A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

JOW: kłopoty z demokracją

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 10 maj 2015

Za sprawą jednostronnego zakładu JKM z Pawłem Kukizem, wynik wyborów w Wielkiej Brytanii wydaje się rozstrzygać spór o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Według Kukiza JOW'y to sposób na rozwalenie układu partyjniactwa w Polsce. Przykład brytyjski pokazuje natomiast, że JOW'y utrudniają budowanie alternatywy dla istniejącego układu. Oto dokonane przez jednego z blogerów zestawienie:

  • Konserwatyści - 11 335 tysięcy głosów

  • Labour Party - 9 347 tysięcy

  • UKIP - 3 881 tysięcy

  • Liberalni Demokraci - 2 416 tysięcy

  • Szkoccy Nacjonaliści - 1 454 tysiące

  • Zieloni - 1 158 tysięcy

  • plankton - 919 tysięcy.

Jeżeli chodzi o mandaty, to wyglądało tak:

  • Konserwatyści: 331 – 34,2 tysiąca głosów na mandat

  • Labour Party: 232 – 40,3 tysiąca głosów na mandat

  • UKIP: 1 – 3 881 tysięcy głosów na mandat

  • Liberalni Demokraci: 8 – 302 tysiące głosów na mandat

  • Szkoccy Nacjonaliści: 56 – 26 tysięcy głosów na mandat

  • Zieloni: 1 – 1 157 tysięcy głosów na mandat

  • Plankton: 21 – 43,8 tysiąca głosów na mandat (z małym wyjątkiem): Demokratyczna Partia Unionistyczna z Ulsteru – 2,3 tysiąca głosów na mandat.

Wygląda więc na to, że zwolennicy JOW'ów niewiele różnią się od zwolenników PiS kub zwolenników JKM. Wszyscy oni wierzą w to, że wystarczy jedna prosta zmiana, aby uruchomić lawinę pozytywnych przemian. Czy to będzie zmiana ordynacji (JOW), zniesienie podatków (JKM) wygranie wyborów (PiS) – zawsze mamy do czynienia z myśleniem magicznym. Brakuje jasnego planu działania, w zestawieniu z którym przejęcie władzy byłoby jedynie środkiem, a nie celem.

Czy to oznacza, że o JOWach należałoby definitywnie zapomnieć? Tego bez wspomnianego planu działania rozstrzygnąć nie sposób. Jednak w obecnej sytuacji braku elit, takie wybory byłyby dla Polski niebezpieczne. Posłów wybierałyby lokalne sitwy, a całe grupy społeczne nie byłyby w parmalencie reprezentowane (na przykład chłopi).

Szczerość w polityce

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 16 grudzień 2015

Prezydent Duda na Ukrainie oświadczył: Tylko prawda o wspólnej historii, ale także o rzeczach, które są trudne, czy wręcz straszne w naszej wzajemnej historii, może stać się podstawą dobrych relacji. I na prawdzie te dobre relacje muszą być budowane, chociażby byłaby to prawda nawet najtrudniejsza.

Słowa te padły na spotkaniu z Polakami mieszkającymi na Ukrainie. Może dlatego przeszły bezboleśnie. Nic nie wiadomo o tym, by tak samo otwarte postawienie sprawy miało miejsce w oficjalnych kontaktach. A szkoda. Miałaby „opozycja” nowy temat dla swojego jazgotu….

Równie prostych słów brakuje w kwestii uchodźców. Mówienie o rozróżnieniu uchodźców politycznych i ekonomicznych w przypadku objętego wojną Bliskiego Wschodu jest zwykłym wybiegiem. Włoski polityk Luca Volontè zadaje (retoryczne niestety) pytanie: Dlaczego nie powiecie Unii, że owszem zgoda, przyjmiecie tych uchodźców, ale przyjmiecie jedynie chrześcijan. A dlaczego chrześcijan? Ponieważ są grupą społeczną szczególnie zagrożoną. Tego samego argumentu, jako szczególnie zagrożonej grupy społecznej, użyły rządy Danii i Holandii – ale wobec uchodźców ze środowisko LGBT, czyli gejów i lesbijek. Więc jeżeli Dania i Holandia w swoim krajowym prawodawstwie były w stanie wprowadzić taki zapis i przeforsować go na szczeblu europejskim, to wam Polakom nie mógłby nikt cokolwiek zarzucić, gdybyście zrobili to samo wobec innej, przecież też bardzo zagrożonej grupy – chrześcijan.

No właśnie – dlaczego? W tym przypadku jazgot nawet już się odbył. „Elita” orzekła, że to złamanie konstytucyjnej zasady równości. Tyle, że Konstytucja dotyczy obywateli Polski, a nie uchodźców.

Czy polityka to umiejętność unikania prawdy i mówienia wprost? Po co te subtelności? Po co pisać jakieś listy do niejakiego Shultza? Naprawdę ktoś w Polsce uważa, że to jest człowiek z którym możemy bez ujmy na honorze rozmawiać? Po co to zakłamanie? Może pan Janusz Korwin-Mikke zareagowałby we właściwy sposób (tak jak uczynił to w przypadku Boniego)?

