł także potrzebę oparcia procesu odbudowy potęgi swego kraju na jakimś stabilnym systemie wartości. Stąd jego sojusz z Kościołem Prawosławnym. Zręczna polityka gospodarcza i wykorzystywanie wszystkich nadarzających się możliwości doprowadziła do odbudowy pozycji międzynarodowej Rosji – między innymi dzięki umocnieniu się w roli zaplecza surowcowego Unii Europejskiej.
- Szczegóły
- Kategoria: Geopolityka - Bliski Wschód
Barack Obama przejdzie do historii jako ten, który rozbroił „irańską bombę atomową”. Choć naturalny cel tej bomby – Izrael jest innego zdania. Zdaniem premiera Netanjahu "Iran będzie miał teraz ułatwione zadanie w uzyskaniu broni jądrowej. Wiele ograniczeń, które miały temu zapobiec zostanie teraz zniesionych".
Innym ciekawym aspektem zakończonych właśnie negocjacji, był udział w nich Rosji. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, który uczestniczył w finale rozmów, zapowiedział, że zapowiedział, że Rosja będzie sprowadzać z Iranu nisko wzbogacony uran w zamian za uran naturalny. Weźmie też udział w przebudowie zakładów w Fordo, aby mogły produkować stabilne izotopy wykorzystywane w przemyśle i do celów medycznych.
Wygląda więc na to, że Rosja wróciła do roli partnera USA. Barack Obama ujawnił właśnie, że kilka tygodni temu rozmawiał telefonicznie z prezydentem Rosji Putinem, na temat Syrii. Dni prezydenta Baszara al-Asada zdają się być policzone. Istnieje niebezpieczeństwo, że Syria znajdzie się pod panowaniem islamistów. Kończący swoją kadencję Barack Obama nie chce być zapamiętany jako ten, który wyhodował Państwo Islamskie (ISIS).

Zdjęcie (źródło) zrobiono w Syrii na początku 2014 roku.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Artur Śliwiński i Bartłomiej Dessoulavy-Śliwiński opublikowali w kilku częściach raport na temat przebiegu kryzysu w Polsce (począwszy od 1989 roku): Od ekonomii dobrobytu do ekonomii nędzy. Fragment raportu:
Trzecia, to faza zablokowania drogi do wyjścia z kryzysu. Jest to faza obfitująca w wydarzenia najbardziej bulwersujące, w której pragmatyzm wykorzystujący zasady liberalizmu ekonomicznego i zarazem zasady sprzeczne z tym liberalizmem zostaje wyparty przez neomaltuzjanizm, stanowiący syntezę darwinizmu społecznego i inżynierii społecznej. Jest to również faza, w której skrywane początkowo motywy przeistaczają się w dogmaty przekazywane do świadomości społecznej. Oznacza to, że nastąpiło zmniejszenie nacisku na kwestie ekonomiczne, a jednocześnie wzmocnienie destrukcji świadomości społecznej. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że jest to najbardziej niebezpieczna i najtrudniejsza do zrozumienia część historii kryzysu ekonomicznego, a ściślej biorąc – całej historii Polski.