- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Każda branża wymaga obok kumulowania wiedzy i doświadczenia wytwarza pewien styl bycia. Na przykład drogowcy na budowach mawiali niegdyś o sobie, że ich charakteryzuje but gumowy, krok metrowy (bo krokami wymierzali odległości) i łyk setkowy (często z dala od domu – za kołnierz się nie wylewało). Obecnie najbardziej widocznym tego rodzaju atrybutem, jest chamski rechot ekonomicznych ekspertów. Taki obraz kreują media. Uśmiech politowania dla tych, którzy „nie rozumieją” nieodmiennie wzmacnia argumentację. (Królami uśmieszku są na przykład poseł Szeinfeld i towarzysz Balcerowicz).
Jeśli z argumentami szczególnie cienko – to uśmieszek przechodzi w rechot. Na przykład jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych „z ambicjami” pokazała w tym tygodniu rozmowę z ekspertem BCC na temat postulatu rezygnacji z wydłużenia wieku emerytalnego. Rzeczony ekspert złapał się za głowę (autentycznie) i z uśmiechem skwitował: jesteśmy w stacji, którą – zakładam – oglądają ludzie rozsądni, a nie tacy, którzy wierzą w takie bajania.
Czego jeszcze potrzeba wytrawnemu odbiorcy? W świecie informacji pełno jest bzdur, nad którymi nie warto się nawet zastanawiać. Dobrze, że jest ekspert, który nas w taki ekspresyjny sposób przed nimi ostrzega. Rechot chroni nas przed stratą czasu na bezsensowne debaty. W takich debatach mogłyby pojawić się problemy trudne do skwitowania uśmieszkiem politowania – i co wtedy?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Portal LinkedIn przeanalizował jakie specjalności dawały najlepsze szanse na zdobycie pracy w 2013 roku. Te dane są miarodajne dla nowoczesnej gospodarki, gdyż korzysta z niego bardzo wielu specjalistów.
Poniżej lista najlepszych specjalności:

Z uwagi na zmianę polityki Facebooka, pierwsze miejsce „social media marketing” może nie być w przyszłości do utrzymania. Zwraca też uwagę fakt, że pomimo dominacji specjalności informatycznych, tradycyjne umiejętności programistyczne sytuowały się dopiero w drugiej dziesiątce.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ostatnie zmiany w polityce monetarnej Japonii niesłusznie media sprowadzają do akcji „druku pieniądza”, stosowanych dotąd w USA i Europie. Japońskie zmiany są znacznie poważniejsze.
Następuje odejście od zasady sterowania strumieniami pieniędzy poprzez zmiany stóp procentowych. W to miejsce BOJ będzie wprost zwiększał ilość pieniądza w tempie 60-70bln jenów (około 700 mld USD). Pieniądze te będą wprowadzane do obiegu poprzez zakup obligacji rządowych (w Europie taka operacja jest nielegalna). Rząd zamierza spożytkować te pieniądze dla pobudzenia gospodarki i zwiększenia ilości miejsc pracy.
Operacja ta jest pozytywnie oceniana przez ekonomistę Stiglitza, a negatywnie przez spekulantów: Grossa i Sorosa. Ta różnica zdań nie dziwi, gdyż całość działań Japończyków można zinterpretować jako zwrócenie większej uwagi na realną gospodarkę, kosztem spekulacji finansowe.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Konieczność podwyższania podatków wynika to z koszmarnego zadłużenia z jednej strony i rosnących nierówności z drugiej.
W przypadku Polski – wbrew rodzimym prorokom liberalizmu – większym problemem jest zadłużenie. Obsługa długu już zaczyna przekraczać nasz deficyt budżetowy i nadal będzie rosła. Wierzyciele (właściciele) Polski nie dopuszczą do bankructwa kraju, ale też zapewne będą zwiększać obciążenia wraz z rozwojem gospodarki. Więc nie ma wyjścia – podatki muszą rosnąć.
W innych krajach podatki mają większe znaczenie dla ochrony najsłabszych ekonomicznie jednostek i wyrównywania nierówności.
Hubert Rabiega z Gazety Prawnej zauważa, że polskie podatki na tle innych krajów OECD nie są wysokie, ale problemem jest ich struktura. O ile statystyczne obciążenie wynagrodzenia (35,6%) nie odbiega od średniej w innych krajach, to obciążenie wielodzietnych rodzin jest zdecydowanie wyższe. W Polsce rodziny z 2 i 3 dziećmi zapłacą odpowiednio 31,3% i 29,6%, gdy tymczasem w średnia dla OECD wynosi 28,3% i 17,2%.
