- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Rząd przyjął wstępny projekt budżetu na 2017 r . Zaplanowany w nim deficyt budżetowy w wysokości 2,9% PKB stał się pretekstem do kolejnych ataków tzw. „opozycji”. Wbrew faktom głosi się, że „rząd z finansami jedzie po bandzie”. Tymczasem rekord zadłużenia został pobity w roku 2010.
Na razie eksperyment gospodarczy "500+" nie przynosi spodziewanych efektów w postaci dużego wzrostu gospodarczego. Za wcześnie jednak, by to ocenić. Jeśli się powiedzie – problem deficytu nie będzie miał większego znaczenia. Szanse na to bardzo by wzrosły, gdyby rząd zaprzestał chronienia banksterów. Wtedy znalazłyby się pozabudżetowe mechanizmy finansowania 500+/ Nie wiadomo tylko, czy na to nas stać….
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Samo pojawienie się hasła „Polska w ruinie” świadczy o głębokości upadku naszego kraju. Jest ono bowiem produktem polityki opartej o PR. W minionych latach spór polityczny został sprowadzony do konkurencji dwóch wizerunków: niebywałego rozkwitu i kompletnego upadku.
Ciekawostką jest to, że oba te wizerunki powstały w tym samym środowisku: wśród ludzi, którzy zajęli miejsce elity. Hasło „Polska w ruinie” zostało rozpropagowane w formie kpin z krytyków III RP. Jeden z licznych tekstów na ten temat można znaleźć tygodniku "Polityka" z września 2015. Poddaje on analizie wystąpienia na konwencji PiS:
Przedsiębiorca z Pcimia przekonywał, że kraj ma wielki „potencjał osobowy” (w tym „piękną młodzież i śliczne kobiety”, jesteśmy też „piękni wewnętrznie”), ale niestety przez 25 ostatnich lat ten potencjał był marnowany, bo ten „piękny kraj” był „słabo” zarządzany. Po czym wzywał, żeby było jak najmniej „państwa w państwie”.
Emerytka mówiła o niskich emeryturach oraz o braku szans rozwoju dla dzieci i wnuków. Z kolei student politologii skarżył się już po imieniu na PO i Bronisława Komorowskiego – że to ich winą są umowy śmieciowe i wyjazdy za granicę oraz że młodym „zabrano nadzieję”. On już wprost wzywał do wręczenia rządzącym „czerwonej kartki” i głosowania na PiS.
Była wreszcie przedstawicielka „polskich rodzin” z patetyczną opowieścią o miłości do Ojczyzny jako miłości do Matki, ale też kpiną, że dogoniliśmy Zachód, bo mamy „globalne ceny”.
Komunikat był więc w sumie tyleż prosty, co znany: obecna Polska to kraj w ruinie.
Diagnoza przedstawiona przez cytowane osoby najwyraźniej znalazła uznanie wyborców i przyczyniła się do zwycięstwa wyborczego PiS. Można domniemywać, że takie pełne pogardy dla prostych ludzi relacje - jak cytowana powyżej - nawet wzmocniły przekaz.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według ideologów GLOBCIO wzrost temperatur ma być bardzo dynamiczny i przynieść gospodarkom szkody rzędu 5-20%. Oba te stwierdzenia okazują się nieprawdziwe. Pisze o tym Bjorn Lomborg, omawiając raporty IPCC w artykule „Globalne ocieplenie postawione na głowie” (z tego artykułu pochodzi grafika (C) Paul Lachine/NewsArt.com):
Pierwszy raport IPCC udowodnił nam […], że globalne ocieplenie drastycznie spowolniło, a wręcz wyhamowało w ciągu ostatnich 15 lat. Niemal wszystkie modele klimatyczne przewidują zbyt wysokie temperatury, co oznacza, że prawdziwy problem z tym zjawiskiem jest przesadzony. Niemcy i inne rządy wezwały, by wykreślić wzmiankę o spowolnieniu ocieplenia.
Drugie wydanie raportu IPCC pokazało, że wzrost temperatury, jakiego spodziewamy się około 2055-2080 r., będzie stanowił koszt netto rzędu 0,2-2 proc. PKB – czyli odpowiednik niespełna rocznej recesji. A zatem IPCC wyraźnie stwierdza, że globalne ocieplenie to problem, ale jego koszt będzie znacznie niższy niż koszt dwóch wojen światowych z XX wieku czy Wielkiego Kryzysu. I trudno się dziwić, że politycy znów próbowali wykreślić to ustalenie. Brytyjscy oficjele uznali, że te szacunki – kontrolowane w gronie naukowców – „są całkowicie bezużyteczne”, i wraz z przedstawicielami Belgii, Norwegii, Japonii i USA chcieli przeredagować lub wyrzucić ten fragment. Jeden z naukowców spekulował, że rządy zapewne czuły się „nieco zakłopotane”, iż ONZ podważy ich dotychczasowe przesadzone apele.
Trzecia edycja raportu IPCC dowodzi, że zdecydowana polityka klimatyczna byłaby znacznie droższa, niż twierdzili politycy – kosztowałaby ponad 4 proc. PKB w 2030 r., 6 proc. w 2050 r. i 11 proc. w 2100 r. A realne koszty byłyby zapewne znacznie wyższe, bo te liczby odnoszą się do inteligentnych posunięć, wprowadzanych od razu, dzięki głównym technologiom dostępnym magicznie już teraz.
I raz jeszcze politycy próbowali wykreślić lub zmienić wzmianki o owych kosztach. Przedstawiciele Wielkiej Brytanii wyjaśnili, że chcieli wyciąć te szacunki kosztów, bo „wzmocniłyby one tych, którzy powątpiewają w konieczność działania.
W bieżącym roku ma się ukazać Piąty Raport IPCC. Jednym z wniosków, o jakich pisała prasa jest całkowita nieadekwatność używanych modeli prognostycznych.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Przegląd bieżących publikacji na temat gospodarki budzi smutne refleksje.
W „Gazecie Prawnej” artykuł Medycy zabierają pieniądze bezrobotnym. W tym roku z kwoty 5 mld zł przeznaczonej na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu 835 mln zł zostało przekazane na wspieranie startu kariery osób pracujących w zawodach medycznych. […] Pracodawcy i związki zawodowe przekonują, że takie rozwiązanie nie może dalej funkcjonować. Ich zdaniem pieniądze FP powinny trafiać na walkę z bezrobociem, a nie wspieranie grup zawodowych, których ten problem nie dotyczy.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Przymiotniki pełnią w języku debaty publicznej ważną rolę. Mówienie o korupcji politycznej lub pożytecznych idiotach jest bezpieczne, ale sugestywne. Przymiotnik daje dużą swobodę propagandzistom.
W sprawie Ukrainy mamy zalew przymiotników tak duży, że praktycznie blokuje on debatę publiczną. Wśród masy propagandowych tekstów, które mają budować front jedności narodowej, moją uwagę przykuł tekst Pawła Kowala o pożytecznych idiotach.
Aby się tej propagandzie przeciwstawić, należy przede wszystkim poznać prawdę.
