- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Za komuny nie wszystko było złe…. Były na przykład znakomite warunki dla rozwoju „humoru ludowego”. Młodym pozostają filmy Barei, które mogą im się wydawać intelektualną zabawą. A przecież tak naprawdę wyglądało nasze życie :-). Polacy nauczyli się śmiać nawet z całkiem poważnych gróźb wszechmocnej władzy. Kiedy na przykład Niemcy poważnie bali się tego, że Armia Radziecka wejdzie do Polski i zrobi porządek z „Solidarnością”, Polacy śmiali się do rozpuku: a po co mieli by tu wchodzić, skoro oni już tu są? Po tym zresztą do dzisiaj można odróżnić Polaka i Niemca. Trzęsący się ze strachu o Polskę Niemiec łatwo uwierzył, że generał Jaruzelski jest bohaterem i tak mu zostało. Polakom generał został w pamięci jako „towarzysz spawacz” (niektórzy darzą go jeszcze „cieplejszymi” uczuciami – zob. bluzg w wykonaniu Emiliana Kamińskiego).
Na szczęście (?) czasy dobrego humoru wracają i nasza historia znów zatacza koło. Merkel grozi nam końcem strefy Schengen jeśli nie przyjmiemy imigrantów? Na polskich forach internetowych roi się od błyskotliwych komentarzy: od propozycji wywalenia Niemców ze strefy Schengen – bo nie radzą sobie z sytuacją, po propozycję przyznania wszystkim uchodźcom polskiego obywatelstwa wraz z kieszonkowym na bilet do Berlina.
Brytyjczycy martwią się powrotem „drakońskiej cenzury państwowej” w Polsce, a my na to - of kors - „nie ma demokracji bez publicznej kopulacji”. Znowu „życie przerosło kabaret".
Śmiejmy się więc i cieszmy się chwilą, póki trwa (ciekawe jak długo jeszcze).
Król Szwecji poczuł wstyd, gdy brał kompiel w wannie – bo to wielkie marnotrawstwo wody – dlatego chce wanien zakazać. Widać, że jeszcze dużo przed królem. W czasach komuny ludzie z wyższym poziomem klasowej świadomości wiedzieli, że warto zaryzykować nieco większe zużycie - byle pod kontrolą. W autentycznej umowie najmu „kwatery” dla studenta z tamtych czasów był zapis: kąpiel dozwolona najwyżej 2 razy w tygodniu w wannie napełnionej wodą do połowy. Trzymamy kciuki za króla – może taki zapis znajdzie się w szwedzkiej konstytucji.
Kanadyjczycy pozazdrościli nam naszego Nowoczesnego Ryśka i poszli na całość wybierając sobie równie nowoczesne władze. Efekty są natychmiastowe. Nowoczesny Justin zapowiedział, że Kanada pomoże imigrantom, ale samotni mężczyźni będą kwalifikowani do programu tylko wówczas, jeśli będą towarzyszyć swoim rodzicom lub zaliczają się do mniejszości seksualnych. To się nazywa dylemat terrorysty udającego geja: zdążę się wysadzić zanim mnie ukamienują?
Nasi rodzimi Europejczycy też nie odstają od reszty – możemy być z nich dumni! Dogoniliśmy wreszcie Europę: zdaniem eksperta usunięcie europejskich flag mogło urazić uczucia religijne wielu milionów Polaków. Bo przecież wiedzą wszyscy, że te gwiazdki na sztandarze to z korony Matki Bożej, a ten PiS jest brzydki i obraża. Nie to co poprzednicy:

Na deser polecamy reportaż z teatru w którym miało dojść do spalenia kota na żywo. Dobrego Humoru.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Każdy problem ma sensowne rozwiązanie. Najlepsze są takie, które są wygraną każdej ze stron (win-win). W przypadku imigrantów z Syrii, którymi UE chce Polskę uszczęśliwić takie rozwiązanie istnieje. Obawy Polaków budzą przede wszystkim różnice kulturowe. Nie chcemy tu muzułmanów. Ale oni nie mają powodu uciekać z Syrii: „bo mamy dziś do czynienia na Bliskim Wschodzie z wojnami religijnymi. I nieprzyjmowanie chrześcijan, którzy są najbardziej prześladowani, to działanie dyskryminacyjne. […] ONZ nieraz wskazywała, że islamiści mordują nawet chrześcijańskie dzieci. Nie można zamykać oczu na to, że właśnie ta grupa najbardziej potrzebuje pomocy”. Z drugiej strony w Polsce mamy wynarodowione elity, które cierpią z powodu tego, że nie dorośliśmy do „zachodu”. Sami się męczą i innym zadają cierpienia swymi pouczeniami. Wielu z nich to ludzie majętni, profesorowie uniwersytetów. Bez problemów poradzą sobie na umiłowanym przez siebie „zachodzie”. Poparcie jakim się tam cieszą każe przypuszczać, że będą ich witały transparenty „Welcome home” („Witaj w domu”). Przyjmie ich z pewnością międzynarodowa społeczność naukowa. A nam kamień z serca….