W USA z kolei największym problemem są gwałtownie rosnące nierówności. Roli podatków w ich łagodzeniu poświęca artykuł w nytimes.com noblista Robert J. Shiller. Podatki w USA są progresywne, przy czym występuje również nieznane u nas ujemne opodatkowanie. Są to kredyty podatkowe, które państwo wypłaca podatnikom.
Jednak ta progresja podatkowa jest zbyt mała, aby uchronić państwo przed zbyt gwałtownie rosnącymi nierównościami (umiarkowane nierówności są dla gospodarki korzystne, ale ich gwałtowny wzrost już nie). Oczywiście ludzie bogaci będą oponować przeciw takim zmianom. Dlatego zdaniem Shillera trzeba je wprowadzić natychmiast, gdyż rosnąca w siłę klasa superbogatych obywateli w niedalekiej przyszłości będzie wystarczająco potężna, by zablokować możliwość zmian.
Shiller wymyślił też sposób na wprowadzenie zmian. Dwóch psychologów: Yaacov Trope z New York University i Nira Liberman z Tel Aviv University opracowali teorię, zgodnie z którą ludzie są bardziej hojni, i skłonni ulec egalitarnym ideałom, jeśli dotyczy to przyszłości i nie powoduje natychmiastowej konieczności wydatkowania pieniędzy. Warunek ten spełnia idea podatków indeksowanych poziomem nierówności. Gdy nierówności wzrastają, rosła by też rozpiętość (progresja) podatków. Wprowadzenie takich zmian nie powodowałoby natychmiastowego wzrostu obciążeń najbogatszych, a w razie pokonania wzrostu nierówności mogłaby nawet prowadzić do ich zmniejszenia.
W Unii Europejskiej podatki są wyższe niż w USA i skala możliwych podwyżek nie jest duża. Dlatego wybrano inny kierunek – próby zmniejszania szarej strefy oraz uszczelnienie systemu podatkowego. Poniższa grafika (źródło) pokazuje skalę uchylania się od podatku (niebieski) i szarej strefy (w stosunku do PKB – pomarańczowy).
Obszerniejszy artykuł na temat planów zmniejszania szarej strefy lub jej opodatkowania napisała Anna Raciniewska. Czytając cytowane przez nią wypowiedzi ekonomistów, można mieć wątpliwości co do skuteczności podjętych działań. . Szarej strefy nie napędzają w Polsce przede wszystkim złożone przepisy (jak sądzą ekonomiści), ale koszmarne opodatkowanie, które skutecznie powstrzymuje wiele osób przed legalizacją działalności. W uboższych regionach kraju duża część usług jest wykonywana w szarej strefie, bo rzadko kogo stać na zapłacenie około 1 tys ZUS'u.
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Historia Polaków i Ukraińców widziana z perspektywy pogranicza jest bardzo pouczająca. Najkrócej mówiąc jest kumulacją efektu braku przywództwa mądrych elit. Ta teza pozostanie jeszcze jednym komunałem, jeśli nie towarzyszy jej zrozumienie tego, jakie znaczenie ma mądrość w historii narodów. Odwołam się tutaj do autorytetu Jana Pawła II. Po pierwsze dlatego, że jest to przykład mądrości, a po drugie dlatego, że on dokładnie wyjaśnił jaka jest rola elit u władzy. Mówił wielokrotnie o tym, że władza powinna zapewnić społeczeństwu warunki rozwoju i wzrastania. „Zapewnić”, to nie to samo co „dać” (to nieporozumienie prowadzące do socjalizmu). Chodzi o takie ukierunkowanie energii społeczeństwa, aby każdy miał świadomość, że „nie żyje tylko dla siebie, nie produkuje dla siebie, ma bogacić społeczeństwo”. Ujmując rzecz skrótowo można stwierdzić, że to jest personalistyczna wizja społeczeństwa. Społeczeństwa, na którego historię składają się losy ludzi. Jej przeciwieństwem jest historia pisana przez mechanizmy i procesy. Takiej historii uczy się w szkołach. Nasze pseudo-elity są wystarczająco inteligentne, aby wpływać na zachodzące procesy, wykorzystując istniejące mechanizmy lub tworząc je pod swoje potrzeby. Ale są zbyt głupie (stąd przedrostek „pseudo-”), aby dostrzec problem adekwatności swych działań.
Mądrość to umiejętność wyboru właściwej strategii działania. Cele człowieka mądrego i głupiego mogą być równie szlachetne. Obaj mogą chcieć czynić dobro, ale chęci nie wystarczą. Gdy człek jest głupi, to jego „chęciami jest piekło wybrukowane”. W skrajnym przypadku głupcy w imię dobra społeczeństwa potrafią w pełni świadomie krzywdzić wielu ludzi. Historia Polski i Ukrainy jest pełna przykładów na takie działania. Także historia najnowsza.
Czytaj więcej: Polacy i Ukraińcy – narody niszczone przez historię
