- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Amerykanie wyrazili „rozczarowanie” postępowaniem władz Honkongu, które nie aresztowały „zbiega” Snowdena (który ujawnił, że USA szpieguje na potęgę internautów). Słowo „zbieg” wobec osoby, która wyjechała z amerykańskiego raju, nie będąc (wówczas) o nic oskarżona niestety kojarzy się jednoznacznie z osobami uciekającymi z komunistycznego raju w czasach ZSRR. Zgodnie z prawem Honkongu szpiegostwo jest przestępstwem politycznym i jako takie nie podlega pod umowę ekstradycyjną między z USA. Warto w tym miejscu przypomnieć historię Davida Bogatina, który na początku lat 90-tych uciekł z USA do Polski. Chodziło o przestępstwa podatkowe, które nie mogły być powodem ekstradycji. Oskarżono go więc o coś innego (zdaje się o sfałszowanie podpisu), by po przejęciu zbiega zmienić zarzuty. Ta ekstradycja stała się inspiracją do serialu „Ekstradycja”, który jednak przedstawia mity w miejsce faktów. Z bankiem, który założył w Polsce Bogatin związany był Witold Koziński.
Wracając do sprawy Snowdena: stanowisko USA pokazuje jak ważna jest to sprawa. Jeśli kraje Ameryki Południowej zignorują stanowisko USA, może to oznaczać symboliczny koniec funkcjonowania „strefy wpływów”, która przypadła USA w wyniku dealu z ZSRR.

Trasa ucieczki Snowdena. Żródło: www.businessinsider.com
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy

Władimir Putin został uznany za antyamerykańskiego. Jego przemówienie na posiedzeniu Klubu Wałdajskiego w Soczi zachodnie media uznały za najbardziej antyamerykańskie w jego karierze. Nie poprzestał on bowiem na obronie swojej polityki, ale zaatakował fundamenty polityki amerykańskiej:
Niekiedy powstaje wrażenie, że nasi koledzy i przyjaciele stale walczą z rezultatami własnej polityki. Rzucają swój potencjał na likwidowanie ryzyk, które sami stwarzają, płacąc za to coraz wyższą cenę. […]
Moskwa niejednokrotnie ostrzegała Waszyngton przed "niebezpieczeństwem jednostronnych akcji siłowych, ingerowania w sprawy suwerennych państw oraz umizgiwania się do ekstremistów i radykałów".
Putin oświadczył także, że nie dąży do odbudowy imperium, nigdy też nie kwestionował suwerenności Ukrainy.
Prezydent mówił też, że społeczność światowa nie dostrzega nieproporcjonalnego stosowania siły przez władze w Kijowie, w tym używania bomb kasetowych i broni taktycznej.
Ale Amerykanów najbardziej ubodło to, że Putin uznał, że w USA nie ma prawdziwej demokracji. Za przykład dał ruch Occupy Wall Street, który został „zduszony w zarodku”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Banki w Grecji zostały otwarte. Grecja dostała w poniedziałek unijną pożyczkę pomostową - nieco ponad 7 miliardów euro. To pozwoli jej spłacić inne kredyty, bo na pieniądze od Aten czekają Europejski Bank Centralny oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Prawie całość tych środków pójdzie na spłatę tych zobowiązań.
Według ankietowanych przez Bloomberga ekonomistów, nadal istnieje niebezpieczeństwo, że Grecja będzie zmuszony do wyjścia ze strefy z regionu euro do końca roku 2016. Na 71 procent respondentów w sondażu sądzi tak 34 ekonomistów. Siedemdziesiąt procent mówi, że liczyć Grecja powinna być bezpieczna do końca 2015 roku, choć prawie połowa twierdzi, że kwota 86 mld euro pakietu pomocowego okaże się zbyt mała.
"Bez jakiejś formie umorzenia długu, pakiet nigdy nie będzie wystarczająco duży" napisał Peter Dixon, główny ekonomista Commerzbanku AG w Londynie. "Pakowanie dodatkowych pożyczek w państwa, które nie mogą mają możliwości ich spłaty odpowiada definicji szaleństwa sformułowanej przez Einsteina : próbować to samo w kółko, w oczekiwaniu na różnych wyników".
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Wystarczy w wyszukiwarce Google wpisać „rewitalizacja miast”, by przekonać się, że na to hasło będzie można „pozyskać” wielkie pieniądze w ciągu najbliższych 7-miu lat. Będzie więc to hasło odmieniane przez wszystkie przypadki, tak jak ostatnio „innowacyjna gospodarka”, a wcześniej „społeczeństwo informacyjne”.
Premier już obiecał na rewitalizację miliardy. Polskie Radio poinformowało, że „niebawem ma powstać Narodowy Program Rewitalizacji Miast, na który rząd przeznaczy – ze środków przyznanych Polsce przez UE – 25 mld zł”. Usłużna telewizja pokazała zaś nędzę Łodzi. Przy tej okazji widzowie mogli zobaczyć przykłady, pozwalające zrozumieć, jak będzie to wyglądać. Specjaliści od „pozyskiwania” pozyskują, miasto odnowi, a starych mieszkańców, których nie będzie stać na podwyższony czynsz się wygoni. Sprawy przejmą w swoje ręce ci sami co zawsze....
