A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Szkalowanie Polski

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 21 wrzesień 2015

Wszystko co Prezydent Duda powie będzie użyte przeciw niemu – jeśli tylko uda się znaleźć pretekst. Stanowczo nie może mówić prawdy o Polsce, bo jest to od razu traktowane jako donos na własny kraj. Rozczulająca jest ta wrażliwość krytyków, którzy nie reagowali gdy ich „autorytety” rzeczywiście szkalowały Polskę za granicą. Oto kilka przykładów z przeszłości:

  1. Władysław Bartoszewski dla Die Welt: Jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Gdy niemiecki oficer zobaczył mnie na ulicy i nie miał rozkazu aresztowania, nie musiałem się go obawiać. Ale gdy sąsiad Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż normalnie, wtedy musiałem się bać.

  2. Biznesmen Tysiąclecia i Wielki Filantrop Doktor Jan Kulczyk dla Financial Times (w reakcji na wezwanie przed komisję sejmową): Jeśli ja nie czuję się bezpieczny w Polsce, to jak mają się czuć inni biznesmeni?

  3. Magdalena Środa – feministka robiąca za minimum kadrowe Uniwersytetu Warszawskiego, jako Pełnomocnik Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn ogłosiła światu: „Katolicka, w przeważającej mierze, Polska, choć wolna od "honorowych zabójstw", ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mające źródło w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne”.

  4. Specjalista od wybaczania nie swoich krzywd Tadeusz Mazowiecki dla włoskiego Avvenire: „Wielkim bólem napełnia mnie to, gdy widzę, że moja Polska, naród, który czerpie z katolicyzmu, nie umie przebaczać i nie zna litości”.

Do granic absurdu posunął się „największy ekonomista świata” Leszek Balcerowicz, który napisał donos na rząd Buzka, w którym sam był ministrem (poszło o program likwidacji kopalń, który zdaniem Balcerowicza był za mało drastyczny). Ale Balcerowiczowi akurat trzeba wybaczyć, bo on nigdy nie krył gdzie ma swoich panów.

Czytaj więcej: Szkalowanie Polski

Kolejna kara dla Rosji

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 01 sierpień 2014

Kolejny Trybunał dowalił Rosji karą w wysokości prawie 2mld euro. Tym razem Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu – za niesprawiedliwy demontaż firmy Jukos. Portal dw.de podaje, że przyznana akcjonariuszom suma jest dużo niższa w porównaniu z żądaniami wysuwanymi przez pozwów, którzy domagali się 38 mld dolarów tytułem odszkodowania, zarzucając Rosji bezprawne wywłaszczenie celem wzbogacenia się.

Dalej dw.de informuje, że w roku 2011 ETPC w tymczasowym orzeczeniu zaznaczał, że nie dostrzega żadnych poszlak nieadekwatnego postępowania rosyjskiego rządu w trakcie demontażu Jukosu.

Tej informacji próżno szukać w notatce PAP. Nie pasuje do obrazka i de facto kompromituje Trybunał – nie pozostawiając wątpliwości co do politycznego charakteru orzeczenia.

Niemiecki portal także nie stroni od propagandy, mieszając informację o wyroku mającym prawny charakter z rozpowszechnianą opinią, że „zachód” uznał skazanie Chodorkowskiego za motywowane politycznie. Jednak przynajmniej w sferze faktów dochowuje rzetelności.

Wyrok niepokoi z innych jeszcze powodów. Wyrok dotyczy w rzeczywistości kwestii gospodarczych relacji między spółką holdingową a państwem. Czy nie oznacza to uznania, że prawo spółki do zysku stało się prawem człowieka? To orzeczenie jest też w zgodzie z najbardziej kontrowersyjną częścią negocjowanego z Amerykanami traktatu TTIP.

Dyskretnie, czy skrytobójczo?

Szczegóły
Kategoria: Geopolityka - Bliski Wschód
Opublikowano: 03 listopad 2013

Żydzi są wściekli na Amerykanów za potwierdzenie tego, że to oni dokonali nalotu na syryjskie cele militarne. Pretekstem była obawa, że Syryjczycy przekażą swą broń (rakiety przeciwlotnicze) terrorystom. Jeśli Izrael uważa, że zrobił dobrze, to po co te tajemnice? Może dlatego, że reszta świata nie rozumie zasad etyki, zbudowanej na zamiarach domniemanych?

