- Szczegóły
- Kategoria: otwarta edukacja
Wykres klina podatkowego opiera się na założeniu podobnym jak model konkurencji doskonałej: potencjalne potrzeby równają się potencjalnym możliwościom (podaży). Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, to taka równowaga popytu i podaży jest w społeczeństwie możliwa do osiągnięcia. W tym celu należałoby zrezygnować z uznawania za pracę jedynie czynności płatnych na podstawie dwustronnych umów.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
W Parku Jordana stoi pomnik „Inki” Danuty Siedzikównej. Na jego cokole krótkie fragment prostego zdania wypowiedzianego przez „Inkę” tuż przed śmiercią: „zachowałam się jak trzeba”.

Jakiś czas temu ten właśnie pomnik został sprofanowany poprzez oblanie czerwoną farbą.

To nie był zwykły wybryk pijanych wandali. Ktoś zadał sobie trud aby przynieść do parku farbę i zadbał, by zamazać napis na cokole. To była manifestacja.
W Polakach tkwi głęboko przekonanie, że w chwili próby należy zachować się „jak trzeba”.
Atak na nasz kraj ze strony Unii Europejskiej jest taką właśnie chwilą.
Dziennikarz The Times zadał na konferencji prasowej pytanie: dlaczego akurat Polska? Przypomniał tytułem przykładu wydalenie Romów przez Francję. Niemiecki komisarz prezentujący stanowisko KE w odpowiedzi bredził coś o kierowcach - skoro inni jeżdżą za szybko, to nie znaczy, że ja też mogę. To głupie porównanie pokazuje z jaką nędzą intelektualną mamy do czynienia. Dzisiaj przyzwoitość wcale nie wymaga wielkiej odwagi - to tylko kwestia smaku.
Czy komisarz Bieńkowska zachowała się „jak trzeba”, głosując za wszczęciem wobec Polski unijnej „procedury” sprawdzenia praworządności? Nawet reprezentując donosicieli mogła zachować się przyzwocie. Zabrakło poczucia smaku.
Rzeczpospolita na głównej stronie drukuje informację polskiego ambasadora o likwidacji Trybunału Konstytucyjnego, do którego zmierzają władze Luksemburga: „Luksemburska hipokryzja”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Teoretycznie każdy człowiek z ambicjami jest przeciwny stosowania argumentów ad personam. Okazuje się jednak, że połączenie go z uogólnieniem jest powszechnie stosowane. Kiedyś pewien wykładowca przeczytał z książki mądrą sentencję, a widząc uznanie na twarzach studentów pokazał portret autora, o niezbyt miłej aparycji i mówiąc z pogardą: „czy ktoś taki mógłby napisać coś mądrego?” wyrzucił książkę do kosza. Oburzające? Przecież taka strategia jest w polskiej polityce normą – zwłaszcza w wydaniu PO. Jeszcze powszechniej stosuje się etykietowanie w sporach ekonomiczno-gospodarczych. Tu karierę robi słowo „socjalistyczny” (zamiennie z "lewicowy"). Używający go unikają konieczności odnoszenia się merytorycznie do zagadnienia, a lewica bez sprzeciwu akceptuje takie pomnażanie swego dorobku. W ten sposób na przykład w Polsce uniknięto dyskusji o „Doktrynie szoku” N. Klein (bo to przecież socjalistka). Ostatnio wszystkie media podały, że pogrzeb Margaret Thatcher kosztował „tylko” 1.2 mln funtów. Kwota ta zresztą stale maleje i nie wiadomo, czy ostatecznie nie okaże się, że pogrzeb był za darmo (zaczęło się od 10mln, potem podobno rząd podał 3,6 mln, a wczoraj dowiedzieliśmy się, że nie 1.6 a 1,2 mln funtów). Najwięcej kosztowało zabezpieczenie pogrzebu przed spodziewanymi protestami. Na polskich portalach powtarzana jest bezkrytycznie informacja, że te protesty groziły ze strony „lewicowych działaczy odnoszących się krytycznie do Thatcher”. Tak jakby bieda i bezrobocie miały poglądy polityczne. Polityka „Żelaznej Damy” była związana ze świadomym niszczeniem solidarności w społeczeństwie i maksymalizacją nierówności. Siłą rzeczy pozostawiła sporo beneficjentów, ale i sporo pokrzywdzonych. Ale o tym nie musimy dyskutować, skoro to "lewica".
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jak podaje PAP, komisarz Janusz Lewandowski zapowiedział chęć „pomocy” Ukrainie: „Jesteśmy w stanie udzielić (Ukrainie) pomocy makroekonomicznej. Na początku mówiło się o około 600 mln euro, w tej chwili może być ponad 1 mld euro, czyli kwota potrzebna Ukrainie pomostowo. Ale możemy to uczynić pod warunkiem pewnej wiedzy o tym, co oni (Ukraińscy) zrobią ze swoimi finansami publicznymi”. Czyli jeśli się dogadają z MFW.
Co by się stało, gdyby pomóc Ukrainie bezinteresowne? Lewandowski wyjaśnia: „Nie możemy przesyłać pieniędzy, nawet emocjonalnie poruszeni odwagą ludzi na Majdanie, bo przesyłaliśmy je przez 20 lat i nic z tego nie wynikło”.
Zakładając prawdziwość retoryki stosowanej przez liberalne „elity”, należałoby to rozumieć następująco:
Póki rządzili oligarchowie, urządzając Ukrainę wedle swych interesów, pomagaliśmy. Ale gdy pojawiła się szansa na bardziej demokratyczne rządy, nie możemy.
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Ukraińskie reformy to fikcja – twierdzi dziennikarz Obserwatora Finansowego, Michał Kozak: Żeby dostać jeszcze więcej pieniędzy z Zachodu, ukraińskie władze ogłosiły program zmian „Strategia 2020”. Jeśli jednak przyjrzeć się szczegółom, to okazuje się, że za reformatorskim zapałem kryje się chęć nabicia kieszeni polityków z Kijowa pieniędzmi zachodnich podatników, a sama strategia to zbiór ogólników i pobożnych życzeń.
Ta ocena nie jest pochopna. Wynika z analizy dokumentu i uwzględnia opinie ukraińskich specjalistów: Rozumiem, że ludzie, którzy to pisali, żyją poza granicami rzeczywistości i nawet nie chcą się do niej zbliżyć – komentował prezydenckie zapowiedzi Andriej Nowak, szef Komitetu Ekonomistów Ukrainy, przywołując przykłady Chin, którym podwojenie PKB zajmuje osiem, dziewięć lat, oraz Rosji, która mając zaplecze w postaci złóż ropy i gazu ziemnego, w 2003 r. stawiała sobie za zadanie podwojenie PKB w ciągu 10 lat.
Zapewne ani profesor ani dziennikarz nie mieli do czynienia z „wnioskami unijnymi”. Może i liczby nie są realne. Ale konkretne wskaźniki celu są. Przeciwdziałanie wykluczeniu jest. Standardy unijne są. A jeśli do PKB – zgodnie z najnowszymi tryndami doda się przestępczość, to i wskaźniki wzrostu okażą się realne.