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Po zmianie stanowiska wobec TTIP przez KE, w Polsce niektóre media zaczynają publikować krytyczne analizy. Bo skoro „umowa o wolnym handlu Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi spotyka się z ogromną falka krytyki i obaw opinii publicznej. Przyznali to nawet przedstawiciele Parlamentu Europejskiego”, to ...”przerwijmy ciszę”. To się nazywa dziennikarska odwaga!
Na portalu gazetaprawna.pl można znaleźć bardzo ciekawe informacje na ten temat:
"Kwestia płacy minimalnej nie jest może tematem explicite w umowie , ale może być podstawą do skarżenia państwa przez firmy ponadnarodowe tak jak to miało miejsce w Egipcie [...] Inwestor-state dispute settlement (ISDS) to jedno z największych zagrożeń umowy. Ten mechanizm rozstrzygania sporów na linii państwo-inwestor, pozwala firmom ponadnarodowym zaskarżać rządy państw do arbitrażu (nie do sądu!) przy każdym wprowadzeniu przepisów, które ograniczałyby zyski tychże (nawet jeśli z perspektywy obywateli danego kraju byłyby działaniem pożądanym). [...]
22 stycznia Danuta Hübner, podczas debaty Warszawie podkreśliła, że TTIP ma długofalowe znaczenie strategiczne, więc byłoby szkoda go zmarnować przez tę jedną klauzulę".
Dokumenty związane z negocjacjami oglądał Janusz Korwin-Mikke. Jego relacja dowodzi, że nadzieje wiązane z nim przez wyborców były stanowczo przesadzone.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Trwa oswajanie TTIP + ISDS. Okazuje się, że przeciw są już tylko jacyś socjaliści: „Socjaliści poprą TTIP tylko wtedy, gdy będzie zawierał gwarancje ochrony standardów socjalnych, ekologicznych, bezpieczeństwa żywności i będzie wynegocjowany z zachowaniem zasady przejrzystości. I nie będzie zawierał ISDS”.
„Gdyby rzeczywiście stanowisko socjalistów było tak jednoznaczne, byłby to koniec porozumienia. Bo bez nich, jako drugiej największej siły w PE, zgody TTIP nie uda się przyjąć. A wiadomo, że Amerykanie nie chcą porozumienia bez klauzuli ISDS”.
Poziom upodlenia polskiego dziennikarstwa pokazuje poniższy fragment relacji:
„Jeśli np. amerykański koncern czułby się pokrzywdzony działaniami polskiego rządu i uznałby je za niezgodne z TTIP, to musiałby najpierw poskarżyć się polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Dopiero potem mógłby odwołać się do międzynarodowego arbitrażu.
Szczegóły takiego modelu są jednak zupełnie niejasne i wyglądają raczej jak próba socjalistów zachowania twarzy. Stanowią też zaprzeczenie idei ISDS, która ma chronić zagranicznych inwestorów w porozumieniach międzynarodowych przed dyskryminacyjnymi działaniami obcych rządów. Jeśli inwestor miałby się najpierw zgłosić do odpowiedniego sądu krajowego, to nie miałby żadnych gwarancji”.
A gdzie zasady państwa prawa? Gdzie równość podmiotów wobec prawa? Według Konstytucji „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a nie do korporacji.
Akcję Stop TTIP poparło już 2 mln Europejczyków.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Może jednak społeczna rola telewizji publicznej nie uległa wyczerpaniu. Nadzieją napawa nadany w czwartek program Jacka Łęskiego z cyklu „Chodzi o pieniądze”, poświęcony polisolokatom. Prywatne media i władza „pochylają się” od dawna nad problemem w taki sposób, aby za bardzo nie przeszkodzić finansistom w łupieniu Polaków. Jacek Łęski pokazał jak wielki to szwindel i dlaczego wprowadzane zmiany nic naprawdę nie zmieniają.
Podstawowym problemem tak zwanych „polisolokat” są „opłaty likwidacyjne”. Chcąc wybrać oszczędności, klient musi zapłacić opłatę, sięgającą 100% zgromadzonych pieniędzy! W niektórych krajach takie opłaty zostały w ogóle zakazane, a w innych ograniczone do 4%.
Patrząc na perypetie z „frankowiczami” - wyraźnie widać, że PiS bankierów się boi. Stojąc na czele tak zadłużonego kraju – ma czego się bać. Niemniej programy takie jak „Chodzi o pieniądze”, czy wtorkowy „Naprzeciw Bankom” budzą świadomość Polaków. Rząd powinien w spokoju przygotowywać się do wojny z prawdziwym przeciwnikiem: banksterami. Wypowiedzeniem takiej wojny może być zakaz wspomnianych opłat likwidacyjnych, prawdziwy zakaz lichwy, lub ograniczenia bankom prawa kreacji pieniądza.