Niedawno zbankrutowało w USA miasto Detroit, w którym uruchomiono także programy restrukturyzacji. Mamy więc możność obserwowania różnicy między rewitalizacją miasta po polsku i po amerykańsku.
Obecna sytuacja w Detroit wygląda koszmarnie. Liczba mieszkańców miasta, które w latach 50. liczyło 1,8 mln osób, stopniała do zaledwie 700 tysięcy. W mieście doszło do załamania części usług komunalnych; nie działa 40 proc. latarni, 78 tysięcy budynków zostało opuszczonych, a poziom przestępczości osiągnął niespotykany wcześniej poziom. Miasta nie stać dziś na wywiązanie się z wszystkich płatności wobec straży pożarnej i policji, co powoduje, że średni czas reakcji służb na wezwanie wynosi 58 minut, czyli aż pięciokrotnie więcej, niż w innych dużych amerykańskich miastach.
Według prognoz, uporanie się z problemem opuszczonych budynków zajmie miastu co najmniej 2-3 lata. Jakość usług komunalnych poprawi się jednak zdecydowanie szybciej - dzięki pożyczce, która zbalansuje budżet Detroit.
Dom w Detroit można kupić nawet za 1 dolara (!) a i tak nie ma wielu chętnych. Problemem jest strach przed sąsiedztwem, który potęgują wrogie napisy na budynkach. Pokazuje to krótki film z przejażdżki po przedmieściach: http://www.businessinsider.com/1-dollar-detroit-homes-2014-1
Jednak w USA bankructwo oznacza okazję do nowego startu, a duch pionierów nadal jest w tym społeczeństwie żywy. Swoją szansę widzą przedsiębiorcy uczelnie i spekulanci (jak Buffet), ale i zwykli ludzie kierujący się pasją działania. Jednym z takich ludzi jest Amy Berkhoudt, która opisuje swe motywacje: Rewitalizacja miasta nawiązuje do poczucia sprawiedliwości społecznej, którym kierują się ci, którzy przybyli , aby wspomóc Detroit. Bo tam mieszkają ludzie i trzeba szukać drogi do wolności i upodmiotowienia także dla nich.
Miasto może też liczyć na wsparcie rządu.
W tych działaniach uderza wiara w sukces i optymizm. W Polsce aby dostać wsparcie, trzeba pokazać jak jest źle, natomiast W USA liczą się perspektywy. Nie ma też jednego spójnego programu – liczy się wielość i różnorodność inicjatyw (zob. http://detroitfellows.com). Tylko połączenie wysiłków na wielu płaszczyznach może wytworzyć silny impet rozwoju. Na filmach zachęcających do zaangażowania w rewitalizację widać zapał i zaangażowanie.
Bardzo wątpliwe, by warunkiem udziały w tym wielkim dziele było przejście „weryfikacji formalnej”, a później merytorycznej ;-) - tak jak w przypadku beneficjentów unijnej pomocy.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Ciekawa analiza dotycząca rozwoju internetu w Indiach pokazuje jeden z ważniejszych aspektów współzawodnictwa Google i Facebooka. Właściciel Androida ma 90% udziału w rynku smartfonów, ale brakuje mu aplikacji, które skłaniałyby konsumentów do korzystania z infrastruktury Google. Większość użytkowników internetu w Indiach korzysta głównie ze smartfonów (a nie komputerów), a swoją aktywność w sieci rozpoczyna od komunikatora. Biorąc to pod uwagę 19mld jakie wyłożył Facebook na WhatsApp przestaje dziwić.
Jak sprawić, by docelowym miejscem aktywności użytkowników była platforma Google? Były pracownik Google radzi, by wykorzystać popularne aplikacje takie jak Google Maps i Youtube oraz zainwestować w lokalne aplikacje, które są popularne wśród Hindusów. Sugeruje także zmianę funkcjonalności Google Chrome w kierunku komunikacji. Indie są bardzo interesujące nie tylko z powodu dużej liczby ludności. Jest to kraj z olbrzymim potencjałem rozwoju (system kształcenia informatyków). Facebook w Indiach najsilniej rozwija swój program darmowego dostępu do internetu. Pochodzący z Indii nowy prezes Google zapowiada bardzo silne wzmocnienie obecności jego firmy w rodzinnym kraju: Pichai powiedział, że do 2019 roku firma wyszkoli 2 miliony programistów w Indiach do pracy z systemem operacyjnym Android, który będzie promował m.in korzystanie z internetu wśród kobiet na wsi i rozbuduje kampusy Google’a, co zwiększy liczbę osób z dostępem do sieci.
To nie są wiadomości neutralne dla Polski. Nasz kraj jest jednym z centrów usług związanych z informatyką. Tak silny sojusz największej firmy informatycznej z państwem w którym jest najwięcej informatyków może nas zepchnąć na margines. Potrzebne są aktywne działania, aby do tego nie dopuścić.