Brońmy euro przed ekonomistami

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 24 lipiec 2015

Chyba wszyscy ekonomiści są zgodni co do tego, że grecki kryzys najłatwiej rozwiązać wprowadzając drachmę zamiast euro. Dzięki własnej walucie państwo odzyska możliwość dostosowania polityki monetarnej do realiów krajowej gospodarki. Brzmi dobrze i nadaje się na hasło polityczne. Przynajmniej póki nie zechcemy zrozumieć co to dokładnie znaczy. Ekonomiści tego nie kryją, choć cała ich mądrość skupia się na sprzedaniu społeczeństwu złych rozwiązań jako wybawienia. Gdyby byli uczciwi, powiedzieliby wprost coś w rodzaju „musimy doprowadzić do nędzy jeszcze milion ludzi, aby ustabilizować sytuację”. Zamiast tego mówią o „konkurencyjności” (w przypadku Polski sprzedano nam balcerowiczowską mądrość o konieczności „zaciskania pasa”).

Jak wyglądałby scenariusz zdarzeń po wprowadzeniu drachmy? To jest dość łatwe do przewidzenia. Grecję często porównuje się z Argentyną, w której utrzymywany przez 10 lat sztywny kurs peso do dolara działał podobnie jak wspólna waluta w Grecji. Skończyło się to strasznym kryzysem, rozruchami (kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych) i koniecznością skokowej dewaluacji waluty oraz zerwania ze sztywnym kursem (1:1 wobec dolara). Wystarczyła zmiana polityki monetarnej, aby Argentyna wyszła z kryzysu? Chyba jednak nie do końca. Argentyna zaprzestała spłacania długów w roku 2002. Po kilku latach doprowadziła do jego redukcji, ale do dzisiaj jest gnębiona za przez amerykańskie „sępie fundusze” i amerykańskie sądy. Już po redukcji zadłużenia, w relacji do PKB dług przekraczał 100%. Po przywróceniu notowań na wolnym rynku kurs peso szybko spadł od 1,4 do 3,5 peso za dolara (obecnie na czarnym rynku kurs dochodzi do 13 peso za dolara). Inwestorzy w panice wycofali się z Argentyny Zbankrutowało tysiące przedsiębiorstw. W rok po rozpoczęciu reform prasa donosiła: Według najnowszych danych rządowych stan ubóstwa społeczeństwa osiągnął najwyższy poziom w historii. Prawie 60 procent mieszkańców Argentyny żyje obecnie na granicy lub poniżej granicy ubóstwa.W ciągu ostatniego roku żywność podrożała o 80-90 procent, a w niektórych przypadkach jeszcze więcej. Specjalne bony, które dano nam, bezrobotnym, całkowicie straciły wartość i praktycznie nic już nie można za nie kupić- mówią Argentyńczycy.

Mniej więcej tak właśnie wygląda „odzyskiwanie konkurencyjności” o którym mówią ekonomiści. Ich nie interesuje ani rosnąca nędza, ani groźba rewolucji (wprawa z jaką „zachód” zyskał w „szerzeniu demokracji” na całym świecie pozwala im spać spokojnie).

Do wyjątków należą publikacje, w których ekonomiści zastanawiają się nad możliwie bezbolesnym procesem powrotu do waluty narodowej. Do takich wyjątków należy wywiad ze Stefanem Kawalcem, który podaje przepis bezbolesne rozwiązanie strefy euro. Jego zdaniem należałoby rozpocząć od opuszczenia strefy euro przez najsilniejsze gospodarki (a więc na początek Niemcy). Spowodowałoby to dewaluację euro i dostosowanie jego kursu do nieco słabszych gospodarek, które skorzystałyby z okazji, aby także spokojnie wrócić do waluty krajowej.

