- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Durczok z pewnością nie jest jedynym „dziennikarzem telewizyjnym”, który chodzi naćpany. Takie wrażenie robił wczoraj redaktor Kraśko, który przeprowadził wywiad z prezydentem Komorowskim. Z wielkim przejęciem opowiadał o rosyjskich czołgach prących na zachód. Komorowski go uspokajał (a tym samym cały naród) – twierdząc, że nie ma co budować atmosfery strachu, tylko trzeba wzmacniać spokojnie swoją obronność. Oczywiście można przyjąć, że Kraśko specjalnie robi z siebie szmatę, żeby na jego tle Komorowski mógł wyglądać na męża stanu. Ale to by oznaczało, że wbrew apelom prezydenta, dla kampanii wyborczej można zrobić wszystko. No to chyba już lepiej założyć, że dziennikarz ćpa.... ;-)
W trakcie mińskich negocjacji była poruszana sprawa okrążonych w Debalcewie żołnierzy. "Putin przekonywał kolegów, że ukraińskie wojska wokół tej miejscowości znalazły się w okrążeniu sił pospolitego ruszenia (separatystów), podczas gdy Poroszenko twierdził, że debalcewskiego kotła nie ma”. Później odrzucono także propozycję utworzenia korytarza przez który wojska ukraińskie mogłyby opuścić oblężone miasto. Wokół tego kotła (którego nie ma) powstał spór zagrażający porozumieniu z Mińska. Powstańcy uważali, że jest to ich teren wewnętrzny i porozumienie go nie obejmuje. Ukraińcy uzyskali możliwość, by „udowodnić Zachodowi, że to rosyjska strona łamie mińskie porozumienia”. Teraz mamy 300 trupów i "planowe skracanie linii frontu”. No i redaktora Kraśkę w ekstazie.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Jeśli jest cokolwiek godne ocalenia w naszej telewizji publicznej, to jest to Teatr Telewizji. Od czasu do czasu pojawiają się w nim przedstawienia, które są wydarzeniami kulturalnymi. Sztuki, które poruszają i odsłaniają elementarne prawdy, o których na co dzień nie myślimy. Oglądając je, można uznać, że słowo „misja” w odniesieniu do polskich mediów nie jest zupełnie pozbawione treści. Takim wydarzeniem jest bez wątpienia spektakl „Norymberga”, który wczoraj przypomniał Program Pierwszy TVP.
Chcąc polecić tą sztukę i oszczędzić sobie czasu na pisanie recenzji, zacząłem szukać „gotowca” w internecie. W ten sposób odkryłem drugi wymiar kultury – jako nadbudowy tworzonej przez ludzi kulturalnych. Najbardziej genialne dzieła odsłaniają prostą rzeczywistość. Po ich doświadczeniu pozostaje nam stanąć oko w oko z tą rzeczywistością. Ta konfrontacja może być nieznośna. Wtedy do akcji wkraczają ludzie kulturalni. Herbert jednym z wierszy określił ich słowem „Ornamentatorzy”.
Czytaj więcej: Dwa wymiary kultury: między prawdą a zakłamaniem.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Polskojęzyczne media postanowiły zabrać się za wychowanie społeczeństwa, które nie dorosło do wielokulturowości. Ale broń Boże nie chodzi o propagandę! Tylko o informację. „Wychodząc z założenia, że strach wynika z niewiedzy, media wraz z Urzędem ds. Cudzoziemców przygotowały akcję informacyjną mającą przybliżyć obywatelom zasady, na jakich uchodźcy będą funkcjonować w Polsce, i odnośne przepisy prawne”. Rodzaj szerzonej „wiedzy” jest już zależny od na inwencji mediów. Na przykład GW-no swoim zwyczajem zastępuje katolikom katechizm: „ci, co plują nienawiścią na uchodźców nie mają nic wspólnego z naszą wiarą”.
Tylko prawicowe oszołomy wyłamują się z frontu walki ideologicznej. Portal niezalezna.pl publikuje przewrotny tekst: Decyzją władz wydziału prawa Uniwersytetu w Sztokholmie, ze ścian usuwane są wszystkie portrety zasłużonych dla uczelni naukowców. Powodem jest fakt, że obrazy „przedstawiają starych, białych profesorów”. Miejsce portretów zajął teraz... tęczowy łoś, który ma symbolizować wielokulturowość i tolerancję.
Akcja szerzenia wiedzy jest bez wątpienia szczytna i należy do misji zawodu dziennikarza (z jakiegoś powodu w Polsce bardzo deprecjonowanego epitetami w rodzaju „pismak”). Zobaczmy na jakimś jaskrawym przykładzie, jak wygląda wypełnianie tej misji. Oto jak media informowały o gangu pedofilów w Rotherham. Na portalu tvn24.pl piszą nawet o poprawności politycznej: „Było szeroko rozpowszechnione przekonanie pomiędzy wyższymi rangą urzędnikami i policjantami, by wygaszać kwestię etniczną. Urzędnicy z opieki społecznej byli zdezorientowani i nie wiedzieli, co mówić i jak opisać problem, z obawy przed oskarżeniami o rasizm - twierdzi autorka raportu”.
