- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wczoraj odbyły się w USA wybory uzupełniające. Zgodnie z przewidywaniami zakończyły się zwycięstwem republikanów, którzy przejmą kontrolę nad senatem. Brakowało im do tego sześciu miejsc. Zdobyli co najmniej osiem.
Lider nowej większości Senator McConnell zapowiada współpracę z Barackiem Obamą, mówiąc: "mamy obowiązek współdziałania w kwestiach, w których możemy się zgodzić". Lider demokratów z kolei uważa, że społeczeństwo oczekuje „pracy na rzecz klasy średniej”. Pewnie nie będzie w tej sytuacji więcej pomysłów w rodzaju ubezpieczeń gwarantujących refundację aborcji, antykoncepcji i sterylizacji. Czy poza tym polityka USA się zmieni? Na pewno nie osłabną wpływy bankierów, tak samo jak pozostaną bez zmian inne kwestie, które Obama miał zmienić. USA będą coraz bardziej agresywne zarówno w polityce międzynarodowej (wpływy neokonserwatystów) jak i krajowej. Państwo policyjne będzie nadal rozkwitać, a co najwyżej będzie więcej pouczających historii – takich jak Aarona Swartza, który powiesił się nie wytrzymując nagonki obrońców praw autorskich (wedle jego ojca, Aaron nie popełnił samobójstwa – „to rząd USA go zabił”).
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W śledztwie w sprawie manipulacji przez banki stopami referencyjnymi (LIBOR-gate) pojawiły się nowe dowody. Poszkodowanymi w tych manipulacjach są towarzystwa emerytalne, które wykorzystują instrumenty pochodne oparte na stopach ISDAfix.
Za oceanem wymiar sprawiedliwości wydaje się zupełnie podporządkowany bankom. Co prawda śledztwo senatu wykazało, że Goldman Sachs zarobił na kryzysie z 2008 roku, który sam wywołał, ale rząd Obamy uznał, że to zgodne z prawem.
Nic dziwnego, że to prasa jest bardziej skuteczna w tropieniu ich manipulacji (vide manipulacje cenami aluminium przez Goldman Sachs). Poziom braku moralności bankierów jest tak wielki, że przyjmuje się to jako normalne postępowanie. Jedyna osoba wprost broniąca Goldman Sachs przed krytyką, w filmie „Nowi Władcy Świata” mówi, że zna ich dobrze ze spotkań nieformalnych, gdzie mówi się prawdę! Oskarżając programistę o próby „nielegalnych” manipulacji manipulacji giełdą programem wykradzionym temu bankowi, prokurator sugeruje, że to bankierzy mogą „legalnie” manipulować.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Profesor Hausner martwi się tym, że PiS wiedzie Polskę do zguby: patrząc na to co się teraz w Polsce dzieje, sądzę, że jedno państwo i jeden przywódca ma powody do zadowolenia - to Rosja i Putin.
Profesor Staniszkis martwi się tym, że Jarosław Kaczyński „jest otoczony wieloma miernotami, ludźmi, którzy doszli do tego obozu, oportunistami”. Uważa, że „młodzi wyborcy, którzy dali PiS-owi zwycięstwo, odwrócą się. Bo to, co się dzieje, jest trudne do strawienia”. Szczególnie trudny do strawienia jest dla niej poseł Kuchciński: „Sama czuję się upokorzona tym, że drugim człowiekiem w państwie, marszałkiem Sejmu jest Marek Kuchciński, ewidentnie człowiek dyspozycyjny i pionek tej infantylnej dyktatury. Aż się gotuję, gdy to widzę”.
Z kolei profesor Bugaj martwi się tym, że okropne rzeczy, które robi Kaczyński prowadzą do zwycięstwa Petru. Profesor dostrzega wszystkie patologie III RP, które rozkwitły pod rządami PO i dlatego sam głosował na PiS. Jednak nie potrafi ukryć rozczarowania. Sądzi, że takie rozczarowanie jest powszechne, a utrzymujące się poparcie dla PiS w sondażach tłumaczy sobie pozyskiwaniem nowych zwolenników.
