- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Media całego świata zwróciły uwagę na słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, skierowane do tureckich elit: „jeśli ktoś uważa, że popełniwszy to podłe przestępstwo, Turcja wykręci się pomidorami czy innymi jeszcze ograniczeniami w sferze budowlanej czy innej, to głęboko się myli. My nie raz jeszcze przypomnimy im, co też oni narobili i nie raz jeszcze pożałują tego, co zrobili. My wiemy, jak będziemy działać". Putin w swym dorocznym przemówieniu mówił wprawdzie o tym, że Turcy handlując z Daesh (tak teraz „zachód” nazywa Państwo Islamskie) - wspierają w ten sposób terrorystów, nie łączył jednak wprost zestrzelenia SU-24 z obroną bombardowanych konwojów z ropą. Powiedział, że „tylko Ankara wie, dlaczego oni to zrobili. Najwyraźniej Allah postanowił ukarać rządzących, pozbawiając ich rozumu”.
Turcja to członek NATO z potężną armią. Nie dziwi więc fakt, że Putin podkreśla, że nie „nie można stawiać znaku równości między nimi a elitą rządzącą”. Czyli można się spodziewać działań w sferze polityki i gospodarki, a nie militarnego starcia. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na zapowiedź, że Rosja stanie się największym eksporterem żywności wolnej od GMO. Przed kryzysem na Ukrainie w gospodarce światowej można było wyróżnić gospodarki uzależnione od eksportu surowców (Bliski Wschód, Rosja), dużych produktów przemysłowych (Niemcy, Chiny), eksporterów taniej żywności (kraje UE i Ameryki Południowej) oraz wielkie centra finansowe (USA, Wielka Brytania). Pod wpływem sankcji Rosja z wielkiego importera chce przekształcić się w producenta i eksportera żywności. To jeden z elementów wielkiej przemiany, która doprowadzi do zupełnie nowego układu sił.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Kwitnie przyjaźń rosyjsko-chińska. Zacieśnianie tej współpracy na polu gospodarczym jest dobrą receptą na sankcje. Stanowi też mocny bodziec dla UE, a zwłaszcza Niemiec – aby dążyć do poprawy stosunków z Rosją. Jak pisze analityk Forbesa: europejskie firmy, które niegdyś z powodzeniem prowadziły biznes w Rosji, tracą swoje miejsce na rosyjskim rynku z powodu sankcji i sytuacji geopolitycznej. Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że tuż po przywódcy Chin w Moskwie pojawiła się kanclerz RFN. Wprawdzie Chiny są w stanie kupić produkty rosyjskiej gospodarki, ale jeśli ta gospodarka zostanie wsparta przez niemieckie inwestycje, oferta będzie o wiele korzystniejsza. Nic więc dziwnego, że Putin wzywa, aby przestać żyć przeszłością i ruszyć do przodu.
Z Moskwy przywódca Chin udał się na Białoruś. Chiny podpisały z Białorusią porozumienie o „przyjaźni i współpracy strategicznej".
Następna na nowym „jedwabnym szlaku” Jest Polska. Nic jednak nie słychać, aby miał przyjeżdżać do Polski. Ważne sprawy dla naszego kraju równie dobrze może uzgodnić przy okazji – z Niemcami ;-)
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wczoraj odbyła się debata telewizyjna między kandydatami na Prezydenta. Urzędujący Prezydent dał pokaz antykaczyzmu w najlepszym wydaniu. Andrzej Duda był wobec tych ataków nieporadny. Ciekawe ile osób oglądało to do końca. Mnie wystarczył żenujący spór o to, ilu żołnierzy obcych wojsk udało się zainstalować na polskiej ziemi. Urzędujący Prezydent uczynił zarzut przeciwnikowi z tego, że za rządów PiS nie było tu obcych wojsk, a teraz są. Teraz jeszcze tylko sprowadzimy sobie terrorystów i nasi politycy będą szczęśliwi. Kiedy Komorowski z dumą ogłosił, że Polska ma obecnie tak dobre stosunki z sąsiadami, jak nigdy dotąd – można było spokojnie darować sobie resztę debaty.
Wynik wyborów jest ciągle wielką niewiadomą. Tygodnik „Do Rzeczy” twierdzi, że to polskie służby specjalne podpaliły szopę na terenie rosyjskiej ambasady w 2013 roku. Jeśli to prawda, to tylko ten jeden incydent powinien wystarczyć, aby dokonać oceny rządzącej ekipy: to niebezpieczni „pirotechnicy”, bez żadnych zahamowań.
PiS jak zwykle przyszedł z odsieczą. Pewnie stąd wpis o klatkach w czasie, gdy władza jak kania dżdżu potrzebuje jakiegoś wystąpienia, które można zamienić w aferę medialną.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Najpotężniejsze firmy internetowe, takie jak Facebook i Google przychylnie patrzą wykorzystanie ich usług przez mniejsze firmy. Jednak taka działalność jest narażona na dodatkowe ryzyko: kolizji z interesami potentata. W ten sposób Google dąży do pozbawienia pracy specjalistom od pozycjonowania, starając się oferować samemu konkurencyjne usługi (a przy okazji modyfikując algorytmy, aby utrudnić tym, którzy chcieliby pozycjonować „na dziko”). Tą samą drogą podąża Facebook, wypychając z rynku specjalistów od social media.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Przeglądając pracę, można dojść do wniosku, że chyba głównie przyrost idiotów piszących na ten temat. Przez polskie czasopisma piszące o gospodarce przeszła ostatnio „dobra nowina”: ćwierć wieku niszczenia gospodarstw rodzinnych przynosi efekty. Cieszy się „Puls Biznesu”, „Forbes”, a za nimi różne inne GWna. No bo wszyscy wiedzą, że rolnicy to darmozjady, co to nie płacą podatków etc... Przodownikami w niszczeniu rolnictwa byli Grecy, którzy dostali na to sporo unijnej kasy. Tuż za nimi Portugalia i Irlandia. Naszym "geniuszom" widać spieszno dołączyć do tego grona.
W tym miejscu warto przypomnieć „mit zbitej szyby”. Choć chłopska dupa, to nie szklanka, jednak naprawianie szkód po „reformatorach”-szkodnikach to nie jest najlepszy sposób wydawania publicznych funduszy. Może by je na przykład przeznaczyć na zdrową żywność? Póki nie wymrze obecne pokolenie oglądaczy tv, nie ma co o tym marzyć.
Z jednego tylko tygodnia mamy informacje o pladze komarów przywleczonych do Niemiec z Afryki, drapieżnych rybach z Chin, niszczących amerykańskie akweny i potrutych przez chińskie pierogi Japończykach. A na deser nowy portal Monsanto promujący GMO. Smacznego.