Słowo islam ani muzułmanie nie pada. To samo w „Wybiórczej” i „Polityce” (absurdalny tytuł „Gwałt klasowy”), „Fakcie”. Jedyny wyjątek, to „Dziennik”, w którym artykuł otagowano słowami „islam” i „muzułmanie”, a w tekście napisano: „Kiedy podczas nocnego nalotu na prywatny lokal policja natrafiła na dwie pijane 11-latki w towarzystwie kilku dorosłych muzułmanów, aresztowała nie ich, lecz dziewczęta. Skandal w Rotherham ujawnił dwa problemy, z którymi boryka się teraz brytyjska opinia publiczna. Pierwszy to obawy miejscowych władz, że interwencja zostanie poczytana za rasizm i zburzy misterną konstrukcję wielokulturowego społeczeństwa”.
Na koniec prawdziwy cymes – tłumaczenie brytyjskiego artykułu w „Polska The Times”. Można się uczyć, jak wygląda poprawność polityczna po angielsku. W artykule podano wszystkie istotne fakty. Schemat artykułu dokładnie taki sam jak w głupich amerykańskich filmach. Skupienie na historii wybranych osób, która niezależnie od wielkości tragedii zmierza do happy endu. Bo w końcu „Teraz ktoś je wysłuchał. Ogromna radość. W końcu ludzie uwierzyli, że mówiły prawdę”. Radość tym większa, że także dziennikarze atakowani za szerzenie islamofobii, oraz oskarżani, że dają się wykorzystywać skrajnej prawicy zyskali wsparcie „od osób nieoczekiwanych. Odezwali się myślący postępowo duchowni islamscy oraz przewodniczący komisji ds. równości i praw człowieka w Izbie Gmin”. Wielki sukces – bo w końcu się okazało, że ludzie są dobrzy, a jeśli są źli to głównie ci z prawej: „Jak na ironię jedyne anonimowo grożące mi śmiercią dwa listy, jakie otrzymałem, pochodziły od zwolenników skrajnej prawicy. Według autorów "The Times" miał rzekomo dyskredytować teorię Griffina, że przestępstwo sposobienia młodziutkich dziewcząt do seksu stanowi część islamskiego spisku mającego na celu szerzenie kalifatu poprzez zapłodnienie wszystkich brytyjskich nastolatek”.
Pójdźmy tym śladem i popatrzmy na obecną akcję propagandową równie pozytywnie. Internet to w końcu wspaniała rzecz. Można sporządzić listę pismaków, biorących udział w akcji (+polityków wspierających import islamistów do Polski). A gdy już się upowszechnią islamskie obyczaje (gwałty, bomby i temu podobne rozrywki wyznawców proroka) – nie będzie wątpliwości wobec kogo stosować zasadę „oko za oko, ząb za ząb”. Bo przecież PiS zmierza do władzy: Macierewicz w skórzanym płaszczu będzie urzędował na Szuch a orliki zamienią na miejsca straceń.
PS.
Gdyby ktoś zainteresował się co to też jest ta "teoria Griffina" wspomniana w tekście, to nie ma sensu szukać informacji - daremny trud. W tym zakresie szerzenie wiedzy zawiodło? Griffin to taki brytyjski Macierewicz z Rydzykiem razem wzięci. Słowem: personifikacja zła. Mówisz "Griffin" i już wiadomo, że chodzi o "wszystkie zbrodnie z zakresu nieposzanowania inności, pod który podpadają rasizm, antysemityzm, szowinizm, ksenofobia, homofobia, islamofobia i agorafobia" [Koniec białej Europy].
Na ilustracji zestawienie zagrożenia terroryzmem (po lewej) oraz upowszechnienia islamu (po prawej) w Europie. Źródła:www.independent.co.uk, commons.wikimedia.org
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W kolejnej edycji raportu tworzonego na podstawie opinii pracowników, nadal branża informatyczna oferuje najlepsze miejsca pracy. Wśród 10-ciu najlepszych jest aż 6 firm z tej branży. Chociaż tym razem numerem 1 została firma doradcza Bain & Company, która ma także biuro w W-wie.
- Szczegóły
- Kategoria: Geopolityka
Jeden z amerykańskich portali rozważania na temat możliwości sojuszu USA a „reżimem” Assada (którego zbiegiem okoliczności nie udało się dotąd zabić) okrasił zdjęciem z roku 2005:
Warto aby Polacy w chwilach wolnych między „godzinami nienawiści” wobec Putina uważnie przyjrzeli się temu zdjęciu. Ono wkrótce może znów stać się aktualne. Tak samo, jak możliwe jest „nowe otwarcie” w stosunkach USA z Rosją: 
Jaką rolę będzie wówczas miała do odegrania Polska? Najpewniej pionka, którego można i trzeba poświęcić w geostrategicznej grze.