Najdalej w krytykowaniu PiS idzie profesor Śpiewak, który opowiada o kaczystowskich zbrodniach: Barbara Blida popełniła samobójstwo? „Są różne wersje tej historii, sytuacja nie jest do końca czytelna”. Jako jedyny z tego grona Śpiewak wprost atakuje polski patriotyzm, którego nie udało się Michnikowi wyplenić: górę bierze przede wszystkim prosty obraz polskości, który kolportuje choćby prasa katolicka typu „Nasz Dziennik”. Na pewno jest korelacja między propagowanym przez nie obrazem rzeczywistości i wzrostem antysemityzmu. Nie podoba mu się odrzucanie pedagogiki wstydu, które traktuje bardzo osobiście: „Jeśli słyszę z ust profesora historii słowa potępienia Władysława Bartoszewskiego, który rzekomo forsował fałszywy obraz Polski, mówiąc o niej jako o brzydkiej pannie bez posagu, to sam zwrot przestaje być istotny, natomiast faktem staje się przyzwolenie na całkowite jeżdżenie po Bartoszewskim. Po człowieku, który jednak był symbolem otwartości Polski, autokrytycyzmu - a jednocześnie był patriotą. To niepokojący sygnał oznaczający, że wpływy odzyskuje kult Polski bezproblemowej, to znaczy takiej, która była tylko heroiczna, która tylko cierpiała, była tylko ofiarą.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Jednym z najpopularniejszych słów w mijającej kampanii wyborczej jest „populizm”. Populizm to zgodnie ze słownikową definicją „popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy”. Czy w ten sposób nie można by jednak równie dobrze definiować demokracji? Większość polityków uważa, że opinie wyborców nie są dla nich wiążące. Dlaczego? Bo za głupi? Czy różnica między demokracją a populizmem wiąże się z oceną społeczeństwa? A może to jedynie kwestia zabarwienia emocjonalnego podobnych semantycznie określeń? Gdy chcemy kogoś przekonać – mówimy o demokracji, a oponując sięgamy po słowo „populizm”?
Na pewno populizmem jest popieranie popularnych poglądów wbrew rozsądkowi. Według wielu komentatorów z czymś takim mieliśmy do czynienia w mijającej kampanii wyborczej. Do tych krytyków należy Arcybiskup Gocłowski, którego zdaniem obietnice wyborcze „powinny mieć oparcie w realiach ekonomicznych”. Na ekonomii Arcybiskup zna się jak mało kto (vide afera Stella Maris w jego kurii ;-)). Ci którzy się mniej znają, są skazani na ufanie analizom pokazującym jakie to wszystko kosztowe. Skupmy się na tym, co według podlinkowanego tekstu obiecuje Andrzej Duda (bo obietnic polityków PO chyba nikt już poważnie nie bierze):
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Z kim chce Kuki realizować swój program? Koliber i Centrum im. Adama Smitha.
Nie ma to jak wspólnota ideowa.
Kukiz: Jestem prawicowcem o lewicowym sercu i nigdy nie przejdę obojętnie obok krzywdy ludzkiej.
Koliber: wszelkie próby systemowego zniesienia naturalnych nierówności wynikających z istoty natury ludzkiej są skazane na niepowodzenie.
Komentarz: Ja jako człek wyjątkowo tępy (przyznaję bez bicia) sądziłem do dzisiaj, że "istota natury ludzkiej" to coś, co nas odróżnia od zwierząt na przykład. Więc jeśli z tej istoty wynikają jakieś nierówności, to musiałoby znaczyć że niektórzy z nas są bardziej a inni mniej ludźmi. A to prowadzi gdzieś w okolice Hitlera, gdzie zapuszczać się nie chcę. Wolę Benedykta XVI, który niedawno mówił: "Istnieją na świecie nierówności społeczne i strukturalne niesprawiedliwości, których nie można dłużej tolerować".
Wygląda na to, że rozwalanie systemu skończy się nalotem KOlibrów, a potem będzie POliber i wszechświat zostanie uratowany.