 

Lügenpresse

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 06 styczeń 2016

Niemieckie słowo „Lügenpresse” oznacza mniej więcej tyle, co polskie łże-media. Wyszukiwarka Google zwraca prawie pół miliona stron z takim słowem. Częściowo dlatego, że Eksperci Towarzystwa Języka Niemieckiego wybrali to słowo za anty-słowo roku 2015. Pół miliona stron dowodzących do jakiego poziomu mogą upaść media głównego ścieku – zwłaszcza gdy da się im taką „niezależność” której bronią niemieccy politycy w Polsce. Niemiecka telewizja publiczna ZDF w poziomie propagandy odpowiada mniej więcej polskiej. Na przykład potrafi „wesprzeć” rząd obrazkiem Władca Putin: zamiast prawdziwego filmu dokumentalnego widzimy marną fabularyzację i dużo kłamstwa. Z odtwórcą głównej roli spotkał się nasz reporter Anton Ljadow.

Karabiny maszynowe, czołgi, wyrzutnie rakietowe - co 15 sekund powtarzają niemieccy dziennikarze: "Tutaj są" - rzekome dowody niszczenia Donbasu przez Rosjan. Domy stoją w płomieniach, jakiś wieżowiec został trafiony pociskiem, po prostu ogień w ogniu.

W pogoni za dramatycznymi obrazami nie zauważyli filmowcy wojskowych odznak walczących, których podali za żołnierzy regularnych rosyjskich oddziałów.

Możemy tu zobaczyć żołnierzy, z których jeden ma na lewym barku ukraińską flagę. By widzowie nie mieli wątpliwości, oglądając te obrazy, pojawia się głos w tle: "regularna rosyjska armia bierze udział w walkach".

Przeglądając strony z niemieckim słowem roku 2014 dowiadujemy się co naprawdę Niemcy myślą o Polsce. I jest to wiedza budująca, która daje nadzieję na ocalenie europejskiej wspólnoty. Jeden z blogerów policzył głosy pod artykułem krytykującym Polskę okazuje się, że większość czytelników jest uważa, że próby ingerencji z zewnątrz są niedopuszczalne. Dlaczego więc dziennikarze łże-mediów urządzają sobie na Polskę nagonkę? Może rację ma dr Tomasz Żukowski, że chodzi wyłącznie o biznes i interesy wielkiego kapitału?

Słowo „Lügenpresse” pozwala nam znaleźć informacje, że blisko połowa Niemców uważa, że w ich kraju nie można swobodnie wypowiadać się na tematy polityczne. Że media przez kilka dni nie informowały o niesłychanych ekscesach, jakich dopuścili się ich nowi „goście” w sylwestrową noc.

Słowo „Lügenpresse” jest w Niemczech używane także w odnisieniu do prasy polskiej – ale tylko jako opis „idiotycznych” zdaniem medialnych funkcjonariuszy zarzutów prawicy wobec mediów liberalno-lewicowych. Na przykład informację o tym, że ksiądz Małkowski odprawił egzorcyzmy pod siedzibą Agory rozpoczyna się oceną: powrót średniowiecza, którą ma podkreślić użyte zdjęcie:

(Zdjęcio obecnie zmieniono – ale Google pamięta oryginał).

 

Imperium Google

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 16 kwiecień 2014

 Google dąży do stworzenia super-państwa, nie podlegającego żadnym ograniczeniom prawnym ani demokratycznej kontroli. Tak uważa nie byle kto, tylko prezes niemieckiego wydawnictwa Axel Springer. Napisał o tym w liście do prezesa Google (list opublikowany w Frankfurter Allgemeine Zeitung został omówiony w największych mediach), wyznając wprost swoje obawy. Pisze o tym, że Google jest bardziej wścibskie niż Big Brother. I dalej inwestuje w nowe technologie, które mogą zwiększać to zagrożenie.

 

A jednak jest afera podsłuchowa?

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 11 czerwiec 2015

Przez rok obowiązywała narracja, że nie ma żadnej, afery tylko jest przestępstwo dokonywania nielegalnych nagrań. Premier Tusk wyraził nawet ponoć zadowolenie z podsłuchanych ministrów – bo nie knuli na tych nagraniach jak tanio Polskę sprzedać, a nawet martwiło ich to – że państwo działa tylko teoretycznie. Wczoraj nagle okazało się, że jednak była afera. Jest winny (prokurator generalny), do dymisji podali się nagrani ministrowie i Marszałek Sejmu – dla dobra Platformy. Pani premier przeprosiła – wyborców Platformy (media podały, że przeprosiła Polaków – z czego by wynikało, że ci którzy nie głosują na Platformę Polakami nie są). Wszystko dla ciebie, ukochana Partio.

Rzecznik rządu Kidawa-Błońska powiedziała, że trzeba sprawdzić, jakie popełniono błędy. Nic nie trzeba sprawdzać – rządy PO to jeden wielki błąd. Zadziwiające, że ponoć ponad 20% jeszcze chce na nich głosować. Paweł Kukiz na Facebooku napisał: No, to ewidentnie grają na przyspieszone wybory. We wrześniu ;-)

Niczego, kitulki, nie zyskacie. Nie miejcie złudzeń ;-)

 

  1. Minister od przepraszania
  2. Zbigniewa Stonogi przypadki
  3. Koniec ery kolonizacji?
  4. Paradoksy „zielonej energii”
  5. Imperium kontratakuje

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 247 z 518

  • 242
  • 243
  • 244
  • 245
  • 246
  • 247
  • 248
  • 249
  • 250
  • 251

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net