Wygląda to rozsądnie – przynajmniej w teorii. Ale z ekonomistami jest niestety analogicznie jak ze społecznością w opowiadaniach Gogola, który w „Martwych duszach” pisał „jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia”. Pasuje jak ulał – łącznie z tytułem książki. Euro jest realną alternatywą dla dolara (jako waluta rezerwowa). Likwidacja strefy euro spowodowałaby olbrzymie perturbacje finansowe związane z nagłą utratą wartości zgromadzonych w euro oszczędności.

Czytaj więcej: Brońmy euro przed ekonomistami

Z cyklu ekonomia dla idiotów: lichwa i kredyty „frankowe”

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Opublikowano: 09 sierpień 2016
  • ekonomia dla idiotów

Większość ludzi ma konto w banku i wie mniej więcej, czym banki się zajmują. Są one dla gospodarki niezbędne, gdyż zajmują się transferem pieniędzy. Można przy tym rozróżnić:

  • zwykłe przesyłanie pieniędzy (na przykład rodzice wysyłają je dzieciom na studiach, albo nabywca płaci za zakupiony towar),

  • pośredniczenie między posiadaczami gotówki a tymi którzy potrzebują ją pożyczyć.

Bank zazwyczaj pobiera procentową opłatę od kwoty wykonanych transferów. Upraszczając można rzec, że w pierwszym przypadku (przesyłanie pieniędzy) są to prowizje, a w drugim (depozyty i kredyty) – odsetki. Prowizja ma pokryć koszty transferu i przynieść zysk. Z odsetkami sprawa jest nieco bardziej złożona, gdyż bank płaci odsetki od uzyskanych pieniędzy (depozytów). Musi też uwzględnić fakt, że część ludzi nie spłaca swoich zobowiązań. Siłą rzeczy odsetki muszą być większe od prowizji, gdyż obejmują:

  • koszt pozyskania pieniądza (odsetki dla depozytariuszy),

  • ryzyko (z grubsza jest to wycena poziomu nieuczciwości – nie spłacanych kredytów),

  • zysk banku.

Trudno w to uwierzyć, ale większość ludzi sądzi, że tak właśnie wygląda działalność banków! Oczywiście banki muszą zajmować się opisanymi powyżej transferami – bo tylko wtedy dostają od państwa pozwolenie na działalność. Jednak banki XXI wieku zajmują się również (jeśli nie przede wszystkim) zupełnie czymś innym. Ich zasadniczą działalność obejmuje trzy sfery:

1. Kreacja pieniądza (wbrew polskiej Konstytucji).

2. Wymuszeniami.

3. Hazardem (wbrew ustawie anty-hazardowej).

Wszystkie te trzy rodzaje działań są sprzeczne z duchem obowiązującego w Polsce prawa – więc słusznie bankierów nazywa się niekiedy banksterami. Gdyby tą działalność opisać zgodnie z rzeczywistością – być może opór przeciw banksterom byłby większy. Szanse na to nie są jednak wielkie. Troska o banksterów nie wynika z głupoty (to można ewentualnie założyć w przypadku polskich twórców tego systemu takich jak Balcerowicz czy Petru), tylko w zimnego wyrachowania. Oni są po prostu zbyt silni jak na tak słabe jak Polska państwo. Miliardy wydawane na zbrojenia niczego tu nie zmienią (można by nawet rzec, że są przeciwskuteczne).

Kredyty „frankowe” są związane z wszystkimi trzema wymienionymi powyżej rodzajami działalności. Najważniejszy jednak jest hazard i na nim skupimy uwagę. Dla ułatwienia opisywane mechanizmy zostaną zilustrowane ćwiczeniami z kostkami do gry.

Czytaj więcej: Z cyklu ekonomia dla idiotów: lichwa i kredyty „frankowe”

  1. Jednak „grexit”?
  2. Chodzi o pieniądze
  3. Prawdziwi bohaterowie polskiej transformacji ustrojowej
  4. Kredyty frankowe: szansa dla części kredytobiorców
  5. Kto zabił Niemcowa?

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 156 z 518

  • 151
  • 152
  • 153
  • 154
  • 155
  • 156
  • 157
  • 158
  • 159
  • 160

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net